“Jeżeli kupisz
niewolnika hebrajskiego, sześć lat służyć ci będzie, a siódmego wyjdzie na
wolność bez okupu. Jeżeli sam przyszedł, odejdzie sam; a jeżeli był żonaty, i
żona z nim odejdzie. Jeżeli jego pan dał
mu żonę, a ona urodziła mu synów lub córki, żona i jej dzieci należeć będą do
pana, a on odejdzie sam. Jeżeli niewolnik oświadczy wyraźnie: Miłuję mojego
pana, moją żonę i moje dzieci i nie chcę wyjść na wolność, wtedy jego pan
zaprowadzi go przed Boga, potem postawi go u drzwi albo u odrzwi i przekłuje mu
pan jego ucho szydłem, i będzie niewolnikiem jego na zawsze” (Wyjścia
21,2-6)
Bóg poprzez Mojżesza
wypowiedział te słowa do Izraela. Gdzie i kiedy? Miało to miejsce pod górą
Synaj i był to początek czterdziestoletniego pobytu Izraela na pustyni.
Najpierw „Pan mówił wszystkie te słowa i rzekł: Jam jest Pan, Bóg twój,
który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli” (Wyjścia 20,1-2) i
osobiście przekazał ludowi treść dziesięciu przykazań. „A gdy wszystek lud
zauważył grzmoty i błyskawice, i głos trąby, i górę dymiącą, zląkł się lud i
zadrżał, i stanął z daleka, i rzekli do Mojżesza: Mów ty z nami, a będziemy
słuchali; a niech nie przemawia do nas Bóg, abyśmy nie pomarli”. Od tej pory
Bóg przemawiał tylko przez Mojżesza, przekazując swojemu ludowi różne prawa i
zasady, których stosowanie miało nakierować Izraelitów na właściwy sposób
życia. Warto zwrócić uwagę na to, jakie sprawy Bóg omówił na początku, ponieważ
w takich sytuacjach zaczyna się od spraw najważniejszych. Od czego zaczął Bóg?
Najpierw, nawiązując do pierwszego i drugiego przykazania, powiedział o ołtarzu
i składaniu ofiar, a potem przekazał prawa dotyczące niewolników hebrajskich.
Czy chodziło tylko o specjalny sposób traktowania hebrajskich niewolników, czy
też może Bóg chciał przekazać swojemu ludowi coś więcej.
Popatrzmy na tę scenę z
trochę szerszej perspektywy. Trzy miesiące wcześniej Izrael wyszedł z Egiptu.
Izraelici przestali być niewolnikami i stali się wolnymi ludźmi. Kiedy żyli w
Egipcie, byli nie tylko niewolnikami, ale tak naprawdę nie wierzyli w Boga.
Prawdziwa wiara to nie tylko uznanie faktu istnienia Boga, ale przede wszystkim
zaufanie do Niego i wynikające z tego zaufania posłuszeństwo. Prawdziwa wiara
to miłość do Boga, a tej miłości większość Żydów nie miała. Świadczy o tym
sposób, w jaki przyjęli Mojżesza. Wprawdzie najpierw „lud uwierzył, a gdy
usłyszeli, że Pan ujął się za synami izraelskimi i że dojrzał ich niedolę,
pochylili głowy i oddali pokłon”, jednak, gdy pojawiły się problemy, ci
sami Żydzi, którzy uwierzyli i oddali pokłon Bogu, powiedzieli Mojżeszowi: „Niech
wejrzy Pan na was i osądzi, żeście nas tak zohydzili u faraona i jego sług. Włożyliście
do ręki ich miecz, aby nas zabili”. Prawdziwa wiara nie objawia się w
zachowywaniu pewnych ceremonii lub wygłaszaniu teologicznych prawd, ale w
zaufaniu do Boga wtedy, gdy wiara poddawana jest próbom. To trudności, przez
które przechodzimy, ujawniają prawdę o naszej wierze. Gdy Mojżesz przybył do
Egiptu, Żydzi takiej wiary nie mieli. Pierwsze trzy plagi dotknęły zarówno
Egipcjan jak i Żydów, co oznacza, że w oczach Boga pomimo swojej deklaracji
wiary w Jedynego Boga, Izrael nie różnił się od Egipcjan. Wyjście z Egiptu było
zakończeniem okresu niewoli, ale było też wejściem na drogę prowadzącą do prawdziwej
wolności. Izraelici przestali być niewolnikami, jednak wcale nie czuli się jak
ludzie wolni. Odpowiadało im to, że nie muszą pracować jako niewolnicy, jednak
z drugiej strony nie odczuwali radości z życia prowadzonego według Bożych
zasad. Jezus powiedział: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode
mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz
waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie” (Mateusza
11,29-30). Nie mieli w sobie miłości do Boga, która na tym polega, „że się
przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe” (1 Jana
5,3). I dlatego dla wielu z nich jarzmo egipskiej niewoli było lżejsze i milsze
od tego, które otrzymali poprzez Mojżesza.
Kiedy Bóg przekazał
Izraelowi prawa związane z hebrajskimi niewolnikami, przedstawił im drogę, jaką
musiał przejść każdy z nich. Po wyjściu z Egiptu w sensie duchowym nadal czuli się jak niewolnicy. Odzyskali fizyczną wolność, ale nie robili tego, co chcieli. Ich
pragnienia nie były zgodne z Bożym prawem. Przestrzeganie Bożego prawa było dla
nich tym samym, co dla niewolnika wykonywanie poleceń pana. Zmiana ich
nastawienia wymagała przejścia długiej drogi, której początkiem było wyjście z
Egiptu, przejście przez Morze Czerwone i góra Synaj. Na końcu tej drogi było
uwolnienie. „Jeżeli kupisz niewolnika hebrajskiego, sześć lat służyć ci
będzie, a siódmego wyjdzie na wolność bez okupu”. Te sześć lat to symbol
tego okresu życia, w którym człowiek wierzący z jednej strony chce żyć zgodnie
z Bożym prawem, ale z drugiej strony odczuwa to jako ciężkie i niemiłe jarzmo.
To czas, jaki Bóg daje każdemu, kto zaakceptował Go jako Boga i Stwórcę, aby
taki człowiek poznał Boga, nabrał do Niego zaufania i zapragnął uwolnienia z
niewoli grzechu. Ten czas to czas walki z samym sobą, czas walki między
grzeszną naturą a miłością do Boga. I ten czas w pewnym momencie się kończy,
kończy się walka z samym sobą. I są tylko dwie możliwości zakończenia, obie są
związane z uwolnieniem.
„Jeżeli kupisz
niewolnika hebrajskiego, sześć lat służyć ci będzie, a siódmego wyjdzie na
wolność bez okupu. Jeżeli sam przyszedł, odejdzie sam”. Bóg przez pewien
czas pomaga nam, ludziom wierzącym, poznać prawdę. My często te prawdy
odrzucamy, jednak Bóg robi to nadal. On wie, że ze względu na naszą grzeszną naturę,
potrzebujemy dużo czasu, aby jednak te prawdy zaakceptować. Jednak odrzucenie
jednej prawdy sprawia, że następne objawienie jest trudniejsze do przyjęcia. I
w ten sposób pewnego dnia dochodzimy do miejsca, z którego nie ma powrotu. W świadomy
sposób odrzucamy posłuszeństwo Bogu, które odczuwamy jako niewolę, i wybieramy
wolność, polegającą na życiu według własnych zasad, upodobań i pożądań. Bóg
pozwala nam wybrać ten rodzaj wolności, chociaż chciałby, abyśmy wybrali inną
wolność.
„Jeżeli niewolnik
oświadczy wyraźnie: Miłuję mojego pana, moją żonę i moje dzieci i nie chcę
wyjść na wolność, wtedy jego pan zaprowadzi go przed Boga, potem postawi go u
drzwi albo u odrzwi i przekłuje mu pan jego ucho szydłem, i będzie niewolnikiem
jego na zawsze”. Prawdziwa wolność to stan, w którym człowiek pragnie żyć
według Bożych zasad, a takie życie nie tylko nie kojarzy mu się z niewolniczym
posłuszeństwem, ale jest źródłem nieustającej radości i zadowolenia. Hebrajski
niewolnik, który zrezygnował z wolności, zostawał w domu swego pana i robił
dokładnie to samo, co przedtem, ale nie czuł się już jak niewolnik. Poznał
swojego pana i pokochał go tak, że nie wyobrażał sobie innego życia. Bardzo
ważnym elementem tej dobrowolnej niewoli, czyli prawdziwej wolności, jest więź
łącząca go z żoną i dziećmi. Pewnego razu Jezus powiedział, że „ktokolwiek
czyni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest moim bratem i siostrą, i
matką” (Mateusza 12,50). Ten kto kocha Boga nie może nie kochać ludzi.
Miłość do Boga jest nierozerwalnie związana z miłością do ludzi. Hebrajski
niewolnik, który czuje się związany ze swoją żoną i dziećmi to symbol człowieka
wierzącego, który czuje się związany ze swoimi braćmi i siostrami w Chrystusie.
Hebrajski niewolnik kocha też innych, ale miłość do kogoś, kto nie chce być
hebrajskim niewolnikiem nie sprawi, że opuści on dom swojego Pana. „Kto
miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien” (Mateusza
10,37). Niestety życie na tym świecie jest czasem związane z bolesnymi wyborami,
kiedy ktoś, kogo kochamy nie chce iść z nami drogą prowadzącą do Boga. Ten, kto
naprawdę kocha Boga nigdy nie zejdzie z właściwej drogi, nawet w sytuacji, gdy
ci, których kocha, na różne sposoby wpływają na niego, aby to zrobił.
Naszym największym
problemem jest grzech i nasze uzależnienie od grzechu. Kiedy Jezus powiedział
do Żydów, że poznają prawdę, która ich wyswobodzi, mówił o wyzwoleniu z niewoli
grzechu. Kiedy Bóg przekazał Izraelowi swoje prawo, to w pierwszym zdaniu
powiedział o tym, że to On uwolnił ich z domu niewoli. Te słowa miały wtedy
znaczenie dosłowne, ale też symboliczne, ponieważ Bóg mówił też o niewoli
grzechu. I kolejne Boże słowa związane z niewolą to te, w których przekazał
Izraelitom prawa związane z hebrajskimi niewolnikami. Te słowa także miały i
nadal mają znaczenie zarówno dosłowne jak i symboliczne. To my jesteśmy
hebrajskimi niewolnikami. Chyba każdy z nas pamięta takie momenty, w których już
jako wierzący odczuwał pewne swoje chrześcijańskie obowiązki jako rodzaj
niewoli. To uczucie związane jest z przywiązaniem do grzechu i znika, gdy każda
forma grzechu staje się dla nas czymś obrzydliwym. Wtedy i tylko wtedy stajemy
się dobrowolnymi hebrajskimi niewolnikami, czyli ludźmi wiernymi Bogu w każdym aspekcie
życia. Jako doskonale posłuszni niewolnicy Boga robimy tylko to, co się Jemu
podoba. Jesteśmy jak ludzie, którzy nie mają własnej woli, ale poddają się we
wszystkim woli Boga, jednak piękno tego rodzaju niewoli polega na tym, że wcale
nie tracimy naszej wolnej woli. Nadal możemy i jesteśmy w stanie samodzielnie
podejmować decyzje, jednak nasza wola, nasze pragnienia i dążenia są dokładnie
takie same, jakie ma Bóg. Nikt nie musi zmuszać się do robienia czegoś, co jest
jego pragnieniem, a pragnienia każdego człowieka, który wierzy w Boga są
pragnieniami Boga. Podstawą takiej dobrowolnej niewoli jest miłość do Boga.
Jak czujemy się my,
ludzie uważający się za chrześcijan, czy jak niewolnicy, którzy muszą wykonywać
polecenia swojego Pana, czy też jak dobrowolni niewolnicy, którzy pragną
wykonywać te polecenia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz