23 lutego 2016

Post, uczta weselna i nowonarodzenie

W trzech ewangeliach przedstawione zostało powołanie celnika na ucznia. I wszystkie trzy opisy zawierają te same elementy: powołanie Mateusza (Lewiego) na ucznia, ucztę w jego domu, reakcję faryzeuszy i odpowiedź Jezusa. W tych krótkich relacjach znajduje się bardzo dużo ważnych dla nas nauk.
Wybierając nowego ucznia z grona celników, Jezus pokazał, że nawet najbardziej pogardzani w społeczeństwie mogą zostać Jego uczniami. Jest tylko jeden warunek, muszą przyjąć zaproszenie. Dokładnie tak, jak zrobił to Mateusz, a także inni uczniowie. Oni po prostu zostawili swoje dotychczasowe życie i poszli za Chrystusem: „A potem wyszedł i ujrzał celnika, imieniem Lewi, siedzącego przy cle. I rzekł do niego: Pójdź za mną. I pozostawiwszy wszystko, wstał i poszedł za nim” (Łk 5,27-28). To samo zrobili też Piotr, Jakub i Jan: „A wyciągnąwszy łodzie na ląd, opuścili wszystko i poszli za nim” (Łk 5,11). Jest to dla nas dobra wiadomość, ponieważ niezależnie od naszego dotychczasowego stanu, każdy z nas może zostać Jego uczniem. Zła wiadomość jest taka, że są powody, dla których wielu ludzi nie przyjmuje zaproszenia do szkoły Jezusa i odrzuca je. Wśród uczniów Jezusa przeważali ludzie prości, którzy nie zajmowali wysokich pozycji. Kiedy faryzeusze zarzucali Jezusowi i jego uczniom, że ucztują z celnikami i grzesznikami, usłyszeli następującą odpowiedź: „Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, którzy się źle mają”. Czy to znaczy, że Jezus ocenił celników i grzeszników jako chorych, a faryzeuszy jako zdrowych? Zdecydowanie nie, właściwy sens tej odpowiedzi jest taki, że ci pierwsi zdawali sobie sprawę ze swojego stanu i chcieli przyjąć Jezusa do swojego życia, a ci drudzy uważali się za zdrowych, nie widząc swojego prawdziwego stanu. To tak jak często zdarza się w życiu. Nie zawsze ten, który jest chory, wie o swojej chorobie i często dowiaduje się o niej, kiedy choroba jest już bardzo zaawansowana. „Ci, którzy się źle mają” wiedzą o tym, że potrzebują lekarza, a „zdrowi” to nie ci, którzy nie są chorzy, ale ci, którym się wydaje, że są zdrowi.
Kolejnym zarzutem postawionym Jezusowi i Jego uczniom było to, że w odróżnieniu od uczniów Jana i faryzeuszy, nie pościli. „Oni zaś rzekli do niego [Jezusa]: Uczniowie Jana często poszczą i odprawiają modły, podobnie i uczniowie faryzeuszów, twoi zaś jedzą i piją. A Jezus rzekł do nich: Czy możecie sprawić, by uczestnicy wesela, dopóki oblubieniec jest z nimi, pościli?”. Zastanawiając się nad tym, co Jezus chciał im przekazać w tych słowach, warto cofnąć się do Starego Testamentu i przeczytać 58 rozdział Izajasza, mówiący właśnie o poście. „Czy to jest post, w którym mam upodobanie, dzień, w którym człowiek umartwia swoją duszę, że się zwiesza swoją głowę jak sitowie, wkłada wór i kładzie się w popiele? Czy coś takiego nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Lecz to jest post, w którym mam upodobanie, że rozwiązuje się bezprawne więzy, że zrywa się powrozy jarzma, wypuszcza na wolność uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo”. Tak rozumiany post polega na usunięciu z naszego życia słowa „JA”, zaprzestaniu myślenia o sobie i wzorowaniu się tylko na Chrystusie. Jak w świetle takiej definicji postu należy rozumieć wypowiedź Jezusa? Może to,że Jego uczniowie nie pościli, będąc uczestnikami uczty weselnej, nie polegało na tym, że „jedli i pili”, ale na tym, że w obecności oblubieńca myśleli o sobie. Dopiero po odejściu oblubieńca nastąpiła zmiana w ich życiu. Być może Jezus pytając faryzeuszy o to, czy mogą sprawić, aby uczestnicy wesela pościli, chciał zwrócić słuchaczom uwagę właśnie na to znaczenie postu. Myślę, że potwierdzają to podobieństwa, których Jezus użył, aby wyjaśnić swoją wypowiedź. Podobieństwo o łataniu starej szaty wskazuje na to, że kiedy jesteśmy okryci „starą szatą”, nie mamy na sobie szaty sprawiedliwości Chrystusa. Jakiekolwiek próby łatania jej nie są w stanie zmienić jej na tą, którą nam oferuje Jezus. Jedyne wyjście to zmiana starej szaty na nową, starą trzeba odrzucić. Z kolei podobieństwo o starym i młodym winie pokazuje, że pełna akceptacja nauk Jezusa wymaga nowego „bukłaka”, czyli nowego ciała. Stare musi zostać ukrzyżowane i musimy narodzić się na nowo. Musimy w Chrystusie stać się nowymi ludźmi, odrzucić to wszystko, co nie pochodzi od Boga. „I nikt napiwszy się starego, nie chce od razu młodego, mówi bowiem: Stare jest lepsze”. Czy jest to pochwała „starego wina”? Nie, jest to raczej ostrzeżenie dla nas, że zbytnie przywiązanie do spraw ziemskich powoduje, że niechętnie przyjmujemy nauki płynące z nieba. Jak często proste prawdy biblijne są ignorowane i zastępujemy je tradycją, dlaczego łatwiej jest nam słuchać innych ludzi zamiast Słowa Bożego? Próbujemy łatać nasze chrześcijaństwo nie pozbywając się starej szaty naszych przyzwyczajeń. Chcemy przyjmować Prawdę napełniając Słowem Bożym stare ciało, pomijając to, co jest kluczowe w nowonarodzeniu: ukrzyżowanie i uśmiercenie starego ciała. „Czyż nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi. Kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu” (Rz 6,3-7).
Każdy musi sobie odpowiedzieć sam na kilka ważnych pytań. Czy odrzuciłem już moją starą szatę i przyjąłem nową, ofiarowaną przez Jezusa? Czy nadal wolę stare wino od nowego? Czy jestem jak stary bukłak, który nie może być napełniony nowym winem? Czy nadal uważam, że „stare jest lepsze”? Jezus powiedział do Nikodema: „Kto się nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (J 3,3). W niebie nie ma miejsca na stare bukłaki.



1 lutego 2016

Kamień

Kapłani i starsi ludu izraelskiego rozmawiając z Jezusem cały czas próbowali nakłonić go do powiedzenia czegoś, co mogłoby umożliwić im oskarżenie Chrystusa o bluźnierstwo i dzięki temu doprowadzić do Jego śmierci. To był prawdziwy cel pytania o to, jaką mocą się posługiwał i kto mu ją dał (Mt 21,23). Jezus odpowiedział im, ale nie tak jak tego oczekiwali. Wyjaśniając im to, czego nie potrafili zrozumieć, opowiedział im między innymi podobieństwo o dzierżawcach winnicy, w którym wskazał na siebie i na swoją śmierć. Kontynuując nawiązał do słów z psalmu 118 i powiązał postać odrzuconego i zabitego syna właściciela winnicy z kamieniem węgielnym, odrzuconym przez budowniczych. I w tym momencie wypowiedział dwie fundamentalne prawdy: "Dlatego powiadam wam, że Królestwo Boże zostanie wam zabrane, a dane narodowi, który będzie wydawał jego owoce. I kto by upadł na ten kamień, roztrzaska się, a na kogo by on upadł, zmiażdży go" (Mt 21,43-44). Mówiąc o odebraniu Królestwa Bożego Jezus miał na myśli nie tylko tych Żydów, którzy na skutek odrzucenia Mesjasza pozbawili się szansy na zbawienie, ale też wszystkie późniejsze pokolenia ludzi, wszystkie "plemiona, narody, języki i ludy". Każdy, kto nie wydaje owoców godnych Królestwa Bożego, pozbawia sam siebie możliwości przebywania w tym Królestwie. Tylko ci, którzy uwierzą całym sercem i "upadną na kamień", roztrzaskując tym samym skorupę grzechu, pychy, zarozumiałości, egoizmu i dumy, odrzucając grzech, będą mogli cieszyć się zbawieniem. Pozostali znajdą się w tym miejscu, na które ten kamień spadnie i zmiażdży ich. Będzie to ten sam kamień, który widział w swoim śnie król Nebukadnesar, który gdy spadł, to "rozsypało się w kawałki żelazo, glina, miedź, srebro i złoto, i było to wszystko jak plewa na klepisku w lecie; i rozniósł to wiatr, tak że nie było po nich śladu" (Dn 2,35). Jeszcze można "upaść na kamień" i oddając się w ręce Jezusa doprowadzić do zmiany serca i charakteru tak, aby być gotowym na przyjęcie do Królestwa Bożego. Jest jeszcze na to czas, ale jest go coraz mniej. Przyjdzie taki moment, w którym ten kamień "bez udziału rąk" ruszy, aby zakończyć historię grzechu, a wtedy będzie już za późno na nawrócenie. Wtedy "kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca" (Ap 22,11).



28 stycznia 2016

Jaki jest Bóg? Kilka słów na temat niektórych atrybutów Boga

Biblia przedstawia nam obraz Boga, mówi nam o tym, jak On jest i jakie są Jego atrybuty. Jednym z nich jest nieśmiertelność. Pismo Święte mówi wyraźnie, że tylko Bóg jest nieśmiertelny: "Jedyny władca, Król królów, Pan panów, jedyny, który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej" (1 Tm 6,15-16). Adam i Ewa mieli żyć wiecznie, ale nie dlatego, że Bóg stworzył ich nieśmiertelnymi. Gdyby posiadali taką samą nieśmiertelność jak Bóg i nie mogli by umrzeć, nawet grzech nie mógłby im odebrać wiecznego życia. W takim przypadku Bóg nie mógłby powiedzieć Adamowi: "Z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz" (Rdz 2,17). Nieśmiertelność była darem od Boga dla pierwszego człowieka, czyli Adama i Ewy, darem, z którego mogli zrezygnować i tak właśnie się stało. Tylko Bóg jest nieśmiertelny i tylko Bóg nie może umrzeć. Wszystkie stworzenia Boże są śmiertelne, a swoje życie zawdzięczają Jedynemu Dawcy Życia. Biorąc to pod uwagę łatwo jest zrozumieć sens wypowiedzi Jezusa na temat Jego śmierci: "Ja kładę życie swoje (...) Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli.Mam moc dać je i mam moc znowu je odzyskać" (J 10,17-18). Jest to jedna z wielu wypowiedzi Jezusa, w których mówi o swojej Boskości. Czy ktokolwiek oprócz Boga ma władzę nad życiem?

Innym atrybutem Stwórcy jest Jego wszechobecność. Możemy przeczytać o tym na przykład w psalmie 139: "Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś, A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, i tam jesteś. Gdybym wziął skrzydła rannej zorzy i chciał spocząć na krańcu morza, nawet tam prowadziłaby mnie ręka twoja, dosięgłaby mnie prawica twoja. A gdybym rzekł: Niech ciemność mnie ukryje i nocą stanie się światło wokoło mnie, to i ciemność nic nie ukryje przed tobą, a noc jest jasna jak dzień. Ciemność jest dla ciebie jak światło". Czy jest ktoś, kto tak jak Bóg, może być obecny w wielu miejscach w tym samym czasie? Na pewno nie jest to człowiek, tego atrybutu nie mają też aniołowie. Jedynie Bóg jest obecny wszędzie. I tu kolejna wypowiedź Jezusa, związana właśnie z wszechobecnością. Podczas rozmowy z uczniami, powiedział im: "Nadto powiadam wam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek rzecz, otrzymają ją od Ojca mojego, który jest w niebie. Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mt 18,19-20). Ciekawe jest porównanie tej wypowiedzi z tą, w której powiedział do Żydów: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, pierwej niż Abraham był, Jam jest" (J 10,58). Otóż w tekstach greckich w obu przypadkach użyte zostało to samo słowo "eimi" oznaczające "Ja jestem". Tak więc mówiąc o swojej obecności wszędzie tam, gdzie w Jego imieniu zgromadzi się choćby dwóch ludzi, nawiązał też do imienia Boga, którym Stwórca przedstawił się Mojżeszowi.




27 stycznia 2016

Przemienienie Jezusa i późny deszcz

"W czasie przemienienia Jezus został uwielbiony przez Swojego Ojca. Posłuchajmy, jak On mówi: "Teraz został uwielbiony Syn Człowieczy i Bóg został uwielbiony w nim" (J 13,31). W ten sposób, jeszcze przed zdradzeniem i ukrzyżowaniem Go, Chrystus otrzymał nowe siły do wytrwania w Swych ostatnich, straszliwych cierpieniach. Gdy członkowie ciała Chrystusowego zbliżać się będą do swej ostatniej walki "czasu trwogi Jakubowej", dorosną do pełni Chrystusowej i w wielkiej mierze staną się uczestnikami Jego Ducha. Gdy trójanielskie poselstwo urośnie do głośnego wołania, i kiedy wielka moc i chwała towarzyszyć będą zakończeniu dzieła na ziemi, ludowi Bożemu udzielona zostanie ta sama chwała. To właśnie będzie późny deszcz, który ożywi ich i wzmocni, aby mogli przetrwać czas ucisku. Ich twarze będą jaśnieć chwałą tej światłości, która towarzyszy poselstwu trzeciego anioła"
Ellen White, "Ze skarbnicy świadectw", t.1, s.103
Jak widać, późny deszcz będzie wzmacniał i ożywiał tych, którzy będą z mocą głosić trójanielskie poselstwo, a nie wywoływał to głoszenie. Nie mamy czekać na późny deszcz, aby rozpocząć działanie, ale mamy działać, aby być wzmocnieni późnym deszczem. Kto wierzy w to, że dopiero po obfitym wylaniu Ducha Świętego mamy rozpocząć głoszenie poselstwa, ten uległ wielkiemu zwiedzeniu.


Czytanie Biblii w naszych czasach

Jednym z powodów, dla których tak wielu ludzi posiadających Biblię, nie chce jej czytać, jest to, że są tam takie miejsca, które przypominają nam o tym, że to Bóg jest Królem i Władcą, i że zbliża się moment, w którym każdy człowiek dostanie to, na co sobie zasłużył. Każdy z nas zostanie sprawiedliwie osądzony, nie przez ludzki sąd, w którym często dochodzi do niesprawiedliwych wyroków, ale przez Boga. Biblia wskazuje wyraźnie na kilka rzeczy. Po pierwsze na to, że chociaż zbawienie dostępne jest dla każdego z nas, to tylko nieliczni będą zbawieni: "A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują" (Mt 7,14). Po drugie z treści Pisma Świętego wynika jednoznacznie, że czasu zostało bardzo mało, wskazuje na to wypełnienie się znaków przyjścia Chrystusa. Po trzecie, Biblia mówi o tym, jaki będzie los tych, którzy nie przyjęli Prawdy. Wreszcie po czwarte, wśród tych, którzy nie zostaną zbawieni, będzie wielu chrześcijan, którzy mocno wierzyli, że dobrze znają Boga: "W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie" (Mt 7,22-23).
Czytając Słowo Boże trudno jest nie trafić na Boże ostrzeżenia, jednak chociaż nikt nie chce skończyć w jeziorze ognia i siarki, to większość nic nie robi, aby tam nie trafić. Sprawdzają się słowa apostoła Pawła, który napisał o nas: "Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom" (2 Tm 4,3-4).
Pamiętajmy o tym, co powiedziała Ellen White na temat Świadectw, że nie mają one zastępować Biblii, ale do niej prowadzić. Warto czytać różne książki, słuchać dobrych kazań czy też oglądać dobre filmy, ale podstawą naszego życia duchowego musi być studiowanie Słowa i DP. Bez tego nie będziemy w stanie przygotować ludzkości do drugiego przyjścia naszego Pana. "Świat szuka samozadowolenia; mnożą się błędne wierzenia. Sidła zastawione przez szatana, w celu zniszczenia dusz ludzkich, są coraz liczniejsze. Wszyscy, którzy w poczuciu bojaźni Bożej pragną doskonalenia się w świętości, powinni uczyć się umiarkowania i samoopanowania" (EGW, "Życie Chrystusa, s.62). Tylko wtedy będziemy należeć do tych, o których Ellen White napisała:
"Widziałam, że Bóg w cudowny sposób zachowa swój lud w czasie ucisku. I tak, jak Jezus w Getsemane wynurzał w agonii swą duszę, tak oni dniem i nocą z przejęciem i udręką będą wołać do Boga o ratunek. Zostanie wydany dekret, który postawi ich przed wyborem: odrzucić dzień Pański, czwarte przykazanie i święcić pierwszy dzień tygodnia, albo stracić życie. Oni nie ustąpią jednak i nie podepczą Sabatu Pańskiego, nie podporządkują się dekretowi papieża. Zostaną otoczeni przez zastępy szatana i niezbożnych ludzi, którzy będą się cieszyć, sądząc, że nie mają możliwości ucieczki przed nimi. Ale wśród tych triumfów i wrzasku rozlegnie się seria potężnych grzmotów. Pociemniałe niebiosa rozświetlone zostaną płomiennym światłem i wspaniałością chwały, jaka zabłyśnie w chwili, gdy Bóg przemówi ze Swego świętego przybytku.
Zadrżą podstawy ziemi, zachwieją się i runą z ogromnym łoskotem budynki. Morze zagotuje się jak woda w garnku, cała ziemia drży. Niewola sprawiedliwych zakończyła się, w uroczystych słowach odzywają się jeden do drugiego: "Jesteśmy zbawieni. To jest głos Boga". Z głęboką czcią słuchają tego głosu. Słowa wypowiedziane przez Boga słyszą także występni, lecz nie rozumieją Jego głosu. Boją się i drżą, podczas gdy święci radują się. Szatan, jego aniołowie i ludzie niezbożni, którzy cieszyli się, że lud Boży znalazł się w ich mocy, i że mogą go zmieść z powierzchni ziemi, są teraz świadkami najwyższej chwały tych, którzy czcili i zachowywali Święty Zakon Boży. Spoglądają na jaśniejące blaskiem i odbijające obraz Jezusa twarze sprawiedliwych. Ci, którzy tak gorliwie dążyli do zniszczenia świętych, nie mogą znieść blasku chwały, jaka spoczywa na zbawionych. Padają na ziemię jak martwi. Szatan i jego aniołowie uciekają sprzed oblicza uwielbionych świętych. Ich moc w dręczeniu ich skończyła się na zawsze" (Ze skarbnicy świadectw, t.1, s.103-104)






26 stycznia 2016

PAN PRZYGOTUJE DROGĘ - John Loughborough

Krótko po tym, jak przyjąłem trójanielskie poselstwo, byłem pod mocnym wrażeniem, że powinienem pójść i je głosić. Jednak zwlekałem z tym tak długo, dopóki nie nagromadzę wystarczającą ilość środków, aby odpowiednio zabezpieczyć życie mojej żony. Interes, który prowadziłem, zanim przyjąłem poselstwo, mimo moich poważnych wysiłków nie prosperował zbyt dobrze. Byłem po prostu bankrutem. Na pewnym zgromadzeniu w Rochester, na którym byłem obecny, s. White miała widzenie. Potem, opowiadając nam to widzenie, powiedziała:
"Brat Loughborough zdecydował się być kaznodzieją, jednak najpierw postanowił zdobyć większą ilość pieniędzy na utrzymanie. Pan mi powiedział, że najpierw masz się zdecydować głosić poselstwo, a Pan przygotuje ci drogę, abyś mógł utrzymać siebie i swoją rodzinę". Po tym zebraniu poszedłem do domu, uklęknąłem obok łóżka i powiedziałem Panu:

"Panie, pójdę i zaufam Tobie, że Ty mi przygotujesz drogę!". Gdy podjąłem tę decyzję, w kieszeni miałem tylko 3 centy. W ogóle nie miałem pojęcia, skąd otrzymam pieniądze. Jednak przy tym wszystkim byłem szczęśliwy.
Następnego ranka żona powiedziała do mnie: "John, trzeba kupić zapałki i nici".
Wyjąłem z kieszeni ową 3 centówkę i powiedziałem do żony: "Mario, tutaj są wszystkie pieniądze, jakie jeszcze mam; idź i kup za 1 centa zapałki, za 1 centa nici, a pozostały cent przynieś mi, abym nie pozostał bez centa przy duszy".
Na to zapytała: "Co teraz uczynimy?". Odpowiedziałem: "Ja idę głosić Prawdę, a Pan zatroszczy się o nas, jak to zresztą obiecał w widzeniu w ostatni sabat".
Wówczas poszła do swego pokoju i tam przez godzinę płakała, a potem poszła kupić to, czego potrzebowała. Nie upłynęła minuta po jej wyjściu, a do warsztatu wszedł jakiś obcy mężczyzna i zamówił za 60 dolarów zamknięcia okienne. Właśnie takie interesy chciałem zrobić, zanim miałem pójść do pracy ewangelizacyjnej; niestety wcześniej nie udawało mi się. Człowiek ów po zamówieniu powiedział: "Jutro przyjdę z pieniędzmi i zapłacę; teraz jeszcze muszę pójść do fabryki (dwie ulice dalej) i załatwić pewne formalności". Zysk z tego zamówienia wynosił ponad 30 dolarów.
Gdy moja żona wróciła z zakupów, zastała mnie nucącego radośnie pod nosem. Powiedziała do mnie: "Wyglądasz na bardzo szczęśliwego". Na to odpowiedziałem: "Tak", a potem opowiedziałem jej, co zaszło. Gdy to usłyszała, ponownie poszła do swego pokoju, aby się wypłakać; jednak tym razem były to łzy radości. Po tym fakcie stała się osobą głęboko wierzącą w Świadectwa.
W wyniku tych wczesnych doświadczeń z Duchem Proroctwa i Świadectwami, stało się dla mnie jasną rzeczą, że są one potężnym dowodem autentyczności proroka, ponieważ jego przepowiednie się urzeczywistniają. W latach 1853-1868 nie było poza mną żadnego kaznodziei w naszych szeregach, który tak często podróżował z braterstwem White'ów od miasta do miasta. Miałem przywilej ponad 40 razy przyglądać się tak zwanym "publicznym widzeniom". Zapisałem ponad 100 ważnych przepowiedni s. White, które wszystkie, bez wyjątku, spełniły się w najdrobniejszych szczegółach. "Któż może powiedzieć, że staje się coś, czego Pan nie nakazał?" (Lm 3,37); "Wszystko co mówi, sprawdza się (1 Sm 9,6).
(J.N.Loughborough in F.C.Gilbert, Divine Predictions Fulfilled; p.25-27)




Mały Jezus w świątyni

Kiedy Jezus miał 12 lat, po raz pierwszy wziął udział w obchodach święta Paschy w Jerozolimie. Kiedy Józef i Maria udali się w drogę powrotną, nie zauważyli, że nie ma z nimi Jezusa. Dopiero wieczorem zorientowali się, że nie ma go wśród tych, z którymi wracali do Galilei. Chwila nieuwagi spowodowała, że dopiero na trzeci dzień udało się im odnaleźć Jezusa. Podobnie jest w naszym życiu. Ellen White tak przedstawiła ten problem:

"Przez bezmyślne gadanie, złorzeczenia czy zaniedbanie modlitwy możemy w ciągu jednego dnia utracić obecność Zbawiciela, a potem potrzeba wielu dni pełnych troski i poszukiwań, aby Go odnaleźć i odzyskać spokój.
W naszych wzajemnych stosunkach powinniśmy dbać o to, aby nie zapomnieć o Jezusie i nie zrobić żadnego kroku nie mając pełnego przekonania, że On jest z nami. Gdy ziemskie sprawy pochłaniają nas aż do tego stopnia, że zapominamy o Tym, w którym koncentruje się nasza nadzieja na wieczne życie, sami oddzielamy się od Jezusa i od aniołów niebieskich. Te święte istoty nie mogą przebywać tam, gdzie nie jest pożądana obecność Zbawiciela, a także tam, gdzie nie zauważa się Jego nieobecności. Dlatego tak często wśród wyznawców Chrystusa pojawia się zniechęcenie" (Życie Jezusa, s.52).

Co można powiedzieć o człowieku, który zaprosił do swojego domu ważnego gościa, po czym nie zauważył, kiedy ten gość wyszedł? Czy dla gospodarza ten gość był rzeczywiście tak ważny? Czy chrześcijanin może nie zauważyć braku obecności Jezusa w swoim życiu? Niestety może, jeżeli ważniejsze są dla niego sprawy tego świata i lekceważy swój rozwój duchowy. Łatwo jest, na skutek zaniedbań, stracić przywilej życia w obecności Zbawiciela, o wiele trudniej jest go odzyskać.