Posłuszeństwo to jeden z
kontrowersyjnych tematów związanych z wiarą. Z jednej strony zdecydowana
większość chrześcijan uważa, że posłuszeństwo jest ważne, jednak z drugiej
strony rozumiemy je na różne, czasem sprzeczne ze sobą sposoby.
Są tacy chrześcijanie,
dla których posłuszeństwo Bogu nie jest bezpośrednio związane z przestrzeganiem
Bożych przykazań. Uważają oni, że Bóg zmienił swoje prawo, a tym samym zmienił
wymagania jakie muszą być spełnione, aby człowiek mógł być zbawiony.
Są też tacy chrześcijanie,
którzy uważają, że przestrzeganie przykazań jest ważne, jednak są przekonani,
że nie musimy martwić się z powodu naszego nieposłuszeństwa, ponieważ kiedyś w
przyszłości Bóg zmieni nas tak, że problem nieposłuszeństwa zniknie.
Nieprzestrzeganie przykazań tu i teraz nie jest według nich problemem.
Z logicznego punktu
widzenia oczywiste jest, że tylko jeden pogląd może być prawdziwy, ja jednak
nie chcę się teraz zajmować związkiem między posłuszeństwem i Bożym prawem, ale
na samym posłuszeństwie. Czym jest posłuszeństwo? Jest to poddawanie się
czyjejś woli. Na przykład Wikipedia podaje taką definicję posłuszeństwa:
„Posłuszeństwo w
ludzkim zachowaniu to forma społecznego wpływu, w której osoba podporządkowuje
się wyraźnym wskazówkom czy poleceniom od osoby obdarzonej władzą czy
autorytetem” (Wikipedia).
Tak więc posłuszeństwo
Bogu polega na podporządkowaniu się człowieka wskazówkom i poleceniom Boga. Na
czym dokładnie polega to podporządkowanie? Dla każdego, kto wie coś o historii
Izraela, oczywiste jest, że w posłuszeństwie nie chodzi o zachowywanie
zewnętrznych objawów podporządkowania się Bożym nakazom. Jezus wyjaśnił to w
kazaniu na górze, ja jednak chcę omówić to na innym przykładzie.
Kiedy po czterdziestu
latach spędzonych na pustyni Izrael zbliżał się do Ziemi Obiecanej, mieszkańcy
Kanaanu i okolic zaczęli odczuwać coraz większy strach przed Izraelitami. Ten
strach to naturalna reakcja grzesznej natury w sytuacji, gdy objawia się Boża
chwała. Taki strach odczuwali sami Izraelici, kiedy Bóg objawił im swoją obecność
na górze Horeb, taki sam strach będą odczuwać w przyszłości ci, którzy będą
wołać do gór i skał: „Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego,
który siedzi na tronie i przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień
ich gniewu, i któż się może ostać?” (Ap 6,16-17). Taki sam strach odczuwali
mieszkańcy Jerycha, a potwierdziła to Rachab, kiedy rozmawiała z dwoma
izraelskimi szpiegami. Charakterystyczne jest nie tyle to, że ludzie ci
przeczuwali nadciągające niebezpieczeństwo i mieli świadomość, że sprzeciwiają
się Bogu, ale to, że próbowali na różne sposoby ocalić swoje dotychczasowe
życie i nie chcieli poddać się Bogu. Każdy człowiek posiada pewien specjalny
dar od Boga, a jest nim sumienie. To głos sumienia ostrzega nas przed niebezpieczeństwem
związanym z podjęciem niewłaściwej decyzji. Głos sumienia jest głosem Boga,
który w takich sytuacjach mówi: „Nie rób tego”, albo sugeruje która decyzja
jest dobra. To poprzez głos sumienia Bóg ostrzegał Balaka, króla Moabu, dając
mu tym samym szansę na ocalenie nie tyle życia, co zbawienia. Jednak Balak nie
chciał zrobić tego, co podpowiadało mu sumienie. Był za bardzo przywiązany do
swojego dotychczasowego życia i w związku z tym próbował znaleźć inne wyjście.
Gdyby Balak w racjonalny
sposób ocenił całą tę sytuację, to logicznym wnioskiem byłoby na przykład
stwierdzenie, że lepiej uciec przed Izraelem niż narażać się na
niebezpieczeństwo utraty życia. Jednak gdy człowiek nie słucha głosu sumienia,
to zaczyna tracić zdolność do logicznego myślenia, a w takim stanie nie może
podejmować racjonalnych decyzji. Balak postanowił wykorzystać proroka do tego,
aby osłabić a następnie pokonać Izraela. Wysłał więc posłów do Bileama, o
którym wiedział, że jest Bożym prorokiem. Obietnicą sowitej zapłaty chciał przekonać
Bileama do tego, aby przybył i rzucił klątwę na Izrael. I w tym miejscu zaczyna
się ta część tej historii, która mówi o posłuszeństwie.
Kiedy posłowie przybyli
do Bileama i przedstawili mu ofertę króla Balaka, prorok odpowiedział im: „Zostańcie
tu przez noc, a dam wam odpowiedź, jaką mi oznajmi Pan” (Lb 22,8). W nocy
Bóg przyszedł porozmawiać z Bileamem i na koniec powiedział mu: „Nie chodź z
nimi ani nie przeklinaj tego ludu, bo jest błogosławiony”. Zgodnie z tym,
co usłyszał. Bileam rano oświadczył posłom: „Wróćcie do waszej ziemi, bo Pan
nie pozwala mi pójść z wami w drogę”. Posłowie wrócili do Balaka, jednak
król nie zmienił swojego zdania i wysłał większą grupę posłów z tym samym
zadaniem. Posłowie ponownie starali się namówić proroka do tego, aby udał się
do Moabu. Bileam odpowiedział im: „Nawet gdyby Balak dawał mi swój dom,
pełen srebra i złota, to nie mógłbym przestąpić zakazu Pana, mojego Boga, ani w
małym, ani w wielkim. Lecz zatrzymajcie się tutaj także wy przez tę noc, a ja dowiem
się, co Pan znowu do mnie powie”. Ponownie Bóg przyszedł w nocy do proroka
i powiedział mu: „Jeżeli mężowie ci przyszli, aby cię zaprosić, wstań i idź
z nimi, lecz czyń tylko to, co Ja ci powiem”. Rano Bileam wstał i pojechał z książętami
moabskimi.
Czy do tego momentu
Bileam był posłuszny Bogu? Za pierwszym razem Bóg polecił Bileamowi, aby nie
jechał do Moabu i prorok pozostał w domu. Za drugim razem Bóg polecił
Bileamowi, aby pojechał z posłami, ale miał czynić tylko to, co powie mu Bóg. I
Bileam udał się w podróż do Moabu. Czy zrobił to, co nakazał mu Bóg? Jeżeli
tak, to dlaczego, gdy „powstał Bileam rano, osiodłał swoją oślicę i pojechał
z książętami moabskimi”, „rozpalił się gniew Boży, gdyż pojechał”?
Czyżby Bóg rozgniewał się na Bileama z powodu tego, że prorok był mu posłuszny?
Chyba nikt wierzący nie zgodzi się z takim wnioskiem. W takim razie w czym
Bileam nie był posłuszny Bogu? Przyjrzyjmy się dokładniej temu, co Bóg
powiedział do Bileama. „Wstań i idź z nimi, lecz czyń tylko to, co Ja ci
powiem”. W tym zdaniu znajdują się dwa polecenia. Pierwsze, „wstań i idź”,
Bileam wykonał. A co z drugim, „czyń tylko to, co Ja ci powiem”?
Wszystko zależy od tego jak rozumiemy słowo „czyń”. Jeżeli uważamy, że czyn to
tylko zewnętrzny objaw naszej aktywności, to powinniśmy stwierdzić, że Bileam
wykonał także to drugie polecenie, ponieważ Bóg powiedział mu „wstań i idź”.
Jednak taka definicja czynu nie jest biblijnie poprawna, ponieważ Jezus w
kazaniu na górze wyjaśnił, że fizyczna aktywność jest ściśle związana z
motywacją, fizyczna aktywność jest rezultatem naszych myśli, uczuć, pragnień i
tego, co jest dla nas ważne. Bóg nie ocenia naszych czynów tak, jak my to
robimy, ponieważ Bóg zna nasze serca i wie, dlaczego coś robimy. Bileam
fizycznie wykonał Boże polecenie, jednak jego motywacja nie była właściwa. Bóg
polecił mu, aby robił tylko to, co mu poleci, jednak Bileam był bardziej
zainteresowany obiecaną przez Balaka nagrodą niż tym, aby nie przeklinać
błogosławionego ludu. Pragnienie zdobycia obiecanej nagrody było tak duże, że
Bileam nie był w stanie zauważyć anioła Pańskiego, stojącego na jego drodze.
Jest to o tyle dziwne, że przecież Bileam był prorokiem Bożym. Bóg nie tylko
spotykał się z nim, ale także z nim rozmawiał. Kto z nas ma taki kontakt z
Bogiem jak Bileam? Kto z nas rozmawia ze Stwórcą tak, jak madiański prorok? Kto
z nas słyszy i rozumie głos Boga?
Bileam był Bożym
prorokiem, w krótkim czasie dwa razy rozmawiał z Bogiem oraz otrzymał cztery
proroctwa. Myślę, że nie tylko dzisiaj, ale też w przeszłości nie zdarzało się
to zbyt często. A jednak pomimo tak dobrych kontaktów z Bogiem, Bileam upadł. W
najważniejszym momencie uległ pokusie i zamiast miłości do Boga wybrał
umiłowanie skarbów tego świata. Ponieważ Bóg nie pozwolił mu przekląć Izraela, wybrał
inny sposób zdobycia obiecanej nagrody. Przedstawił Balakowi plan, w którym do
osłabienia Izraela wykorzystano kobiety. Siła Izraelitów nie wynikała z ich
liczby, ale z ich posłuszeństwa Bogu. Lud, który dopiero co pokonał Sydona,
króla amorejskiego, oraz Oga, króla Baszanu, nie był tym samym ludem, który
czterdzieści lat wcześniej wyszedł z Egiptu. Spośród ponad pół miliona
mężczyzn, którzy wyszli z Egiptu, pozostało już tylko kilku. Większość
Izraelitów dorastała i wychowywała się na pustyni. Wierzyli w Boga, jednak ich
wiara nie była do tej pory poddana poważnej próbie. Nie znali oni „uroków”
życia, ich światem była pustynia, dopiero zbliżali się do krainy, w której
życie wyglądało zupełnie inaczej niż to, które dotąd znali. Zbliżał się czas
poważnej próby dla Izraelitów, a próba ta była skutkiem planu opracowanego
przez Bileama. Ci sami Izraelici, których nie można było pokonać siłą, okazali
się słabi na działanie innej broni, tajemniczemu urokowi moabskich kobiet,
które zupełnie nie przypominały Izraelitek. Twardzi i nieustraszeni wojownicy
okazali się jak wosk w rękach pozornie słabych kobiet. A doprowadził do tego
człowiek, który był Bożym prorokiem.
Czy Bileam był posłuszny
Bogu? Prawdziwe posłuszeństwo Bogu to nie tylko fizyczne podporządkowanie się
poleceniom, ale przede wszystkim chęć takiego podporządkowania. To pragnienie
życia zgodnego z tym wszystkim co mówi Bóg, to stan, w którym nie ma miejsca na
zmuszanie się do wykonywania poleceń, nie ma miejsca na sprzeczność między tym,
co człowiek robi, a tym, co chce robić. To stan doskonałej harmonii między
ciałem i duchem człowieka oraz Bogiem. Taki człowiek wiarą akceptuje wszystkie nowe
prawdy objawiane mu przez Boga, szczególnie te, które dotyczą jego samego i
wskazują mu na to, co w jego życiu musi się zmienić. Ponieważ grzeszna natura
nie chce przyjąć takich prawd, uaktywnia się głos sumienia, którym Bóg stara
się przekonać grzesznika. Bileam słyszał ten głos, jednak go nie posłuchał. A
im częściej lekceważymy głos sumienia, tym słabiej jest on słyszany. Tak stało
się z Bileamem, tak samo dzieje się z każdym, kto idzie tą samą drogą. A na
końcu tej drogi jest śmierć. „Wyruszyli tedy do boju z Midianitami, tak jak
Pan rozkazał Mojżeszowi, i pozabijali wszystkich mężczyzn. Oprócz poległych w
bitwie królów midiańskich zabili też Ewiego, Rekema, Sura, Chura i Rebę, pięciu
królów midiańskich. Zabili też mieczem Bileama, syna Beora” (Lb 31,7-8).
Kiedy zastanawiamy się nad
posłuszeństwem to musimy pamiętać o jego dwóch ważnych aspektach. Po pierwsze
czym jest posłuszeństwo, a po drugie jak można stać się posłusznym. O pierwszym
już napisałem, teraz zajmę się drugim. Jak można stać się posłusznym?
Okazuje się, że to
pytanie jest trudniejsze od pierwszego. Każdy z nas miał w swoim życiu takie
chwile, w których chciał coś zmienić i o ile nie mieliśmy większego problemu z określeniem
tego, co chcieliśmy zmienić, to znalezienie sposobu na osiągnięcie tej zmiany
nie było już takie proste. A kiedy już znaleźliśmy sposób, to bardzo często nie
był on łatwy, ponieważ wymagał zaangażowania i konsekwencji. Życie pokazuje, że
wielu ludzi chciałoby coś zmienić w swoim życiu, jednak nie wszyscy realizują
swoje pragnienia. Jezus powiedział do swoich uczniów: „Któż bowiem z was,
chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy kosztów, czy ma na
wykończenie?” (Łk 14,28). Kiedy cena jest wysoka i wymaga rezygnacji z
pewnych rzeczy, do których jesteśmy przywiązani, to rezygnujemy z takiej
zmiany. Cena jaka jesteśmy gotowi zapłacić zależy od tego, na ile zmiana, o
której myślimy, jest dla nas ważna. Każdy z nas ma swoją hierarchię wartości,
priorytety którymi się kieruje podczas podejmowania decyzji. Im wyższy
priorytet, tym wyższa cena jaką jesteśmy gotowi zapłacić. A wyższy priorytet
wynika z większego pragnienia. „Gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce
twoje” (Mt 6,21). Kryterium, które określa nasze priorytety i decyduje o
naszej hierarchii wartości, jest miłość, to co przechowujemy w naszych sercach.
To miłość kieruje naszym życiem, a od tego jaka jest to miłość, uzależnione są
nasze decyzje. Są różne rodzaje miłości, ale Jezus powiedział: „Większej
miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół
swoich” (J 15,13). Taka miłość to miłość ‘agape’, polegająca na całkowitym
poświęceniu samego siebie dla dobra tych, których się kocha. Biblia mówi też o
miłości ‘fileo’, miłości przyjacielskiej, w której brak elementu całkowitego
poświęcenia samego siebie, oraz o miłości ‘eros’, która jest raczej seksualnym
pożądaniem niż prawdziwą miłością. Biblia mówi też o innym rodzaju miłości, ale
w tym przypadku raczej nie używa słowa miłość, ponieważ jest to miłość do
samego siebie, czyli egoizm. ‘Agape’ i ‘fileo’ to rodzaje miłości, w których
podstawą jest dawanie, ‘eros’ i egoizm są oparte na braniu. Prawdziwe
posłuszeństwo Bogu jest związane z miłością ‘agape’, jest to więc takie posłuszeństwo,
w którym podstawą jest chęć służenia innym w taki sposób, aby ich przyprowadzić
do Boga. Człowiek posłuszny Bogu nie myśli o sobie, ale z całego serca chce
służyć innym. „Miłość bliźniemu krzywdy nie wyrządza; wypełnieniem więc
zakonu jest miłość” (Rz 13,10).
Nasze priorytety
uzależnione są od tego, jaki rodzaj miłości wypełnia nasze serca, co tak
naprawdę kochamy, co jest na samym szczycie naszych pragnień. Prawda jest taka,
że im więcej coś kochamy, tym łatwiej jest nam realizować to, co jest związane
z tą miłością. Nawet największe przeszkody nie są wystarczająco duże, aby
powstrzymać nas od zrobienia czegoś, na czym naprawdę nam zależy, aby zrobić coś,
do czego popycha nas miłość. I to jest właśnie klucz do osiągnięcia posłuszeństwa.
Nie może ono być naszym celem, ponieważ prawdziwe posłuszeństwo jest skutkiem
miłości do Boga. Skupianie się na posłuszeństwie Bogu nigdy nie uczyni z nas
ludzi posłusznych naszemu Stwórcy. Ale gdy poznamy Boga na tyle dobrze, aby Go
pokochać, to ta miłość wypełni nasze serca, a posłuszeństwo pojawi się bez
udziału naszej woli, pojawi się automatycznie jako rezultat miłości.
Co wypełniało serce
Bileama? Być może przez pewną część jego życia była w nim miłość do Boga,
jednak w pewnym momencie została ona wyparta miłością do bogactw tego świata.
Jego serce stało się egoistyczne, ponieważ zaczął myśleć o zaspokajaniu
własnych pożądliwości. Egoizm zaślepił go i odebrał mu zdolność do racjonalnego
i logicznego myślenia. Uległ pokusom podsuwanym mu przez szatana i tym samym
uległ szatańskiemu zwiedzeniu. Król Dawid powiedział o takich ludziach: „Niegodziwy
chlubi się żądzą swej duszy (…) Tak mówi w swoim sercu: Bóg zapomniał, zakrył
Swoje oblicze, nie zobaczy na wieki” (Ps 10,3.11). Czy ktoś, kto poznał
Boga może wierzyć w to, że Bóg czegoś nie zauważy? Albo że o czymś zapomni? Czy
taki ktoś może uważać, że Bóg dopuści przed swoje oblicze kogoś, kto w swoim
sercu zachowuje przywiązanie do czegoś, co nie pochodzi od Boga? „Błogosławieni
czystego serca, bowiem oni oglądać będą Boga” (Mt 5,8).
Czy Bileam był posłuszny
Bogu? A czy ja jestem Mu posłuszny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz