8 czerwca 2024

Nowy człowiek stworzony przez Boga

Efezjan 4:20-24

Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie. Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.

 

Gdy myślisz o przeszłości, czy przypominasz sobie sytuację, kiedy z jakiegoś powodu zmienił się twój sposób myślenia o Bogu? Co dokładnie pamiętasz?

Możesz pamiętać kiedy to się stało, możesz pamiętać co robiłeś i jak to się stało, że nagle Bóg stał się dla ciebie nie tylko Bogiem, który jest Stwórcą i Władcą całego świata, ale kimś, kto jest blisko ciebie i chce, abyś ty był blisko niego. Ale myślę, że najlepiej pamiętasz to, co wtedy czułeś.

Co to było? Jakie uczucia nagle pojawiły się w Twojej głowie, a przede wszystkim w sercu?

Czy była to radość, fascynacja i podziw? Czy byłeś zdumiony tym, co wtedy zobaczyłeś?

Kim Bóg był dla ciebie wcześniej i co się zmieniło?


Mogłeś na przykład wierzyć w istnienie Boga i że On stworzył wszystko, ale jednocześnie nie wierzyć, że Bóg jest Tobą zainteresowany. Mogłeś też, tak jak ja kiedyś, nie wierzyć w jego istnienie. Mogłeś też myśleć o Bogu tak, jak myślał Marcin Luter, zanim odkrył prawdę o zbawieniu z łaski, kiedy myślał o Bogu jako o surowym Władcy, który karze ludzi za ich grzechy, aby poprzez strach przed karą zmusić ich do posłuszeństwa.

Każdy wierzący miał jakieś pojęcie o Bogu, nawet poganie i ateiści. Tak, poganie są wierzącymi, wierzą w bóstwa, które nie są prawdziwe. Ateiści też są wierzący, wierzą w to, że Boga nie ma.

Nikt nie rodzi się z właściwym obrazem Boga. Taki obraz może pojawić się jedynie w umyśle danej osoby. Aby tak się stało, człowiek musi zdobyć pewną wiedzę o Bogu.

Z czym kojarzy Ci się zdobywanie wiedzy? Myślę, że ze szkołą.

Poznanie Boga jest jak chodzenie do szkoły, ale jest to szkoła inna niż wszystkie szkoły ludzkie. Każdy z nas jest uczniem Bożej szkoły, czy nam się to podoba, czy nie. Każdy z nas, jako uczeń Bożej szkoły, ma możliwość poznania Boga.

W tej szkole najważniejsze nie jest zdobywanie wiedzy, chociaż jest ona ważna. W Bożej szkole najważniejsze jest to, aby zdobyta wiedza zmieniała uczniów. Nie chodzi tu o zmianę ilości posiadanych informacji, ale zmianę sposobu myślenia, zmianę serca i charakteru.

W Liście do Efezjan apostoł Paweł napisał:

Efezjan 1:3

Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios

Pisząc „nas”, Paweł nie miał na myśli Efezjan, ale tych, którzy przybyli do Efezu, aby głosić Ewangelię; tych, którzy „jako pierwsi mieli nadzieję w Chrystusie" (Efezjan 1:12).

O Efezjanach Paweł napisał tak:

Efezjan 1:13

W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym

Po usłyszeniu Słowa Prawdy Efezjanie uwierzyli i zaufali Chrystusowi. Usłyszeli ewangelię zbawienia, uwierzyli i zostali zapieczętowani Duchem Świętym.

Czy to, co stało się z Efezjanami, przypomina ci to, co kiedyś stało się z tobą? Czy było tak, że pewnego dnia po usłyszeniu ewangelii zbawienia uwierzyłeś i zaufałeś Chrystusowi?

Zaufanie wynika z wiedzy. Nie można ufać osobie, której się nie zna. Zaufałeś Bogu, ponieważ Go poznałeś. To właśnie przydarzyło się wielu mieszkańcom Efezu.

Usłyszeliście, uwierzyliście i zostaliście opieczętowani – Paweł mówi o tym wszystkim w czasie przeszłym. Wszystko to wydarzyło się zanim Paweł napisał ten list.

Co jeszcze napisał Paweł?

Efezjan 1:15-17

Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego

Chociaż Efezjanie już „usłyszeli, uwierzyli i zostali zapieczętowani Duchem Świętym”, to Paweł modli się, aby Bóg dał im Ducha mądrości i objawienia do poznania Boga.

Paweł modli się o coś, co chciałby, aby wydarzyło się w przyszłości.

Modli się, aby Bóg dał coś Efezjanom. Skoro modli sie o to, to chyba dlatego, że im tego brakuje. Czy to możliwe, że nadal brakowało im tego Ducha?

Paweł modli się, aby Efezjanie lepiej poznali Boga. Co jeszcze powinni wiedzieć Efezjanie i jaka zmiana, wynikająca z tej wiedzy, musiała jeszcze nastąpić w ich życiu?

Efezjan 4:17-19

To więc mówię i zaklinam na Pana, abyście już więcej nie postępowali, jak poganie postępują w próżności umysłu swego, mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich, mając umysł przytępiony, oddali się rozpuście dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością.

Okazuje się, że pomimo wszystkich cudownych rzeczy, które wydarzyły się w Efezie w wyniku głoszenia ewangelii, ci, którzy „usłyszeli, uwierzyli i zostali opieczętowani”, z jakiegoś powodu nie stali się ludźmi wolnymi od słabości, wynikających z przywiązania do rzeczy doczesnych, rzeczy, które nie tylko nie przybliżają nas do Boga, ale oddalają nas od Niego.

Chociaż ich wiedza o Bogu "powiększyła" się, to Efezjanie nie stali się przez to mądrzejsi. Wprawdzie tak myśleli, ale Paweł sugeruje im to samo, co powiedział w Liście do Rzymian:

Rzymian 1:22

Mienili się mądrymi, a stali się głupi

Uważali się za chrześcijan, ale ich życie było podobne raczej do życia pogan. Zamiast pokory kierowała nimi duma. Mając przyćmione umysły zatwardzili swoje serca.

 

Był taki moment w życiu Efezjan, który miał miejsce także w twoim życiu. Poznali oni to specjalne uczucie, które pojawia się, gdy człowiek po raz pierwszy widzi coś wspaniałego, coś, co go zachwyca. Znasz także to uczucie poznania Prawdy o Bogu, prawdy o tym, że Bóg Cię kocha i chce, abyś został zbawiony. Efezjanie byli zachwyceni i szczęśliwi, gdy poznali tę prawdę. Ale wtedy coś się wydarzyło. Ich nowa wiara została poddana próbie. Kiedy przypominali sobie jak wyglądało ich życie wcześniej, zdali sobie sprawę, że były w ich życiu rzeczy, które nadal lubili. Rzeczy, z których nie chcieli zrezygnować.

W wyniku tej próby chrześcijanie w Efezie nie odrzucili ewangelii, nie odrzucili wiary w Boga. Nadal uważali się za chrześcijan i robili wiele rzeczy, które chrześcijanie powinni robić, ale ich życie nie było całkowicie pozbawione tego, co było złe. Przede wszystkim były w nich jeszcze pewne cielesne pożądliwości.

Chociaż uważali się za naśladowców Jezusa, były chwile w ich życiu, kiedy nie zachowywali się ani nie myśleli jak Jezus.

Dlatego apostoł Paweł przypomniał im:

Efezjan 4:20

Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa

Umysł przyćmiony przywiązaniem do grzechu nie funkcjonuje prawidłowo. Od samego początku grzech wpływał na umysły ludzkie w taki sposób, że człowiekowi coraz trudniej było odróżnić dobro od zła. Przez sześć tysięcy lat istnienia grzechu ten problem stawał się coraz większy. Dzisiaj jest on o wiele większy niż na początku.

 

Kiedy pod wpływem grzechu nie chcemy zrezygnować z pewnych rzeczy, o których Bóg mówi, że ich nie potrzebujemy, zaczynamy szukać wymówek, aby jednak z nich nie rezygnować. W ten sposób oszukujemy samych siebie, bo wprawdzie chcemy naśladować Chrystusa, ale nie we wszystkim.

 

Co Jezus powiedział o zborze w Efezie?

Apokalipsa 2:1-3

Do anioła zboru w Efezie napisz: To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w prawicy swojej, który się przechadza pośród siedmiu złotych świeczników: Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami. Masz też wytrwałość i cierpiałeś dla imienia mego, a nie ustałeś

Te piękne słowa skierowane były do ​​całego Kościoła apostolskiego. Jednak pomimo tej dobrej oceny, Jezus miał do nich jedną poważną uwagę:

Apokalipsa 2:4

Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość

To samo napisał apostoł Paweł do Efezjan. Jednak te słowa są też skierowane do nas. Nie tylko Efezjanie porzucili swoją pierwszą miłość. I dlatego Paweł przypomniał im:

Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa

A potem wyjaśnił, a raczej przypomniał Efezjanom, jak powinno wyglądać ich życie.

Efezjan 4:25-32;5:1

Przeto, odrzuciwszy kłamstwo, mówcie prawdę, każdy z bliźnim swoim, bo jesteśmy członkami jedni drugich. Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym, nie dawajcie diabłu przystępu. Kto kradnie, niech kraść przestanie, a niech raczej żmudną pracą własnych rąk zdobywa dobra, aby miał z czego udzielać potrzebującemu. Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia. Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie.

Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane

Napisał też jeszcze to:

Efezjan 5:2-5

chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał za nas jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności. A rozpusta i wszelka nieczystość lub chciwość niech nawet nie będą wymieniane wśród was, jak przystoi świętym, także bezwstyd i błazeńska mowa lub nieprzyzwoite żarty, które nie przystoją, lecz raczej dziękczynienie. Gdyż to wiedzcie na pewno, iż żaden rozpustnik albo nieczysty, lub chciwiec, to znaczy bałwochwalca, nie ma udziału w Królestwie Chrystusowym i Bożym

 

Czy ta dość długa lista coś Ci przypomina?

Nie wiem jak wy, ale kiedy ja zostałem adwentystą, często słuchałem, jak inni adwentyści z zapałem opowiadali o wszystkich rzeczach, których adwentyści nie powinni robić. I muszę przyznać, że choć zgadzałem się z tymi stwierdzeniami, to nie pomogły mi one w ich przestrzeganiu.

To tak samo, jak z moim byłym uzależnieniem od palenia papierosów. Wiedza o szkodliwości palenia nie pomogła mi rzucić nałogu. Miałem tę wiedzę, ale nadal paliłem. To nie wiedza o szkodliwości palenia pomogła mi pozbyć się tego nałogu. Stało się to, gdy z jednej strony przestałem lubić palenie, a z drugiej coraz bardziej zacząłem lubić życie bez palenia. Dzięki temu, przynajmniej w tym aspekcie, stałem się nowym człowiekiem. Stary ja lubił palić, nowy ja nie lubi palić.

 

Dlatego Paweł, zanim umieścił w swoim liście tę listę różnych zakazów, najpierw przekazał Efezjanom ważniejsze informacje. Napisał im co musi się wydarzyć, aby pokochali nowy styl życia i w ten sposób porzucili stary.

Efezjan 4:22-24

Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy

Czy te słowa Pawła coś ci przypominają? Może przypominają ci to, co Jezus powiedział kiedyś Nikodemowi. Nikodem również usłyszał coś o nowym człowieku.

Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego”. A potem dodał: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego” (Jana 3,3.5).

Podczas dalszej rozmowy Jezus wyjaśnił Nikodemowi co to znaczy narodzić sie na nowo.

Paweł to samo wyjaśnił Efezjanom, tylko że w trochę inny sposób.

Zewleczcie z siebie starego człowieka, odnówcie się w duchu umysłu waszego i obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy

Paweł nie mówi o zmianie pewnych cech człowieka. Nie mówi o poprawianiu lub naprawie tego, co jest złe.

Wyobraź sobie, że masz samochód, który nie działa dobrze. Aby naprawić taki samochód, należy wymienić uszkodzone części na dobre.

Jednak Paul twierdzi, że to nie zadziała w przypadku człowieka. Jedyną skuteczną metodą jest wymiana całego samochodu na nowy. Ten nowy "samochód" to nowy charakter, stworzony na podobieństwo charakteru Chrystusa.

Czy da się naprawić samochód, który spadł w przepaść i uległ całkowitemu rozbiciu?

Narodzić się na nowo to jak wymienić zepsuty samochód na nowy.

Czy pamiętasz co na ten temat powiedział kiedyś Jezus?

Mateusza 21:44

I kto by upadł na ten kamień, roztrzaska się, a na kogo by on upadł, zmiażdży go

W tym wersecie Jezus także mówi o narodzeniu na nowo.

Czym jest ten upadek na skałę?

Jest to odrzucenie pychy i egoizmu. Jest to zmiana widoczna na przykład u Mojżesza, o którym Bóg powiedział: „Mojżesz był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, którzy są na ziemi” (Liczb 12:3).

Bóg przemienił serce Mojżesza na nowe. I chce to samo zrobić z każdym z nas. Jednak aby to się stało, musi został złamana moc naszego przywiązania do grzechu, moc przywiązania do wszystkiego, co nie pochodzi od Boga; do wszystkiego, co oddziela nas od Niego.

 

Tylko jedna moc jest w stanie to zrobić. To moc miłości do naszego Zbawiciela.

Głoszenie ewangelii tak naprawdę ma jeden cel, pokazanie miłości Boga do ludzi, aby pobudzić nasze serca do pokochania Boga. Dlatego

Paweł głosił Efezjanom ewangelię miłości Boga do ludzi. O tej ewangelii napisał tak:

Rzymian 1:16

Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka

Jaką dokładnie ewangelię głosił Paweł? Jaką ewangelię Paweł głosił w Efezie? Jakiej ewangelii powinniśmy słuchać dzisiaj?

Paweł pisał o niej w kilku swoich listach.

W Liście do Koryntian napisał:

1 Koryntian 1:23-24;2:2

my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo, natomiast dla powołanych - i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą (…)

Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego.

W Liście do Galacjan:

Galacjan 3:1

O nierozumni Galacjanie! Któż was omamił, was, przed których oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego?

Kto właściwie zrozumiał ofiarę Jezusa na krzyżu, ten upadł na skałę i stał się nowym człowiekiem. Zwlekł z siebie starego człowieka, odnowił się w duchu i oblekł się w nowego człowieka, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i świętości prawdy.

Jezus powiedział:

Jana 12:32

A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę

I tak naprawdę to jest to dokładnie to, co każdy z nas powinien zrobić, zwlec z siebie starego człowieka i oblec się w nowego. Przyjdź do Jezusa, podejdź do stóp krzyża i patrząc na Niego, upadnij na skałę i stań się nowym człowiekiem stworzonym przez Boga na Jego podobieństwo.

4 maja 2024

Letni chrześcijanin

Apokalipsa 3:15-16

Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich

 

Czym jest letniość?

To słowo ma kilka znaczeń.

Z fizycznego punktu widzenia zimno, letni i gorący to słowa używane do opisania subiektywnego wrażenia obserwatora na temat temperatury obserwowanego obiektu. Letni to stan pomiędzy zimnem a gorącym. Tak więc, jeśli chodzi o temperaturę, można ocenić, że zimny to stan o najniższej temperaturze, gorący - najwyższy, a letni to stan, w którym temperatura mieści się pomiędzy zimnem a gorącym. Oczywiście ocena stanu zależy od tego, z czym porównujemy badane ciało, czyli jakie jest kryterium rozróżniające stany zimny, letni i gorący.

Podam prosty przykład. Zimna gwiazda.

Astronomowie zidentyfikowali najzimniejszą gwiazdę  emitującą fale radiowe, jaką dotychczas znaleziono. To niezwykłe odkrycie, ponieważ na 100 milionów gwiazd w Drodze Mlecznej, fale radiowe wykryto w niespełna 1 tysiącu z nich. Zlokalizowana gwiazda to tak zwany brązowy karzeł, który jest zbyt mały, aby być zwykłą gwiazdą, i zbyt duży, aby być planetą.

Ma on temperaturę około 700 kelwinów, czyli ponad 420 stopni Celsjusza - taką, jaka jest we wnętrzu rozgrzanego pieca do pizzy. Nam może się to wydawać wysoką temperaturą, ale jak na gwiazdę, to niezwykle zimno. Dla porównania warto dodać, że na powierzchni naszego Słońca temperatura wynosi około 5 tysięcy stopni Celsjusza. Wewnątrz osiąga miliony stopni.

Tak więc chociaż dla nas taka gwiazda jest gorąca, to w porównaniu do innych gwiazd jest zimna, ponieważ są też gwiazdy letnie i gorące.


A teraz przejdźmy do Biblii. Chyba powinniśmy sprawdzić czym dla Boga jest ‘letniość’.

Który fragment Biblii kojarzy ci się ze słowem ‘letniość’?

Księga Objawienia, rozdział 3, list do zboru w Laodycei.

Jednak zanim przeczytamy ten tekst, chcę się was o coś zapytać.

‘Letniość’, o której mówi Biblia, dotyczy relacji człowieka z Bogiem. Co jest biblijnym symbolem tych relacji?

Małżeństwo, związek mężczyzny i kobiety.

W związku z tym mam dwa pytania:

1.    Drogie siostry, czy możecie mi powiedzieć, czy łatwo jest rozpoznać ‘letniego’ męża?

2.    Drodzy bracia, a czy wy uważacie, że łatwo jest rozpoznać ‘letnią’ żonę?


Zanim będziemy kontynuować rozważania na temat relacji w małżeństwie, przeczytajmy kilka wersów z Biblii.

Apokalipsa 3:15-17

Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich. Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły

Jak Bóg ocenia jakość naszych relacji z Nim? Jakie relacje są przez Boga najbardziej pożądane, a jakich nie lubi? Inaczej mówiąc, który stan jest według Boga najlepszy, a który najgorszy?

Jakiekolwiek rozważania na ten temat zawsze należy rozpocząć od określenia tego, co Biblia mówi na temat Boga, a przede wszystkim jaka jest najważniejsza cecha Boga i czy Bóg się zmienia.

Dwa cytaty:

1.    1 Jana 4:8 „Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością

2.    Hebrajczyków 13:8 „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki

Bóg jest miłością, a Jego miłość jest stała i niezmienna. To tylko dwa cytaty spośród wielu, które o tym mówią.

Izajasza 49:15 „Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę

Jeżeli coś zmienia się w relacji człowieka z Bogiem, to tylko po stronie człowieka. 

List do Laodycei mówi o trzech stanach relacji człowieka z Bogiem: zimny, letni i gorący. Różnica nie wynika z tego, że Bóg jednych ludzi kocha bardziej, a drugich mniej lub wcale. On kocha wszystkich ludzi. To my kochamy Boga bardziej lub mniej, a czasem wcale. Bóg pragnie, aby każdy człowiek kochał Go z całego serca. Przykazanie „Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej” (5 Mojżeszowa 6:5) nie jest tak naprawdę nakazem, ale pragnieniem Boga. Do miłości nie można nikogo zmusić. Ellen White napisała: „Na ziemi panowała ciemność, ponieważ ludzie nie rozumieli Boga. Aby ponure cienie mogły zostać rozświetlone, a świat mógł powrócić do Boga, zwodzicielska moc szatana musiała zostać złamana. Nie można jednak było zrobić tego siłą, gdyż jest to sprzeczne z zasadami Bożego panowania; On pragnie służby jedynie z miłości: miłości nie da się nakazać, nie można jej zdobyć siłą czy autorytetem. Tylko miłość budzi miłość. Znać Boga to kochać Go; Jego charakter musi zostać ukazany w kontraście wobec charakteru szatana.” (Pragnienie Wieków, s.17). Bóg robi wszystko, aby objawić każdemu człowiekowi prawdę o Jego miłości do nas, ale decyzję o tym, co kochamy zostawia nam. Daje nam szansę zmiany naszych relacji z Nim, ponieważ nikt z nas nie urodził się jako ‘gorący’, ale dzięki Jego pomocy możemy tacy się stać.

Gdyby Boża ocena naszych relacji z Nim, naszego stanu, zależała od temperatury, to najlepszy byłby stan gorący, a najgorszy zimny. Stan letni miałby ocenę gorszą od stanu gorącego, ale lepszą od stanu zimnego. Jednak wypowiedź Jezusa: „Obyś był zimny albo gorący. A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich” świadczy o tym, że jest inaczej. Najgorszą ocenę w oczach Boga ma stan letni.

A który stan jest najlepszy? Intuicja podpowiada, że gorący, ale czy Biblia potwierdza taki wniosek? Kiedy Pan Jezus mówił swoim uczniom o czasach końca, powiedział:

A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie (Mateusza 24:12). Według Pana Jezusa oziębienie jest zmianą na gorsze. To potwierdza, że najlepszym stanem jest gorący.

Jeżeli chodzi o proces zmiany stanu, to mamy dwie możliwości, ogrzewanie i oziębienie, i chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że stan gorący można osiągnąć tylko przez ogrzewanie.


Zastanówmy się przez chwilę nad tym w jaki sposób rozwija się relacja między mężczyzną i kobietą, zanim zostaną małżeństwem.

Na początku ich relacja jest ‘zimna’, nie znają się dobrze i niewiele o sobie wiedzą. Jednak po pewnym czasie, gdy poznali się lepiej, kiedy coś między nimi zaczyna iskrzyć, temperatura ich relacji podnosi się. Są coraz bardziej zaangażowani w ten związek aż w końcu uświadamiają sobie, że chcą żyć razem. Co więcej, teraz nie wyobrażają sobie, aby mogli żyć bez siebie. Ich relacja stała się ‘gorąca’.

Bardzo ważne jest to, że proces zmiany relacji z zimnej na gorącą związany jest z pozytywnymi doświadczeniami i odczuciami. Wzajemne poznawanie się staje się coraz bardziej fascynujące. Rośnie temperatura relacji, a razem z nią rośnie też zadowolenie i poczucie szczęścia.

Z fizycznego punktu widzenia, zanim relacja stanie się gorąca, osiąga stan, który można nazwać letnim. To tak, jak z podgrzewaniem zimnej wody, jej temperatura rośnie i woda zmienia się z zimnej na letnią, a potem na gorącą. Ważne jest to, że nie ma innej możliwości, temperatura wody nie zmienia się skokowo, ale płynnie, przechodząc przez wszystkie pośrednie temperatury. Gdyby nasze relacje zmieniały się w taki sam sposób, to okazałoby się, że aby z zimnego stać się gorącym, czyli osiągnąć najlepszy stan, trzeba przejść przez stan letni, czyli najgorszy. Inaczej mówiąc, aby nawiązać dobre relacje, najpierw należałoby je zepsuć. To chyba trochę bez sensu. Dlatego nie powinniśmy kojarzyć letniości z temperaturą, ale przede wszystkim z procesem, który prowadzi do tego stanu.

Gdy relacje są poddawane procesowi ogrzewania, to stają się coraz lepsze. Jest to coś, co jest odbierane jako pozytywna i oczekiwana zmiana. To tak jak podczas kąpieli w wannie. Gdy woda staje się coraz zimniejsza, to kąpiel jest coraz mniej przyjemna. Tak działa schładzanie relacji. Ale gdy woda staje się coraz cieplejsza, to i kąpiel jest bardziej przyjemna. Gdy ktoś leży w wannie i woda staje się coraz chłodniejsza, to dolanie wody gorącej odczuwane jest jako przyjemność.

Tak więc w relacjach najważniejsza nie jest temperatura, ale o to w jaki sposób temperatura się zmienia. Jeżeli relacje podlegają procesowi podgrzewania, to niezależnie od tego, jaka jest ich temperatura, nie ma mowy o letniości. Letniość to stan, który jest związany z ochłodzeniem relacji.

I tak niestety czasem zdarza się w małżeństwie. Gdy mąż traci zainteresowanie swoją żoną, staje się letni. Kiedyś interesował się wszystkim, co było związane z jego żoną. Chciał wiedzieć co robi i co czuje, chciał aby czuła się szczęśliwa i robił wszystko, aby tak było. Gdy widział, że coś ją martwi to starał się ją pocieszyć. I czuł się źle, gdy nie potrafił jej pomóc. Tak to wygląda w przypadku mężczyzny, który staje się coraz bardziej gorący. Tak działa miłość.

Mężczyzna staje się letni, gdy z jakiegoś powodu zaczyna tracić zainteresowanie swoją żoną. Coraz rzadziej zastanawia się nad tym, co myśli i czuje ta, która jeszcze niedawno była najważniejszą osobą w jego życiu. Nastąpiło ochłodzenie relacji, a im dłużej trwa to schładzanie, tym bardzie ten mężczyzna staje się letni. I jeżeli ten proces będzie trwał, to może nawet stać się zimnym.

Oczywiście dotyczy to obu stron relacji, żona także może stać się letnia. Letniość w małżeństwie nie dotyczy tylko jednej płci.

A jak to wygląda w relacjach człowieka z Bogiem?

Wiemy o tym, że w tych relacjach to my możemy być zimni lub letni, Bóg zawsze jest gorący, Jego miłość jest bezwarunkowa, niezmienna i stała. To miłość człowieka do Boga może się zmieniać, i tak naprawdę powinna się zmieniać. Jednak te zmiany powinny polegać na ogrzewaniu relacji z Bogiem, na przechodzeniu na coraz wyższy poziom zaufania, zaangażowania i świadomości tego, jak bardzo Bóg jest nam potrzebny. Pan Jezus powiedział o sobie: „Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie” (Jana 15:5). Niestety wielu chrześcijan uważa, że Bóg jest im potrzebny tylko od czasu do czasu, ponieważ zazwyczaj radzą sobie sami. Uważają się za wystarczająco mądrych i nie czują potrzeby szukania mądrości „z góry”. Taki sposób myślenia objawia się brakiem lub niewielkim zainteresowaniem tym, co może przybliżyć człowieka do Boga. Zazwyczaj jest to niechęć do czytania Biblii. Czy taka postawa jest bezpieczna? Odpowiedź jest chyba oczywista.

Pan Jezus powiedział: „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (Jana 17:3). Poznanie Boga, poznanie prawdy o Bogu jest kluczowe w kwestii zbawienia. Bez poznania Boga nie można wierzyć, ponieważ jak można wierzyć i ufać komuś, kogo się dobrze nie zna? „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu” (Hebrajczyków 11:6). „Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rzymian 10:17). Jeżeli poznawanie Boga nie jest czymś interesującym dla kogoś, kto uważa się za chrześcijanina, jeżeli jest to dla niego nudne, ponieważ ma inne interesujące go zajęcia, to świadczy to o jego niewłaściwych relacjach z Bogiem. To tak jak w małżeństwie, gdy mąż bardziej od swojej żony, interesuje się czymś innym, a żona tylko mu przeszkadza w rozwijaniu jego zainteresowań. Nie tak powinno wyglądać małżeństwo. Nie tak powinny wyglądać nasze relacje z Bogiem.

Jest pewien bardzo ważny powód, dla którego małżeństwo jest w Biblii symbolem naszych relacji z Bogiem. Małżeństwo to związek dwojga ludzi, który nie został zawarty przypadkowo. To związek mężczyzny i kobiety, którzy najpierw poznali się, a potem zdecydowali się na wspólne życie. Małżeństwo nie jest początkiem ich związku, ale kolejnym etapem. Początek małżeństwa to moment, w którym relacje między małżonkami są już gorące. I gdy po pewnym czasie następuje ochłodzenie ich relacji, pojawia się problem opisany w Liście do Laodycei – letniość.

Tak więc List do Laodycei nie jest poselstwem do pogan czy też do ludzi, którzy wprawdzie wierzą w Boga, ale ich wiara sprowadza się do akceptacji istnienia Boga i nie jest związana z pragnieniem poznawania Go. To list do członków chrześcijańskiego zboru, do ludzi nie tylko wierzących w Boga, ale uważających się za naśladowców Chrystusa. To ludzie, którzy kiedyś poznali Boga na tyle dobrze, że świadomie zdecydowali się zostać chrześcijanami. To czego dowiedzieli się o Bogu zafascynowało ich i zachęciło do zrobienia czegoś, aby znaleźć się bliżej Boga. I gdy ktoś taki nagle zaczyna tracić swoje zainteresowanie Bogiem, to staje się letni. Temperatura jego wiary, jego relacji z Bogiem spada. I im dłużej trwa ten proces, tym gorszy jest stan takiego człowieka.

Apostoł Paweł napisał o nich: „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych - którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego - gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty” (Hebrajczyków 6:4-6).

Do właściwego zrozumienia tego tekstu konieczne jest, aby właściwie rozumieć kim są ci, którzy „zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego”. A są to ci ludzie, którzy naprawdę dobrze poznali Boga. A ponieważ poznali Go naprawdę dobrze, to „gdy odpadli”, to ich ponowne nawrócenie przez pokutę, która jest pierwszym etapem nawrócenia, stało się niemożliwe. Tak właśnie stało się z Lucyferem. Kiedy jeszcze był w Niebie, był tak blisko Boga, jak jest to możliwe dla stworzonej przez Boga istoty. A ponieważ znał Boga, a mimo to odwrócił się od swego Stwórcy, to stało się niemożliwe, aby mógł ponownie się nawrócić. Jego relacje z Bogiem ochłodziły się i stał się letni, więc Bóg ‘wypluł go ze swoich ust’ i Lucyfer, już jako szatan, został wyrzucony z Nieba. A im dłużej trwał w swoim buncie, tym bardziej stawał się nie tyle letni, co zimny, lodowaty.

A jak to jest z nami, chrześcijanami? Kim jest letni chrześcijanin?

Letni chrześcijanin to człowiek, który uważa się prawdziwego chrześcijanina, za prawdziwego naśladowcę Chrystusa, ale tak naprawdę nim nie jest.

Prawdziwy chrześcijanin jest bogaty w sensie duchowym. O takich chrześcijanach apostoł Paweł napisał:

1 Koryntian 1:4-5

Dziękuję Bogu zawsze za was, za łaskę Bożą, która wam jest dana w Chrystusie Jezusie, (5) iżeście w nim ubogaceni zostali we wszystko, we wszelkie słowo i wszelkie poznanie

2 Koryntian 8:9

Albowiem znacie łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, stał się dla was ubogim, abyście ubóstwem jego ubogaceni zostali

Letni chrześcijanin myśli o sobie, że jest gorący i nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest to nieprawda.

Istotne jest to, że aby stać się letnim chrześcijaninem, najpierw trzeba być chrześcijaninem gorącym. Dlaczego? Ponieważ letni chrześcijanin uważa, że jest bogaty.

Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję

A nie można uważać się za bogatego, jeżeli nigdy nie było się bogatym. Ktoś, kto nigdy w życiu nie był bogaty, nigdy nie powie o sobie, że jest, albo że kiedyś był bogaty.

Tak więc ‘letniość’ to taka choroba, na którą mogą zachorować tylko ci, którzy są ‘gorący’, a która prowadzi do ‘letniości’.

Ciekawe jest to, że Biblia nie pokazuje nam przykładów ‘letnich’ pogan, ale daje nam przykłady ‘letnich’ wierzących w Boga.

Czy pamiętacie Bileama? (4 Mojżeszowa, 22 rozdział)

Był Bożym prorokiem. Rozmawiał z Bogiem, znał Bożą wolę.

A czy pamiętacie króla Hiskiasza?

Przeczytajmy kilka wersów o tym królu.

W trzecim roku panowania Ozeasza, syna Eli, króla izraelskiego, objął władzę królewską Hiskiasz, syn Achaza, króla judzkiego. Miał dwadzieścia pięć lat, gdy objął władzę królewską, a dwadzieścia dziewięć lat panował w Jeruzalemie. Matka jego nazywała się Abi, a była córką Zachariasza. Czynił on to, co prawe w oczach Pana, wszystko tak, jak czynił Dawid, jego praojciec (…) Na Panu, Bogu Izraela, polegał, tak że nie było po nim takiego jak on w gronie wszystkich królów judzkich, ani w gronie jego poprzedników. Był przywiązany do Pana i nie odstępował od niego, przestrzegając przykazań, jakie Pan nadał Mojżeszowi. Toteż Pan był z nim, wszystko, co przedsięwziął, wiodło mu się. (2 Królewska 18:1-3.5-7)

Jak te słowa świadczą o królu Hiskiaszu? Czy był on zimny, letni czy gorący? Zdecydowanie gorący.

W czternastym roku panowania króla Hiskiasza wyruszył Sancheryb, król asyryjski, przeciw wszystkim warownym grodom judzkim i zdobył je” (2 Królewska 18:13). Rozpoczęło się oblężenie Jerozolimy. Król Hiskiasz otrzymał list w którym dowódca armii asyryjskiej wezwał go do poddania. I król idzie z tym listem do świątyni i modli się do Boga w taki sposób: „Panie, Boże Izraela, który siedzisz na cherubach! Ty jedynie jesteś Bogiem wszystkich królestw ziemi, Ty stworzyłeś niebo i ziemię. Skłoń, Panie, ucho swoje i słuchaj! Otwórz, Panie, oczy swoje i patrz! Przysłuchaj się słowom Sancheryba, które on przysłał, aby urągać Bogu żywemu. Prawdą jest, Panie, że królowie asyryjscy wygubili ludy i ich ziemię, i powrzucali ich bogów w ogień, lecz nie byli to bogowie, ale dzieło rąk ludzkich z drzewa i z kamienia, więc mogli je zniszczyć. Teraz więc, Panie, Boże mój, wybaw nas, proszę, z jego ręki, a poznają wszystkie królestwa ziemi, że jedynie Ty, Panie, jesteś Bogiem” (2 Królewska 19:15-19). Czy król nadal był gorący? Król wierzył w to, że Bóg może ich wybawić, i Bóg odpowiedział na modlitwę króla.

I stało się tej samej nocy, że wyszedł anioł Pański i pozbawił życia w obozie asyryjskim sto osiemdziesiąt pięć tysięcy. Następnego dnia rano oto wszyscy oni - same trupy – pomarli” (2 Królewska 19:35).

I po tym zwycięstwie wydarzyły się dwie rzeczy.

Najpierw król zachorował, i to bardzo poważnie.

W tych dniach Hiskiasz śmiertelnie zachorował. I modlił się do Pana, który go wysłuchał i dał mu cudowny znak. Jednak Hiskiasz nie odwdzięczył mu się za wyświadczone dobrodziejstwo, gdyż jego serce wzbiło się w pychę” (2 Kronik 32:24-25). Hiskiasz błaga Boga o litość i Bóg nie tylko go uzdrawia, ale też dodaje 15 lat do jego życia. Przy tej okazji, jako znak, że Bóg wyleczy króla i wydłuży mu życie, Słońce zmieniło w nienaturalny sposób swoją pozycję na niebie. Kiedy W Babilonie zauważono ten cud na niebie, a ponadto dowiedziano się, że król Judy został cudownie uzdrowiony, z Babilonu do Jerozolimy zostali wysłani posłowie. „Jednakże gdy byli u niego rzecznicy książąt babilońskich, którzy przysłali ich do niego, aby się dowiedzieć o cudownym zdarzeniu, jakie wydarzyło się w kraju, Bóg zdał go na jego własne siły, wystawiając go na próbę, aby poznać wszystkie jego zamysły” (2 Kronik 32:31). Król nie opowiedział posłom o tym, w jak cudowny sposób działa Bóg, ale ujawniła się jego duma i pycha. Pochwalił się swoim bogactwem.

Co stało się z gorącym Hiskiaszem? Czy nadal ufał Bogu i widział swoją zależność od Stwórcy? Nie. Stał się letni. Powiedział posłom z Babilonu: „Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję”. Jego relacje z Bogiem ochłodziły się, i proces ten trwał przez następne 15 lat.

Choroba była dla Hiskiasza poważnym ostrzeżeniem od Boga. Gdy król zachorował Bóg wysłał do niego proroka Izajasza, który powiedział królowi: „Tak mówi Pan: Uporządkuj swój dom, gdyż umrzesz, a nie będziesz żył” (2 Królewska 20:1). Chociaż przez 14 lat swoich rządów Hiskiasz zrobił tak dużo dla Boga i tak często pokazywał gorącą wiarę, to jednak było w jego sercu coś, co stawało się coraz poważniejszym problemem i coraz bardziej zagrażało wierze króla.

Co takiego było ukryte w sercu króla Hiskiasza?

Bóg chciał, aby król to odkrył. To dlatego pozwolił aby Hiskiasz sam podjął decyzję w jaki sposób podjąć posłów z Babilonu, aby „aby ujawniły się w pełni zamiary jego serca” 2 Kronik 32:31).

Ludzie widzieli króla i myśleli, że jest „gorący”. Jednak Bóg widzi wszystko, nic nie może być przed Bogiem ukryte. Bóg widział w sercu Hiskiasza coś, co było niebezpieczne dla króla. Było w nim coś, co zagrażało jego wierze, jego relacji z Bogiem. Było to coś, co pozostawione w sercu prowadzi do upadku, do zmiany stanu „gorącego” na „letni”. Do zmiany na najgorszy stan duchowy człowieka. Hiskiasz był gorący, ale ponieważ nie pozwolił, aby Bóg pomógł mu oczyścić serce, szatan wykorzystał pychę i dumę króla, i doprowadził do tego, że król stał się letni.

Takie samo niebezpieczeństwo grozi każdemu chrześcijaninowi. Niezależnie od tego jak wysoka jest temperatura wiary, tak długo jak w sercu chrześcijanina pozostają jakieś wady, szatan wykorzysta je, jak tylko taki człowiek zacznie ufać sobie, myśląc o sobie „Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję”, zapominając o słowach Jezusa: „Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (Jana 15:5).