Czy nasz świat jest
doskonały? Każdy z nas bez problemu jest w stanie podać wiele cech naszego
świata, które wyraźnie wskazują na jego niedoskonałość. Każdy z nas ma też
jakieś swoje wyobrażenie doskonałego świata, takiego świata, w którym czułby się
dobrze i w których chciałby żyć. Jako chrześcijanie wierzymy, że Bóg doprowadzi
ten świat do doskonałego stanu, usuwając z niego wszystkie ślady grzechu, a wtedy
warunki życia będą zupełnie inne od tych, które widać dzisiaj.
„Był w Kafarnaum
pewien dworzanin, którego syn chorował” (Jana 4:46). Jak ten człowiek
wyobrażał sobie doskonały świat? Myślę, że dla niego bardzo ważne było, aby na
świecie nie było chorób, aby rodzice nie musieli patrzeć, jak cierpią ich dzieci.
Podobnie myślał też Jair, „który był przełożonym synagogi (…) gdyż miał
córkę, jedynaczkę, w wieku około dwunastu lat, a ta umierała” (Łukasza
8:41-42). „Jest w Jerozolimie przy Owczej Bramie sadzawka, zwana po
hebrajsku Betezda (…) A był tam pewien człowiek, który chorował od trzydziestu
ośmiu lat” (Jana 5:2.5). W jakim świecie chciałby żyć ten człowiek? Trzydzieści
osiem lat choroby zniszczyło jego organizm tak, że nie był w stanie
samodzielnie się poruszać. O czym mógł marzyć? Może o świecie, w którym nie ma
chorób ograniczających możliwości realizacji własnych marzeń i pragnień? O
jakim świecie marzył trędowaty, który przyszedł do Jezusa i powiedział: „Panie,
jeśli chcesz, możesz mię oczyścić” (Mateusza 8:2). Czy coś się zmieniło od
czasów Jezusa? Myślę, że nadal bardzo boleśnie odczuwamy problemy ze zdrowiem,
zarówno własne jak i tych, którzy są nam bliscy. Współczujemy też tym, których
wprawdzie nie znamy, ale o których wiemy, że są chorzy. Świat bez chorób,
nieszczęść i śmierci – jak wielu z nas chciałoby żyć w takim świecie?
„W czasach, gdy
rządzili sędziowie, nastał głód w kraju. Wtedy wyszedł z Betlejemu judzkiego
pewien mąż wraz ze swoją żoną i dwoma synami, aby osiąść jako obcy przybysz na
polach moabskich. On nazywał się Elimelech, a jego żona Noemi, synowie jego zaś
Machlon i Kilion; byli to Efratejczycy z Betlejemu judzkiego” (Rut 1:1-2). O
czym myślą ludzie, którzy nie mają co jeść? Elimelech jeszcze nie umierał z
głodu, gdy zdecydował się opuścić swoją ojczyznę, ale jak bardzo obawiał się
głodu, jeżeli jako Żyd postanowił szukać ratunku wśród tych, którzy byli
wrogami Izraela? „Kiedy zaś nastał głód w tym kraju, Abram udał się do
Egiptu, aby się tam zatrzymać jako przybysz, gdyż w kraju był wielki głód”
(Rodzaju 12:10). Bóg obiecał Abrahamowi, że podaruje krainę Kanaan jego potomkom.
Jednak gdy Abrahamowi zagroził głód, postanowił porzucić Kanaan i uciekł do
Egiptu. Tak naprawdę, to nie uczucie głodu jest czymś złym, ale brak możliwości
jego zaspokojenia. Elimelech i Abraham opuścili miejsca w których żyli, aby
odzyskać (lub nie stracić) możliwość zaspokajania głodu. Można powiedzieć, że mieli
to szczęście, że mogli to zrobić, ponieważ możemy znaleźć w Biblii historię ludzi,
którzy nie tylko nie mieli co jeść, ale nie mieli też możliwości poszukiwania
żywności w innym miejscu. O jakim świecie marzą ludzie, którzy cierpią z powodu
głodu? Czy nie o takim, w którym ludziom nie brakuje jedzenia i nie muszą
patrzeć, jak ich bliscy umierają z głodu?
„Jezreelczyk Nabot
miał w Jezreel winnicę tuż obok pałacu Achaba króla Samarii. I rzekł Achab do
Nabota: Odstąp mi swoją winnicę, a ja urządzę sobie tam ogród warzywny, gdyż
jest ona tuż obok mojego pałacu; ja zaś dam ci za nią winnicę lepszą od niej
albo - jeśli wolisz - zapłacę ci za nią cenę kupna w srebrze. Lecz Nabot
odpowiedział Achabowi: Niech mnie Pan ustrzeże, abym ci miał odstąpić
dziedzictwo po moich ojcach. Achab odszedł do swojego domu posępny i gniewny z
powodu odpowiedzi, jaką mu dał Jezreelczyk Nabot” (1 Królewska 21:1-4). Król
miał prawo zaproponować swojemu poddanemu, że odkupi od niego jego własność,
aby zrealizować plan rozbudowy swojego pałacu. Jednak nie mógł zmusić Nabota do
tej sprzedaży. Achab nie był uczciwym i bogobojnym królem, w jego charakterze
dominowały duma, pycha i egoizm. I kiedy Nabot mu odmówił, uraził tym jego
dumę. Król nie mógł się z tym pogodzić, a jego żona, Izebel, postanowiła mu
pomóc. Uknuła intrygę aby doprowadzić do śmierci Nabota i w ten sposób umożliwić
królowi zdobycie upragnionej winnicy. Jej plan został zrealizowany i niewinny
człowiek stracił życie.
„I przytrafiło się, że
pod wieczór Dawid wstał ze swojego łoża i przechadzał się po tarasie swojego
królewskiego domu, i ujrzał z tego tarasu kąpiącą się kobietę. A była to
kobieta wielkiej urody (…) Dawid posłał gońców i kazał ją sprowadzić. A gdy ona
przyszła do niego, obcował z nią (…) Kobieta ta poczęła. Posłała więc wiadomość
do Dawida tej treści: Poczęłam” (2 Samuela 11:2.4.6). Kiedy Dawid kazał
sprowadzić Batszebę do swojego pałacu, miał świadomość tego, że popełnia cudzołóstwo,
jednak jego pożądanie zaślepiło go. Prawdopodobnie tłumaczył sam sobie, że nic
wielkiego się nie stanie. Jednak ciąża Batszeby zmieniła wszystko. Nagle przed
Dawidem pojawił się duży i poważny problem, o zaistnieniu którego nie chciał
wcześniej nawet myśleć. Postanowił rozwiązać ten problem tak, aby nie ujawnił się
jego grzech. I w ten sposób doprowadził do śmierci niewinnego człowieka, męża
kobiety, z którą popełnił cudzołóstwo.
W obu tych sytuacjach
stało się coś, co wielu ludzi uważa za nieuczciwe i naganne. Nie podoba się
nam, gdy widzimy w otaczającym nas świecie tego typu działania. Chcielibyśmy,
aby nasz świat był wolny od takich nieuczciwych praktyk i nie wyobrażamy sobie,
żeby takie rzeczy mogły się dziać w doskonałym świecie.
Pewnego dnia Jezus
nauczał ludzi w świątyni. „Potem uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili
kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, postawili ją pośrodku i rzekli do niego:
Nauczycielu, tę oto kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. A Mojżesz w
zakonie kazał nam takie kamienować. Ty zaś co mówisz?” (Jana 8:3-5). Uczeni
w Piśmie i faryzeusze chcieli być uważani nie tylko za znawców prawa, ale też
za tych, którzy skrupulatnie przestrzegają tego, co Bóg przekazał Mojżeszowi. Jednak
jaki był ich prawdziwy cel? Czy naprawdę chodziło im o to, aby Boże prawo było
przestrzegane? Ich cel był inny, ponieważ chcieli uciszyć Tego, który głosił
niewygodne dla nich nauki. Chcieli doprowadzić do tego, aby Jezus przestał mówić
o rzeczach, które ujawniały ich obłudę i hipokryzję. Boże prawo było tu tylko
pretekstem do tego, aby zniszczyć autorytet, jakim Jezus cieszył się wśród
wielu ludzi. Byli przekonani, że niezależnie od odpowiedzi jakiej udzieli
Jezus, będą mogli ją wykorzystać przeciwko niemu. Chcieli pokazać samych siebie
jako gorliwych i bogobojnych, a Jezusa jako tego, który nie przestrzega prawa,
albo Boskiego, albo rzymskiego. Ich hipokryzja była widoczna w tym, że
oskarżyli tę kobietę w sposób niezgodny z prawem Mojżeszowym, ponieważ
oskarżony powinien także zostać mężczyzna, z którym popełniła cudzołóstwo.
Jak często dzisiaj możemy
obserwować zdarzenia przypominające tę scenę z Jezusem i kobietą oskarżona o
cudzołóstwo? Jak często widzimy, że biorą w nich udział ludzie, którym tak
naprawdę wcale nie zależy na tym, aby prawo było przestrzegane, ale ich
prawdziwym celem jest uciszenie tego, który zbyt dużo o nich mówi? Co jakiś
czas można przeczytać lub usłyszeć o zabójstwie jakiegoś ważnego świadka, którego
zeznania mogły doprowadzić do skazania znanego i groźnego przestępcy. I co gorsze,
czasem dochodzi do zabójstw ludzi, którzy są niewygodni nie tylko dla przestępców,
ale dla przywódców, politycznych lub religijnych. „A arcykapłani naradzali
się, aby i Łazarza zabić, gdyż wielu Żydów z powodu niego odeszło i uwierzyło w
Jezusa” (Jana 12:10-11). Dzisiaj jesteśmy już tak przyzwyczajeni do tego
typu praktyk, że często nie zwracamy już na nie uwagi. Ale czy naprawdę
uważamy, że w doskonałym świecie jest miejsce na oszczerstwa i pomówienia,
nawet na pozornie mało szkodliwe plotki? Mogą coś o tym powiedzieć ci, którzy
sami stali się kiedyś celem tego typu ataków. Myślę, że tacy ludzie rozumieją,
że doskonały świat będzie całkowicie pozbawiony takich rzeczy.
Czego jeszcze wielu ludzi
nie chciałoby widzieć w doskonałym świecie? Nikt nie lubi być wykorzystywany i
traktowany instrumentalnie. Znane są historie wielu ludzi, którzy myśleli, że w
swoim środowisku są lubiani i szanowani, że maja wielu przyjaciół, ale okazało
się, że się mylili. Gdy przestali być potrzebni tym, których uważali za
przyjaciół, zostali przez nich odrzuceni. Jest wielu ludzi, którzy z
poświęceniem wykonują swoją pracę, są w nią emocjonalnie zaangażowani i chcą ją
wykonywać jak najlepiej, ale kiedy sami mają kłopoty, to okazuje się, że ich
los nie ma znaczenia dla ich przełożonych czy kolegów. Ich ofiarna praca i
pomoc była chętnie przyjmowana, ale gdy sami potrzebowali pomocy, to jej nie
otrzymali. W tym niedoskonałym świecie takie wartości jak przyjaźń,
współczucie, miłosierdzie i prawdziwa miłość, są coraz mniej warte. Ten świat
na różne sposoby nakłania nas do egoistycznego życia polegającego na zaspokajaniu
własnych pragnień i pożądliwości. Ludzie coraz częściej pomagają innym tylko
wtedy, gdy mogą na tym skorzystać. Coraz częściej pomaganie innym staje się też
sposobem na pokazywanie samego siebie w dobrym świetle. To nic nowego, dwa
tysiące lat temu Jezus zarzucił faryzeuszom, że „wiążą ciężkie brzemiona i
kładą na barki ludzkie, ale sami nawet palcem swoim nie chcą ich ruszyć. A
wszystkie uczynki swoje pełnią, bo chcą, aby ich ludzie widzieli” (Mateusza
23:4-5). Jednak ludzie widzą tylko to, co jest na zewnątrz, zawartość serca
jest widoczna tylko dla Boga, a pod tym względem faryzeusze byli podobni „do
grobów pobielanych, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne
trupich kości i wszelakiej nieczystości” (Mateusza 23:27). Czy w doskonałym
świecie jest na to wszystko miejsce?
„Świadkiem bowiem jest
mi Bóg, któremu służę w duchu moim przez zwiastowanie ewangelii Syna jego, że
nieustannie o was pamiętam, zawsze w modlitwach moich, prosząc, żeby mi się
wreszcie udało za wolą Bożą przyjść do was” (Rzymian 1:9-10). Jednym z
najbardziej bolesnych aspektów życia na tym świecie jest pozbawienie możliwości
bezpośredniego kontaktu z bliskimi. Bóg stworzył nas do życia w społeczności z
Nim i z innymi ludźmi. Czy można cieszyć się życiem, gdy ktoś, kogo kochamy nie
znajduje się obok? Apostoł Paweł był emocjonalnie związany z wieloma ludźmi,
których poznał podczas swoich misjonarskich podróży, i pragnął chociaż od czasu
do czasu spotkać się z nimi. A jak my odczuwamy nieobecność bliskich nam ludzi?
Co czuje mąż, który z jakiegoś powodu został oddzielony od swojej żony? A co
czuje matka, która musiała rozstać się ze swoim dzieckiem? Co czują serdeczni przyjaciele,
gdy nie mogą się spotkać przez długi czas? Czy w doskonałym świecie ludzie będą
zmuszeni do przeżywania przykrych doświadczeń rozłąki? Co jest ważniejsze,
życie w doskonałych warunkach, czy też życie z ukochaną osobą? Ktoś, kto
naprawdę kocha, zaakceptuje bez problemu najgorsze warunki, byle tylko być
blisko tej osoby, którą kocha. Dla tych, którzy pokochali Jezusa, Jego obecność
w niebie jest najważniejszym, a nawet jedynym powodem, dla którego chcą się tam
znaleźć. Dla takich ludzi niebo bez Jezusa nie ma żadnej wartości i wcale nie
jest atrakcyjnym miejscem, pomimo znajdujących się tam tych wszystkich
wspaniałych i doskonałych rzeczy.
Doskonały świat to nie
tylko miejsce charakteryzujące się doskonałymi warunkami do życia. To nie tylko
świat, w którym nie będzie brakowało niczego, co jest potrzebne do życia, ale
przede wszystkim miejsce, w którym będą żyć ludzie, którzy będą we właściwy
sposób wykorzystywać wszystko to, co daje Bóg. To miejsce dla tych, którzy nie
będą myśleć o sobie i w egoistyczny sposób wykorzystywać świata do zaspokajania
własnych pożądliwości, nie licząc się przy tym z uczuciami i potrzebami innych
ludzi. To miejsce dla tych, którzy będą całkowicie pozbawieni egoizmu i będą
żyć dla innych. To miejsce dla tych, którzy pragną żyć dla innych, którzy
pragną robić to, o czym mówi Bóg. Tego miejsca jeszcze nie ma, Bóg dopiero je
stworzy, jednak przygotowanie do życia w doskonałym świecie musimy zacząć już
dziś. Każdy objaw złości, zazdrości, gniewu czy wrogości powinien być dla nas
znakiem wskazującym na nasze nieprzygotowanie. Czy ludzie w niebie będą się
złościć, gniewać czy zazdrościć? Te negatywne uczucia muszą zostać usunięte z
naszych serc tu i teraz, aby na ich miejscu mogła pojawić się miłość, która
jest cierpliwa, dobrotliwa, nie zazdrości, nie jest chełpliwa, nie nadyma się,
nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic
złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy; wszystko
zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi; miłość,
która nigdy nie ustaje (1 Koryntian 13:4-8).
Każdy człowiek ma jakieś swoje wyobrażenie na temat doskonałego świata, ale czy jest ono zgodne z tym, co Biblia mówi o Królestwie Niebios?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz