16 listopada 2019

Jaki jest związek między grzechem, śmiercią grzesznika i śmiercią Jezusa?

Bóg powiedział:
Każdy kto grzeszy umrze (Ez 18,4)
Szatan powiedział:
Na pewno nie umrzecie (Rdz 3,4)

Od samego początku istnienia ludzkości szatan przekonuje nas o tym, że człowiek może być nieposłuszny Bogu, a mimo to żyć. I nie chodzi tu o doczesne życie, tu i teraz, ale o życie wieczne. Od samego początku ludzie mieli różne poglądy na temat tego w jaki sposób mogą być zbawieni, czyli w jaki sposób mogą osiągnąć żywot wieczny. Bóg wprawdzie od samego początku mówi nam o tym, my jednak niechętnie akceptujemy Boże słowa i szukamy innych dróg.

Pewnego dnia pewien bogaty młodzieniec zapytał Jezusa:

Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby osiągnąć żywot wieczny? A On mu odrzekł: (…) Jeśli chcesz wejść do żywota, przestrzegaj przykazań (Mt 19,16-17)

Jezus nie powiedział nic nowego. W Księdze Ezechiela Bóg powiedział:

Każdy, kto grzeszy, umrze (Ez 18,4)

Bardzo często współcześni chrześcijanie, rozmawiając na ten temat, od razu mówią, że przecież zbawienie jest z łaski i człowiek nie może sobie zapracować na żywot wieczny. Drugim często używanym argumentem jest to, że przecież wszyscy zgrzeszyli, więc jak można mówić o tym, że człowiek może nie grzeszyć.

Przyjrzyjmy się dokładniej wersetowi z Księgi Ezechiela.

Każdy, kto grzeszy, umrze

Oba wersy mówią dokładnie to samo, ale używając przeciwieństw. Jeden mówi o konieczności przestrzegania przykazań, a drugi o konsekwencji nieprzestrzegania Bożego Prawa. Ani jeden ani drugi nie mówią o konieczności życia bez grzechu od urodzenia aż do śmierci. Jezus powiedział młodemu człowiekowi, że wystarczy, że zacznie przestrzegać przykazań, a to zagwarantuje mu żywot wieczny, o ile nie zacznie znów żyć niezgodnie z Bożym prawem. Z kolei Bóg poprzez proroka Ezechiela mówi, że każdy, kto grzeszy, umrze. Nie mówi, że umrze każdy kto kiedykolwiek zgrzeszył, ale ten, kto grzeszy tu i teraz. Czasownik grzeszyć użyty jest tutaj w czasie teraźniejszym. Oznacza to, że proces grzeszenia trwa i nie został zakończony. Taka sytuacja skończy się śmiercią.

Cały osiemnasty rozdział Księgi Ezechiela zawiera wyjaśnienie tego problemu. I co ważne, jest to wyjaśnienie przekazane nam przez Boga. Zaczyna się ono od wspomnianego już stwierdzenia, że każdy, kto grzeszy, umrze. Po tym wersie następuje wyjaśnienie dwóch rzeczy. Po pierwsze, co musi się stać aby człowiek nie umarł drugą śmiercią, a po drugie Bóg wyjaśnia co to znaczy, że ktoś jest sprawiedliwy. Czytamy o tym od wersetu piątego do dziewiątego. Z tego fragmentu wynika, że kiedy człowiek zaczyna żyć zgodnie z Bożym Prawem, czyli przestaje grzeszyć, to dla Boga staje się człowiekiem sprawiedliwym i niejako automatycznie może żyć wiecznie:

Postępuje według moich przykazań i przestrzega wiernie moich praw: ten jest sprawiedliwy, on też na pewno będzie żył – mówi Wszechmocny Pan (Ez 18,9)

Co jest bardzo ważne w tym fragmencie z Ezechiela? Bóg nic nie mówi o tym, w jaki sposób może się to stać. Po prostu przedstawia warunek życia wiecznego. I nie jest to warunek, który musi być spełniony raz, sprawiedliwość nie jest stanem, który po osiągnięciu pozostaje w człowieku na zawsze. Sprawiedliwość to stan, który musi trwać. Tylko ten, kto trwa w tym stanie, może żyć wiecznie.

Lecz jeżeli kto jest sprawiedliwy i wykonuje prawo i sprawiedliwość, nie je mięsa ofiarnego na górach i nie podnosi oczu ku bałwanom domu izraelskiego, nie hańbi żony swojego bliźniego, nie obcuje z żoną podczas jej nieczystości, nie uciska nikogo i dłużnikowi zwraca jego zastaw, nie dopuszcza się gwałtu, udziela chleba głodnemu, a nagiego przyobleka w szatę, nie pożycza na lichwę i nie bierze odsetek, powstrzymuje swoją rękę od złego, w sporach między ludźmi rozsądza zgodnie ze słusznością, postępuje według moich przykazań i przestrzega wiernie moich praw: ten jest sprawiedliwy, on też na pewno będzie żył - mówi Wszechmocny Pan (Ez 18,5-9)

Kto grzeszy, ten umrze; a ten kto przestał grzeszyć i nie wróci do poprzedniego życia, będzie żył. Ta prosta zasada jest dobrze widoczna w tych wersetach.

Żydzi mieli swoje poglądy na temat tego, w jaki sposób człowiek może stać się sprawiedliwy i żyć zgodnie z Bożymi przykazaniami. Jednak większość z nich nie miała racji, a pokazał to im Jezus, na przykład w kazaniu na górze. Żydzi kojarzyli posłuszeństwo z zewnętrznym przestrzeganiem przykazań. Uważali, że jeżeli ktoś powstrzymuje się od robienia tego, co złe, to wystarcza to do tego, aby Bóg uznał go za sprawiedliwego. Jezus obalił te poglądy i wskazał, że prawdziwe posłuszeństwo możliwe jest tylko wtedy, gdy człowiek jest posłuszny z powodu miłości do Boga. To miłość do Stwórcy sprawia, że człowiek chce być posłuszny i nie chce robić tego, co rani Boga. A przecież każdy nasz grzech jest kolejnym gwoździem wbijanym w ciało Chrystusa. Odwrócenie się od wszystkich grzechów jest możliwe tylko wtedy, gdy wynika z miłości do Boga. Tego Żydzi nie chcieli zaakceptować i próbowali stać się sprawiedliwymi w inny sposób. Jednak ich niewłaściwy pogląd na to, jak można przestać grzeszyć, nie świadczy wcale o tym, że warunek zaprzestania grzeszenia nie musi już być spełniony. Człowiek musi odwrócić się od wszystkich grzechów, aby móc żyć wiecznie.

Lecz gdy bezbożny odwróci się od wszystkich swoich grzechów, które popełnił, i będzie przestrzegał wszystkich moich przykazań, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość, na pewno będzie żył, nie umrze. Nie będzie mu się przypominać żadnych jego przestępstw, które popełnił, będzie żył przez sprawiedliwość, którą się kierował (Ez 18,21-22)

W tym miejscu Bóg dokładnie przedstawił na czym polega Bożą sprawiedliwość. Wielu ludzi myśląc o Bożej sprawiedliwości, mimowolnie przenosi pewne cechy ludzkiej sprawiedliwości na sprawiedliwość Boga. Cechą ludzką jest to, że oczekujemy kary za łamanie prawa. Wymierzanie sprawiedliwości kojarzy się nam z wymierzaniem kary adekwatnej do popełnionego przestępstwa. A kiedy ktoś, kto popełnił przestępstwo, nie jest za nie ukarany, to uważamy to za niesprawiedliwe.

Czy na tym polega Boża sprawiedliwość?

„Każdy, kto grzeszy, umrze” – czytając takie wypowiedzi Boga podświadomie uznajemy taką śmierć za karę. Jednak Biblia pokazuje inny związek między grzechem i śmiercią. Pokazuje, że śmierć nie jest karą, ale zapłatą.

Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć (Rz 6,23)

Zapłata nie jest karą za wykonaną pracę, ale tym, na co sobie człowiek zapracował. Zapłata należy do pracownika i musi mu zostać wypłacona.

Nie będziesz zatrzymywał u siebie przez noc do rana zapłaty najemnika (Kpł 19,13)

Na szczęście zapłata za grzech najczęściej ma miejsce na długo po popełnieniu przestępstwa, więc grzesznik ma szansę zrobić coś, co jednak umożliwi mu uniknięcie drugiej, wiecznej śmierci.

A tak w ogóle, to Biblia mówi o kilku rodzajach śmierci. Po pierwsze mówi o tej śmierci, która kończy nasze życie tu i teraz, i nazywa tę śmierć snem. Robi tak, ponieważ ta śmierć nie kończy ludzkiego życia, jest tylko przerwą, czymś w rodzaju snu. Po drugie, Biblia mówi o tzw. drugiej śmierci, która jest ostatecznym zakończeniem życia i unicestwieniem. Po tej śmierci człowiek jest całkowicie unicestwiony, bez możliwości ponownego przywrócenia do życia, czyli zmartwychwstania. I wreszcie Biblia mówi o trzeciej śmierci, procesie całkowitego odwrócenia się od grzechu. O tej trzeciej śmierci mówi apostoł Paweł.

I ja żyłem niegdyś bez zakonu, lecz gdy przyszło przykazanie, grzech ożył, a ja UMARŁEM” (Rz 7,9-10).

Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy! Jakże my, którzy grzechowi UMARLIŚMY, jeszcze w nim żyć mamy? (Rz 6,1-2)

Ten ostatni fragment ma bardzo ważny ciąg dalszy:

Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w ŚMIERĆ jego zostaliśmy ochrzczeni? POGRZEBANI tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w ŚMIERĆ, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego ŚMIERCI, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim UKRZYŻOWANY, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi; kto bowiem UMARŁ, uwolniony jest od grzechu” (Rz 6,3-7)

Pierwsza śmierć, zwana w Biblii snem, związana jest z ustaniem procesów życiowych w ciele człowieka. Druga śmierć związana jest z unicestwieniem człowieka, a przy okazji grzechu. Z czym jest związana ta trzecia śmierć? Ze śmiercią człowieka jako grzesznika. Ten kto umiera tym rodzajem śmierci, staje się „nowym stworzeniem” (Gal 6,15). To ten rodzaj śmierci uwalnia człowieka od grzechu – „kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu”.

Jak widać, śmierć jest czymś, czego nie jesteśmy w stanie uniknąć. Możemy jednak naszymi decyzjami wpłynąć na to, jakim rodzajem śmierci umrzemy. Każdy, kto umrze trzecią śmiercią, może uniknąć śmierci drugiej, nawet jeżeli umrze śmiercią pierwszą.

Widać chyba teraz, dlaczego Paweł napisał, że „zapłatą za grzech jest śmierć”. Rozwijając myśl Pawła należałoby dodać, że zapłatą za grzech jest jeden z dwóch rodzajów śmierci, w zależności od tego, jaką pracę wykonaliśmy oprócz tej, która polegała na grzeszeniu. Paweł kiedy poznał prawdę i nawrócił się, przeżył ten trzeci rodzaj śmierci i dlatego mógł o sobie napisać:

Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne moje życie w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie” (Gal 2,20-21 BW)

Każdy, kto grzeszy, umrze (Ez 18,4)

To na czym w takim razie polega Boża sprawiedliwość?

Zasady Bożej sprawiedliwości są inne, niż ludzkiej. Po pierwsze, co pokazałem wcześniej, śmierć grzesznika, druga śmierć, nie jest karą, ale konsekwencją grzechów, jest zapłatą za wykonaną pracę.

Gdy bezbożny odwróci się od wszystkich swoich grzechów, które popełnił, i będzie przestrzegał wszystkich moich przykazań, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość, na pewno będzie żył, nie umrze (Ez 18,21)

Według zasad ludzkiej sprawiedliwości, przestępca może zostać ukarany nawet po długim czasie po dokonaniu przestępstwa, nawet jeżeli szczerze żałuje tego, co zrobił. Boża sprawiedliwość jest inna. Kiedy grzesznik porzuca swoje wszystkie grzechy i odwraca się od nich, wtedy:

Nie będzie mu się przypominać żadnych jego przestępstw, które popełnił, będzie żył przez sprawiedliwość, którą się kierował (Ez 18, 22).

Odwrócenie się od grzechów, czyli trzecia śmierć, całkowicie zaspokajają wymagania Bożej sprawiedliwości i grzechy popełnione wcześniej są zapominane, traktowane tak, jakby nigdy ich nie było. Inaczej mówiąc, Boża sprawiedliwość i Boże miłosierdzie są tym samym, są bowiem Bożą miłością.
Jednak wielu Żydom w przeszłości, oraz wielu dzisiejszym chrześcijanom, nie odpowiadają takie zasady. Nie chcą zaakceptować faktu, że Bóg nie postępuje z grzesznikami tak, jak oni by to zrobili, i mówią:

Nie jest słuszne postępowanie Pana

Jednak Bóg odpowiada im:

Czy nie raczej wasze postępowanie jest niesłuszne? (Ez 18,25)

Żydzi mieli swoje poglądy na temat grzechu i jego konsekwencji. Uważali, że Bóg karze ludzi za grzechy, oraz że ta kara może dotykać nie tylko grzesznika, ale także jego potomstwo, aż do czwartego pokolenia. Inaczej mówiąc, wierzyli w Boga, który jest gotowy odpowiedzialność za grzech rozciągać na tych, którzy nie mieli nic wspólnego z grzechem, za który karze ich Bóg. Pokazuje to na przykład sytuacja, gdy Jezus i jego uczniowie spotkali człowieka ślepego od urodzenia.

Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził? (J 9,2)

Dla uczniów oczywiste było, że ślepota tego człowieka była Bożą karą za grzech, nie wiedzieli tylko, czy był to grzech tego człowieka, czy też jego rodziców. Nie widzieli nic dziwnego w tym, że mógł on zostać ukarany za coś, czego nie zrobił. Jednak Jezus wyjaśnił im, że nie mają racji. I ponownie Chrystus nie powiedział niczego nowego, ponieważ Bóg w Starym Testamencie mówi, że:

Syn nie poniesie kary za winę ojca ani ojciec nie poniesie kary za winę syna (Ez 18,20)

W tym samym wersie Bóg wyjaśnia zagadnienie odpowiedzialności za grzech:

Sprawiedliwość będzie zaliczona sprawiedliwemu, a bezbożność spadnie na bezbożnego

Każdy człowiek odpowiada za siebie. Nie można konsekwencji grzechów, popełnionych przez jednego człowieka, przenieść na innego. Inaczej mówiąc, po ludzku, nie można za ukarać za grzech kogoś, kto tego grzechu nie popełnił. Takie są Boże zasady.

Także to nie odpowiadało Żydom, którzy mówili:

Dlaczego syn nie ponosi kary za winę ojca?

Nie podobało się im także to, że kiedy sprawiedliwy człowiek odwraca się od Boga i ponownie zaczyna grzeszyć, to Bóg nie bierze pod uwagę jego wcześniejszego, sprawiedliwego życia. Ponownie mówili:

Nie jest słuszne postępowanie Pana

Grzeszna ludzka natura chętnie przyjmuje możliwość przerzucenia odpowiedzialności za grzechy na kogoś innego. Chętnie też akceptuje coś, co można nazwać zbiorem zasług, którymi próbuje przykryć bezbożność. Czy nigdy nie spotkaliśmy się z tłumaczeniem, że ktoś wprawdzie popełnił jakieś przestępstwo, ale przecież zrobił w swoim życiu tyle dobrego, i w związku z tym należy te dobre czyny wziąć pod uwagę. Jednak i tym razem Bóg mówi, że Jego zasady są inne.

Sprawiedliwość będzie zaliczona sprawiedliwemu, a bezbożność spadnie na bezbożnego (Ez 18,20)

Gdy sprawiedliwy odwróci się od swojej sprawiedliwości i popełnia bezprawie, i czyni wszystkie te ohydne rzeczy, których dopuszcza się bezbożny, czy ma żyć? Nie będzie mu się przypominało tych wszystkich sprawiedliwych czynów, które spełnił; z powodu niewierności, której się dopuścił, i z powodu swojego grzechu, który popełnił, umrze (Ez 18,24)

Obie te niebiblijne zasady są dzisiaj widoczne, niektórzy ludzie nadal wierzą, że taka właśnie jest Boża sprawiedliwość. Są ludzie, nawet chrześcijanie, którzy wierzą, że grzech jest czymś, co można z człowieka zdjąć i przełożyć na kogoś innego. Mało tego, wierzą w takie znaczenie tych wersów, które mówią o śmierci Jezusa na krzyżu, które mówi o tym, że Jezus dosłownie wziął nasze grzechy na siebie i został ukarany za nie umierając na krzyżu. Powołują się przy tym na wymagania Bożego prawa, mówiąc że domaga się ono śmierci grzesznika. I chociaż Boże prawo nie jest istotą, która może się czegokolwiek domagać, to rzeczywiście mówi ono, że grzesznik musi umrzeć. Jednak ta śmierć nie jest karą za grzech, ale zapłatą za grzech.

Chcę jak najlepiej wyjaśnić ten problem, ponieważ bardzo ważne jest właściwe zrozumienie zarówno tego, czym jest grzech, jak i tego, jakie są jego konsekwencje, ponieważ od tego zależy nasz obraz Boga, zależy od tego nasza wiara, czyli to w jakiego Boga wierzymy. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że wiara w innego Boga, niż ten prawdziwy, nawet jeżeli jesteśmy pewni swojej wiary, na pewno nie prowadzi do zbawienia.

Grzech i jego konsekwencje.

Grzech nie jest po prostu złamaniem Bożego przykazania, ponieważ Biblia mówi, że:

Każdy, kto popełnia grzech, i zakon przestępuje (1 J 3,4)

W tym zdaniu mamy dwie czynności, połączone spójnikiem „i”, pierwsza to grzech, a druga to przekroczenie zakonu. Boże prawo opisuje grzech, ale sam grzech jest czymś więcej niż tylko złamaniem prawa. Prosty przykład z Pisma Świętego.

Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota (1 J 5,12)

Brak żywota to przecież śmierć, która jest zapłatą za grzech. Tak więc grzechem jest tutaj „brak Syna”, a skutkiem „braku Syna Bożego”, czyli grzechu, jest nieprzestrzeganie przykazań.
Albo to:

Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną (J 15,6)

Grzechem jest tutaj brak żywotnej więzi z Jezusem Chrystusem, brak bliskich relacji ze Zbawcą. Które przykazanie nakazuje „trwanie w Jezusie”? Żadne, ale skutkiem braku właściwych relacji z Jezusem są czyny, które są złamaniem Prawa.

Generalnie grzechem jest to wszystko, co oddziela nas od Boga, a dokładniej blokuje nasze połączenie z Bogiem, poprzez które Bóg utrzymuje nasze istnienie i podtrzymuje nasze życie. To Bóg jest jedynym źródłem życia, każdy więc kto oddziela się od tego źródła, musi umrzeć. Ta śmierć nie jest karą za grzech, ale konsekwencją grzechu, w dodatku konsekwencją, której Bóg nie lubi.

Nie mam upodobania w śmierci śmiertelnika, mówi Wszechmocny Pan. Nawróćcie się więc, a żyć będziecie! (Ez 18,32)

Tak więc życie w posłuszeństwie nie polega na przestrzeganiu przykazań, ale na trwaniu w Jezusie, a niejako przy okazji, jako konsekwencja tego trwania, pojawia się posłuszeństwo Bogu i Bożemu prawu.

W Biblii występują różne symbole grzechu, a jednym z nich jest trąd. Księga Kapłańska zawiera bardzo dokładne przepisy dotyczące tej choroby. W tamtych czasach trąd był nieuleczalną chorobą. Zarażenie się trądem było stosunkowo proste, wystarczył do tego kontakt z chorą osobą. Pozbycie się tej choroby było praktycznie niemożliwe. A jednak są w Biblii opisane przykłady uleczenia z trądu. I za każdym razem wyleczenie było dokonane dzięki mocy Boga. Te sytuacje w zastosowaniu do grzechu, pokazują kilka ważnych zasad. Usunięcie grzechu, którego symbolem jest trąd, może nastąpić tylko na skutek działania Boga. Trądu nie usuwa się zabierając go z jednej osoby i przenosząc na drugą. Trąd uleczony po prostu znika. Kiedy Jezus dotknął trędowatego, to nie choroba przeszła na Jezusa, ale życie i zdrowie z Jezusa przeszło na chorego , usuwając z niego chorobę. Bez Bożej interwencji chory w końcu umarłby, jednak na skutek działania Boga, chory może żyć, a sama choroba i jej skutki zostają zniszczone, po prostu znikają. 

Dokładnie tak samo jest z grzechem i jego skutkami. Człowiek uleczony z grzechu przestaje grzeszyć, a w jego życiu nie widać więcej tego, co wskazuje na grzech. Wszystkie skutki grzechu zostaną usunięte przez Boga podczas zmartwychwstania i przemienienia sprawiedliwych. Jezus nie leczył z trądu w taki sposób, że choroba przechodziła na niego. W taki sam sposób leczy nas z grzechu. Nie bierze na siebie naszych grzechów, ale robi coś takiego, czego skutkiem jest „nawrócenie i odwrócenie się od wszystkich grzechów”.

Porównanie z trądem jest o tyle ciekawe i ważne, że w Księdze Kapłańskiej opisany jest sposób postępowania nie tylko z chorymi ludźmi, ale także z zarażonymi trądem przedmiotami czy domami.

Ale ziemia była skażona w oczach Boga i pełna nieprawości (Rodzaju 6,11)

Ziemia przed potopem była jak trędowaty w zaawansowanej fazie choroby. Ludzie byli dosłownie „przeżarci” grzechem, chora też była ziemia. I zgodnie z opisem w Księdze Kapłańskiej, grzech został usunięty z ziemi, poprzez zniszczenie wszystkiego, co nieodwracalnie zostało zainfekowane grzechem.

Grzechu nie da się usunąć z grzesznika, i nie ma takiej potrzeby. Wystarczy że grzesznik odwróci się od wszystkich grzechów, a Bóg po prostu wybaczy mu to wszystko, co wcześniej zrobił, i jego grzechy zostaną po prostu zapomniane

Nie będzie mu się przypominać żadnych jego przestępstw

Pomysł, że Jezus wziął na siebie nasze grzechy i został za nie ukarany ma wiele logicznych wad, a jest niczym innym jak szatańskim zwiedzeniem, mającym na celu przedstawienie nam fałszywego obrazu Boga.

Najpierw o problemach tej teorii. Jeżeli śmierć jest karą za grzech, a Jezus został ukarany śmiercią, ponieważ został obciążony grzechami całej ludzkości, to czy Jego śmierć była zgodna z wolą Boga? Skoro Boże Prawo wymagało śmierci Jezusa, aby grzesznicy mogli żyć, to Jego śmierć była wypełnieniem woli Boga. W takim razie dlaczego potępiamy Żydów i Rzymian za zabicie Jezusa? Dlaczego potępiamy Judasza, który przyczynił się do tej śmierci? Czy raczej nie powinniśmy być im wdzięczni, że dzięki nim możemy żyć? A jednak nikt nie okazuje im wdzięczności. Dlaczego? Czyżby jednak nie postępowali zgodnie z wolą Boga? To w końcu jaka jest prawda, Bóg chciał czy nie chciał śmierci Jezusa?

Ci, którzy uważają, że Jezus dosłownie wziął nasze grzechy na siebie muszą sobie poradzić z rozwiązaniem tego problemu. Skoro ta śmierć była w Bożym planie sposobem na dosłowne usunięcie grzechów ze wszystkich ludzi, to każdy, kto przyczynił się do śmierci Jezusa, działał zgodnie z wolą Boga i nie powinien być potępiony.

Inne pytanie. Skoro Jezus musiał umrzeć, to dlaczego w ogóle przychodził na ziemię? Czy Bóg nie mógł w niebie włożyć na Jezusa naszych grzechów, a następnie go zabić? Zrobiłby w ten sposób osobiście to, o czym mówi wielu chrześcijan, to znaczy obciążyłby Jezusa naszymi grzechami, a następnie doprowadziłby do Jego śmierci.

Ktoś mógłby powiedzieć, że Bóg nie mógł tego zrobić w niebie, ponieważ zanieczyściłby w ten sposób niebo, a zabijając Jezusa złamałby swoje przykazanie . Dlatego Jezus przybył na ziemię, i został zabity przez ludzi. Jednak takie rozumowanie jest hipokryzją, która często objawiała się w życiu Żydów. To ortodoksyjni Żydzi wykorzystywali „gojów” do wykonywania czynności, których wykonywania zabraniało im ich prawo. Uważali, że w ten sposób nie grzeszą. Jednak kto tak postępuje, ten łamie prawo.

Kolejny problem to jak można pogodzić obraz Boga, który jest miłością, z obrazem Boga, który żąda przelania krwi swojego Syna, ponieważ inaczej nie przebaczy nam naszych grzechów? Biblia wprawdzie mówi o tym, że grzech może być zmazany tylko przy pomocy krwi, ale czy Bóg nie mówi nam przez to, że jesteśmy tak przesiąknięci grzechem, że tylko świadomość, że przelewamy naszymi grzechami krew Syna Bożego, może wywrzeć na nas takie wrażenie, że poczujemy do grzechu wstręt i odwrócimy się od tego, co złe? Czy to nie straszne, że inne argumenty nie mogą nas przekonać do tego, czym naprawdę jest grzech i nie zmieniają naszego przywiązania do zła?

Zwolennicy teorii o dosłownym przeniesieniu grzechów z ludzi na Jezusa powołują się na różne wersety w Piśmie Świętym, które można interpretować zgodnie z ich poglądami. Nie chcą jednak wziąć pod uwagę tego, że po pierwsze można te wersety interpretować inaczej, a po drugie są takie wersety, które wprost zaprzeczają tej teorii.

Jaki jest wobec tego związek między grzechem, śmiercią grzesznika i śmiercią Jezusa?

Grzech zawsze prowadzi do śmierci grzesznika, ale wpływ śmierci Jezusa na człowieka może sprawić, że taki człowiek nawróci się, umrze dla grzechu i zacznie żyć sprawiedliwym życiem dla Boga.

Nawróćcie się więc, a żyć będziecie! (Ez 18,32).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz