23 lutego 2016

Post, uczta weselna i nowonarodzenie

W trzech ewangeliach przedstawione zostało powołanie celnika na ucznia. I wszystkie trzy opisy zawierają te same elementy: powołanie Mateusza (Lewiego) na ucznia, ucztę w jego domu, reakcję faryzeuszy i odpowiedź Jezusa. W tych krótkich relacjach znajduje się bardzo dużo ważnych dla nas nauk.
Wybierając nowego ucznia z grona celników, Jezus pokazał, że nawet najbardziej pogardzani w społeczeństwie mogą zostać Jego uczniami. Jest tylko jeden warunek, muszą przyjąć zaproszenie. Dokładnie tak, jak zrobił to Mateusz, a także inni uczniowie. Oni po prostu zostawili swoje dotychczasowe życie i poszli za Chrystusem: „A potem wyszedł i ujrzał celnika, imieniem Lewi, siedzącego przy cle. I rzekł do niego: Pójdź za mną. I pozostawiwszy wszystko, wstał i poszedł za nim” (Łk 5,27-28). To samo zrobili też Piotr, Jakub i Jan: „A wyciągnąwszy łodzie na ląd, opuścili wszystko i poszli za nim” (Łk 5,11). Jest to dla nas dobra wiadomość, ponieważ niezależnie od naszego dotychczasowego stanu, każdy z nas może zostać Jego uczniem. Zła wiadomość jest taka, że są powody, dla których wielu ludzi nie przyjmuje zaproszenia do szkoły Jezusa i odrzuca je. Wśród uczniów Jezusa przeważali ludzie prości, którzy nie zajmowali wysokich pozycji. Kiedy faryzeusze zarzucali Jezusowi i jego uczniom, że ucztują z celnikami i grzesznikami, usłyszeli następującą odpowiedź: „Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, którzy się źle mają”. Czy to znaczy, że Jezus ocenił celników i grzeszników jako chorych, a faryzeuszy jako zdrowych? Zdecydowanie nie, właściwy sens tej odpowiedzi jest taki, że ci pierwsi zdawali sobie sprawę ze swojego stanu i chcieli przyjąć Jezusa do swojego życia, a ci drudzy uważali się za zdrowych, nie widząc swojego prawdziwego stanu. To tak jak często zdarza się w życiu. Nie zawsze ten, który jest chory, wie o swojej chorobie i często dowiaduje się o niej, kiedy choroba jest już bardzo zaawansowana. „Ci, którzy się źle mają” wiedzą o tym, że potrzebują lekarza, a „zdrowi” to nie ci, którzy nie są chorzy, ale ci, którym się wydaje, że są zdrowi.
Kolejnym zarzutem postawionym Jezusowi i Jego uczniom było to, że w odróżnieniu od uczniów Jana i faryzeuszy, nie pościli. „Oni zaś rzekli do niego [Jezusa]: Uczniowie Jana często poszczą i odprawiają modły, podobnie i uczniowie faryzeuszów, twoi zaś jedzą i piją. A Jezus rzekł do nich: Czy możecie sprawić, by uczestnicy wesela, dopóki oblubieniec jest z nimi, pościli?”. Zastanawiając się nad tym, co Jezus chciał im przekazać w tych słowach, warto cofnąć się do Starego Testamentu i przeczytać 58 rozdział Izajasza, mówiący właśnie o poście. „Czy to jest post, w którym mam upodobanie, dzień, w którym człowiek umartwia swoją duszę, że się zwiesza swoją głowę jak sitowie, wkłada wór i kładzie się w popiele? Czy coś takiego nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Lecz to jest post, w którym mam upodobanie, że rozwiązuje się bezprawne więzy, że zrywa się powrozy jarzma, wypuszcza na wolność uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo”. Tak rozumiany post polega na usunięciu z naszego życia słowa „JA”, zaprzestaniu myślenia o sobie i wzorowaniu się tylko na Chrystusie. Jak w świetle takiej definicji postu należy rozumieć wypowiedź Jezusa? Może to,że Jego uczniowie nie pościli, będąc uczestnikami uczty weselnej, nie polegało na tym, że „jedli i pili”, ale na tym, że w obecności oblubieńca myśleli o sobie. Dopiero po odejściu oblubieńca nastąpiła zmiana w ich życiu. Być może Jezus pytając faryzeuszy o to, czy mogą sprawić, aby uczestnicy wesela pościli, chciał zwrócić słuchaczom uwagę właśnie na to znaczenie postu. Myślę, że potwierdzają to podobieństwa, których Jezus użył, aby wyjaśnić swoją wypowiedź. Podobieństwo o łataniu starej szaty wskazuje na to, że kiedy jesteśmy okryci „starą szatą”, nie mamy na sobie szaty sprawiedliwości Chrystusa. Jakiekolwiek próby łatania jej nie są w stanie zmienić jej na tą, którą nam oferuje Jezus. Jedyne wyjście to zmiana starej szaty na nową, starą trzeba odrzucić. Z kolei podobieństwo o starym i młodym winie pokazuje, że pełna akceptacja nauk Jezusa wymaga nowego „bukłaka”, czyli nowego ciała. Stare musi zostać ukrzyżowane i musimy narodzić się na nowo. Musimy w Chrystusie stać się nowymi ludźmi, odrzucić to wszystko, co nie pochodzi od Boga. „I nikt napiwszy się starego, nie chce od razu młodego, mówi bowiem: Stare jest lepsze”. Czy jest to pochwała „starego wina”? Nie, jest to raczej ostrzeżenie dla nas, że zbytnie przywiązanie do spraw ziemskich powoduje, że niechętnie przyjmujemy nauki płynące z nieba. Jak często proste prawdy biblijne są ignorowane i zastępujemy je tradycją, dlaczego łatwiej jest nam słuchać innych ludzi zamiast Słowa Bożego? Próbujemy łatać nasze chrześcijaństwo nie pozbywając się starej szaty naszych przyzwyczajeń. Chcemy przyjmować Prawdę napełniając Słowem Bożym stare ciało, pomijając to, co jest kluczowe w nowonarodzeniu: ukrzyżowanie i uśmiercenie starego ciała. „Czyż nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi. Kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu” (Rz 6,3-7).
Każdy musi sobie odpowiedzieć sam na kilka ważnych pytań. Czy odrzuciłem już moją starą szatę i przyjąłem nową, ofiarowaną przez Jezusa? Czy nadal wolę stare wino od nowego? Czy jestem jak stary bukłak, który nie może być napełniony nowym winem? Czy nadal uważam, że „stare jest lepsze”? Jezus powiedział do Nikodema: „Kto się nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (J 3,3). W niebie nie ma miejsca na stare bukłaki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz