Krótko po tym, jak przyjąłem trójanielskie poselstwo, byłem pod mocnym wrażeniem, że powinienem pójść i je głosić. Jednak zwlekałem z tym tak długo, dopóki nie nagromadzę wystarczającą ilość środków, aby odpowiednio zabezpieczyć życie mojej żony. Interes, który prowadziłem, zanim przyjąłem poselstwo, mimo moich poważnych wysiłków nie prosperował zbyt dobrze. Byłem po prostu bankrutem. Na pewnym zgromadzeniu w Rochester, na którym byłem obecny, s. White miała widzenie. Potem, opowiadając nam to widzenie, powiedziała:
"Brat Loughborough zdecydował się być kaznodzieją, jednak najpierw postanowił zdobyć większą ilość pieniędzy na utrzymanie. Pan mi powiedział, że najpierw masz się zdecydować głosić poselstwo, a Pan przygotuje ci drogę, abyś mógł utrzymać siebie i swoją rodzinę". Po tym zebraniu poszedłem do domu, uklęknąłem obok łóżka i powiedziałem Panu:
"Panie, pójdę i zaufam Tobie, że Ty mi przygotujesz drogę!". Gdy podjąłem tę decyzję, w kieszeni miałem tylko 3 centy. W ogóle nie miałem pojęcia, skąd otrzymam pieniądze. Jednak przy tym wszystkim byłem szczęśliwy.
Następnego ranka żona powiedziała do mnie: "John, trzeba kupić zapałki i nici".
Wyjąłem z kieszeni ową 3 centówkę i powiedziałem do żony: "Mario, tutaj są wszystkie pieniądze, jakie jeszcze mam; idź i kup za 1 centa zapałki, za 1 centa nici, a pozostały cent przynieś mi, abym nie pozostał bez centa przy duszy".
Na to zapytała: "Co teraz uczynimy?". Odpowiedziałem: "Ja idę głosić Prawdę, a Pan zatroszczy się o nas, jak to zresztą obiecał w widzeniu w ostatni sabat".
Wówczas poszła do swego pokoju i tam przez godzinę płakała, a potem poszła kupić to, czego potrzebowała. Nie upłynęła minuta po jej wyjściu, a do warsztatu wszedł jakiś obcy mężczyzna i zamówił za 60 dolarów zamknięcia okienne. Właśnie takie interesy chciałem zrobić, zanim miałem pójść do pracy ewangelizacyjnej; niestety wcześniej nie udawało mi się. Człowiek ów po zamówieniu powiedział: "Jutro przyjdę z pieniędzmi i zapłacę; teraz jeszcze muszę pójść do fabryki (dwie ulice dalej) i załatwić pewne formalności". Zysk z tego zamówienia wynosił ponad 30 dolarów.
Gdy moja żona wróciła z zakupów, zastała mnie nucącego radośnie pod nosem. Powiedziała do mnie: "Wyglądasz na bardzo szczęśliwego". Na to odpowiedziałem: "Tak", a potem opowiedziałem jej, co zaszło. Gdy to usłyszała, ponownie poszła do swego pokoju, aby się wypłakać; jednak tym razem były to łzy radości. Po tym fakcie stała się osobą głęboko wierzącą w Świadectwa.
W wyniku tych wczesnych doświadczeń z Duchem Proroctwa i Świadectwami, stało się dla mnie jasną rzeczą, że są one potężnym dowodem autentyczności proroka, ponieważ jego przepowiednie się urzeczywistniają. W latach 1853-1868 nie było poza mną żadnego kaznodziei w naszych szeregach, który tak często podróżował z braterstwem White'ów od miasta do miasta. Miałem przywilej ponad 40 razy przyglądać się tak zwanym "publicznym widzeniom". Zapisałem ponad 100 ważnych przepowiedni s. White, które wszystkie, bez wyjątku, spełniły się w najdrobniejszych szczegółach. "Któż może powiedzieć, że staje się coś, czego Pan nie nakazał?" (Lm 3,37); "Wszystko co mówi, sprawdza się (1 Sm 9,6).
(J.N.Loughborough in F.C.Gilbert, Divine Predictions Fulfilled; p.25-27)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz