14 listopada 2017

Czy wiecie, co wam uczyniłem?

  Uczniowie Jezusa do końca swojego życia pamiętali wszystkie chwile, które spędzili razem ze swoim Mistrzem. Były jednak takie sytuacje, które szczególnie utkwiły w ich pamięci, a jedną z nich, być może najważniejszą, była ostatnia wieczerza. Jezus wiedział, że jest to ostatnia noc jaką spędza z uczniami przed swoją śmiercią. Myślę, że ten szczególny czas wykorzystał po to, aby przekazać im to, co najważniejsze. Wiemy o tym, że kiedy mówimy o Bogu, to nie ma rzeczy nieważnych, które można zlekceważyć, jednak są takie prawdy, które są kluczowe i powinny stanowić fundament naszej wiary. Tej szczególnej nocy Jezus ustanowił dla swojego kościoła nowy zwyczaj, który opisany został przez apostoła Jana. Umywanie stóp. 

  To co zrobił Pan Jezus zszokowało jego uczniów. Było to zaprzeczeniem ich wyobrażeń o Mesjaszu, który miał zbawić Izrael. "Gdy więc umył nogi ich i przywdział szaty swoje, i znów usiadł, rzekł do nich: Czy wiecie, co wam uczyniłem?". Kiedy dzisiaj czytamy te słowa doskonale wiemy, co Jezus uczynił. Znamy też powód wprowadzenia tego zwyczaju. Czy zastanawiamy się jednak nad tym, jaki wpływ na uczniów miało to, co uczynił Jezus? W jaki sposób wpłynęło to na ich serca?

  "W człowieku tkwi skłonność do wynoszenia się ponad brata, działania dla siebie, szukania najwyższego miejsca; często przynosi to owoc w postaci złych domysłów i goryczy ducha. Obrządek poprzedzający Wieczerzę Pańską ma wyjaśnić te nieporozumienia, wyprowadzić człowieka z jego egoizmu i zdjąć ze szczudeł wywyższania samego siebie, przywodząc do pokory serca, która z kolei poprowadzi go do służenia bratu.
  Święty Stróż z niebios jest obecny w tym momencie, aby przyłączyć się do badania serca, przekonywania o grzechu i o błogosławionej pewności przebaczenia grzechów. Chrystus w pełni swojej łaski jest obecny tam, by zmieniać bieg myśli, które dotąd biegły utartymi szlakami egoizmu. Duch Święty pobudza delikatność uczuć tych, którzy idą w ślady swojego Pana. Kiedy pamięta się o uniżeniu Zbawiciela, myśl pociąga za sobą myśl; poruszony zostaje łańcuch wspomnień o wielkiej Bożej dobroci oraz o życzliwości i czułości ziemskich przyjaciół. Powracają na myśl zapomniane błogosławieństwa, nadużyte miłosierdzie, zlekceważone gesty życzliwości. Objawiają się korzenie goryczy, które zagłuszały cenną roślinę miłości. Przypomniane zostają defekty charakteru, zaniedbanie obowiązków, niewdzięczność wobec Boga, chłód wobec braci. Grzech widoczny jest w takim świetle, w jakim widzi go Bóg. Nasze myśli nie są myślami pełnymi samozadowolenia, ale samokrytyki i pokory. Umysł zostaje pobudzony do przełamania wszelkich barier, które powodują urazę. Złe myśli i złe słowa zostają odsunięte. Grzechy zostają wyznane i wybaczone. Łagodząca łaska Chrystusa napływa do serca, a Jego miłość przyciąga serca do siebie nawzajem w błogosławionej jedności." 
(Ellen White, Pragnienie wieków, r.71).

  Na co zwróciła uwagę Ellen White? Nie nawiązała w tym fragmencie do tego, że Duch Święty ma nas pobudzać do życia zgodnego z Bożym Prawem. Podkreśliła za to, że rozmyślania nad tą sceną powinny nas pobudzić do badania naszych serc i spojrzenia na nasze życie i nasze grzechy tak, jak je widzi Bóg. To powinno obudzić w nas pragnienie nowego, duchowego życia i niechęć do tego, co robiliśmy wcześniej. Tak naprawdę Ellen White napisała o przestrzeganiu Bożego Prawa, ale nie w taki sposób, jaki to najczęściej rozumiemy. Zbyt często do kwestii posłuszeństwa Bogu, czyli przestrzegania przykazań, podchodzimy tak samo, jak faryzeusze. Przestrzeganie litery prawa uważamy za przestrzeganie przykazań. Tymczasem istotą posłuszeństwa nie jest literalne przestrzeganie przykazań, ale zakorzeniona głęboko w sercu potrzeba życia w harmonii i zgodzie z Bogiem, życia które jest dokładnym wypełnieniem Bożego prawa.

  "Przedstawiana jest w ten sposób lekcja o służbie przygotowawczej, budzi się pragnienie wyższego duchowego życia. Na to pragnienie odpowiada boski Świadek. Człowiek zostaje podźwignięty. Jesteśmy w stanie wziąć udział w Wieczerzy ze świadomością wybaczonych grzechów. Słoneczny blask sprawiedliwości Chrystusa wypełni komnaty umysłu i świątynię serca. Widzimy „Baranka Bożego, który gładzi grzech świata” (J 1,29)." 
(EW, PW, r.71)

  Kiedy Jezus został zapytany o to, które przykazanie jest najważniejsze, nie wymienił żadnego z dziesięciu przykazań, ale podał dwa przykazania, które Mojżesz przekazał Izraelowi: "Będziesz zmiłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej", oraz "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego" (Mt 22,37.39). Czy Jezus zlekceważył Dekalog? Oczywiście, że nie! Pokazał jednak, że Boże Prawo to coś dużo więcej, niż to, co Bóg umieścił na kamiennych tablicach. Nie nawoływał do lekceważenia dekalogu, wręcz przeciwnie, mówił o jego niezmienności i świętości. Jednak z drugiej strony wskazywał na to, że ograniczanie się w zrozumieniu prawa tylko do przepisów i zasad, które zostały przekazane Mojżeszowi nie jest właściwą formą posłuszeństwa. Podstawą wypełniania przykazań jest przede wszystkim oczyszczenie serc, umysłów i charakterów z tego wszystkiego, co przez sześć tysięcy lat wprowadził do nich grzech. My mamy znaleźć w sobie pragnienie tej zmiany, Bóg obiecuje, że ją dla nas uczyni. Czy chcemy tej zmiany? Czy nasze życie, nasze myśli i odczucia wskazują na to, że mamy taką potrzebę?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz