7 lutego 2023

O planie zbawienia

Plan zbawienia powstał przed stworzeniem świata. Wiemy o tym od apostoła Piotra, który napisał: „że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego. Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was” (1 P 1:18-20).

W książce „Doświadczenia i widzenia oraz dary Ducha” Ellen White napisała o upadku Adama i Ewy oraz o tym, co stało się wtedy w Niebie.

Smutek napełnił niebo, gdy uświadomiono sobie, że człowiek jest zgubiony i że świat, który Bóg tak pięknie stworzył, zaludniony będzie śmiertelnymi istotami, skazanymi na nędzę, choroby i śmierć, i że dla winowajcy nie ma już żadnego ratunku. Cała rodzina Adama musiała umrzeć. Widziałam potem miłego Jezusa, a na Jego twarzy zauważyłam wyraz współczucia i smutku. Wkrótce ujrzałam, jak zbliżył się do nadzwyczajnie jasnej światłości, która otaczała Ojca. Towarzyszący mi anioł powiedział: “Prowadzi poufną rozmowę z Ojcem.” Podczas gdy Jezus rozmawiał z Ojcem, uwaga aniołów napięta była do najwyższego stopnia. DW 108.2

O czym Jezus rozmawiał ze swoim Ojcem? Chyba nie o szczegółach planu zbawienia, ponieważ ten plan był już od dawna gotowy.

Trzy razy okrążało Go światło chwały, otaczające Ojca, a po trzecim razie wyszedł Jezus od Ojca i wówczas można było zobaczyć Jego postać. Jego oblicze było spokojne, wolne od wszelkich zmartwień i niepewności, a jaśniało taką życzliwością i urokiem, że słowami nie da się tego wyrazić. DW 108.2

Jak widać nie była to krótka rozmowa. Ponowię więc moje pytanie: co było tematem tej dyskusji? Może odpowiedź znajduje się w dalszej części tego rozdziału?

Potem objawił wszystkim zastępom aniołów, że została znaleziona droga ratunku dla zgubionego człowieka. Powiedział im, że wstawiał się u Ojca, że ofiarował Swoje życie na okup i że chce wziąć na siebie wyrok śmierci, aby przez Niego człowiek mógł otrzymać przebaczenie; że przez zasługi Jego krwi i posłuszeństwo względem Zakonu Bożego, człowiek będzie mógł otrzymać łaskę Bożą, wrócić do wspaniałego ogrodu i jeść owoce z drzewa żywota.” DW 108.2

Ostatnia część tego tekstu zawiera kilka ważnych myśli, nad którymi warto się zastanowić, ja jednak chcę się teraz skupić tylko na jednej z nich.

Pan Jezus powiedział, że „wstawiał się u Ojca”.

Co to znaczy? W jakiej sprawie Pan Jezus wstawiał się u Ojca?

Wstawianie się u kogoś oznacza próbę przekonania tego kogoś do zrobienia czegoś, czego ten ktoś nie chce zrobić. Do czego Pan Jezus chciał przekonać Ojca? Czy jest możliwe, żeby Bóg Ojciec nie chciał tego, czego chce Bóg Syn? Przecież Syn zawsze chce tylko tego, co chce Ojciec.

Tedy Jezus odezwał się i rzekł im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni (Jana 5:19)

Pan Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10:30). Taka jedność oznacza, że myślą podobnie i chcą tego samego. To, co podoba się Ojcu, podoba się też Synowi, a to, czego Syn nie lubi, nie lubi też Ojciec. Pan Jezus powiedział do jednego ze swoich uczniów: „Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca?” (J 14:9).

Syn zawsze chce tego samego co Ojciec i nigdy nie chce czegoś, czego Ojciec nie chce. O co więc chodzi z tym wstawianiem się u Ojca?

Plan zbawienia powstał przed stworzeniem świata. Bóg Ojciec już wtedy wiedział, że Jego Syn pewnego dnia opuści niebo i uda się na planetę Ziemia. Bóg Ojciec wiedział co stanie się z Jego Synem. On wiedział, że Jego Syn zostanie zabity przez tych ludzi, dla których przyjdzie na Ziemię. Podjęcie decyzji o wprowadzeniu w życie planu zbawienia wcale nie było dla Boga Ojca łatwe. W dalszej części rozdziału „Plan zbawienia” Ellen White napisała o tym, co w wizji, którą otrzymała, powiedział jej anioł:

„Anioł powiedział: “Czy myślisz, że Ojciec oddał Swego umiłowanego Syna bez walki? Nie, nie!” Nawet Bóg nieba musiał stoczyć z Sobą wielką walkę, czy dać zginąć winnemu człowiekowi, czy też wydać za niego na śmierć Swego umiłowanego Syna” DW 110.2

Czy jest możliwe, że podobnie czuł się Abraham, gdy usłyszał od Boga polecenie:

Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz, i udaj się do kraju Moria, i złóż go tam w ofierze całopalnej na jednej z gór, o której ci powiem. (Rodzaju 22:2)

W książce „Patriarchowie i prorocy” Ellen White tak napisała o uczuciach Abrahama:

Rozkaz był wyrażony słowami, które musiały napełnić serce ojca bólem: “Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz (...) i złóż go tam w ofierze całopalnej”. 1 Mojżeszowa 22,2. Izaak był światłem jego domu, pociechą na stare lata, a przede wszystkim dziedzicem obiecanego błogosławieństwa. Utrata tego syna wskutek wypadku czy choroby rozdarłaby serce miłującego ojca, a jego siwą głowę pochyliłaby boleścią. A teraz Abraham otrzymał rozkaz, by przelał krew swego syna własnymi rękami. Wydawało mu się to straszne i niemożliwe. PP 109.5

Następnie Ellen White napisała o ty, jak czuł się Abraham, kiedy szedł razem z Izaakiem do wskazanego przez Boga miejsca. Dla Abrahama były to najtrudniejsze chwile jego całego życia. Jednak ani przez chwilę Abraham nie myślał o tym, aby nie wykonać otrzymanego od Boga polecenia. Posłuszeństwo Bogu było pragnieniem jego serca, ale to pragnienie nie uczyniło jego zadania łatwiejszym.

W całym opisie tego wydarzenia jedno zdanie jest bardzo znaczące. Ellen White napisała, że:

„Jedynie Bóg mógł zrozumieć, jak wielka była ofiara ojca oddającego swego syna na śmierć” PP 111.2

Dlaczego tylko Bóg był w stanie zrozumieć uczucia Abrahama?

Może dlatego, że uczucia Abrahama patrzącego na Izaaka w drodze na górę Moria, gdzie miał zostać złożony w ofierze, były podobne do uczuć Boga, patrzącego na swojego Syna, wstępującego na ścieżkę prowadzącą Syna do śmierci. Bóg w ostatniej chwili powstrzymał Abrahama przed zabiciem Izaaka, ale nie powstrzymał samego siebie i pozwolił, aby została złożona ofiara z Jego Syna. Bóg Ojciec musiał wybrać między miłością do Syna a miłością do ludzi. I wygrała miłość do ludzi.

„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Jana 3:16).

Czy jest możliwe, że gdy po upadku Adama i Ewy, Bóg miał ogłosić w Niebie plan zbawienia, to czuł się rozdarty wewnętrznie podobnie jak Abraham w drodze na górę Moria?

Abraham miał nadzieję, że śmierć Izaaka nie spowoduje jego nieodwracalnej separacji od ukochanego syna. Bóg z kolei wiedział, że skutkiem realizacji planu zbawienia będzie nie tylko Jego tymczasowa separacja od Syna, ale także nieodwracalne zmiany wpływające na związek Ojca i Syna. Kiedy „Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas” (J 1:14), Pan Jezus związał się na zawsze z ciałem człowieka i nieodwracalnie pozbawił sam siebie pewnej cechy, która posiada jedynie Bóg. Jako Bóg w ludzkim ciele przestał być Wszechobecnym Bogiem.

Ta zmiana nie osłabiła miłości między Synem i Ojcem, a wręcz przeciwnie. Po tym wszystkim Bóg Ojciec kocha swojego Syna jeszcze bardziej. Jednak ta zmiana sprawiła, że w ich relacjach czegoś zabrakło. Nie mogli już cieszyć się swoją obecnością tak, jak kiedyś. Jest to trudne do wyjaśnienia i myślę, że łatwiej to będzie zrozumieć na pewnym przykładzie.

Wyobraź sobie ojca i syna, którzy kochają się podobnie, jak Bóg Ojciec z Synem. Obaj kochają wspólne robienie różnych rzeczy, między innymi lubią grać w piłkę. Jednak gdy syn na skutek wypadku stracił obie nogi, to oczywiście już nigdy więcej nie będą mogli razem zagrać. Wypadek nie zmienił ich wzajemnej miłości, a nawet ją wzmocnił, jednak pozbawił ich niektórych możliwość spędzania razem czasu.

Dlatego uważam, że obwieszczenie zapowiadające realizację planu zbawienia było bardzo trudnym momentem dla Boga Ojca. I myślę, że właśnie dlatego obaj, Ojciec i Syn, potrzebowali specjalnego czasu, który mogli spędzić razem, zanim Pan Jezus ogłosił, „że została znaleziona droga ratunku dla zgubionego człowieka”.

Syn nie musiał przekonywać Ojca do tego, aby zmienił swoją decyzję dotyczącej przyszłości całej ludzkości. Zarówno Ojciec jak i Syn zawsze chcieli i zawsze będą chcieli tego samego, jak najlepszej przyszłości dla każdego człowieka. Obaj chcą tego, niezależnie od tego jak wielką cenę muszą za to zapłacić. To Bóg, zarówno Ojciec jak i Syn, zapłacili najwyższą cenę, aby zrealizować plan zbawienia. Zapłacili cenę, która jest dla nas niewyobrażalnie wysoka, zwłaszcza gdy porównamy ją do znikomej ceny, którą my musimy zapłacić.

4 lutego 2023

Uzdrawianie

Dlaczego Pan Jezus uzdrawiał ludzi?

Jakiś czas temu postanowiłem sprawdzić co dominowało w działalności Pana Jezusa, gdy przez trzy i pół roku wykonywał swoją specjalną misję na Ziemi. W czterech Ewangeliach znajdują się opisy spotkań, w trakcie których Pan Jezus nauczał ludzi prawd o Królestwie Bożym. Są tam też relacji o cudownych uzdrowieniach. Znajdujemy też historie takich cudów jak ten z Kany Galilejskiej, gdzie Pan Jezus nie nauczał i nie uzdrawiał, ale przemienił wodę w wino.

Okazuje się, że Ewangelie najczęściej opowiadają o uzdrowieniach. Uzdrowienie trędowatego, który wbrew żydowskiemu prawu przyszedł z prośbą o uzdrowienie do Pana Jezusa, otoczonego tłumem ludzi. Uzdrowienie człowieka, który był chory przez trzydzieści osiem lat i dużą część tego czasu spędził przy sadzawce Betezda, która według niego i wielu innych chorych, była szansą na cudowne wyzdrowienie. Uzdrowienie człowieka z uschłą ręką, którego Pan Jezus dokonał podczas sabatu w synagodze. Uzdrowienie teściowej Piotra i trędowatego faryzeusza.

Pan Jezus uwalniał ludzi nie tylko od chorób fizycznych, ale także duchowych, wypędzając z nich demony. Robił to w różnych miejscach, także w synagogach, także podczas sabatu. Wreszcie Ewangelie mówią o trzech najbardziej radykalnych przypadkach uzdrowienia, kiedy Pan Jezus przywrócił nie tylko zdrowie, ale i życie. Zrobił to z córką Jaira, młodzieńcem z Nain oraz Łazarzem.

Wszystkie przypadki uwolnienia ludzi od chorób, demonów oraz śmierci były objawieniem miłości Boga do ludzi. Bóg nie stworzył świata, w którym ludzie mieli chorować i umierać, jednak z powodu grzechu choroby i śmierć pojawiły się na świecie. Pan Jezus uzdrawiając ludzi pokazywał, że Bóg chce i pragnie uwolnić ludzi od wszystkich chorób, a przede wszystkim od najgroźniejszej choroby, która zawsze prowadzi do śmierci, to jest od grzechu. To dlatego do wielu uzdrowionych mówił „Oto wyzdrowiałeś; już nigdy nie grzesz, aby ci się coś gorszego nie stało” (J 5:14), albo „I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz” (J 8:11).

Pewnego dnia Pan Jezus uzdrowił grupę dziesięciu trędowatych. Było to dziewięciu Żydów i jeden Samarytanin. „Stanęli z daleka i podnieśli swój głos, mówiąc: Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami. A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni” (Łk 17:12-14). Było ich dziesięciu, ale tylko jeden z nich „widząc, że został uzdrowiony, wrócił, donośnym głosem chwaląc Boga” (Łk 17:15). Uwolnienie od śmiertelnej choroby, jaką był trąd, było błogosławieństwem dla całej grupy, ale tylko jeden z nich otrzymał prawdziwe błogosławieństwo. Pan Jezus powiedział do uzdrowionego Samarytanina: „Wstań, idź! Wiara twoja uzdrowiła cię” (Łk 17:19). Tylko on dostrzegł w akcie uzdrowienia rękę kochającego Boga i nie mógł się powstrzymać od okazania swojej wdzięczności. I prawdopodobnie nie mógł też się powstrzymać od opowiadania innym ludziom o wspaniałym Bogu, który mu pomógł. Myślę, że nie wstydził się mówić o tym, że był chory, a teraz dzięki pomocy Boga jest zdrowy. I nie tylko nie wstydził się o tym mówić, ale odczuwał potrzebę dzielenia się z innymi swoją historią, aby jak najwięcej ludzi dowiedziało się o Bogu, który pragnie ratować ludzi, którym grozi śmierć.

A o czym opowiadał były opętany, którego Pan Jezus uwolnił od legionu demonów? Po odzyskaniu wolności ten człowiek chciał zostać z Chrystusem, jednak usłyszał: „Idź do domu swego, do swoich, i oznajmij im, jak wielkie rzeczy Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował. Odszedł więc i począł opowiadać w Dziesięciogrodziu, jak wielkie rzeczy uczynił mu Jezus; a wszyscy się zdumiewali” (Mk 5:19-20). Ten człowiek nie słyszał ani jednego kazania, nie studiował Biblii, nie chodził w każdy sabat do synagogi. Nie miał opowiadać o doktrynach, o Bożym prawie czy też o potrzebie oddawania dziesięciny. Zamiast tego opowiadał ludziom swoją historię, historię swojego upadku oraz beznadziejnej sytuacji w jakiej się znalazł, a następnie o cudownej pomocy jaką otrzymał od Boga. Pomocy na którą nie zasługiwał. Opowiadał ludziom o tym, że stał się nowym człowiekiem. Jaki wywarło to wpływ na słuchających go ludzi? Kiedy po pewnym czasie Pan Jezus z uczniami pojawili się ponownie w tym miejscu, „poznali go mężowie onej miejscowości, roznieśli wieść po całej owej okolicznej krainie, i przyniesiono do niego wszystkich, którzy się źle mieli, i prosili go, aby się mogli dotknąć szaty jego; a którzy się go dotknęli, zostali uzdrowieni” (Mt 14:35-36). I jestem przekonany, że ten człowiek nie tylko jeszcze długo opowiadał ludziom swoją historię, ale z czasem zaczął studiować Biblię, słuchać kazań i chodzić do synagogi. Wierzę też w to, że z miłości do Boga nie grzeszył już więcej.

A o czym my lubimy rozmawiać? Albo o czym lubimy pisać na forach internetowych? Czy dzielimy się z innymi osobistymi doświadczeniami, które opowiadają o takiej samej wewnętrznej przemianie serca, jaką przeszli niektórzy z uzdrowionych przez Chrystusa? Czy są to świadectwa będące osobistą historią człowieka, który był kiedyś przywiązany do grzechu, ale został w cudowny sposób uwolniony od tego grzechu? Czym chcemy się dzielić z innymi ludźmi i jaki wywiera to wpływ na tych, którzy to słyszą lub czytają?

Apostoł Paweł opowiadał ludziom o tym, w jaki sposób Bóg zmienił jego życie. Dzielił się Słowem Bożym, które ma moc zmieniania ludzkich serc i charakterów, ale tylko u tych, którzy naprawdę przyjęli głoszone Słowo. „A przeto i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa” (1 Tes 2:13). Pan Jezus uzdrawiając ludzi dawał im szansę na przyjęcie Słowa, które ma moc uwalniania od grzechu.

Czy to Słowo, które poznałeś, działa skutecznie w tobie?

Chrześcijańskie życie

Co powinno być najważniejsze w życiu każdego chrześcijanina? Myślę, że ustawiczna chęć coraz lepszego poznawania Boga. Dlaczego tak myślę?

Bóg użył w Biblii małżeństwa jako symbolu relacji między człowiekiem i Bogiem, a w dobrym małżeństwie mąż nigdy nie traci swojego zainteresowania żoną, a żona mężem. Niezależnie od tego jak długo trwa ich związek, obydwoje są cały czas zainteresowani sobą i pragną swojego towarzystwa. Tak działa miłość, a skoro jako chrześcijanie twierdzimy, że kochamy Boga, to powinno to być widoczne w postaci naszego ciągłego zainteresowania Bogiem. To zainteresowanie nie może ograniczać się do coraz lepszej znajomości Biblii. Jako chrześcijanie powinniśmy myśleć o Bogu tak, jak kochający mąż myśli o swojej żonie. On nie tylko chce wiedzieć o niej coraz więcej, ale całkowicie dobrowolnie podporządkowuje jej całe swoje życie. Apostoł Paweł napisał: „Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą” (1 Kor 10:31). Kochający mąż robi wszystko, aby jego żona czuła się dobrze i daje jej to, co jest dla niej najlepsze. Nigdy nie zrobi czegoś, co mogłoby jej zaszkodzić. Ponadto kochający mąż nie lekceważy ani jednego słowa, które słyszy od swojej żony. Każde takie słowo jest dla niego ważne.

Czy właśnie tak myślimy o Bogu?

W życiu chrześcijanina ważna jest znajomość Bożego Słowa, jednak ważniejsze jest to, aby nie lekceważyć ani jednej szansy na lepsze poznanie Boga. Apostoł Paweł ostrzega, że poganie, którzy przyjęli to, co im objawił Bóg, są w lepszej sytuacji od chrześcijan, którzy wprawdzie zaakceptowali wiele prawd, jednak nie chcieli przyjąć wszystkich. „Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę” (Rz 2:14-15). Pan Jezus podczas nabożeństwa z Nazarecie podał przykład poganki, wdowy z Sarepty Sydońskiej oraz poganina, Naamana, woda syryjskiej armii, którzy w oczach Boga mieli większą wiarę niż Żydzi mieszkający w Izraelu. Pan Jezus powiedział też, że u nikogo w Izraelu nie znalazł tak wielkiej wiary jak u rzymskiego setnika (Mt 8:10).

A jak jest z nami, z ludźmi żyjącymi w czasach końca i uważającymi się za chrześcijan? Pan Jezus zastanawiał się: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18:8). Co myślisz czytając ten wers? Czy zastanawiasz się nad swoją wiarą? Mam wrażenie, że większość z nas żyje i myśli jak typowy Laodycejczyk, czyli chrześcijanin żyjący w ostatnim okresie istnienia kościoła chrześcijańskiego. To właśnie do nas Pan Jezus kieruje te słowa: „Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły” (Ap 3:17). Pan Jezus powiedział też, że w naszych czasach „miłość wielu oziębnie” (Mt 24:12). Mam wrażenie, że większość z nas, czytając te słowa myśli, że dotyczą one innych, że to inni mają z tym problem. A może te ostrzeżenia są też skierowane do mnie? Czy zadawałeś sobie kiedyś takie pytanie?

Czytając w Biblii historię apostołów zauważyłem, że podążanie za Chrystusem zmieniło ich serca i charaktery. Stopniowo, krok po kroku, stawali się nowymi ludźmi. Potrzebowali czasu aby zrozumieć swoją zależność od Boga w każdym aspekcie życia. Potrzebowali czasu aby zrozumieć jacy są słabi. Apostoł Paweł przez wiele lat uważał się za człowieka wiernego Bogu, ale dopiero po swoim nawróceniu w Damaszku i zdobyciu doświadczenia w głoszeniu Ewangelii, powiedział: „kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny” (2 Kor 12:10). Stał się mocny wiarą dopiero wtedy, gdy całkowicie odrzucił możliwość osiągnięcia czegokolwiek wykorzystując własne możliwości. Apostoł Piotr był tak pewny swojej wiary, że podczas ostatniej wieczerzy powiedział do Chrystusa: „Panie! Czemu nie mogę teraz iść za tobą? Duszę swoją za ciebie położę” (J 13:37). Jakub i Jan zostali nazwani przez Chrystusa Synami Gromu. Byli gotowi modlić się do Boga o zrzucenie na samarytańską wioskę ognia z nieba. Co się z nimi stało? Charakter każdego z nich zmieniał się i stopniowo z ich serc znikały wady. Pod wpływem Chrystusa, a potem Ducha Świętego, ich charaktery ostatecznie upodobniły się do charakteru ich Mistrza. Dokładnie ten sam proces powinien być widoczny w życiu każdego z nas.

Czy widzisz w sobie takie same zmiany, jakie miały miejsce w uczniach Jezusa? Jak długo jesteś chrześcijaninem? Jak często czytasz Biblię? Ile chrześcijańskich książek przeczytałeś? Ilu wysłuchałeś kazań i wykładów? Zastanów się nad tym, a następnie odpowiedz sobie na pytanie, jaki to wszystko miało wpływ na twój charakter. Czy uważasz się za człowieka narodzonego na nowo? Czy uważasz, że kochasz Boga? Apostoł Jan tak napisał o prawdziwej miłości do Boga: „Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe” (1 J 5:3). Czy uważasz, że życie w doskonałym posłuszeństwie Bogu jest trudne, wręcz niemożliwe? Apostoł Jan mówi ci, że takie życie nie jest uciążliwe, o ile masz sobie prawdziwą miłość do Boga. Tylko moc tej miłości jest w stanie uczynić cię silnym w wierze i uwolnić cię z niewoli grzechu. Ellen White tak napisała o Chrystusie: „Jako Syn Człowieczy dał nam przykład posłuszeństwa, jako Syn Boży daje nam moc do posłuszeństwa” (DA 24). Czy widzisz w swoim życiu ślady działania tej mocy?

Bóg ostrzega każdego człowieka, że te ślady muszą być widoczne, że zmiana charakteru jest konieczna do zbawienia. „Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (J 3:3). Jednak obok ostrzeżenia Bóg daje nam obietnicę pomocy. On od samego początku robi wszystko, aby pomóc nam zmienić nasze charaktery. Dlatego nie powinieneś wpadać w depresję, jeżeli starasz się żyć jak chrześcijanin, a mimo twój charakter nie zmienia się. Nie skupiaj się na sobie i swoich wadach, ale kieruj całą swoją uwagę na Boga, aby poznać go lepiej i pokochać Go z całego serca. Gdy w twoim sercu zamieszka miłość do Boga, twoje życie zacznie się zmieniać. Będziesz coraz bardziej podobny do doskonałego wzorca, jakim jest Chrystus.

Nie lekceważ Bożych ostrzeżeń i pamiętaj o Bożych obietnicach.

7 stycznia 2023

Moc Boga czy moc Belzebuba?

A gdy to usłyszeli faryzeusze, rzekli: Ten nie wygania demonów inaczej jak tylko przez Belzebuba, księcia demonów (Mateusza 12:24)

 

Pewnego dnia Pan Jezus, wraz z uczniami, przybył do synagogi. Była to synagoga, do której należeli ci faryzeusze, którzy oskarżyli wcześniej uczniów Jezusa o nieprzestrzeganie sabatu, ponieważ, prawdopodobnie w drodze do synagogi, uczniowie przechodząc przez pole, rwali kłosy i jedli.

Mateusza 12:1-9

W tym czasie szedł Jezus w sabat wśród zbóż, a uczniowie jego byli głodni i poczęli rwać kłosy i jeść. A gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli do niego: Oto uczniowie twoi czynią, czego nie wolno czynić w sabat. A On rzekł im: Czyż nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy był głodny, on i ci, którzy z nim byli? Jak wszedł do Domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie wolno było jeść jemu ani tym, którzy z nim byli, tylko samym kapłanom? Albo czy nie czytaliście w zakonie, że w sabat kapłani w świątyni naruszają sabat, a są bez winy? Ale mówię wam, że tutaj jest coś większego niż świątynia. I gdybyście byli zrozumieli, co to jest: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem sabatu. I odszedłszy stamtąd, przyszedł do ich synagogi.

Podczas tej dyskusji faryzeusze robili to, co zwykle. Nie byli zainteresowani naukami Pana Jezusa, chcieli tylko wykorzystać każdą możliwość, aby udowodnić, że nie jest on Mesjaszem i że jego nauki nie pochodzą od Boga. Ponieważ nigdy nie udało się im udowodnić Nauczycielowi kłamstwa, to skutkiem takich rozmów była coraz większa frustracja faryzeuszy. I prawdopodobnie właśnie w takim stanie weszli z Panem Jezusem do swojej synagogi. I kiedy znaleźli się w środku, z zadowoleniem odkryli nową możliwość oskarżenia Pana Jezusa.

Mateusza 12:10

A był tam człowiek, który miał uschłą rękę. I zapytali go, mówiąc: Czy wolno w sabat uzdrawiać? Chcieli go bowiem oskarżyć.

Faryzeusze dobrze znali zwyczaje Pana Jezusa. Wiedzieli, że będzie chciał uzdrowić chorego człowieka, a czas i miejsce nie powstrzymają Go od tego. Według ich interpretacji Prawa, uzdrowienie człowieka w sabat było złamaniem czwartego przykazania. Pan Jezus zrobił to wcześniej kilka razy i zawsze potrafił wykazać, że uzdrawianie w sabat jest zgodne z Prawem i wolą Boga. Faryzeusze nie chcieli jednak przyjąć tych argumentów i nadal trzymali się własnej interpretacji zakazu pracy w sabat. W związku z tym Pan Jezus kolejny raz pokazał im, że są w błędzie, tym razem używając innych argumentów.

Mateusza 12:11-12

A On im rzekł: Któż z was, mając jedną owcę, gdyby mu ta w sabat do dołu wpadła, to czy jej nie pochwyci i nie wyciągnie? O ileż więcej wart jest człowiek, niż owca! A zatem wolno w sabat dobrze czynić

Faryzeusze ponownie nie byli w stanie oskarżyć Pana Jezusa. Wiedzieli, że powiedział prawdę i że ich oskarżenie jest fałszywe. Jednak nie potrafili się z tym pogodzić. Uzasadnienie przedstawione przez Pana Jezusa przemówiło do ich umysłów, jednak za wszelką cenę nie chcieli przyznać Panu Jezusowi racji. Nie chcieli tego zrobić, ponieważ było to dla nich zbyt upokarzające, aby przyznać się do błędu. Wtedy Pan Jezus uzdrowił chorego.

Mateusza 12:13

Wtedy rzekł temu człowiekowi: Wyciągnij swoją rękę, a on wyciągnął i stała się znów zdrowa jak druga

Jaka był reakcja faryzeuszy? Nie byli w stanie kontynuować dyskusji, nie mieli żadnych argumentów, które mogliby wykorzystać, aby chociaż ponowić próbę udowodnienia Panu Jezusowi, że nie wolno uzdrawiać w sabat. Kolejny raz znaleźli się w sytuacji, w której mieli szansę na zmianę swoich poglądów, jednak nie chcieli jej wykorzystać. Wiedzieli, że nie mają racji, jednak ich ambicja i duma nie pozwoliły im na publiczne przyznanie się do błędu. W związku z tym zaczęli się zastanawiać nad innym rozwiązaniem problemu. Skoro nie byli w stanie pokonać Pana Jezusa w dyskusji, to doszli do wniosku, że muszą zrobić coś, aby pozbawić Pana Jezusa możliwości nauczania prawd, które były sprzeczne z ich nauczaniem.

Mateusza 12:14

A faryzeusze wyszedłszy, naradzali się co do niego, jakby go zgładzić

A co zrobił Pan Jezus?

Mateusza 12:15

A gdy się o tym Jezus dowiedział, odszedł stamtąd i szło za nim wielu, i uzdrowił ich wszystkich

Pan Jezus nie próbował kontynuować dyskusji z faryzeuszami. Po prostu wykorzystał sytuację aby w praktyczny sposób pokazać właściwą interpretację czwartego przykazania. Dał faryzeuszom szansę odrzucenie fałszywej interpretacji, uniemożliwiającej im lepsze poznanie Boga, jednak w żaden sposób nie chciał ich do tego zmuszać.

Do czego prowadzi niechęć do przyznania się do błędu? Człowiek, który nie chce tego zrobić, zaczyna sięgać po coraz bardziej absurdalne i nielogiczne argumenty. Po wyjściu z synagogi Pan Jezus nie tylko kontynuował tego dnia uzdrawianie chorych, ale nauczał ludzi prawdy o Mesjaszu, a słuchający go ludzie zaczynali rozumieć, że jest On Mesjaszem.

Mateusza 12:23

I zdumiony był cały lud, i mówił: Czy nie jest to Syn Dawida?

To co zaczęli rozumieć zwykli ludzie, było nie do zaakceptowania przez faryzeuszy. To pytanie, które coraz częściej zadawali sobie ludzie, „Czy nie jest on synem Dawida?” spowodowało, że frustracja i agresja faryzeuszy osiągnęły jeszcze wyższy poziom. Użyli więc kolejnego argumentu, bardziej absurdalnego niż te, których używali wcześniej.

Mateusza 12:24

A gdy to usłyszeli faryzeusze, rzekli: Ten nie wygania demonów inaczej jak tylko przez Belzebuba, księcia demonów

Mieli nadzieję, że w ten sposób zniechęcą ludzi do słuchania Pana Jezusa, jednak i tym razem ponieśli klęskę. Ciekawe jest to, w jaki sposób Ellen White opisała to wydarzenie:

Było to tuż przed tym, kiedy Jezus po raz drugi dokonał cudu uzdrowienia człowieka opętanego, który był ślepy i niemy, a faryzeusze wciąż powtarzali oskarżenie: „Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy” (Mt 9,34). Chrystus wyjaśnił im, że przypisując dzieło Ducha Świętego szatanowi, odcinają się od źródła błogosławieństwa. (DA321) (…)

Faryzeusze, wobec których Jezus wypowiedział to ostrzeżenie, sami nie wierzyli w oskarżenie, które przedstawili przeciwko Niemu. Niejeden z tych dostojników czuł sympatię wobec Zbawiciela. Słyszeli w swoich sercach głos Ducha, który ogłosił Go Namaszczonym Izraela i nalegał, aby stali się Jego uczniami. W świetle Jego obecności zdali sobie sprawę z tego, że nie są święci, i zatęsknili za sprawiedliwością, której nie potrafili wytworzyć. Ale ponieważ wcześniej odrzucili Go, przyjęcie Go teraz jako Mesjasza byłoby dla nich zbyt upokarzające. Kiedy już raz stanęli na ścieżce niewiary, byli zbyt dumni, by przyznać się do swojego błędu. Aby uniknąć potwierdzenia prawdy, próbowali z pełną desperacji gwałtownością podważać nauki Zbawiciela. Oczywistość Jego mocy i miłosierdzia drażniła ich. Nie mogli powstrzymać Zbawiciela przed czynieniem cudów, nie mogli uciszyć Jego nauk, ale robili wszystko, co w ich mocy, aby przedstawić Go w złym świetle i zafałszować Jego słowa. Duch Boży, który ich przekonywał, stale za nimi podążał, a oni zbudowali wiele barier, aby przeciwstawić się Jego mocy. Zmagał się z nimi najpotężniejszy czynnik, jaki może zostać wykorzystany, aby wpływać na ludzkie serce, ale oni mu się nie poddali. (DA 322).

Pan Jezus działał pod wpływem Ducha Świętego, faryzeusze działali pod wpływem innego ducha. Przy innej okazji Pan Jezus powiedział to faryzeuszom wprost:

Jana 8:44

Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa

Wpływ szatana ujawnia się za każdym razem, gdy w jakiejkolwiek dyskusji na temat Boga i wiary, pojawia się niechęć do przyznania się do błędu, agresja wobec rozmówcy oraz nielogiczne argumenty. Widać to w sytuacji opisanej w 12 rozdziale Ewangelii Mateusza, widać to także w wielu innych wydarzeniach opisanych w Biblii. Powtarza się w nich pewien schemat działania tych ludzi, którzy są pod wpływem szatana. Jest to zjawisko, które miało miejsce tylko w przeszłości? Niestety nie, dzisiaj także można zauważyć w działaniu niektórych ludzi ten sam schemat.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt tego sposobu, jaki szatan wykorzystuje do walki z Prawdą. Ellen White wyjaśniła to w taki sposób:

Kiedykolwiek poselstwo prawdy ze szczególną mocą dociera do serc, szatan pobudza swoich posłańców, aby rozpoczęli dyskusję nad jakąś pomniejszą kwestią. W ten sposób chce odciągnąć uwagę od tej prawdziwej. Kiedykolwiek rozpoczyna się dobre dzieło, znajdą się tacy, którzy czepiają się drobiazgów, gotowi dyskutować nad formami czy szczegółami technicznymi, aby odsunąć umysły od żywotnych treści. Kiedy okazuje się, że Bóg pragnie w szczególny sposób dokonać dzieła dla swojego ludu, niechaj nie ulegają oni pokusie wdawania się w konflikt, który będzie jedynie rujnował ludzi. Pytania, które dotyczą nas bezpośrednio, brzmią: czy wierzę zbawiającą wiarą w Syna Bożego? Czy moje życie pozostaje w harmonii z prawem Bożym? „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia”. „Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania” (J 3,36; 1 J 2,3). (DA 396)

Ci faryzeusze, którzy byli pod wpływem szatana, próbowali zdyskredytować Pana Jezusa, skupiając się na mniej istotnych zagadnieniach, aby w ten sposób zapobiec głoszeniu tych prawd, które są najważniejsze, ponieważ dzięki nim można poznać prawdę o Bogu. Nie chodzi tu o doktryny i poglądy, ale taką znajomość Boga, która ma moc zmiany naszych serc i charakterów.

Szatan nie tylko atakuje prawdę, rozpowszechniając wśród nas kłamstwa o Bogu. Szatan walczy też z tymi ludźmi, którzy opowiadają innym prawdę o Bogu. Tak jak kiedyś próbował zepsuć reputację jaką wśród wielu ludzi miał Pan Jezus, tak samo robi to z tymi, którzy dzisiaj pokazują ludziom prawdziwego Boga. Analizując dyskusje toczące się wśród chrześcijan, bardzo często można odkryć ten sam sposób działania, który ujawniał się podczas dyskusji Pana Jezusa z faryzeuszami.

Dlatego bardzo ważne jest, abyśmy pamiętali o bardzo dobrej radzie udzielonej nam przez Boga za pośrednictwem Ducha Proroctwa. Nie ulegajmy pokusie kontynuowania dyskusji z tymi, którzy zachowują się jak faryzeusze. Pan Jezus dał nam przykład, który powinien być dla nas wzorem. Pan Jezus nie unikał dyskusji z faryzeuszami, ale po przekazaniu im prawd, które wywierały wpływ na ich umysły i serca, nie kontynuował dyskusji, gdy faryzeusze nie chcieli ulec temu wpływowi. Kiedy Pan Jezus w synagodze wyjaśnił faryzeuszom, że nie rozumieją właściwie przykazania o zachowywaniu sabatu, po prostu wyszedł z synagogi i nie kontynuował teologicznej dyskusji, ale swoimi czynami pokazał wszystkim patrzącym na Niego ludziom, jaka jest Prawda i jaką mocą dokonywał wszystkich cudów. To najlepszy możliwy sposób aby obnażyć kłamstwa szatana.

6 grudnia 2022

Czy drugie przykazanie mówi o karze za grzechy?

Wyjścia 20:4-6 BW

Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań

 

W Biblii Warszawskiej, podobnie jak w większości polskich tłumaczeń, drugie przykazanie mówi o tym, że Bóg karze za nieposłuszeństwo, są jednak takie tłumaczenia, które nie mówią o karaniu a o nawiedzaniu.

Na czym polega różnica?

Karać: nakładać, wymierzać karę. Kara jest jedną z metod wychowawczych, której towarzyszą przykre stany emocjonalne, strach, napięcie a nawet ból, co ma doprowadzić do unikania tych czynów, których konsekwencją jest kara. Jest to więc metoda, która ma nauczyć posłuszeństwa poprzez strach przed karą. Kara ma wpływać nie tylko na osobę karaną, ale ma być przykładem dla tych, którzy obserwują proces karania.

Nawiedzać. To słowo ma kilka znaczeń:

1. o kataklizmach, nieszczęściach itp.: wydarzać się, przynosić szkody;

2. o uczuciach, myślach, snach: pojawiać się, nękać;

3. książkowo: pojawiać się w odwiedzinach;

4. o mocach nadprzyrodzonych: obdarzać łaską, napełniać natchnieniem lub powodować opętanie, dotykać szaleństwem

 

Znaczenia słów „karać” i „nawiedzać” można podzielić na dwie grupy. Pierwsza mówi o karaniu, a druga o okazywaniu łaski, troski, opiekowaniu się. Kataklizmy są zazwyczaj źródłem nieszczęść, ale skutki działania mocy nadprzyrodzonych mogą być zarówno negatywne, jak i pozytywne. Bóg z całą pewnością jest taką mocą nadprzyrodzoną i skutki działania mocy Boga mogą być odbierane jako kara lub nagroda.

Zarówno ‘karać’ jak i ‘nawiedzać’ to tłumaczenia hebrajskiego słowa ‘paqad’, które, według Konkordancji Stronga  ma następujące angielskie znaczenia:

Attend: brać udział, uczestniczyć, uczęszczać, towarzyszyć, pielęgnować, opiekować się

Visit: odwiedzać, nawiedzać

Muster: zebrać, zbierać, zdobyć, wykrzesać

Appoint: mianować, wyznaczyć

Które z tych znaczeń jest właściwe dla treści drugiego przykazania? Aby to sprawdzić warto przyjrzeć się kontekstowi użycia hebrajskiego słowa ‘paqad’ w Biblii, przede wszystkim w Księgach Mojżeszowych. Oto wszystkie wystąpienia tego słowa w Księdze Rodzaju i Księdze Wyjścia, za wyjątkiem samego drugiego przykazania, czyli Wyjścia 20:4-6, oraz Wyjścia 34:7, gdzie powtórzona została treść drugiego przykazania.

Księga Rodzaju

21:1 Wreszcie Pan okazał Sarze łaskawość, jak to obiecał, i uczynił jej to, co zapowiedział

39:4 Darzył więc on Józefa życzliwością, tak iż stał się jego osobistym sługą. Uczynił go zarządcą swego domu, oddawszy mu we władanie cały swój majątek

39:5 A odkąd go ustanowił zarządcą swego domu i swojego majątku, Pan błogosławił domowi tego Egipcjanina przez wzgląd na Józefa. I tak spoczęło błogosławieństwo Pana na wszystkim, co [Potifar] posiadał w domu i w polu

40:4 Tenże przełożony dworzan powierzył ich opiece Józefa, który miał im usługiwać. A gdy przebywali jakiś czas w więzieniu

41:34 Niech faraon tak ustanowi nadzorców, by zebrać piątą część urodzajów w Egipcie podczas siedmiu lat obfitości

50:24-25 Wreszcie Józef rzekł do swych braci: Gdy ja umrę, Bóg okaże wam swą łaskę i wyprowadzi was z tej ziemi do kraju, który poprzysiągł dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. (25) Po czym zobowiązał synów Izraela przysięgą, że spełnią takie polecenie: Gdy Bóg okaże wam tę wielką swoją łaskawość, zabierzcie stąd moje kości.

Księga Wyjścia

3:16  Idź, a gdy zbierzesz starszych Izraela, powiesz im: Objawił mi się Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba i powiedział: Nawiedziłem was i ujrzałem, co wam uczyniono w Egipcie

4:31  I uwierzył lud, gdy słyszał, że Pan nawiedził Izraelitów i wejrzał na ich ucisk. A uklęknąwszy, oddali pokłon.

13:19 Zabrał też Mojżesz ze sobą koś ci Józefa, gdyż ten przysięgą zobowiązał Izraelitów mówiąc: Wspomoże was niezawodnie Bóg, a wówczas zabierzcie stąd kości moje ze sobą

30:12-14 Gdy będziesz liczył synów izraelskich, podlegających spisowi, każdy złoży dla Pana okup za swoje życie podczas spisu, aby nie spadła na nich jakaś plaga, gdy będą spisywani. A to niech da każdy, kto podlega spisowi: Pół sykla według sykla świątynnego, a sykl to dwadzieścia gerów. Pół sykla wynosi więc dar ofiarny dla Pana. Każdy, kto podlega spisowi, od dwudziestego roku życia wzwyż, niech da dar ofiarny dla Pana

32:34 Teraz zaś idź, prowadź ten lud, dokąd ci kazałem; oto anioł mój pójdzie przed tobą. W dniu nawiedzenia mojego nawiedzę ich za ich grzech

38:21 Oto obliczenie kosztów Przybytku Świadectwa, które zostało dokonane na rozkaz Mojżesza przez Lewitów pod kierownictwem Itamara, syna Aarona, kapłana

38:25-26 Srebra zaś od objętych spisem członków zboru było sto talentów i tysiąc siedemset siedemdziesiąt pięć sykli, według wagi sykla świątynnego, Beka na głowę, czyli pół sykla według wagi sykla świątynnego na każdego, kto podlegał spisowi, począwszy od dwudziestoletniego wzwyż, to jest od sześciuset trzech tysięcy pięciuset pięćdziesięciu mężczyzn

W jakich znaczeniach słowo „paqad” zostało użyte przez Mojżesza w pierwszych dwóch księgach Biblii? Czy są to znaczenia związane z karą, a w związku z tym należy przyjąć, że Bóg karze nie tylko grzesznika, ale także jego potomków aż do trzeciego i czwartego pokolenia?

Sprawdźmy co o takiej możliwości mówi Biblia.

Ezechiela 18:20

Człowiek, który grzeszy, umrze. Syn nie poniesie kary za winę ojca ani ojciec nie poniesie kary za winę syna. Sprawiedliwość będzie zaliczona sprawiedliwemu, a bezbożność spadnie na bezbożnego

Ten wers wyklucza możliwość ukarania syna za grzechy ojca. Bóg mówi tu, że człowiek odpowiada tylko za swoje grzechy i nie odpowiada za grzechy innych ludzi, szczególnie swoich przodków. I co ciekawe, w wersie 19 Bóg przeciwstawia tę prawdę poglądom ludzi, którzy uważają, że syn powinien odpowiadać za grzechy ojca.

Jeżeli tak, to jakie jest znaczenie drugiego przykazania? Jeżeli Bóg nie karze potomków grzesznika aż do trzeciego i czwartego pokolenia, to co z nimi robi?

Zanim odpowie na to pytanie, chcę podać cytaty z dwóch opracowań na temat genetyki i dziedziczenia. Takich prac jest oczywiście o wiele więcej, myślę że te dwa wystarczą do pokazania związku między drugim przykazaniem a dziedziczeniem.

Badania nad dziedziczeniem są prowadzone od lat i ich wyniki wskazują, że cechy osobowości, jakie wykazuje każdy człowiek, są uzależnione od genów w co najmniej 40 proc. Okazuje się więc, że temperament, poczucie humoru czy iloraz inteligencji są bezpośrednio związane z usposobieniem przodków. Nie ogranicza się to jednak do wartości, jakie reprezentują sami rodzice. Geny dziedziczy się także od dziadków, a nawet dalszych pokoleń, jeśli tyczą się silnych i traumatycznych doświadczeń. (…)

Istnieje wiele cech podobnych, które można zauważyć przy porównaniu ojca z jego pociechami. Tata bezwzględnie decyduje o płci swojego potomka. Ma on także decydujące znaczenie w określeniu predyspozycji zapadalności na pewne choroby genetyczne. Poza tym jest on nie tylko wzorem do naśladowania, ale wraz z poczęciem przekazuje swoim dzieciom pewne cechy. Od niego zależy, jakie relacje będzie tworzyć jego dziecko, czy będzie atrakcyjne z fizycznego punktu widzenia i czy będzie dobrym człowiekiem.

Wychowanie w pełni kształtuje człowieka, ale pierwsze przesłanki pozwalające na ocenę cech charakteru przekazuje się niezależnie. Nie bez przyczyny mówi się więc, że jaki ojciec, taki syn.

{„Płeć, wzrost czy kolor oczu? Co dziedziczymy po ojcu?”, https://www.medonet.pl/zdrowie,co-dziedziczymy-po-ojcu--plec--wzrost--kolor-oczu-czy-poczucie-humoru-,artykul,40761373.html}

Badacze szacują, że cechy osobowości nawet w 60-70% zależą od naszych genów. A te pochodzą przecież nie tylko od naszych rodziców, ale również od ich rodziców, czyli naszych dziadków. Podobnie jest z osobowością. Dziedziczymy cechy nie tylko po rodzicach, ale również po dziadkach. Oddziałują na nas także emocje naszych prababć, szczególnie te związane z traumatycznymi przeżyciami.

Obserwacje te potwierdzają badania prof. Armena Goenijana z University of California w Los Angeles. Uczony badał osoby, które przeżyły trzęsienie ziemi w 1988 roku w Armenii. Okazało się, że wiele lat po katastrofie niepokój i stany lękowe odczuwali nie tylko świadkowie zdarzenia, ale także ich dzieci, które przyszły na świat kilka lat po trzęsieniu ziemi. Podobne cechy mogli oni przekazać swojemu potomstwu.

Oczywiście po dziadkach możemy też dziedziczyć pozytywne zasoby, np. zdolność radzenia sobie w trudnych sytuacjach życiowych, wytrwałość, przedsiębiorczość. Dodatkowym czynnikiem upodabniającym nas do przodków jest fakt, że dziadkowie bardzo często biorą aktywny udział w naszym wychowaniu. {„Czy dziedziczymy osobowość po naszych przodkach?”, https://perso.in/blog/czy-dziedziczymy-osobowosc-po-naszych-przodkach/}

Nauka potwierdza, że dziedziczenie obejmuje nie tylko cechy fizyczne, ale dotyczy też osobowości, czyli charakteru. Każdy grzesznik przekazuje w genach swoim dzieciom pewne cechy, które ułatwiają im zostanie grzesznikiem. Ten cechy mogą zdominować rozwijający się charakter potomka, ale dzięki odpowiedniemu wychowaniu ich wpływ może zostać ograniczony, a nawet wyeliminowany.

Ponadto dziedziczenie dotyczy też pewnych chorób, a wyeliminowanie ich z procesu dziedziczenia wymaga odpowiedniej opieki prowadzonej przez kilka pokoleń.

Biorąc pod uwagę to, w jaki sposób „działają” nasze geny, to po wyeliminowaniu tej interpretacji drugiego przykazania, która mówi o karaniu przez Boga za grzechy przodków, zostaje nam inna interpretacja, która mówi o trosce Boga o tych, którzy w wyniku działania dziedziczenia odczuwają skutki grzechów swoim przodków. Nie dziedziczymy grzechów, ale tendencje do grzeszenia są dziedziczone. Jednak co istotne, cechy genetyczne nie determinują całkowicie charakteru człowieka.

Na koniec chcę jeszcze pokazać, że w polskich tłumaczeniach Biblii drugie przykazanie nie zawsze mówi o karaniu.

Wyjścia 20:4-6 BG

Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy tych, które są na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał, ani im będziesz służył; bom Ja Pan Bóg twój, Bóg zawistny w miłości, nawiedzający nieprawości ojców nad syny w trzeciem i w czwartem pokoleniu tych, którzy mię nienawidzą; A czyniący miłosierdzie nad tysiącami tych, którzy mię miłują, i strzegą przykazania mego

Ciekawe jest to, że w przypadku działania mocy nadprzyrodzonych, czyli na przykład Boga, nawiedzanie może też oznaczać obdarzanie łaską, co jest formą pomocy, a nie karania.

Ciekawe jest też to, że w większości polskich tłumaczeń drugie przykazanie mówi o karaniu, jednak w angielskich Bibliach jest odwrotnie, dominuje w nich ‘nawiedzanie’.

Na koniec chcę zwrócić wszystkim uwagę na to, że od tego jaką interpretację drugiego przykazania przyjmujemy, zależy nasz osobisty obraz Boga. Czy wierzymy w Boga, który chce nas karać za nasze grzechy i poprzez strach doprowadzić nas do posłuszeństwa, czy też raczej wierzymy w Boga, który nas kocha i pragnie pomóc nam w chorobie, jaką jest grzech i robi wszystko, aby pomóc nam uwolnić się od grzechu i jego konsekwencji.