Dlaczego Pan Jezus uzdrawiał ludzi?
Jakiś czas temu postanowiłem sprawdzić co dominowało w
działalności Pana Jezusa, gdy przez trzy i pół roku wykonywał swoją specjalną
misję na Ziemi. W czterech Ewangeliach znajdują się opisy spotkań, w trakcie
których Pan Jezus nauczał ludzi prawd o Królestwie Bożym. Są tam też relacji o
cudownych uzdrowieniach. Znajdujemy też historie takich cudów jak ten z Kany
Galilejskiej, gdzie Pan Jezus nie nauczał i nie uzdrawiał, ale przemienił wodę
w wino.
Okazuje się, że Ewangelie najczęściej opowiadają o uzdrowieniach.
Uzdrowienie trędowatego, który wbrew żydowskiemu prawu przyszedł z prośbą o
uzdrowienie do Pana Jezusa, otoczonego tłumem ludzi. Uzdrowienie człowieka,
który był chory przez trzydzieści osiem lat i dużą część tego czasu spędził
przy sadzawce Betezda, która według niego i wielu innych chorych, była szansą
na cudowne wyzdrowienie. Uzdrowienie człowieka z uschłą ręką, którego Pan Jezus
dokonał podczas sabatu w synagodze. Uzdrowienie teściowej Piotra i trędowatego
faryzeusza.
Pan Jezus uwalniał ludzi nie tylko od chorób fizycznych, ale
także duchowych, wypędzając z nich demony. Robił to w różnych miejscach, także
w synagogach, także podczas sabatu. Wreszcie Ewangelie mówią o trzech
najbardziej radykalnych przypadkach uzdrowienia, kiedy Pan Jezus przywrócił nie
tylko zdrowie, ale i życie. Zrobił to z córką Jaira, młodzieńcem z Nain oraz
Łazarzem.
Wszystkie przypadki uwolnienia ludzi od chorób, demonów oraz
śmierci były objawieniem miłości Boga do ludzi. Bóg nie stworzył świata, w
którym ludzie mieli chorować i umierać, jednak z powodu grzechu choroby i
śmierć pojawiły się na świecie. Pan Jezus uzdrawiając ludzi pokazywał, że Bóg
chce i pragnie uwolnić ludzi od wszystkich chorób, a przede wszystkim od
najgroźniejszej choroby, która zawsze prowadzi do śmierci, to jest od grzechu.
To dlatego do wielu uzdrowionych mówił „Oto wyzdrowiałeś; już nigdy nie grzesz,
aby ci się coś gorszego nie stało” (J 5:14), albo „I Ja cię nie potępiam: Idź i
odtąd już nie grzesz” (J 8:11).
Pewnego dnia Pan Jezus uzdrowił grupę dziesięciu trędowatych.
Było to dziewięciu Żydów i jeden Samarytanin. „Stanęli z daleka i podnieśli
swój głos, mówiąc: Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami. A gdy ich ujrzał,
rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni”
(Łk 17:12-14). Było ich dziesięciu, ale tylko jeden z nich „widząc, że został
uzdrowiony, wrócił, donośnym głosem chwaląc Boga” (Łk 17:15). Uwolnienie od
śmiertelnej choroby, jaką był trąd, było błogosławieństwem dla całej grupy, ale
tylko jeden z nich otrzymał prawdziwe błogosławieństwo. Pan Jezus powiedział do
uzdrowionego Samarytanina: „Wstań, idź! Wiara twoja uzdrowiła cię” (Łk 17:19).
Tylko on dostrzegł w akcie uzdrowienia rękę kochającego Boga i nie mógł się
powstrzymać od okazania swojej wdzięczności. I prawdopodobnie nie mógł też się
powstrzymać od opowiadania innym ludziom o wspaniałym Bogu, który mu pomógł. Myślę,
że nie wstydził się mówić o tym, że był chory, a teraz dzięki pomocy Boga jest
zdrowy. I nie tylko nie wstydził się o tym mówić, ale odczuwał potrzebę
dzielenia się z innymi swoją historią, aby jak najwięcej ludzi dowiedziało się
o Bogu, który pragnie ratować ludzi, którym grozi śmierć.
A o czym opowiadał były opętany, którego Pan Jezus uwolnił
od legionu demonów? Po odzyskaniu wolności ten człowiek chciał zostać z
Chrystusem, jednak usłyszał: „Idź do domu swego, do swoich, i oznajmij im, jak
wielkie rzeczy Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował. Odszedł więc i
począł opowiadać w Dziesięciogrodziu, jak wielkie rzeczy uczynił mu Jezus; a
wszyscy się zdumiewali” (Mk 5:19-20). Ten człowiek nie słyszał ani jednego
kazania, nie studiował Biblii, nie chodził w każdy sabat do synagogi. Nie miał
opowiadać o doktrynach, o Bożym prawie czy też o potrzebie oddawania
dziesięciny. Zamiast tego opowiadał ludziom swoją historię, historię swojego
upadku oraz beznadziejnej sytuacji w jakiej się znalazł, a następnie o cudownej
pomocy jaką otrzymał od Boga. Pomocy na którą nie zasługiwał. Opowiadał ludziom
o tym, że stał się nowym człowiekiem. Jaki wywarło to wpływ na słuchających go
ludzi? Kiedy po pewnym czasie Pan Jezus z uczniami pojawili się ponownie w tym
miejscu, „poznali go mężowie onej miejscowości, roznieśli wieść po całej owej
okolicznej krainie, i przyniesiono do niego wszystkich, którzy się źle mieli, i
prosili go, aby się mogli dotknąć szaty jego; a którzy się go dotknęli, zostali
uzdrowieni” (Mt 14:35-36). I jestem przekonany, że ten człowiek nie tylko jeszcze
długo opowiadał ludziom swoją historię, ale z czasem zaczął studiować Biblię,
słuchać kazań i chodzić do synagogi. Wierzę też w to, że z miłości do Boga nie
grzeszył już więcej.
A o czym my lubimy rozmawiać? Albo o czym lubimy pisać na forach internetowych? Czy dzielimy się z innymi osobistymi doświadczeniami, które opowiadają o takiej samej wewnętrznej przemianie serca, jaką przeszli niektórzy z uzdrowionych przez Chrystusa? Czy są to świadectwa będące osobistą historią człowieka, który był kiedyś przywiązany do grzechu, ale został w cudowny sposób uwolniony od tego grzechu? Czym chcemy się dzielić z innymi ludźmi i jaki wywiera to wpływ na tych, którzy to słyszą lub czytają?
Apostoł Paweł opowiadał ludziom o tym, w jaki sposób Bóg
zmienił jego życie. Dzielił się Słowem Bożym, które ma moc zmieniania ludzkich
serc i charakterów, ale tylko u tych, którzy naprawdę przyjęli głoszone Słowo.
„A przeto i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które
od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako
Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa” (1 Tes 2:13). Pan
Jezus uzdrawiając ludzi dawał im szansę na przyjęcie Słowa, które ma moc
uwalniania od grzechu.
Czy to Słowo, które poznałeś, działa skutecznie w tobie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz