Pewien człowiek miał dwóch synów. I rzekł młodszy z nich ojcu: Ojcze, daj
mi część majętności, która na mnie przypada. Wtedy ten rozdzielił im majętność.
A po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju,
i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie (Łukasza 15:11-13)
Dlaczego młodszy syn odszedł z
domu ojca? Żyjąc w rodzinnym domu w obecności swojego ojca miał wrażenie, że
ojciec ogranicza jego wolność. Chwilami dostosowywanie się do zasad panujących
w jego rodzinie było dla niego jak ciężkie brzemię i bolesne jarzmo. Pragnął żyć
inaczej, chciał robić to, czego nie mógł robić w domu ojca. Wydawało mu się, że
poza domem ojca będzie mógł prowadzić życie pozbawione tych ograniczeń, które
tak bardzo mu przeszkadzały, ale jednocześnie spotka się tak z taką samą
miłością i zrozumieniem. Tam atmosfera rodzinnego domu wydawała mu się czymś
naturalnym i nie wyobrażał sobie, że relacje między ludźmi mogą być inne, niż te,
które znał. Nie wiedział jak to jest, gdy człowiek jest traktowany jak
przedmiot, który można wyrzucić, gdy jest nieprzydatny. Nie doceniał tego, co
każdego dnia dostawał w domu ojca. Nie doceniał otaczającej go miłości i
zainteresowania jego życiem. Myślał, że wszędzie będzie traktowany tak samo.
Gdy wyjechał z domu i zaczął żyć
samodzielnie w obcym kraju wydawało mu się, że znalazł się w miejscu, które pod
wieloma względami było podobne do rodzinnego domu, ale mógł tutaj robić
wszystko to, na co miał ochotę. Znalazł tu przyjaciół, którzy byli dla niego
mili i serdeczni, ale gdy skończyły mu się pieniądze, skończyła się też ich
przyjaźń. Przekonał się, że nowe otoczenie akceptowało go nie dlatego, jakim
był człowiekiem, ale z powodu jego majątku. Zaczął coraz lepiej dostrzegać
różnicę między domem ojca a miejscem, w którym teraz żył. W tym obcym kraju
mógł dostawać to, czego pożądał, pod warunkiem, że sam mógł dawać to, czego
oczekiwali od niego inni. Przyjaźń i zainteresowanie tego świata jego osobą
były warunkowe, a gdy przestał spełniać ten warunek, został przez ten świat
odrzucony. Ten młody człowiek zaczął dzięki temu inaczej patrzeć na swojego
ojca, który przestał mu się kojarzyć z kimś, kto go ogranicza i nie pozwala mu
cieszyć się z życia. W jego umyśle zaczął się tworzyć nowy obraz ojca, obraz
kogoś, kto kocha go bezwarunkowo. Zaczął też rozumieć lepiej zasady, według
których funkcjonuje ten świat. Przekonał się, że życie według reguł tego świata
oparte jest na egoizmie, że ten świat chce tylko brać, nie dając bezinteresownie
niczego. Zrozumiał, że życie w domu ojca oparte jest na miłości, która daje
bezinteresownie wszystko i bezwarunkowo zaspokaja wszystkie faktyczne potrzeby.
Syn marnotrawny przypominał
sobie teraz wszystkie te sytuacje, gdy ojciec pomagał mu niczego od niego nie żądając.
I zaczął tez coraz lepiej rozumieć prawdziwy powód, dla którego porzucił
rodzinny dom. Zrozumiał, że kierował nim egoizm i chęć zaspokojenia własnych
pożądliwości. Kiedyś nie widział w tym niczego złego, ale teraz zrozumiał do
czego to prowadzi. Teraz wiedział też, jak bardzo zranił swojego ojca,
podejmując decyzję o odejściu z domu, ponieważ tą decyzja odrzucił tak naprawdę
miłość ojca. A w głębi swojego serca wiedział, że nie tylko nadal kocha ojca,
ale że zaczął go kochać jeszcze bardziej. Zmieniła się też jego ocena tego, co
kiedyś uważał za ograniczenie jego wolności. Teraz chętnie dostosowałby się do
tych zasad, aby okazać ojcu swoją wdzięczność i miłość i poczuł potrzebę
zrobienia tego. Teraz jego pragnieniem stało się życie obok ojca i objawianie
ojcu miłości i wdzięczności, ponieważ wiedział, że ojciec go kocha. Wiedział,
że swoją egoistyczna decyzją mocno dotknął ojca, ale wiedział też, że ojciec
nadal go kocha i pragnie jego powrotu. Postanowił więc wrócić, jednak nie
zależało mu na odzyskaniu swojej poprzedniej pozycji w rodzinnym domu. Mógłby zostać
najmniejszym sługą swojego ojca, byle tylko żyć obok niego i dla niego.
Odrzucił swoją dumę, odwrócił się od tego, co jeszcze niedawno tak bardzo mu
odpowiadało, ukorzył się i wrócił do ojca.
W tej przypowieści bardzo ważne jest to, że syn marnotrawny tak naprawdę
nie kochał ojca, gdy odchodził z domu. Był egoistą i kochał przede wszystkim
samego siebie. Nie rozumiał wtedy na czym polega prawdziwa miłość i tak
naprawdę nie znał swojego ojca. Doświadczenia, przez które przeszedł, otworzyły
mi oczy i poznał prawdę. A gdy ją poznał i zrozumiał kim jest jego ojciec,
pokochał go szczerze i z całego serca. Porzucił życie w obcym kraju nie
dlatego, że nie miał gdzie mieszkać i chodził głodny, ale dlatego, że pragnął
żyć obok tego, którego z całego serca pokochał.
Miłość do ojca zmieniła go i
stał się nowym człowiekiem, narodził się na nowo. Ta zmiana sprawiła, że przestał
kojarzyć życie w domu ojca z przykrymi ograniczeniami. Teraz całkowicie
odpowiadały mu wszystkie zasady obowiązujące w domu ojca, stały się dla niego
miłe a ich przestrzeganie stało się dla niego czymś naturalnym.
Tak dzieje się z każdym, kto naprawdę poznał Boga i pokochał Go. „Na tym
bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania
jego nie są uciążliwe” (1 Jana 5:3). Jak wielu z nas uważa, że zna i kocha
Boga, a jednak w pewnych sytuacjach odczuwa posłuszeństwo Bogu jako niemiłe
jarzmo i ciężkie brzemię? Jeżeli pojawiają się we mnie takie uczucia, to
świadczy to o tym, że znam Boga tak, jak syn marnotrawny znał swojego ojca
przed swoim wyjazdem do obcego kraju. A to oznacza, że tak naprawdę nie znam
Boga i nie kocham Go. Jezus powiedział, że jego jarzmo jest miłe, a brzemię
lekkie, więc jeśli odczuwam to inaczej, to oznacza to, że Jezus jeszcze we mnie
nie zamieszkał, a moje myśli, uczucia i pragnienia nie są takie, jak Jego.
Jeżeli tak jest, to nie jestem w stanie tego zmienić zaciskając zęby i
zmuszając się do robienia rzeczy, o których wprawdzie wiem, że są dobre, ale
nie mam ochoty ich robić. Jedynym wyjściem dla mnie jest dalsze szukanie
Jezusa, aby w końcu poznać Go na tyle dobrze, aby Go pokochać. Dopiero wtedy
przestanę być jak syn marnotrawny i stanę się synem, prawdziwym domownikiem
domu Ojca.
Wszyscy rodzimy się jako synowie marnotrawni (albo córki) i jedyna szansą
na zmianę jest poznanie Boga i pokochanie Go. Aby poznać prawdę, każdy z nas
musi przejść przez doświadczenie syna marnotrawnego. Bez tego doświadczenia
jesteśmy tacy, jak syn marnotrawny przed opuszczeniem domu. Prawda jest dla nas
dostępna, ale my nie chcemy jej widzieć, ponieważ nie jesteśmy nią zainteresowani.
Nawet jeżeli wydaje się nam, że znamy i kochamy Boga, to każda decyzja o
skorzystaniu z jakiegoś pretekstu, aby nie zrobić czegoś, o czym wiemy, że
powinniśmy zrobić, świadczy o tym, że nie ma w nas miłości do Boga i jesteśmy
tacy, jak syn marnotrawny. Nasze niewłaściwe decyzje, nawet te najdrobniejsze
lub te, które potrafimy uzasadnić przy pomocy bardzo wiarygodnych argumentów,
są na to najlepszym dowodem. To one pokazują, że tak naprawdę jesteśmy bardziej
zainteresowani zaspokajaniem naszych pożądliwości i chętniej wybieramy to, co
daje nam ten świat. Te rzeczy wydają się nam ciekawsze i bardziej atrakcyjne i
uważamy, że dzięki nim będziemy bardziej szczęśliwi i zadowoleni. Jednak Jezus
powiedział do Samarytanki: „Każdy, kto pije tę wodę, znowu pragnąć będzie; ale
kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda,
którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi
wiecznemu” (Jana 4:13-14). Skarby tego świata nie są w stanie zaspokoić
pragnienia duszy. Mogą dać chwilowe uczucie satysfakcji, ale ono szybko mija i
pragnienie wraca. Przekonał się o tym syn marnotrawny, jeszcze zanim stracił
cały swój majątek. Przekonują się o tym ci, którzy za wszelką cenę chcą
zaspokajać swoje egoistyczne pragnienia, niezależnie od tego jakie one są. Nie
tylko nie da się ich zaspokoić, ale ich zaspokajanie działa destrukcyjnie na psychikę.
Jedynie zaspokojenie pragnienia przyjmowania tego, co pochodzi od Boga nie powoduje
powrotu uczucia braku i pustki, ponieważ związane jest ono nierozerwalnie z
potrzebą dzielenia się tymi darami. O tym także przekonał się syn marnotrawny,
ale poznał w pełni to uczucie dopiero gdy wrócił do rodzinnego domu i zaczął
tak żyć w harmonii z zasadami ojca.
Każdy z nas rodzi się jako syn marnotrawny, ale nie oznacza to, że ten stan nie może się zmienić. Tylko czy chcemy, alby tak się stało?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz