27 lipca 2025

Zwierciadło Pawła

 Efezjan 5:10 BT

Badajcie, co jest miłe Panu

 

W Liście do Hebrajczyków apostoł Paweł napisał coś, co pozwala nam dostrzec, co naprawdę podoba się Bogu:

A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy. (…) Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają. (Hebrajczyków 11:1.6)

Tym czymś jest wiara.

Jakiego rodzaju wiara jest potrzebna, aby podobać się Bogu?

Podobasz się Bogu gdy masz właściwą wiarę, a właściwą wiarą jest… wiara w Chrystusa.

Jak Mojżesz wywyższył na pustyni węża, tak również potrzeba, aby i Syn Człowieczy został wywyższony.  Wówczas każdy, kto w Niego wierzy, będzie miał życie wieczne (Jana 3:14-15)

Ta wiara w Jezusa, wiara w to, kim On jest, jest warunkiem życia.

Jezus powiedział o sobie:

Dlatego powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeśli bowiem nie uwierzycie, że to Ja jestem, pomrzecie w swoich grzechach (Jana 8:24)

A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki (Jana 11:26)

Kiedy Paweł i Sylas zostali uwięzieni w Filippi, Bóg objawił swoją moc poprzez trzęsienie ziemi. Strażnik więzienia, poruszony tym wydarzeniem, zapytał Pawła i Sylasa:

„Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony?” A oni rzekli: „Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom.” (Dzieje 16:30-31)

Wiara w Jezusa to nie tylko kwestia posiadania właściwych przekonań; to kwestia życia.

Jednak wiara w Jezusa to nie tylko wiedza, kim On jest.

Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą (Jakuba 2:19)

Demony dobrze wiedzą, kim jest Jezus, ale czy taka wiara może podobać się Bogu?

Nie wystarczy wierzyć w to, kim jest Jezus; trzeba wierzyć Jemu. Wiara w Jezusa oznacza wiarę w Jego Słowo, w to co do nas mówi, wiarę w to, że przekazuje nam prawdę, która daje życie.

I wiem, że przykazanie jego jest żywotem wiecznym (Jana 12:50)

Jezus przemawia do nas nie tylko po to, abyśmy wiedzieli więcej. Jego słowa są jak nasiona, które, gdy padną na dobrą glebę, przynoszą obfity plon. Jak w przypowieści o siewcy:

Jeszcze inne padły na dobrą ziemię i wydały owoc, jedne stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny (Mateusza 13:8)

Jego Słowo, gdy jest właściwie przyjęte, ma moc działania.

A przeto i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa (1 Tesaloniczan 2:13)

Jakie jest działanie Słowa Bożego? Jakie dzieło Słowo Boże dokonuje w człowieku?

Przejdźmy do 2 Koryntian 3:18

My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem.

Chodzi o przemianę ducha, zmianę charakteru. Owocem wiary w Jezusa jest nowy charakter tego, który wierzy.

Przyjrzyjmy się bliżej temu, co powiedział apostoł Paweł.:

oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana.

Co widzisz, patrząc w lustro?

Myślę, że zazwyczaj widzisz swoją twarz, widzisz, jak wyglądasz, jaki jesteś.

Paweł mówi tu jednak o nieco innym rodzaju lustra, ponieważ kiedy patrzysz w takie lustro, widzisz nie tylko swoją twarz, ale także twarz Jezusa, widzisz Jego chwałę. Taki widok zmusza cię do porównania tych dwóch twarzy. Zmusza cię do porównania chwały Jezusa z twoją własną chwałą, z chwałą, którą widzisz w sobie.

Twoja chwała pochodzi z twojego przekonania o własnych zasługach, z twojego przekonania, że podejmujesz dobre decyzje, że jesteś dobrym naśladowcą Jezusa. To jest ten sam rodzaj chwały, którą widział w sobie pewien faryzeusz, i dziękował za nią Bogu podczas modlitwy:

Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku (Łukasza 18:11-12)

Temu faryzeuszowi wydawało się, że gdy przegląda się w lustrze to widzi swoją chwałę, lecz nie wiedział, że nie ma on żadnej chwały, że brakuje mu prawdziwej chwały, „gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rzymian 3:23).

Apostoł Jakub ostrzega nas przed patrzeniem w ten sposób na swoje odbicie w takim lustrze.

Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest (Jakuba 1:23-24)

Lustro Pawła jest inne; pozwala ci zobaczyć dwa obrazy jednocześnie. Pierwszy to twoje odbicie, a drugi to obraz Jezusa. Lustro Pawła nie tylko pokazuje dwa obrazy, ale zmusza patrzącego do ich porównania. Efekt jest taki, jakby ktoś pokazał ci tabelę z dwiema kolumnami. Pierwsza kolumna wymienia różne aspekty charakteru Jezusa, a druga pokazuje coś, co pozwala ci stwierdzić, że twój charakter nie jest podobny do charakteru Jezusa.

Dlaczego ta tabela mówi o różnicach, a nie o podobieństwach? Ponieważ wpływ Słowa Bożego na nas polega na wprowadzaniu zmian, które te różnice wyeliminują. A ponieważ Bóg szanuje naszą wolną wolę i nie zmusza nas do robienia czegoś, czego nie chcemy, pierwszym krokiem do zmiany charakteru jest uświadomienie sobie różnic, które należy wyeliminować.

 

Wyobraźmy sobie teraz kogoś, kto z jakiegoś powodu nie ma odpowiedniego charakteru, kogoś, kto nie jest taki jak Jezus. Co możemy znaleźć w jego tabeli? Co mówi mu lustro Pawła?

Najważniejszą cechą Boga jest miłość, dlatego pierwszy wiersz tej tabeli głosi, że Jezus kocha wszystkich ludzi. Dwa najważniejsze przykazania mówią o miłości.:

Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. (…)  A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego (Mateusza 22:37-39)

Ponadto w Kazaniu na Górze Jezus powiedział:

Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mateusza 5:44)

To była pierwsza kolumna, ta o Jezusie. A co widzimy w drugiej?

Druga kolumna zawiera długą listę ludzi, których ten człowiek nie lubi, a nawet nienawidzi. To lista ludzi, na których nie patrzy z miłością, pragnąc całym sercem przyprowadzić ich do Boga, ale patrzy na nich, aby znaleźć jak najwięcej ich wad, których sam nie ma, aby podkreślić swoją sprawiedliwość i chwałę. Tak właśnie modlił się faryzeusz, tak patrzył na siebie. Nie chciał patrzeć na siebie w lustrze Pawła.

 

Następny wiersz.

Pierwsza kolumna przypomina słowa Mojżesza o Jezusie:

Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan, Bóg twój, spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie (Powtórzonego Prawa 18:15)

Jedna z cech Mojżesza, która jest widoczna w charakterze Jezusa, jest pokazana w Liczb 12:3

Mojżesz był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, którzy są na ziemi.

Izajasz powiedział o Jezusie:

Nie będzie krzyczał ani wołał, ani nie wyda na zewnątrz swojego głosu.  Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo (Izajasza 42:2-3)

Pokora, łagodność – te cechy charakteru są wymieniane w odniesieniu do Jezusa. A jak brak tej cechy u Jezusa przejawia się w charakterze tego człowieka?

Druga kolumna przypomina mu wszystkie sytuacje, w których zamiast zachować spokój, pozwolił sobie na krzyk, pozwolił by kierował nim zły duch, duch, który nie jednoczy i nie prowadzi do pojednania, lecz dzieli i próbuje narzucić swoją wolę siłą.

Następny wiersz.

Pierwsza kolumna przypomina, jak Jezus pokonał zło, cytując apostoła Pawła:

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj. (Rzymian12:21)

Jezus nie zwalczał zła siłą. Gdyby to zrobił, nie wypowiedziałby tych słów w Kazaniu na Górze:

Miłujcie waszych nieprzyjaciół, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą i módlcie się za tych, którzy wam wyrządzają zło i prześladują was (Mateusza 5:44)

W tym samym miejscu można również znaleźć to, co napisała na ten temat Ellen White:

Ziemię ogarnęła ciemność wskutek niezrozumienia Boga. Należało złamać zwodniczą moc szatana, aby rozproszyć posępne ciemności, aby świat z powrotem przyprowadzić do Boga. Nie można było dokonać tego siłą. Użycie siły jest sprzeczne z zasadami boskich rządów, oczekuje On bowiem tylko służby miłości, a miłości nie można nakazać, nie można jej też wymusić siłą lub autorytetem. Tylko miłość może wzbudzić miłość. ZJ 13.2

A co widać w drugiej kolumnie? […]

Być może są tam opisy tych sytuacji, w których ten człowiek zachowywał się podobnie jak Nehemiasz, który chciał nauczyć swoich rodaków posłuszeństwa Bogu, ale chciał to zrobić w niewłaściwy sposób.

Nehemiasza 13:15-25

W tych dniach widziałem w Judzie ludzi tłoczących prasy w szabat i noszących snopy, które kładli na osły, także winogrona, figi i wszelkie ciężary, które przywozili do Jerozolimy w dzień szabatu. I zgromiłem ich za to, że w ten dzień sprzedają żywność. Także Tyryjczycy, którzy tam mieszkali, przynosili ryby i wszelki towar, a sprzedawali w szabat synom Judy i w Jerozolimie. Dlatego zgromiłem przełożonych w Judzie i powiedziałem do nich: Cóż to jest za nieprawość, której się dopuszczacie, bezczeszcząc dzień szabatu? Czy nie tak postępowali wasi ojcowie, za co nasz Bóg sprowadził całe to nieszczęście na nas i na to miasto? A wy ściągacie jeszcze większy gniew na Izraela, bezczeszcząc szabat

Nehemiasz zidentyfikował źródło problemów Izraela: niewierność i nieposłuszeństwo Bogu. Chciał to zmienić, co było dobrym pomysłem, ale czy wybrał właściwy sposób?

A gdy mrok okrył bramy Jerozolimy przed szabatem, rozkazałem zamknąć wrota. Nakazałem też, aby ich nie otwierać aż dopiero po szabacie. Postawiłem również niektórych z moich sług przy bramach, aby nie wnoszono żadnych ciężarów w dzień szabatu. Tak więc handlarze i sprzedawcy wszelkiego towaru nocowali raz czy dwa razy poza Jerozolimą. Świadczyłem przeciwko nim i powiedziałem do nich: Dlaczego nocujecie przy murze? Jeśli uczynicie to jeszcze raz, podniosę rękę na was. I tak od tego czasu nie przychodzili już w szabat. Następnie rozkazałem Lewitom, aby się oczyścili i przyszli czuwać przy bramach, aby uświęcić dzień szabatu.

(…)

W tych dniach widziałem też Żydów, którzy pojęli sobie żony języku aszdodskim, nie umiejąc mówić po hebrajsku, ale każdy według języka swego narodu. Dlatego zgromiłem ich i przekląłem, a niektórych z nich biłem, wyrwałem ich włosy i zaprzysiągłem ich na Boga: Nie wydawajcie swoich córek ich synom ani nie bierzcie ich córek dla waszych synów ani dla siebie

Czy Bogu może podobać się taki rodzaj posłuszeństwa, wymuszonego siłą?

Ale w tym miejscu tabeli znajduje się jeszcze coś. Jest tam także opis sposobu w jaki ten człowiek chciał nauczyć swoje dzieci posłuszeństwa Bogu. Niestety robił to podobnie jak faryzeusze, którzy po prostu nauczali ludzi przykazań i mówili im, że muszą ich przestrzegać, ale nie dawali im odpowiedniej motywacji. Nie objawiali im Bożej miłości i tym samym nie dawali ludziom możliwości pokochania Boga. Ten człowiek chciał być dobrym ojcem, ale prawdopodobnie nie rozumiał, że prawdziwego posłuszeństwa nie da się nauczyć, a tym bardziej wymusić; musi ono pochodzić z serca. Myślał, że może zmusić dzieci do kochania Boga. Ale miłości nie da się zmusić, jak powiedziała Ellen White: „Tylko miłość może wzbudzić miłość”.

Zostawmy teraz tę tabelkę, nie czytajmy kolejnych informacji o błędach tego człowieka i o tym, w jaki sposób objawiały się w jego życiu wady jego charakteru. Wróćmy do lustra apostoła Pawła.

Lustro apostoła Pawła to bardzo niebezpieczne narzędzie. Może szybko pozbawić nas faryzejskiej pychy z bycia dobrym. Może szybko wymazać z naszej pamięci zapisane w niej informacje o uczynkach, które uważamy za dobre, a przypomnieć nam o tych, których Jezus nigdy by nie popełnił w tej samej sytuacji.

To nie są przyjemne myśli. Nikt nie lubi źle o sobie myśleć, ale bez tego nikt nie może stać się prawdziwym naśladowcą Jezusa, prawdziwym chrześcijaninem.

Jezus powiedział:

Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, co się źle mają; nie przyszedłem wzywać do upamiętania sprawiedliwych, lecz grzeszników (Marka 2:17)

Jezus powiedział też:

Przyszedłem na ten świat na sąd, aby ci, którzy nie widzą, widzieli, a ci, którzy widzą, stali się ślepymi (Jana 9:39)

Powiedział to człowiekowi, który się urodził niewidomy i którego uzdrowił.

A gdy to usłyszeli ci faryzeusze, którzy z nim byli, rzekli mu: Czy i my ślepi jesteśmy? Rzekł im Jezus: Gdybyście byli ślepi, nie mielibyście grzechu, a że teraz mówicie: Widzimy, przeto pozostajecie w grzechu. (Jana 9:40-41)

 

Nie można zamykać oczu na prawdę o tym, kim  jesteśmy bez Boga. A szczególnie nie mogą tego robić ludzie uważający się za wierzących w Boga. Takimi ludźmi byli faryzeusze, a dzisiaj wielu chrześcijan popełnia ten sam błąd.

Pamiętaj o tym, że nie wystarczy że jesteś członkiem Kościoła, nawet jeśli jesteś bardzo aktywnym członkiem, a nawet jednym z liderów Kościoła. Nic z tego nie ma znaczenia ani wartości, jeśli nie jest powiązane z wewnętrzną, bardzo głęboką przemianą, która przynosi dobre owoce.

O takiej wierze w Jezusa, która prowadzi do tej przemiany, apostoł Paweł napisał w Liście do Efezjan.

Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie. Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy (Efezjan 4:20-24)

Kiedy patrzysz w lustro Pawła, porównując swój obraz z odbiciem obrazu Jezusa, czy dostrzegasz tę zmianę? Czy widzisz nowego człowieka stworzonego według boskiego wzoru? Paweł szczegółowo wyjaśnia, na czym polega ten boski wzór.

Jaki powinien być ten nowy człowiek według Pawła?

Przeto, odrzuciwszy kłamstwo, mówcie prawdę, każdy z bliźnim swoim, bo jesteśmy członkami jedni drugich. Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym, nie dawajcie diabłu przystępu. Kto kradnie, niech kraść przestanie, a niech raczej żmudną pracą własnych rąk zdobywa dobra, aby miał z czego udzielać potrzebującemu

Tę część łatwo skojarzyć z przestrzeganiem przykazań, ale w dalszej części to skojarzenie nie jest już takie oczywiste.

Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia. Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie (Efezjan 4:25-32)

Takie owoce pochodzą z prawdziwej wiedzy o Jezusie, prawdziwej wiary w Jezusa i wiary w Jego Słowo. Owoce te są potwierdzeniem sprawiedliwości, którą daje nam Jezus.

Bardzo ciekawe jest to, co Ellen White napisała na temat sprawiedliwości.

Największym błędem ludzkich umysłów za czasów Chrystusa było przekonanie, że samo uznanie prawdy jest równoznaczne z prawością. Całe ludzkie doświadczenie wykazuje, że teoretyczna znajomość prawdy nie wystarcza do zbawienia duszy, gdyż nie wyrasta z niej sprawiedliwość. Zazdrosnemu przestrzeganiu tego, co określone jest mianem teologicznej prawdy, często towarzyszy nienawiść do prawdy rzeczywistej, czego dowody tak często spotykamy w życiu. ZJ 218.1
 (…)

Podobne niebezpieczeństwo istnieje również dziś. Niektórzy uważają za oczywiste, że są chrześcijanami, z tego tylko powodu, że uznają pewne teologiczne zasady. Nie wprowadzili jednak prawdy do praktycznego życia, nie uwierzyli i nie pokochali jej, toteż nie otrzymali siły i łaski, które płyną z uświęcenia przez prawdę. Ludzie mogą wyznawać swą wiarę w prawdę, ale jeśli to nie czyni ich szczerymi, łagodnymi, cierpliwymi, wytrwałymi, jeżeli ich myśli nie dotyczą spraw nieba, to prawda staje się dla nich przekleństwem, a przez ich wpływ jest przekleństwem dla świata. ZJ 218.2

Apostoł Paweł napisał: Badajcie, co jest miłe Panu

Co jest twoim największym pragnieniem?

Czy jest to posłuszeństwo Bogu polegające na przestrzeganiu Bożego Prawa i unikaniu tego, co jest grzechem, czy też raczej pragniesz żyć tak jakby Jezus żył będąc na twoim miejscu i swoim życiem sprawiać Bogu przyjemność i radość?

Czy dostrzegasz różnicę?

Bóg oczywiście nie lubi grzechu, On go wręcz nienawidzi. Ale najbardziej nienawidzi tych sytuacji, w których ludzie, pamiętając o literze Prawa, całkowicie lekceważą jego ducha.

Najciemniejsze rozdziały historii wypełnione są opisami zbrodni popełnionych przez religijnych obłudników. Faryzeusze pretendowali do miana dzieci Abrahama i chełpili się posiadaniem Bożych wyroczni, jednakże przywileje te nie uchroniły ich od egoizmu, złości, żądzy zysku i najnikczemniejszej obłudy. Mniemali, że są najbardziej religijnymi ludźmi na świecie, lecz ich tak zwana prawowierność doprowadziła ich do ukrzyżowania Pana chwały. ZJ 218.1

Ellen White napisała też:

Zgodnie z nauką Chrystusa sprawiedliwość polega na zgodności serca i sposobu życia z objawioną wolą Boga. Grzeszni ludzie mogą się stać sprawiedliwymi jedynie przez wiarę w Boga i pozostawanie z Nim w żywym związku. Tylko wtedy bogobojność czyni myśli wzniosłymi i uszlachetnia życie. Wtedy zewnętrzne formy wyznawania religii będą zgodne z wewnętrzną czystością chrześcijańską, a ceremonie wymagane przez służbę dla Boga nie będą bezwartościowym rytuałem, jak to miało miejsce w przypadku faryzeuszy ZJ 218.3

I jeszcze jedna, bardzo ważna myśl:

Ideałem chrześcijanina jest podobieństwo do Chrystusa ZJ 220.1

Co widzisz, patrząc w lustro apostoła Pawła? Posłuchaj tego:

Człowiek, który widzi w sobie grzesznika i wie, że jest nędzny przed Bogiem, będzie czynił poważne wysiłki, by nie być na wieki wykluczonym z królestwa niebieskiego. Zna swe niedomagania i szuka lekarstwa u Wielkiego Lekarza, mówiącego: “A tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz” PC 179.4

Jeśli widzisz taki obraz samego siebie i jednocześnie szczerze pragniesz zmiany, jeśli chcesz stać się podobny do Chrystusa, to pragnieniem twojego serca stanie się czynienie tylko i wyłącznie tego, co podoba się Bogu.

Badajcie, co jest miłe Panu

26 marca 2025

Być jak Jezus

 Jana 14:30 BT

Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie.

 

Jak często podczas studiowania Biblii zadajesz sobie pytania? Jak często zadajesz sobie pytania związane z Bogiem podczas patrzenia na to, co dzieje się na świecie, kiedy widzisz jakie decyzje podejmują ludzie.

Czym jest grzech?

Dlaczego grzeszymy?

Co musi się stać abyśmy przestali grzeszyć?

Co Bóg robi abyśmy przestali grzeszyć?

To tylko kilka przykładów pytań, które wciąż zadaję samemu sobie i wciąż szukam na nie odpowiedzi.

Myślę, że moja i twoja wiara jest żywa tylko wtedy, gdy zadajemy sobie pytania i szukamy odpowiedzi.

 

Jednym z ważnych pytań jest: czym jest grzech?

Prawdopodobnie po usłyszeniu tego pytania myślisz o tym wersie:

1 Jana 3:4 BT

Każdy, kto grzeszy, dopuszcza się bezprawia, ponieważ grzech jest bezprawiem

To chyba najbardziej znana definicja grzechu, przynajmniej wśród adwentystów. Ale nie jest to jedyna definicja, Biblia daje nam ich więcej.

Następne pytanie: dlaczego grzeszymy?

I w odpowiedzi kolejny wers:

Jana 8:34

Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu

Myślę że każdy rozumie, że niewolnik to ktoś, kto musi wykonywać polecenia swojego właściciela. Jezus powiedział to aby pokazać, że nasze grzechy są skutkiem tego, że jesteśmy niewolnikami grzechu.

Zazwyczaj jest tak, że ten prosty wniosek, wynikający ze słów Jezusa, budzi w nas wewnętrzny opór. Wiemy o tym, że nie jesteśmy doskonali i że popełniamy błędy. Jednak nie uważamy się za niewolników grzechu.

Jednak Jezus powiedział, że „każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu”. Jakie jest znaczenie słowa “każdy”?

Czy Jezus powiedział, że tylko niektórzy z tych, którzy grzeszą, są niewolnikami grzechu? Nie, powiedział to o każdym grzeszniku, a więc o każdym człowieku, ponieważ zgodnie ze słowami apostoła Pawła wszyscy jesteśmy grzesznikami.

Rzymian 3:9-10

(9) Cóż więc? Przewyższamy ich? Wcale nie! Albowiem już przedtem obwiniliśmy Żydów i Greków o to, że wszyscy są pod wpływem grzechu, (10) jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego

 

Apostoł Jan będąc pod wpływem Ducha Świętego napisał na ten temat coś, co jeszcze dobitniej wskazuje na to kim jesteśmy, kiedy grzeszymy. Co ciekawe, użył kilka razy tego samego słowa „każdy”:

1 Jana 3:4-10

(4) Każdy kto popełnia grzech, i zakon przestępuje, a grzech jest przestępstwem zakonu. (5) A wiecie, że On się objawił, aby zgładzić grzechy, a grzechu w nim nie ma. (6) Każdy, kto w nim mieszka, nie grzeszy; każdy, kto grzeszy, nie widział go ani go nie poznał.

(7) Dzieci, niech was nikt nie zwodzi; kto postępuje sprawiedliwie, sprawiedliwy jest, jak On jest sprawiedliwy. (8) Kto popełnia grzech, z diabła jest, gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie.

(9) Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził. (10) Po tym poznaje się dzieci Boże i dzieci diabelskie. Kto nie postępuje sprawiedliwie, nie jest z Boga, jak też ten, kto nie miłuje brata swego

Dla wielu chrześcijan wnioski z tych słów apostoła Jana są bardzo trudne do zaakceptowania.

Spróbuję to wyjaśnić.

Jak zazwyczaj odpowiadasz na pytanie: czy grzeszysz?

Albo na pytanie: czy już więcej nie grzeszysz?

Myślę, że większość mówi wtedy, że niestety zdarza się im popełnić grzech. Nie zdarza się to często, raczej rzadko, ale niestety zdarza się.

A jak odpowiadasz na pytanie: kto kieruje twoim życiem?

Nigdy nie słyszałem, aby jakiś chrześcijanin odpowiedział, że to szatan kieruje jego życiem.

A jednak apostoł Jan napisał: „Kto popełnia grzech, z diabła jest”. Napisał też: “Każdy, kto grzeszy, nie widział go ani go nie poznał”. To ostatnie dla wielu jest zbyt grubiańskie, nieprawdziwe i pozbawione miłości.

Wielu chrześcijan mówi w takich sytuacjach: Jak to, ja nie znam Boga, nie znam Chrystusa i nigdy Go nie widziałem?

 

Właściwie to wielu chrześcijan, zastanawiając się nad tymi słowami Jana, nie uważa aby Jan mówił to o nich. Myślą i mówią coś takiego:

Przecież już dawno temu oddałem moje życie Jezusowi. Przecież kocham Go z całego serca. Co z tego, że czasem popełniam jakiś grzech? Przecież narodziłem się na nowo, jak wobec tego apostoł Jan może do mnie mówić, że nie znam Boga i nigdy Go nie widziałem?

 

Zdziwienie to bardzo delikatna reakcja osoby uważającej się za chrześcijanina na sugestię, że jego grzechy świadczą o tym, że jest pod wpływem szatana. Zazwyczaj reakcja jest bardziej gwałtowna, szczególnie gdy zwróci się im uwagę na te słowa Jana:

Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia

Jan nie sugeruje tu, że można „narodzić się z Boga” i czasem zgrzeszyć. Jego wypowiedź jest prosta i jasna, kto narodził się z Boga ten nie grzeszy.

Kiedy studiowałem z różnymi osobami Biblię i zajmowaliśmy się właśnie tym wersem, często słyszałem z ust osób głęboko wierzących i zaangażowanych w życie duchowe:

Jak to, to ja nie jestem narodzony na nowo?

Drodzy siostry i bracia, powiedzcie mi, jak można inaczej interpretować tę wypowiedź? Powtórzę ją:

Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia

Jan będąc inspirowany przez Boga, chyba nikt w to nie wątpi, napisał te słowa i stwierdził, że jeżeli ktoś narodził się na nowo, to po prostu nie grzeszy. Dlaczego? Jak to możliwe? Przecież to jest niemożliwe!!!

A jednak.

Jan wyjaśnia to w dalszej części tego wersu.

Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził

Być może trudność bierze się z błędnego przekonania o tym czym jest narodzenie na nowo.

Narodzenie na nowo to coś bardzo specjalnego, to wydarzenie, które nie jest skutkiem decyzji człowieka, jak chrzest przez zanurzenie w wodzie, ale jest skutkiem decyzji podjętej przez Boga. To zwieńczenie procesu przygotowania człowieka do połączenia się z Bogiem na stałe. A kiedy człowiek jest na to gotowy, to Bóg przychodzi do niego i zostaje z nim na zawsze.

Nie tak jak to było wcześniej, kiedy człowiek spotykał się z Bogiem, ale od czasu do czasu zostawiał Boga aby zrobić coś bez Boga. Po narodzeniu na nowo człowiek znajduje się w nowym stanie, a jego relacja z Bogiem osiąga nowy poziom, wyższy od dotychczasowego, porównywalny do tego, na jakim znajduje się relacja Syna z Ojcem:

Jana 14:9-11

(9) Odpowiedział mu Jezus: Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca? (10) Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje. (11) Wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie; a jeśliby tak nie było, to dla samych uczynków wierzcie

Tak jak Syn, czyli Jezus, jest na stałe połączony z Ojcem, tak samo każdy, kto narodził się na nowo jest połączony z Bogiem. Na stałe.

O to właśnie modlił się Jezus ostatniej nocy przed ukrzyżowaniem:

Jana 17:11

I już nie jestem na świecie, lecz oni są na świecie, a Ja do ciebie idę. Ojcze święty, zachowaj w imieniu twoim tych, których mi dałeś, aby byli jedno, jak my

I dopiero tego dnia, gdy to się stanie, dopiero wtedy taki człowiek zrozumie w pełni na czym polega takie połączenie i pozna, że właśnie w ten sposób jest połączony z Bogiem. Jezus wyjaśnił to, mówiąc:

Jana 14:20-21

(20) Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was. (21) Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie.

Stan narodzenia na nowo to specjalny stan po osiągnięciu którego człowiek jest całkowicie zabezpieczony przed wpływem szatana.

Czy zwróciłeś uwagę na to, co Jezus powiedział w wersie 21?

Powtórzę to:

a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec

Będzie miłował – czy to znaczy, że Bóg kocha tylko tych, którzy narodzili się na nowo?

Oczywiście, że nie. Bóg kocha wszystkich ludzi, i chce zbawić każdego.

W takim razie jak powinniśmy rozumieć te słowa?

Myślę, że Jezus wskazał w ten sposób na to, że narodzenie na nowo związane jest ze zmianą relacji człowieka z Bogiem na taką, której nie jest w stanie „zepsuć” żadna moc na świecie, szczególnie moc którą dysponuje szatan. Inaczej mówiąc ta relacja jest wtedy zabezpieczona największą mocą, która istnieje w całym wszechświecie, mocą bezwarunkowej miłości człowieka do Boga, miłości która jest skutkiem miłości Boga do człowieka.

Z serca i umysłu takiego człowieka zostało usunięte wszystko, co szatan mógłby wykorzystać do wywierania na niego wpływu. Jezus tak o tym powiedział:

Jana 14:30 BT

Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie

A kiedy szatan nie może znaleźć w człowieku choćby jednego słabego punktu, jest po prostu bezradny, a człowiek jest bezpieczny. Szatan może doprowadzić do fizycznego zniszczenia człowieka, tak jak uczynił to z Hiobem, ale nie jest w stanie choćby w niewielkim stopniu zniszczyć go duchowo.

 

Ellen White napisała, że na tym świecie każda istota stworzona przez Boga znajduje się pod albo pod wpływem Boga albo szatana.

Gdy dusza oddaje się Chrystusowi, nowa moc obejmuje władzę nad nowym sercem. Następuje zmiana, której człowiek nie byłby nigdy w stanie osiągnąć własnymi siłami. Jest to nadnaturalne dzieło, zaszczepiające naturze ludzkiej nadnaturalny pierwiastek. Dusza poddana Chrystusowi staje się Jego twierdzą, którą utrzymuje w zbuntowanym świecie, nie dopuszczając do władzy nad nią nikogo poza samym sobą. Dusza pozostająca w mocy czynników nieba jest zabezpieczona przed atakami szatana. Jeżeli jednak nie oddamy się pod opiekę Chrystusa, zostaniemy opanowani przez siły odstępcy. W nieunikniony sposób musimy znaleźć się pod kontrolą jednej z dwóch wielkich sił, walczących o pierwszeństwo na świecie. Aby dostać się pod panowanie królestwa ciemności, nie jest konieczne świadome oddanie się pod jego władzę. Wystarczy tylko zaniedbać przymierze z królestwem światła. Jeżeli poniechamy naszego współdziałania z niebem, szatan opanuje nasze serce i przekształci je w swój przybytek. Jedynym środkiem obrony jest obecność Chrystusa w naszych sercach przez wiarę w Jego sprawiedliwość. Dopóki nie zostaniemy w żywotny sposób związani z Bogiem, nie zdołamy oprzeć się rujnującemu egoizmowi, pobłażaniu samemu sobie i skłonności do grzechu. Przez wyzbycie  się złych nawyków możemy czasowo odgrodzić się od szatana, ale przy braku trwałego podporządkowania się Bogu będziemy zawsze pokonani. Bez osobistego obcowania z Chrystusem i bez stałej łączności z Nim będziemy zdani na łaskę wroga i staniemy się w końcu jego ofiarami. ZJ 229.3

Ten trochę długi tekst zaczyna się od słów:

Gdy dusza oddaje się Chrystusowi, nowa moc obejmuje władzę nad nowym sercem.

Co to znaczy oddać się Chrystusowi?

Ellen White nie napisała tu o jakiś oddaniu się, ale o całkowitym podporządkowaniu we wszystkim, takim samym jakim było podporządkowanie Jezusa w stosunku do  Ojca. A to nie wszystko, ponieważ musi to być podporządkowanie całkowicie dobrowolne, musi ono wynikać z bardzo silnego pragnienia bycia podporządkowanym Bogu.

To podporządkowanie można porównać do zależności między niewolnikiem a jego właścicielem. Kiedy ktoś jest niewolnikiem, to nie ma własnej woli i robi tylko to, co każe mu jego właściciel, chociaż nie czuje się dobrze jako niewolnik i chciałby żyć inaczej. Jednak podporządkowanie Bogu jest inne. Ten kto narodził się na nowo wygląda jak niewolnik i zachowuje się jak niewolnik, ponieważ robi tylko to, czego chce Bóg, ale nie czuje się zmuszany do tego, tylko sam chce i pragnie właśnie tak żyć. W Starym Testamencie znajduje się opis takiego rodzaju niewolnictwa:

Wyjścia 21:1-6

(1) A te są prawa, które im przedłożysz: (2) Jeżeli kupisz niewolnika hebrajskiego, sześć lat służyć ci będzie, a siódmego wyjdzie na wolność bez okupu. (3) Jeżeli sam przyszedł, odejdzie sam; a jeżeli był żonaty, i żona z nim odejdzie. (4) Jeżeli jego pan dał mu żonę, a ona urodziła mu synów lub córki, żona i jej dzieci należeć będą do pana, a on odejdzie sam. (5) Jeżeli niewolnik oświadczy wyraźnie: Miłuję mojego pana, moją żonę i moje dzieci i nie chcę wyjść na wolność, (6) wtedy jego pan zaprowadzi go przed Boga, potem postawi go u drzwi albo u odrzwi i przekłuje mu pan jego ucho szydłem, i będzie niewolnikiem jego na zawsze.

Ciekawe jest to, że jest to pierwsze prawo które Bóg przekazał Mojżeszowi, zaraz po przekazaniu na górze Synaj kamiennych tablic z Dekalogiem.

Czy w ten sposób Bóg chciał nam coś pokazać?

 

Czy zwróciłeś uwagę na te słowa, ‘Miłuję mojego pana’, ‘nie chcę wyjść na wolność’ oraz ‘będzie niewolnikiem jego na zawsze’?

Podstawą życia takiego człowieka jest miłość i pragnienie życia w doskonałym posłuszeństwie, i to na zawsze.

Każdy prawdziwy chrześcijanin, czyli naśladowca Jezusa, pragnie być takim doskonałym niewolnikiem Boga, ponieważ kocha Go z całego serca i chce być Jego niewolnikiem na zawsze.

Ellen White, Pragnienie wieków, rozdział 73, Niech się nie trwoży serce wasze

Wszelkie prawdziwe posłuszeństwo pochodzi z serca. Tak było w przypadku Chrystusa. Jeśli na to przyzwolimy, On tak utożsami się z naszymi myślami i dążeniami, tak zharmonizuje nasze serca i umysły w poddaniu Jego woli, że spełniając nasze własne pragnienia, będziemy Mu posłuszni. Wola, oczyszczona i uświęcona, odnajdzie swą największą przyjemność w pełnieniu Jego służby. Kiedy poznamy Boga tak, jak to jest naszym przywilejem Go poznać, nasze życie będzie niekończącym się posłuszeństwem. W efekcie właściwej oceny charakteru Chrystusa i poprzez społeczność z Bogiem, grzech stanie się dla nas czymś wstrętnym.

Chrystus przyszedł w ludzkim ciele na nasz świat aby pomóc nam stać się takimi, jakim On jest. Daje nam wszystko, co jest potrzebne aby upodobnić się do Niego. Jednak pomagając nam nie robi nic wbrew naszej woli. Dlatego chociaż każdy może stać się taki jak On, to podobieństwo do Chrystusa jest przywilejem tylko tych, którzy z całego serca tego pragną.

Czy chcesz być taki jak On i stać się takim człowiekiem, w którym szatan, podający się za władcę tego świata nie będzie mógł znaleźć niczego, co pochodzi od niego?

Jezus powiedział:

Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie.

Czy chcesz aby te słowa dotyczyły także ciebie? Czy chcesz być taki jak Jezus?

8 czerwca 2024

Nowy człowiek stworzony przez Boga

Efezjan 4:20-24

Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie. Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.

 

Gdy myślisz o przeszłości, czy przypominasz sobie sytuację, kiedy z jakiegoś powodu zmienił się twój sposób myślenia o Bogu? Co dokładnie pamiętasz?

Możesz pamiętać kiedy to się stało, możesz pamiętać co robiłeś i jak to się stało, że nagle Bóg stał się dla ciebie nie tylko Bogiem, który jest Stwórcą i Władcą całego świata, ale kimś, kto jest blisko ciebie i chce, abyś ty był blisko niego. Ale myślę, że najlepiej pamiętasz to, co wtedy czułeś.

Co to było? Jakie uczucia nagle pojawiły się w Twojej głowie, a przede wszystkim w sercu?

Czy była to radość, fascynacja i podziw? Czy byłeś zdumiony tym, co wtedy zobaczyłeś?

Kim Bóg był dla ciebie wcześniej i co się zmieniło?


Mogłeś na przykład wierzyć w istnienie Boga i że On stworzył wszystko, ale jednocześnie nie wierzyć, że Bóg jest Tobą zainteresowany. Mogłeś też, tak jak ja kiedyś, nie wierzyć w jego istnienie. Mogłeś też myśleć o Bogu tak, jak myślał Marcin Luter, zanim odkrył prawdę o zbawieniu z łaski, kiedy myślał o Bogu jako o surowym Władcy, który karze ludzi za ich grzechy, aby poprzez strach przed karą zmusić ich do posłuszeństwa.

Każdy wierzący miał jakieś pojęcie o Bogu, nawet poganie i ateiści. Tak, poganie są wierzącymi, wierzą w bóstwa, które nie są prawdziwe. Ateiści też są wierzący, wierzą w to, że Boga nie ma.

Nikt nie rodzi się z właściwym obrazem Boga. Taki obraz może pojawić się jedynie w umyśle danej osoby. Aby tak się stało, człowiek musi zdobyć pewną wiedzę o Bogu.

Z czym kojarzy Ci się zdobywanie wiedzy? Myślę, że ze szkołą.

Poznanie Boga jest jak chodzenie do szkoły, ale jest to szkoła inna niż wszystkie szkoły ludzkie. Każdy z nas jest uczniem Bożej szkoły, czy nam się to podoba, czy nie. Każdy z nas, jako uczeń Bożej szkoły, ma możliwość poznania Boga.

W tej szkole najważniejsze nie jest zdobywanie wiedzy, chociaż jest ona ważna. W Bożej szkole najważniejsze jest to, aby zdobyta wiedza zmieniała uczniów. Nie chodzi tu o zmianę ilości posiadanych informacji, ale zmianę sposobu myślenia, zmianę serca i charakteru.

W Liście do Efezjan apostoł Paweł napisał:

Efezjan 1:3

Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios

Pisząc „nas”, Paweł nie miał na myśli Efezjan, ale tych, którzy przybyli do Efezu, aby głosić Ewangelię; tych, którzy „jako pierwsi mieli nadzieję w Chrystusie" (Efezjan 1:12).

O Efezjanach Paweł napisał tak:

Efezjan 1:13

W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym

Po usłyszeniu Słowa Prawdy Efezjanie uwierzyli i zaufali Chrystusowi. Usłyszeli ewangelię zbawienia, uwierzyli i zostali zapieczętowani Duchem Świętym.

Czy to, co stało się z Efezjanami, przypomina ci to, co kiedyś stało się z tobą? Czy było tak, że pewnego dnia po usłyszeniu ewangelii zbawienia uwierzyłeś i zaufałeś Chrystusowi?

Zaufanie wynika z wiedzy. Nie można ufać osobie, której się nie zna. Zaufałeś Bogu, ponieważ Go poznałeś. To właśnie przydarzyło się wielu mieszkańcom Efezu.

Usłyszeliście, uwierzyliście i zostaliście opieczętowani – Paweł mówi o tym wszystkim w czasie przeszłym. Wszystko to wydarzyło się zanim Paweł napisał ten list.

Co jeszcze napisał Paweł?

Efezjan 1:15-17

Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego

Chociaż Efezjanie już „usłyszeli, uwierzyli i zostali zapieczętowani Duchem Świętym”, to Paweł modli się, aby Bóg dał im Ducha mądrości i objawienia do poznania Boga.

Paweł modli się o coś, co chciałby, aby wydarzyło się w przyszłości.

Modli się, aby Bóg dał coś Efezjanom. Skoro modli sie o to, to chyba dlatego, że im tego brakuje. Czy to możliwe, że nadal brakowało im tego Ducha?

Paweł modli się, aby Efezjanie lepiej poznali Boga. Co jeszcze powinni wiedzieć Efezjanie i jaka zmiana, wynikająca z tej wiedzy, musiała jeszcze nastąpić w ich życiu?

Efezjan 4:17-19

To więc mówię i zaklinam na Pana, abyście już więcej nie postępowali, jak poganie postępują w próżności umysłu swego, mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich, mając umysł przytępiony, oddali się rozpuście dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością.

Okazuje się, że pomimo wszystkich cudownych rzeczy, które wydarzyły się w Efezie w wyniku głoszenia ewangelii, ci, którzy „usłyszeli, uwierzyli i zostali opieczętowani”, z jakiegoś powodu nie stali się ludźmi wolnymi od słabości, wynikających z przywiązania do rzeczy doczesnych, rzeczy, które nie tylko nie przybliżają nas do Boga, ale oddalają nas od Niego.

Chociaż ich wiedza o Bogu "powiększyła" się, to Efezjanie nie stali się przez to mądrzejsi. Wprawdzie tak myśleli, ale Paweł sugeruje im to samo, co powiedział w Liście do Rzymian:

Rzymian 1:22

Mienili się mądrymi, a stali się głupi

Uważali się za chrześcijan, ale ich życie było podobne raczej do życia pogan. Zamiast pokory kierowała nimi duma. Mając przyćmione umysły zatwardzili swoje serca.

 

Był taki moment w życiu Efezjan, który miał miejsce także w twoim życiu. Poznali oni to specjalne uczucie, które pojawia się, gdy człowiek po raz pierwszy widzi coś wspaniałego, coś, co go zachwyca. Znasz także to uczucie poznania Prawdy o Bogu, prawdy o tym, że Bóg Cię kocha i chce, abyś został zbawiony. Efezjanie byli zachwyceni i szczęśliwi, gdy poznali tę prawdę. Ale wtedy coś się wydarzyło. Ich nowa wiara została poddana próbie. Kiedy przypominali sobie jak wyglądało ich życie wcześniej, zdali sobie sprawę, że były w ich życiu rzeczy, które nadal lubili. Rzeczy, z których nie chcieli zrezygnować.

W wyniku tej próby chrześcijanie w Efezie nie odrzucili ewangelii, nie odrzucili wiary w Boga. Nadal uważali się za chrześcijan i robili wiele rzeczy, które chrześcijanie powinni robić, ale ich życie nie było całkowicie pozbawione tego, co było złe. Przede wszystkim były w nich jeszcze pewne cielesne pożądliwości.

Chociaż uważali się za naśladowców Jezusa, były chwile w ich życiu, kiedy nie zachowywali się ani nie myśleli jak Jezus.

Dlatego apostoł Paweł przypomniał im:

Efezjan 4:20

Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa

Umysł przyćmiony przywiązaniem do grzechu nie funkcjonuje prawidłowo. Od samego początku grzech wpływał na umysły ludzkie w taki sposób, że człowiekowi coraz trudniej było odróżnić dobro od zła. Przez sześć tysięcy lat istnienia grzechu ten problem stawał się coraz większy. Dzisiaj jest on o wiele większy niż na początku.

 

Kiedy pod wpływem grzechu nie chcemy zrezygnować z pewnych rzeczy, o których Bóg mówi, że ich nie potrzebujemy, zaczynamy szukać wymówek, aby jednak z nich nie rezygnować. W ten sposób oszukujemy samych siebie, bo wprawdzie chcemy naśladować Chrystusa, ale nie we wszystkim.

 

Co Jezus powiedział o zborze w Efezie?

Apokalipsa 2:1-3

Do anioła zboru w Efezie napisz: To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w prawicy swojej, który się przechadza pośród siedmiu złotych świeczników: Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami. Masz też wytrwałość i cierpiałeś dla imienia mego, a nie ustałeś

Te piękne słowa skierowane były do ​​całego Kościoła apostolskiego. Jednak pomimo tej dobrej oceny, Jezus miał do nich jedną poważną uwagę:

Apokalipsa 2:4

Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość

To samo napisał apostoł Paweł do Efezjan. Jednak te słowa są też skierowane do nas. Nie tylko Efezjanie porzucili swoją pierwszą miłość. I dlatego Paweł przypomniał im:

Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa

A potem wyjaśnił, a raczej przypomniał Efezjanom, jak powinno wyglądać ich życie.

Efezjan 4:25-32;5:1

Przeto, odrzuciwszy kłamstwo, mówcie prawdę, każdy z bliźnim swoim, bo jesteśmy członkami jedni drugich. Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym, nie dawajcie diabłu przystępu. Kto kradnie, niech kraść przestanie, a niech raczej żmudną pracą własnych rąk zdobywa dobra, aby miał z czego udzielać potrzebującemu. Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia. Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie.

Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane

Napisał też jeszcze to:

Efezjan 5:2-5

chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał za nas jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności. A rozpusta i wszelka nieczystość lub chciwość niech nawet nie będą wymieniane wśród was, jak przystoi świętym, także bezwstyd i błazeńska mowa lub nieprzyzwoite żarty, które nie przystoją, lecz raczej dziękczynienie. Gdyż to wiedzcie na pewno, iż żaden rozpustnik albo nieczysty, lub chciwiec, to znaczy bałwochwalca, nie ma udziału w Królestwie Chrystusowym i Bożym

 

Czy ta dość długa lista coś Ci przypomina?

Nie wiem jak wy, ale kiedy ja zostałem adwentystą, często słuchałem, jak inni adwentyści z zapałem opowiadali o wszystkich rzeczach, których adwentyści nie powinni robić. I muszę przyznać, że choć zgadzałem się z tymi stwierdzeniami, to nie pomogły mi one w ich przestrzeganiu.

To tak samo, jak z moim byłym uzależnieniem od palenia papierosów. Wiedza o szkodliwości palenia nie pomogła mi rzucić nałogu. Miałem tę wiedzę, ale nadal paliłem. To nie wiedza o szkodliwości palenia pomogła mi pozbyć się tego nałogu. Stało się to, gdy z jednej strony przestałem lubić palenie, a z drugiej coraz bardziej zacząłem lubić życie bez palenia. Dzięki temu, przynajmniej w tym aspekcie, stałem się nowym człowiekiem. Stary ja lubił palić, nowy ja nie lubi palić.

 

Dlatego Paweł, zanim umieścił w swoim liście tę listę różnych zakazów, najpierw przekazał Efezjanom ważniejsze informacje. Napisał im co musi się wydarzyć, aby pokochali nowy styl życia i w ten sposób porzucili stary.

Efezjan 4:22-24

Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy

Czy te słowa Pawła coś ci przypominają? Może przypominają ci to, co Jezus powiedział kiedyś Nikodemowi. Nikodem również usłyszał coś o nowym człowieku.

Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego”. A potem dodał: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego” (Jana 3,3.5).

Podczas dalszej rozmowy Jezus wyjaśnił Nikodemowi co to znaczy narodzić sie na nowo.

Paweł to samo wyjaśnił Efezjanom, tylko że w trochę inny sposób.

Zewleczcie z siebie starego człowieka, odnówcie się w duchu umysłu waszego i obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy

Paweł nie mówi o zmianie pewnych cech człowieka. Nie mówi o poprawianiu lub naprawie tego, co jest złe.

Wyobraź sobie, że masz samochód, który nie działa dobrze. Aby naprawić taki samochód, należy wymienić uszkodzone części na dobre.

Jednak Paul twierdzi, że to nie zadziała w przypadku człowieka. Jedyną skuteczną metodą jest wymiana całego samochodu na nowy. Ten nowy "samochód" to nowy charakter, stworzony na podobieństwo charakteru Chrystusa.

Czy da się naprawić samochód, który spadł w przepaść i uległ całkowitemu rozbiciu?

Narodzić się na nowo to jak wymienić zepsuty samochód na nowy.

Czy pamiętasz co na ten temat powiedział kiedyś Jezus?

Mateusza 21:44

I kto by upadł na ten kamień, roztrzaska się, a na kogo by on upadł, zmiażdży go

W tym wersecie Jezus także mówi o narodzeniu na nowo.

Czym jest ten upadek na skałę?

Jest to odrzucenie pychy i egoizmu. Jest to zmiana widoczna na przykład u Mojżesza, o którym Bóg powiedział: „Mojżesz był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, którzy są na ziemi” (Liczb 12:3).

Bóg przemienił serce Mojżesza na nowe. I chce to samo zrobić z każdym z nas. Jednak aby to się stało, musi został złamana moc naszego przywiązania do grzechu, moc przywiązania do wszystkiego, co nie pochodzi od Boga; do wszystkiego, co oddziela nas od Niego.

 

Tylko jedna moc jest w stanie to zrobić. To moc miłości do naszego Zbawiciela.

Głoszenie ewangelii tak naprawdę ma jeden cel, pokazanie miłości Boga do ludzi, aby pobudzić nasze serca do pokochania Boga. Dlatego

Paweł głosił Efezjanom ewangelię miłości Boga do ludzi. O tej ewangelii napisał tak:

Rzymian 1:16

Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka

Jaką dokładnie ewangelię głosił Paweł? Jaką ewangelię Paweł głosił w Efezie? Jakiej ewangelii powinniśmy słuchać dzisiaj?

Paweł pisał o niej w kilku swoich listach.

W Liście do Koryntian napisał:

1 Koryntian 1:23-24;2:2

my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo, natomiast dla powołanych - i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą (…)

Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego.

W Liście do Galacjan:

Galacjan 3:1

O nierozumni Galacjanie! Któż was omamił, was, przed których oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego?

Kto właściwie zrozumiał ofiarę Jezusa na krzyżu, ten upadł na skałę i stał się nowym człowiekiem. Zwlekł z siebie starego człowieka, odnowił się w duchu i oblekł się w nowego człowieka, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i świętości prawdy.

Jezus powiedział:

Jana 12:32

A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę

I tak naprawdę to jest to dokładnie to, co każdy z nas powinien zrobić, zwlec z siebie starego człowieka i oblec się w nowego. Przyjdź do Jezusa, podejdź do stóp krzyża i patrząc na Niego, upadnij na skałę i stań się nowym człowiekiem stworzonym przez Boga na Jego podobieństwo.

4 maja 2024

Letni chrześcijanin

Apokalipsa 3:15-16

Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich

 

Czym jest letniość?

To słowo ma kilka znaczeń.

Z fizycznego punktu widzenia zimno, letni i gorący to słowa używane do opisania subiektywnego wrażenia obserwatora na temat temperatury obserwowanego obiektu. Letni to stan pomiędzy zimnem a gorącym. Tak więc, jeśli chodzi o temperaturę, można ocenić, że zimny to stan o najniższej temperaturze, gorący - najwyższy, a letni to stan, w którym temperatura mieści się pomiędzy zimnem a gorącym. Oczywiście ocena stanu zależy od tego, z czym porównujemy badane ciało, czyli jakie jest kryterium rozróżniające stany zimny, letni i gorący.

Podam prosty przykład. Zimna gwiazda.

Astronomowie zidentyfikowali najzimniejszą gwiazdę  emitującą fale radiowe, jaką dotychczas znaleziono. To niezwykłe odkrycie, ponieważ na 100 milionów gwiazd w Drodze Mlecznej, fale radiowe wykryto w niespełna 1 tysiącu z nich. Zlokalizowana gwiazda to tak zwany brązowy karzeł, który jest zbyt mały, aby być zwykłą gwiazdą, i zbyt duży, aby być planetą.

Ma on temperaturę około 700 kelwinów, czyli ponad 420 stopni Celsjusza - taką, jaka jest we wnętrzu rozgrzanego pieca do pizzy. Nam może się to wydawać wysoką temperaturą, ale jak na gwiazdę, to niezwykle zimno. Dla porównania warto dodać, że na powierzchni naszego Słońca temperatura wynosi około 5 tysięcy stopni Celsjusza. Wewnątrz osiąga miliony stopni.

Tak więc chociaż dla nas taka gwiazda jest gorąca, to w porównaniu do innych gwiazd jest zimna, ponieważ są też gwiazdy letnie i gorące.


A teraz przejdźmy do Biblii. Chyba powinniśmy sprawdzić czym dla Boga jest ‘letniość’.

Który fragment Biblii kojarzy ci się ze słowem ‘letniość’?

Księga Objawienia, rozdział 3, list do zboru w Laodycei.

Jednak zanim przeczytamy ten tekst, chcę się was o coś zapytać.

‘Letniość’, o której mówi Biblia, dotyczy relacji człowieka z Bogiem. Co jest biblijnym symbolem tych relacji?

Małżeństwo, związek mężczyzny i kobiety.

W związku z tym mam dwa pytania:

1.    Drogie siostry, czy możecie mi powiedzieć, czy łatwo jest rozpoznać ‘letniego’ męża?

2.    Drodzy bracia, a czy wy uważacie, że łatwo jest rozpoznać ‘letnią’ żonę?


Zanim będziemy kontynuować rozważania na temat relacji w małżeństwie, przeczytajmy kilka wersów z Biblii.

Apokalipsa 3:15-17

Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich. Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły

Jak Bóg ocenia jakość naszych relacji z Nim? Jakie relacje są przez Boga najbardziej pożądane, a jakich nie lubi? Inaczej mówiąc, który stan jest według Boga najlepszy, a który najgorszy?

Jakiekolwiek rozważania na ten temat zawsze należy rozpocząć od określenia tego, co Biblia mówi na temat Boga, a przede wszystkim jaka jest najważniejsza cecha Boga i czy Bóg się zmienia.

Dwa cytaty:

1.    1 Jana 4:8 „Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością

2.    Hebrajczyków 13:8 „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki

Bóg jest miłością, a Jego miłość jest stała i niezmienna. To tylko dwa cytaty spośród wielu, które o tym mówią.

Izajasza 49:15 „Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę

Jeżeli coś zmienia się w relacji człowieka z Bogiem, to tylko po stronie człowieka. 

List do Laodycei mówi o trzech stanach relacji człowieka z Bogiem: zimny, letni i gorący. Różnica nie wynika z tego, że Bóg jednych ludzi kocha bardziej, a drugich mniej lub wcale. On kocha wszystkich ludzi. To my kochamy Boga bardziej lub mniej, a czasem wcale. Bóg pragnie, aby każdy człowiek kochał Go z całego serca. Przykazanie „Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej” (5 Mojżeszowa 6:5) nie jest tak naprawdę nakazem, ale pragnieniem Boga. Do miłości nie można nikogo zmusić. Ellen White napisała: „Na ziemi panowała ciemność, ponieważ ludzie nie rozumieli Boga. Aby ponure cienie mogły zostać rozświetlone, a świat mógł powrócić do Boga, zwodzicielska moc szatana musiała zostać złamana. Nie można jednak było zrobić tego siłą, gdyż jest to sprzeczne z zasadami Bożego panowania; On pragnie służby jedynie z miłości: miłości nie da się nakazać, nie można jej zdobyć siłą czy autorytetem. Tylko miłość budzi miłość. Znać Boga to kochać Go; Jego charakter musi zostać ukazany w kontraście wobec charakteru szatana.” (Pragnienie Wieków, s.17). Bóg robi wszystko, aby objawić każdemu człowiekowi prawdę o Jego miłości do nas, ale decyzję o tym, co kochamy zostawia nam. Daje nam szansę zmiany naszych relacji z Nim, ponieważ nikt z nas nie urodził się jako ‘gorący’, ale dzięki Jego pomocy możemy tacy się stać.

Gdyby Boża ocena naszych relacji z Nim, naszego stanu, zależała od temperatury, to najlepszy byłby stan gorący, a najgorszy zimny. Stan letni miałby ocenę gorszą od stanu gorącego, ale lepszą od stanu zimnego. Jednak wypowiedź Jezusa: „Obyś był zimny albo gorący. A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich” świadczy o tym, że jest inaczej. Najgorszą ocenę w oczach Boga ma stan letni.

A który stan jest najlepszy? Intuicja podpowiada, że gorący, ale czy Biblia potwierdza taki wniosek? Kiedy Pan Jezus mówił swoim uczniom o czasach końca, powiedział:

A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie (Mateusza 24:12). Według Pana Jezusa oziębienie jest zmianą na gorsze. To potwierdza, że najlepszym stanem jest gorący.

Jeżeli chodzi o proces zmiany stanu, to mamy dwie możliwości, ogrzewanie i oziębienie, i chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że stan gorący można osiągnąć tylko przez ogrzewanie.


Zastanówmy się przez chwilę nad tym w jaki sposób rozwija się relacja między mężczyzną i kobietą, zanim zostaną małżeństwem.

Na początku ich relacja jest ‘zimna’, nie znają się dobrze i niewiele o sobie wiedzą. Jednak po pewnym czasie, gdy poznali się lepiej, kiedy coś między nimi zaczyna iskrzyć, temperatura ich relacji podnosi się. Są coraz bardziej zaangażowani w ten związek aż w końcu uświadamiają sobie, że chcą żyć razem. Co więcej, teraz nie wyobrażają sobie, aby mogli żyć bez siebie. Ich relacja stała się ‘gorąca’.

Bardzo ważne jest to, że proces zmiany relacji z zimnej na gorącą związany jest z pozytywnymi doświadczeniami i odczuciami. Wzajemne poznawanie się staje się coraz bardziej fascynujące. Rośnie temperatura relacji, a razem z nią rośnie też zadowolenie i poczucie szczęścia.

Z fizycznego punktu widzenia, zanim relacja stanie się gorąca, osiąga stan, który można nazwać letnim. To tak, jak z podgrzewaniem zimnej wody, jej temperatura rośnie i woda zmienia się z zimnej na letnią, a potem na gorącą. Ważne jest to, że nie ma innej możliwości, temperatura wody nie zmienia się skokowo, ale płynnie, przechodząc przez wszystkie pośrednie temperatury. Gdyby nasze relacje zmieniały się w taki sam sposób, to okazałoby się, że aby z zimnego stać się gorącym, czyli osiągnąć najlepszy stan, trzeba przejść przez stan letni, czyli najgorszy. Inaczej mówiąc, aby nawiązać dobre relacje, najpierw należałoby je zepsuć. To chyba trochę bez sensu. Dlatego nie powinniśmy kojarzyć letniości z temperaturą, ale przede wszystkim z procesem, który prowadzi do tego stanu.

Gdy relacje są poddawane procesowi ogrzewania, to stają się coraz lepsze. Jest to coś, co jest odbierane jako pozytywna i oczekiwana zmiana. To tak jak podczas kąpieli w wannie. Gdy woda staje się coraz zimniejsza, to kąpiel jest coraz mniej przyjemna. Tak działa schładzanie relacji. Ale gdy woda staje się coraz cieplejsza, to i kąpiel jest bardziej przyjemna. Gdy ktoś leży w wannie i woda staje się coraz chłodniejsza, to dolanie wody gorącej odczuwane jest jako przyjemność.

Tak więc w relacjach najważniejsza nie jest temperatura, ale o to w jaki sposób temperatura się zmienia. Jeżeli relacje podlegają procesowi podgrzewania, to niezależnie od tego, jaka jest ich temperatura, nie ma mowy o letniości. Letniość to stan, który jest związany z ochłodzeniem relacji.

I tak niestety czasem zdarza się w małżeństwie. Gdy mąż traci zainteresowanie swoją żoną, staje się letni. Kiedyś interesował się wszystkim, co było związane z jego żoną. Chciał wiedzieć co robi i co czuje, chciał aby czuła się szczęśliwa i robił wszystko, aby tak było. Gdy widział, że coś ją martwi to starał się ją pocieszyć. I czuł się źle, gdy nie potrafił jej pomóc. Tak to wygląda w przypadku mężczyzny, który staje się coraz bardziej gorący. Tak działa miłość.

Mężczyzna staje się letni, gdy z jakiegoś powodu zaczyna tracić zainteresowanie swoją żoną. Coraz rzadziej zastanawia się nad tym, co myśli i czuje ta, która jeszcze niedawno była najważniejszą osobą w jego życiu. Nastąpiło ochłodzenie relacji, a im dłużej trwa to schładzanie, tym bardzie ten mężczyzna staje się letni. I jeżeli ten proces będzie trwał, to może nawet stać się zimnym.

Oczywiście dotyczy to obu stron relacji, żona także może stać się letnia. Letniość w małżeństwie nie dotyczy tylko jednej płci.

A jak to wygląda w relacjach człowieka z Bogiem?

Wiemy o tym, że w tych relacjach to my możemy być zimni lub letni, Bóg zawsze jest gorący, Jego miłość jest bezwarunkowa, niezmienna i stała. To miłość człowieka do Boga może się zmieniać, i tak naprawdę powinna się zmieniać. Jednak te zmiany powinny polegać na ogrzewaniu relacji z Bogiem, na przechodzeniu na coraz wyższy poziom zaufania, zaangażowania i świadomości tego, jak bardzo Bóg jest nam potrzebny. Pan Jezus powiedział o sobie: „Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie” (Jana 15:5). Niestety wielu chrześcijan uważa, że Bóg jest im potrzebny tylko od czasu do czasu, ponieważ zazwyczaj radzą sobie sami. Uważają się za wystarczająco mądrych i nie czują potrzeby szukania mądrości „z góry”. Taki sposób myślenia objawia się brakiem lub niewielkim zainteresowaniem tym, co może przybliżyć człowieka do Boga. Zazwyczaj jest to niechęć do czytania Biblii. Czy taka postawa jest bezpieczna? Odpowiedź jest chyba oczywista.

Pan Jezus powiedział: „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (Jana 17:3). Poznanie Boga, poznanie prawdy o Bogu jest kluczowe w kwestii zbawienia. Bez poznania Boga nie można wierzyć, ponieważ jak można wierzyć i ufać komuś, kogo się dobrze nie zna? „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu” (Hebrajczyków 11:6). „Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rzymian 10:17). Jeżeli poznawanie Boga nie jest czymś interesującym dla kogoś, kto uważa się za chrześcijanina, jeżeli jest to dla niego nudne, ponieważ ma inne interesujące go zajęcia, to świadczy to o jego niewłaściwych relacjach z Bogiem. To tak jak w małżeństwie, gdy mąż bardziej od swojej żony, interesuje się czymś innym, a żona tylko mu przeszkadza w rozwijaniu jego zainteresowań. Nie tak powinno wyglądać małżeństwo. Nie tak powinny wyglądać nasze relacje z Bogiem.

Jest pewien bardzo ważny powód, dla którego małżeństwo jest w Biblii symbolem naszych relacji z Bogiem. Małżeństwo to związek dwojga ludzi, który nie został zawarty przypadkowo. To związek mężczyzny i kobiety, którzy najpierw poznali się, a potem zdecydowali się na wspólne życie. Małżeństwo nie jest początkiem ich związku, ale kolejnym etapem. Początek małżeństwa to moment, w którym relacje między małżonkami są już gorące. I gdy po pewnym czasie następuje ochłodzenie ich relacji, pojawia się problem opisany w Liście do Laodycei – letniość.

Tak więc List do Laodycei nie jest poselstwem do pogan czy też do ludzi, którzy wprawdzie wierzą w Boga, ale ich wiara sprowadza się do akceptacji istnienia Boga i nie jest związana z pragnieniem poznawania Go. To list do członków chrześcijańskiego zboru, do ludzi nie tylko wierzących w Boga, ale uważających się za naśladowców Chrystusa. To ludzie, którzy kiedyś poznali Boga na tyle dobrze, że świadomie zdecydowali się zostać chrześcijanami. To czego dowiedzieli się o Bogu zafascynowało ich i zachęciło do zrobienia czegoś, aby znaleźć się bliżej Boga. I gdy ktoś taki nagle zaczyna tracić swoje zainteresowanie Bogiem, to staje się letni. Temperatura jego wiary, jego relacji z Bogiem spada. I im dłużej trwa ten proces, tym gorszy jest stan takiego człowieka.

Apostoł Paweł napisał o nich: „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych - którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego - gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty” (Hebrajczyków 6:4-6).

Do właściwego zrozumienia tego tekstu konieczne jest, aby właściwie rozumieć kim są ci, którzy „zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego”. A są to ci ludzie, którzy naprawdę dobrze poznali Boga. A ponieważ poznali Go naprawdę dobrze, to „gdy odpadli”, to ich ponowne nawrócenie przez pokutę, która jest pierwszym etapem nawrócenia, stało się niemożliwe. Tak właśnie stało się z Lucyferem. Kiedy jeszcze był w Niebie, był tak blisko Boga, jak jest to możliwe dla stworzonej przez Boga istoty. A ponieważ znał Boga, a mimo to odwrócił się od swego Stwórcy, to stało się niemożliwe, aby mógł ponownie się nawrócić. Jego relacje z Bogiem ochłodziły się i stał się letni, więc Bóg ‘wypluł go ze swoich ust’ i Lucyfer, już jako szatan, został wyrzucony z Nieba. A im dłużej trwał w swoim buncie, tym bardziej stawał się nie tyle letni, co zimny, lodowaty.

A jak to jest z nami, chrześcijanami? Kim jest letni chrześcijanin?

Letni chrześcijanin to człowiek, który uważa się prawdziwego chrześcijanina, za prawdziwego naśladowcę Chrystusa, ale tak naprawdę nim nie jest.

Prawdziwy chrześcijanin jest bogaty w sensie duchowym. O takich chrześcijanach apostoł Paweł napisał:

1 Koryntian 1:4-5

Dziękuję Bogu zawsze za was, za łaskę Bożą, która wam jest dana w Chrystusie Jezusie, (5) iżeście w nim ubogaceni zostali we wszystko, we wszelkie słowo i wszelkie poznanie

2 Koryntian 8:9

Albowiem znacie łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, stał się dla was ubogim, abyście ubóstwem jego ubogaceni zostali

Letni chrześcijanin myśli o sobie, że jest gorący i nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest to nieprawda.

Istotne jest to, że aby stać się letnim chrześcijaninem, najpierw trzeba być chrześcijaninem gorącym. Dlaczego? Ponieważ letni chrześcijanin uważa, że jest bogaty.

Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję

A nie można uważać się za bogatego, jeżeli nigdy nie było się bogatym. Ktoś, kto nigdy w życiu nie był bogaty, nigdy nie powie o sobie, że jest, albo że kiedyś był bogaty.

Tak więc ‘letniość’ to taka choroba, na którą mogą zachorować tylko ci, którzy są ‘gorący’, a która prowadzi do ‘letniości’.

Ciekawe jest to, że Biblia nie pokazuje nam przykładów ‘letnich’ pogan, ale daje nam przykłady ‘letnich’ wierzących w Boga.

Czy pamiętacie Bileama? (4 Mojżeszowa, 22 rozdział)

Był Bożym prorokiem. Rozmawiał z Bogiem, znał Bożą wolę.

A czy pamiętacie króla Hiskiasza?

Przeczytajmy kilka wersów o tym królu.

W trzecim roku panowania Ozeasza, syna Eli, króla izraelskiego, objął władzę królewską Hiskiasz, syn Achaza, króla judzkiego. Miał dwadzieścia pięć lat, gdy objął władzę królewską, a dwadzieścia dziewięć lat panował w Jeruzalemie. Matka jego nazywała się Abi, a była córką Zachariasza. Czynił on to, co prawe w oczach Pana, wszystko tak, jak czynił Dawid, jego praojciec (…) Na Panu, Bogu Izraela, polegał, tak że nie było po nim takiego jak on w gronie wszystkich królów judzkich, ani w gronie jego poprzedników. Był przywiązany do Pana i nie odstępował od niego, przestrzegając przykazań, jakie Pan nadał Mojżeszowi. Toteż Pan był z nim, wszystko, co przedsięwziął, wiodło mu się. (2 Królewska 18:1-3.5-7)

Jak te słowa świadczą o królu Hiskiaszu? Czy był on zimny, letni czy gorący? Zdecydowanie gorący.

W czternastym roku panowania króla Hiskiasza wyruszył Sancheryb, król asyryjski, przeciw wszystkim warownym grodom judzkim i zdobył je” (2 Królewska 18:13). Rozpoczęło się oblężenie Jerozolimy. Król Hiskiasz otrzymał list w którym dowódca armii asyryjskiej wezwał go do poddania. I król idzie z tym listem do świątyni i modli się do Boga w taki sposób: „Panie, Boże Izraela, który siedzisz na cherubach! Ty jedynie jesteś Bogiem wszystkich królestw ziemi, Ty stworzyłeś niebo i ziemię. Skłoń, Panie, ucho swoje i słuchaj! Otwórz, Panie, oczy swoje i patrz! Przysłuchaj się słowom Sancheryba, które on przysłał, aby urągać Bogu żywemu. Prawdą jest, Panie, że królowie asyryjscy wygubili ludy i ich ziemię, i powrzucali ich bogów w ogień, lecz nie byli to bogowie, ale dzieło rąk ludzkich z drzewa i z kamienia, więc mogli je zniszczyć. Teraz więc, Panie, Boże mój, wybaw nas, proszę, z jego ręki, a poznają wszystkie królestwa ziemi, że jedynie Ty, Panie, jesteś Bogiem” (2 Królewska 19:15-19). Czy król nadal był gorący? Król wierzył w to, że Bóg może ich wybawić, i Bóg odpowiedział na modlitwę króla.

I stało się tej samej nocy, że wyszedł anioł Pański i pozbawił życia w obozie asyryjskim sto osiemdziesiąt pięć tysięcy. Następnego dnia rano oto wszyscy oni - same trupy – pomarli” (2 Królewska 19:35).

I po tym zwycięstwie wydarzyły się dwie rzeczy.

Najpierw król zachorował, i to bardzo poważnie.

W tych dniach Hiskiasz śmiertelnie zachorował. I modlił się do Pana, który go wysłuchał i dał mu cudowny znak. Jednak Hiskiasz nie odwdzięczył mu się za wyświadczone dobrodziejstwo, gdyż jego serce wzbiło się w pychę” (2 Kronik 32:24-25). Hiskiasz błaga Boga o litość i Bóg nie tylko go uzdrawia, ale też dodaje 15 lat do jego życia. Przy tej okazji, jako znak, że Bóg wyleczy króla i wydłuży mu życie, Słońce zmieniło w nienaturalny sposób swoją pozycję na niebie. Kiedy W Babilonie zauważono ten cud na niebie, a ponadto dowiedziano się, że król Judy został cudownie uzdrowiony, z Babilonu do Jerozolimy zostali wysłani posłowie. „Jednakże gdy byli u niego rzecznicy książąt babilońskich, którzy przysłali ich do niego, aby się dowiedzieć o cudownym zdarzeniu, jakie wydarzyło się w kraju, Bóg zdał go na jego własne siły, wystawiając go na próbę, aby poznać wszystkie jego zamysły” (2 Kronik 32:31). Król nie opowiedział posłom o tym, w jak cudowny sposób działa Bóg, ale ujawniła się jego duma i pycha. Pochwalił się swoim bogactwem.

Co stało się z gorącym Hiskiaszem? Czy nadal ufał Bogu i widział swoją zależność od Stwórcy? Nie. Stał się letni. Powiedział posłom z Babilonu: „Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję”. Jego relacje z Bogiem ochłodziły się, i proces ten trwał przez następne 15 lat.

Choroba była dla Hiskiasza poważnym ostrzeżeniem od Boga. Gdy król zachorował Bóg wysłał do niego proroka Izajasza, który powiedział królowi: „Tak mówi Pan: Uporządkuj swój dom, gdyż umrzesz, a nie będziesz żył” (2 Królewska 20:1). Chociaż przez 14 lat swoich rządów Hiskiasz zrobił tak dużo dla Boga i tak często pokazywał gorącą wiarę, to jednak było w jego sercu coś, co stawało się coraz poważniejszym problemem i coraz bardziej zagrażało wierze króla.

Co takiego było ukryte w sercu króla Hiskiasza?

Bóg chciał, aby król to odkrył. To dlatego pozwolił aby Hiskiasz sam podjął decyzję w jaki sposób podjąć posłów z Babilonu, aby „aby ujawniły się w pełni zamiary jego serca” 2 Kronik 32:31).

Ludzie widzieli króla i myśleli, że jest „gorący”. Jednak Bóg widzi wszystko, nic nie może być przed Bogiem ukryte. Bóg widział w sercu Hiskiasza coś, co było niebezpieczne dla króla. Było w nim coś, co zagrażało jego wierze, jego relacji z Bogiem. Było to coś, co pozostawione w sercu prowadzi do upadku, do zmiany stanu „gorącego” na „letni”. Do zmiany na najgorszy stan duchowy człowieka. Hiskiasz był gorący, ale ponieważ nie pozwolił, aby Bóg pomógł mu oczyścić serce, szatan wykorzystał pychę i dumę króla, i doprowadził do tego, że król stał się letni.

Takie samo niebezpieczeństwo grozi każdemu chrześcijaninowi. Niezależnie od tego jak wysoka jest temperatura wiary, tak długo jak w sercu chrześcijanina pozostają jakieś wady, szatan wykorzysta je, jak tylko taki człowiek zacznie ufać sobie, myśląc o sobie „Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję”, zapominając o słowach Jezusa: „Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (Jana 15:5).