Są w Biblii przedstawione pewne wydarzenia, które mogą być
rozumiane jako Boża kara za grzech.
Zacznę od dwóch ważnych wydarzeń, potop oraz zniszczenie
Sodomy i Gomory.
Oba te wydarzenia związane są z zakończeniem historii
grzechu, ponieważ Jezus, kiedy wyjaśniał swoim uczniom przyszłość związaną z
Jego ponownym przyjściem na ziemię, powiedział:
A jak było za dni Noego, tak będzie i za dni Syna
Człowieczego. Jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia, kiedy Noe
wszedł do arki i nastał potop, i wytracił wszystkich. Podobnie też było za dni
Lota: Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali; a w dniu kiedy
Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich. Tak
też będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi (Łk 17,26-30)
Aby zrozumieć pełne znaczenie tych dwóch wydarzeń, musimy
zrozumieć to, co działo się wcześniej, zanim doszło do potopu czy zniszczenia
Sodomy i Gomory, musimy też odnaleźć te cechy tych wydarzeń, które opisują
przyszłość.
Do obu tych zdarzeń doszło na skutek grzechów popełnianych
przez ludzi. I nie chodzi tylko o sam fakt popełniania grzechów, ale o stan
całkowitego zepsucia moralnego i powszechnego odrzucenia Bożego Prawa. Biblia
niewiele mówi o czasach przed potopem, trochę więcej o życiu w Sodomie. Ale
mówi wystarczająco dużo, abyśmy zrozumieli jak bardzo grzech zdeprawował
tamtych ludzi. I kiedy wyobrażamy to sobie, to łatwo jest nam wyciągnąć
wniosek, że skażenie grzechem było tak wielkie, że Bóg musiał coś z tym zrobić
i dlatego ukarał ludzi wywołując potop lub spuszczając ogień z nieba.
Jednak łatwo jest zauważyć, że Bóg nie zawsze reaguje w taki
sposób na nasze grzechy. Kiedy spojrzymy na historię ludzkości z szerokiej
perspektywy, ogarniając tę historię od samego początku do samego końca, to
łatwo jest zauważyć, że był kiedyś taki czas, kiedy nie było grzechu na ziemi,
i że nastąpi kiedyś taki czas, gdy ponownie ziemia będzie całkowicie uwolniona
od grzechu, ponieważ pewnego dnia wszystko to, co jest związane z grzechem,
zostanie zniszczone. Unicestwienie grzechu i skutków grzechu jest nie tyle karą
za grzechy, co procesem odnowienia, przywróceniem tego, co było kiedyś na
początku.
Kiedy ktoś naprawia samochód i wymienia zepsute części, które
„uczyniły” że samochód przestał dobrze działać, to jest to naprawa, a nie
„karanie” tych części. To, że zostaną zniszczone jest konsekwencją ich stanu
technicznego. I podobnie będzie z ludźmi. Druga śmierć będzie nie tyle karą, co
przede wszystkim konsekwencją permanentnego odrzucania przez nich oferty
„naprawy”. Potop oraz zniszczenie miast w okręgu nadjordańskim to symbol tego,
co stanie się w dniach ostatecznych. Potop wskazuje na globalną skalę tych
wydarzeń, na to że ich skutki odczują wszyscy ludzi. Zginą wszyscy, którzy zlekceważą
Boże ostrzeżenia i nie będą chcieli skorzystać z Bożej pomocy, a przeżyją ci,
którzy zaufają Bogu. Zniszczenie Sodomy to wydarzenie lokalne, ale wskazuje na
sposób, w jaki Bóg unicestwi grzech, i jest także potwierdzeniem nieuchronności
końca dla tych, którzy nie będą chcieli odwrócić się od zła.
Oba te wydarzenia pokazują też, jaki jest wpływ grzechu, co
dzieje się z człowiekiem, który nie chce się nawrócić i trwa w grzechu. Grzech
jest jak trąd, przenika naturę człowieka i doprowadza do sytuacji, gdy człowiek
nie może sobie nawet wyobrazić życia bez grzechu. Takie życie wydaje się
takiemu człowiekowi straszną torturą. Nie wyobraża sobie, że mógłby zostać
pozbawiony tych „przyjemności”, do których tak bardzo się przywiązał. Ponieważ
Bóg nie zmusza nas do posłuszeństwa, to nie jest w stanie pomóc takiemu
człowiekowi, ponieważ ten człowiek nie chce tej pomocy. Taki człowiek musi
zostać unicestwiony, ponieważ jest jak trędowaty, który samą swoją obecnością
zaraża innych trądem.
Potop i Sodoma nie są zatem karą za grzech, ale symbolem
ostatecznego rozwiązania problemu istnienia grzechu. Są dowodem na kłamstwo
szatana, który powiedział do Ewy: „Na pewno nie umrzecie” (Rdz 3,4). Bóg na
przykładzie potopu i Sodomy mówi, że grzech nie będzie trwał wiecznie, nie będą
też żyć wiecznie ci, którzy swoje życie związali z grzechem, a nie z Bogiem.
A teraz chcę wrócić do samego początku, do wydarzeń mających
miejsce w ogrodzie Eden tuż po upadku Adama i Ewy.
Jednak zanim to zrobię, chcę pokazać pewną ważną zasadę, o której
musimy pamiętać, kiedy studiujemy Biblię.
Księga Hioba.
Wszyscy pamiętamy co spotkało Hioba. Jak do tego doszło?
Podczas pewnego spotkania w niebie, szatan zarzucił Bogu, że kupił sobie
wierność Hioba płacąc mu za nią różnymi bogactwami i stwierdził, że gdy Hiob
zostanie pozbawiony tych bogactw, to nie zachowa wierności Bogu. Bóg powiedział
wtedy:
Oto wszystko, co ma [Hiob], jest w twojej mocy, tylko
jego nie dotykaj (Hi 1,12).
W krótkim czasie szatan pozbawił Hioba prawie wszystkiego. I
podczas kolejnego spotkania w niebie Bóg powiedział szatanowi o Hiobie:
Mąż to nienaganny i prawy, bogobojny i stroniący od
złego, trwa jeszcze w swojej pobożności, chociaż ty mnie podburzyłeś, ABYM GO
BEZ PRZYCZYNY ZGUBIŁ (Hi 2,3)
Kto zabił dzieci Hioba? Kto unicestwił ogniem z nieba stada
należące do Hioba oraz jego sługi? Kto namówił Sabejczyków i Chaldejczyków do
obrabowania Hioba z jego stad i wymordowania sług Hioba? Zrobił to szatan,
jednak podczas drugiego spotkania w niebie Bóg te działania przypisał sobie. Oznacza
to, że kiedy Biblia mówi nam o tym, że Bóg coś zrobił, to może to oznaczać
bezpośrednie działanie Boga, ale może też oznaczać działanie szatana, na które
Bóg zezwolił.
A teraz Księga Rodzaju i ogród Eden.
Po upadku ludzi Bóg spotkał się z Adamem i Ewą, był tam też
obecny szatan w postaci węża. I to do szatana Bóg skierował te słowa:
Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród
wszelkiego bydła i wszelkiego dzikiego zwierza. Na brzuchu będziesz się czołgał
i proch będziesz jadł po wszystkie dni życia swego! I ustanowię nieprzyjaźń
między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci
głowę, a ty ukąsisz je w piętę (Rdz 3,14-15)
Czy Bóg przeklął szatana? Raczej nie, Bóg nie powiedział:
„Przeklinam cię”, ale stwierdził, że szatan będzie przeklęty. Podobnie Bóg
powiedział do Kaina, kiedy zabił on swojego brata: „Bądź więc teraz przeklęty”.
Kiedy Jakub prorokował na temat przyszłości swoich synów, o Symeonie i Lewim
powiedział:
Przeklęty ich gniew, bo jest gwałtowny, i zapalczywość
ich, bo jest sroga (Rdz 49,7)
To nie Bóg rzuca na ludzi przekleństwo, ale złe cechy
charakteru, te cechy które są cechami charakteru szatana, czynią ludzi
przeklętymi. Tak więc to, co spotkało szatana, nie jest karą za jego grzechy,
ale losem, który sam sobie zgotował.
Co jeszcze Bóg powiedział wężowi? „Proch
będziesz jadł po wszystkie dni życia swego”. Czym jest ten proch? Na pewno
nie jest tym, co powinien jeść ten, kto chce być zbawiony. Jezus powiedział: „Ja jestem chlebem
żywota”, jednak szatan z własnego wyboru odrzucił ten pokarm i wybrał „proch”,
pokarm bez żadnej wartości. I ponownie, to nie była kara narzucona przez Boga,
ale dobrowolny wybór szatana.
Dalszy ciąg tego fragmentu to konsekwencja wyborów szatana.
Nieprzyjaźń stała się naturalnym stanem między Bogiem a tym, który chce pokonać
Boga. I jest też naturalnym stanem między tymi, którzy są posłuszni Bogu a
tymi, którzy są posłuszni szatanowi.
„Co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż
społeczność między światłością a ciemnością?” (2 Kor 6,14)
I na koniec Bóg przepowiedział, jakie będzie zakończenie tej
historii.
A teraz Ewa.
Do kobiety zaś rzekł: Pomnożę dolegliwości brzemienności
twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię
będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą (Rdz 3,16)
Czy Bóg ukarał Ewę i wszystkie kobiety, dodając do ich życia
różne kobiece dolegliwości? Tutaj chcę przypomnieć zasadę, o której pisałem
wcześniej. To, że Bóg mówi w Biblii, że coś zrobi, wcale nie musi oznaczać, że
zrobi to osobiście. Bóg czasem po prostu pozwala na to, aby coś się stało. W
tym przypadku Bóg pozwolił Ewie zgrzeszyć, a następnie ponieść konsekwencje
tego grzechu. A taką konsekwencją zarówno dla Ewy jak i Adama, były między
innymi zmiany w ich ciałach. Grzech zepsuł to, co zaprojektował i stworzył Bóg.
To grzech sprowadził na ten świat różne nieszczęścia, w tym także różne choroby
i dolegliwości. W tym miejscu może warto zastanowić się nad odpowiedzią na
pytanie: czy Bóg stworzył grzech?
Często słyszałem to pytanie, i kiedyś miałem problem z tym,
żeby na nie odpowiedzieć. Przecież jeżeli Bóg stworzył wszystko, to wynika z
tego, że musiał też stworzyć to co jest złe, a więc Bóg stworzył też grzech.
Czy jest to prawda? Myślę, że każdy czuje, że tak nie jest, jednak czy każdy z
nas potrafi to uzasadnić?
Właściwą odpowiedź można znaleźć dopiero wtedy, gdy znajdzie
się odpowiedź na inne pytanie: czym jest grzech?
Aby to zrozumieć musimy cofnąć się do samego początku, kiedy
na stworzonej przez Boga ziemi, nie było jeszcze grzechu. Wszystko było
doskonałe, a ludzie mogli żyć wieczne, ponieważ nic nie blokowało ich „połączenia”
z Bogiem, jedynym źródłem życia. Bóg mógł wtedy, bez żadnych przeszkód,
podtrzymywać życie ludzi.
Grzech zepsuł to połączenie, a skutkiem tego były „braki w
zaopatrzeniu”. Ludzie przestali dostawać od Boga to, co jest niezbędne do
wiecznego życia, ale nie był to skutek kary nałożonej na ludzi przez Boga, ale
skutek podjętej przez ludzi decyzji.
Grzechem jest każde działanie, zarówno fizyczne jak i
duchowe, które oddala człowieka od Boga. Tak więc grzech jest przede wszystkim
decyzją podjętą przez człowieka. Taką decyzją jest akceptacja myśli, które
prowadzą do grzechu i oczywiście działanie podjęte na skutek tej akceptacji.
Tak więc grzech nie został stworzony przez Boga, ponieważ Bóg nie podejmuje za
nas decyzji, dał nam wolną wolę i możliwość wyboru między tym co dobre i złe.
A teraz o skutkach grzechu.
Biblia używa trądu jako symbolu grzechu, ponieważ ta choroba
dobrze odzwierciedla właściwości grzechu.
Po pierwsze zarażenie się trądem jest bardzo łatwe,
wystarczy krótki, fizyczny kontakt z chorym na trąd, aby zarazić się tą
chorobą. Czasem wystarczy znaleźć się wystarczająco blisko chorego, kontakt
fizyczny nie jest wtedy potrzebny.
Po drugie trąd bardzo długo był chorobą nieuleczalną, tak
więc dla chorego człowieka był jak wyrok śmierci.
I wreszcie po trzecie, trąd z czasem obejmował swoim
zasięgiem całe ciało człowieka.
Grzech, kiedy pojawia się w życiu człowieka, z reguły
dotyczy jakiejś jednej dziedziny życia, jednak jest w stanie bardzo szybko
rozszerzyć swoje działanie na całe życie. Grzech „psuje" człowieka nie tylko
duchowo, ale także fizycznie. Pojawienie się każdej choroby zawsze było skutkiem
grzechu, a potem te choroby mogły już żyć „własnym życiem”, przenosząc się różnymi
sposobami na nowe ofiary.
Na skutek grzechu człowiek stracił swoje pierwotne
podobieństwo do Boga, co pokazuje na Biblia.
Kiedy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boże uczynił
go (Rdz 5,1)
Adam został stworzony na podobieństwo Boga, jednak po
grzechu coś się stało, oi tego podobieństwa nie przekazał już swoim dzieciom:
Adam żył sto trzydzieści lat i zrodził syna na
podobieństwo swoje, na obraz swój, i nazwał go Set (Rdz 5,3)
Skutkiem tych zmian było to, co Bóg przepowiedział Ewie:
Do kobiety zaś rzekł: Pomnożę dolegliwości brzemienności
twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię
będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą (Rdz 3,16)
Tak więc nie była to kara za grzech, ale konsekwencja
grzechu. Bóg nie „stworzył” tych cierpień, ale pojawiły się one na skutek
zmian, które w ciałach ludzi spowodował grzech.
A teraz Adam.
A do Adama rzekł: Ponieważ usłuchałeś głosu żony swojej i
jadłeś z drzewa, z którego ci zabroniłem, mówiąc: Nie wolno ci jeść z niego,
przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz z
niej po wszystkie dni życia swego! Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się
będziesz zielem polnym. W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz
do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz
(Rdz 3,17-19)
Jak wynika z opisu trądu w Biblii, chorowali nie tylko
ludzie, ale także przedmioty, a nawet całe domy (Księga Kapłańska, rozdział 13 i
14). Podobnie jest z grzechem, zaraża on nie tylko ludzi, ale także zwierzęta,
rośliny czy ziemię. Wszystkie te zmiany były skutkiem grzechu, a nie karą,
którą Bóg ukarał ludzi i całą ziemię.
W tym miejscu powinno paść pytanie: czy Bóg nie mógł usunąć
tych skutków? Biblia mówi, że pewnego dnia Bóg to zrobi. Dlaczego jednak nie
zrobił tego od razu?
Wyobraźmy sobie człowieka, który jest nałogowym palaczem, a skutkiem
tego nałogu jest rak płuc. Czy Bóg może takiego człowieka uzdrowić, usuwając w
jednej chwili wszystkie skutki palenia? Dla Boga nie jest to problem, problem
leży w człowieku. Prawdziwym rozwiązaniem problemów wynikających z palenia,
jest usunięcie przede wszystkim przyczyny, a potem skutków. A przyczyna leży w samym człowieku.
Prawdziwe uzdrowienie polega przede wszystkim na zmianie nastawienia tego
człowieka do palenia. Palacz uzdrowiony to palacz, który nie tylko nie chce już
palić, ale wręcz nienawidzi tego nałogu. Wszystkie jego negatywne uczucia
związane z nałogiem palenia są najlepszą gwarancją, że już nigdy nie wróci do
palenia.
Tak samo jest z grzechem. Bóg mógłby usunąć z tego świata wszystkie
skutki grzechu, ale one bardzo szybko pojawiły by się na nowo. Dlatego Bóg
najpierw chce usunąć przyczynę grzechu, a potem, gdy to zadanie zostanie
wykonane, będzie mógł stworzyć wszystko na nowo.
A co jest przyczyną grzechu? Ponieważ grzech to przede wszystkim
świadomie podejmowane decyzje, które są niezgodne z Bożym prawem, to prawdziwą jego
przyczyną jest nasza miłość do grzechu. Nikt nie robi dobrowolnie czegoś, czego
nienawidzi, tak więc grzesząc, robimy tak naprawdę coś, co chcemy robić, nawet
jeżeli znamy tego konsekwencje.
Pokazane tu sytuacje można wprawdzie interpretować jako Boże kary za
grzech, albo myślę, że przede wszystkim jako konsekwencje grzechu, na które Bóg zezwala, szanując naszą
wolną wolę. Jednak są inne przykłady, które często są traktowane jako kara za
grzech.
Podam przykłady: ukamienowanie człowieka zbierającego drewno
w sabat, zabicie Achana wraz z całą jego rodziną, zabicie Koracha, Datana i
Abirama wraz z ich rodzinami, zabicie proroków Baala przez Eliasza. Tak lista
jest o wiele dłuższa. Czy te wydarzenia nie są dobitnym przykładem kary za grzech?
Z całą pewnością śmierć tych ludzi była skutkiem Bożej
interwencji, inaczej mówiąc to Bóg doprowadził do ich śmieci, albo osobiście,
albo wydając polecenie ukamienowania. Jednak nie uważam, aby to była po prostu
kara za grzech. Dlaczego? Gdyby jednak była to kara za grzech, to Bóg okazałby
się wtedy bardzo niesprawiedliwy, ponieważ w wielu innych , podobnych
sytuacjach, Bóg nie doprowadzał do śmierci grzeszników.
O co więc tu chodziło?
Wszystkie te przypadki mają związek z Izraelem jako narodem
wybranym. W jakim celu Bóg wybrał Izraela? Aby pokazać innym ludom zasady
Bożego Królestwa. A jedną z nich jest to, że w obecności Boga nie ma miejsca na
grzech. Bóg jest ogniem trawiącym dla grzechu i wszystkiego, co jest związane z
grzechem. Od wyjścia z Egiptu, prawie cała starotestamentowa historia Izraela związana
jest z fizyczną obecnością Boga, szczególnie przez pierwszych czterdzieści lat,
kiedy Izrael przebywał na pustyni. Bóg doprowadzając do śmierci tych wszystkich
ludzi chciał pokazać, że kiedy On przebywa z ludźmi, to nawet najmniejsze
przekroczenie prawa kończy się śmiercią. Taka jest konsekwencja grzechu
popełnionego w obecności Boga. Gdyby Bóg faktycznie objawił wtedy swoją
obecność, to nikt nie przeżyłby objawienia pełni Bożej chwały. Bóg jednak ukrywał
swoją chwałę przed ludem, a poprzez wszystkie wspomniane tu przykłady
wyjaśniał, że w Jego obecności mogą przebywać tylko ci, którzy całkowicie
odrzucili grzech.
Czy w związku z tym wszystkim powinniśmy mówić o karze za
grzech?
Tak naprawdę to wszystko zależy od tego, w jakiego Boga
wierzymy.
Każdy, kto wierzy w surowego Boga, którego sprawiedliwość polega na
tym, że za każdy grzech musi zostać wymierzona kara, chętnie będzie widział w
Biblii dowody na to, że Bóg karze ludzi za grzechy.
Jednak komuś, kto wierzy w Boga, który jest miłością, trudno
jest się pogodzić z tym, że na tym polega Boża sprawiedliwość, ponieważ pamięta
on o takich wersach, jak te:
Ja, jedynie Ja, mogę przez wzgląd na siebie zmazać twoje
przestępstwa i twoich grzechów nie wspomnę (Iz 43,25)
I już nie będą siebie nawzajem pouczać, mówiąc: Poznajcie
Pana! Gdyż wszyscy oni znać mnie będą, od najmłodszego do najstarszego z nich -
mówi Pan - odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nigdy nie wspomnę (Jr
31,34)
Gdyż łaskawy będę na nieprawości ich, a grzechów ich nie
wspomnę więcej (Hbr 8,12)
Jedyny warunek, jaki tak naprawdę musi być spełniony, aby
Bóg wybaczył ludziom grzechy, jest odwrócenie się od wszystkich grzechów:
Lecz gdy bezbożny odwróci się od wszystkich swoich
grzechów, które popełnił, i będzie przestrzegał wszystkich moich przykazań, i
będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość, na pewno będzie żył, nie umrze (Ez
18,21-22)
Piękno ewangelii, która jest nie tylko treścią Nowego
Testamentu, ale znajduje się także w Starym Testamencie, jest to, że cały proces
odwrócenia się od grzechu odbywa się z Bożym wsparciem, a jedyna rzecz, którą
człowiek musi zrobić samodzielnie, jest nabranie niechęci do grzechu. I nawet w
tym pomaga nam Bóg, objawiając nam prawdę o grzechu.
Czy nadal uważasz, że Bóg karze nas za grzechy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz