"Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię" (Mt 5,3-5).
Standardy Boże są inne niż te, które obowiązują na tym świecie. Dzisiaj bycie "ubogim w duchu" jest nie tylko niepopularne, ale wręcz nie jest zalecane. Zgodnie z obowiązującymi poglądami powinniśmy myśleć o sobie jak najlepiej, skupiając się na naszych zaletach i podnosząc za wszelką cenę naszą samoocenę. Czy w związku z tym należy się dziwić, że chociaż na świecie jest tak wielu chrześcijan, to tak niewielu z nich stosuje się w swoim życiu do nauk Jezusa? Najczęściej są one traktowane jako "nieżyciowe" i nie dające się zastosować w naszej rzeczywistości. Jak często słychać wypowiedzi, że życie zgodne z tym, czego nauczał Jezus jest zbyt trudne i nie jesteśmy w stanie tak postępować. Ale to, co Jezus powiedział w swoim kazaniu na górze, nie pozostawia miejsca na wątpliwości. Królestwo Niebios będzie należało do ubogich w duchu, a nie tych, którzy myślą o sobie: "Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję" (Ap 3,17). Pocieszeni zostaną ci, którzy dzisiaj się smucą, zdając sobie sprawę z tego, że to do nich Jezus mówi: "żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły". Ziemię, nową ziemię, uczynioną na nowo przez Boga, posiądą cisi. A gdzie będzie miejsce dla tych, którzy nie są ubodzy w duchu, nie smucą się i nie są cisi, i kim tak naprawdę oni są? "Błogosławieni, którzy czynią przykazania jego, aby mieli prawo do drzewa żywota, i aby weszli bramami do miasta. A na dworze będą psy i czarownicy, i wszetecznicy, i mężobójcy, i bałwochwalcy, i każdy, który miłuje i czyni kłamstwo" (Ap 22,14-15 BG). Nie można być dobrym chrześcijaninem na 50%, albo nawet na 90%. Kto nie przyjmuje Bożych wszystkich standardów, ale niektóre z nich odrzuca jako nieżyciowe, nie będzie miał udziału w "drzewie żywota"."Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich." (Ap 3,15-16)
19 stycznia 2016
19 listopada 2015
Kontrowersyjne wypowiedzi Jezusa
Podczas rozmów, jakie toczyłem ze świadkami Jehowy,
wielokrotnie poruszany był temat czegoś, co można nazwać wtajemniczeniem. Otóż
często moi rozmówcy twierdzili, że mam niewłaściwe zrozumienie Biblii, ponieważ
tylko prawdziwi uczniowie Jezusa, czyli w ich zrozumieniu oni sami, otrzymują je
od Boga. Cytują przy tym różne fragmenty Biblii, które na to wskazują, na
przykład słowa Jezusa „Wam dane jest znać tajemnice Królestwa Niebios, ale
tamtym nie jest dane” (Mt 13,11). Kiedy przyjrzeć się temu fragmentowi, a
przede wszystkim jego kontekstowi, to okazuje się, że znaczenie tej wypowiedzi
jest zupełnie inne. Przede wszystkim jest to część odpowiedzi na pytanie,
dlaczego Jezus używa przypowieści. Odpowiadając Jezus wyjaśnia uczniom, że używa
przypowieści, ponieważ kiedy mówi wprost o Królestwie Niebios, to ludzie nie
rozumieją Jego słów. Jako przyczynę podaje otępiałe serce, tak przyzwyczajone
do grzechów, że nie przyjmuje Prawdy.
Podczas studiowania Biblii pod kątem stosowania podobieństw,
trafiłem na fragment w ewangelii Marka: „Powierzono wam tajemnicę Królestwa
Bożego; tym zaś, którzy są zewnątrz, wszystko podaje się w podobieństwach, aby
patrząc, widzieli, a nie ujrzeli; i słuchając słyszeli, a nie rozumieli, żeby
się czasem nie nawrócili i nie dostąpili odpuszczenia” (Mk 4,11-12).
Przypomniałem sobie od razu moje wcześniejsze wątpliwości dotyczące tego
fragmentu. Przecież jego wymowa jest jednoznaczna. Ci, którzy nie są nawróceni
mają pozostać nienawróconymi! A przecież cała działalność Jezusa miała na celu
nawrócenie wszystkich ludzi. Tym razem postanowiłem sprawdzić ten temat
dokładniej. Sprawdziłem różne polskie tłumaczenia, ale we wszystkich to zdanie
wygląda podobnie. Zajrzałem więc do Biblii króla Jakuba. A oto co znalazłem: „ That seeing they may see,
and not perceive; and hearing they may hear, and not understand; lest at any
time they should be converted, and [their] sins should be forgiven them”. Nie
znam dobrze angielskiego, ale moim zdaniem można ten tekst przetłumaczyć
następująco: „Ponieważ patrząc widzą, ale nie widzą właściwie, a słuchając
słyszą ale nie rozumieją, a mimo to w końcu nawrócili się a ich grzechy mogły im
być wybaczone”. Porównałem też ten tekst na stronie, która udostępnia przekład
interlinearny oryginalnych tekstów Biblii. Wszystko wskazuje na to, że tekst w
KJV bardzo dobrze oddaje znaczenie tekstu oryginalnego.
Być może jest to niewielka różnica i mało istotny szczegół,
ale poczułem się dużo lepiej, kiedy to odkryłem.
12 listopada 2015
Jezus w Nowym i Starym Testamencie
Nowy Testament zawiera wiele wypowiedzi Jezusa
przedstawiających jakie relacje łączą go z Bogiem Ojcem. Czytając NT warto
zwrócić uwagę na to, że Jezus w rozmowach z Żydami często używał zwrotu „mój
Ojciec” i „wasz Ojciec”, nie udało mi się jednak znaleźć wypowiedzi Jezusa z
użyciem słów „nasz Ojciec”, za wyjątkiem modlitwy, której nauczył swoich
uczniów. Ale modlitwa ta miała być wypowiadana przez uczniów, tak więc te słowa
w tym miejscu mają swoje specyficzne znaczenie, niedotyczące Jezusa. Oto jeden
z wielu przykładów: „Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam
przed Ojcem moim, który jest w niebie; ale tego, kto by się mnie zaparł
przed ludźmi, i Ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie” (Mt
10,32-33), oraz: „Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam
Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz
nie odpuści wam przewinień waszych” (Mt 6,14-15).
Jak Jezus opisywał swój związek z Bogiem? Jedną z ważnych
wypowiedzi na ten temat, jest ta: „Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca
mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten,
komu Syn zechce objawić” (Mt 11,27). Warto się poważnie zastanowić nad głębokim
sensem tej wypowiedzi. Biblia wiele razy wspomina o tym, że Bóg kontaktował się
ze swoimi stworzeniami, zarówno duchowymi – aniołami w niebie, jak i ludźmi –
na przykład z Abrahamem i Mojżeszem. Jednak Jezus wyraźnie zaznaczył, że tylko
On zna Ojca. Łatwiej jest zrozumieć te słowa, kiedy odniesiemy je do pewnych
sytuacji z naszego życia. Zdarzają się takie sytuacje, kiedy pomimo tego, że
znamy kogoś bardzo długo, dowiadujemy sie o nim czegoś nowego, co nas zaskakuje
i dochodzimy wtedy do wniosku, że wcale tej osoby nie znaliśmy. Oznacza to, że
nasze wyobrażenie o tej osobie nie było zgodne z prawdą, nasz obraz tego
człowieka nie odpowiadał w pełni rzeczywistości. Pewne aspekty jego życia,
charakteru, osobowości, itp były przed nami ukryte. Dokładnie o to chodzi w
stwierdzeniu Jezusa. Jego znajomość Ojca jest całkowita, Jezus „zna Ojca”,
czyli wie o Nim wszystko. Świadczy to o tym, że ich wzajemne relacje są jedyne
i niepowtarzalne.
Apostoł Paweł napisał o Jezusie: „widzimy raczej tego, który
na krótko uczyniony został mniejszym od aniołów, Jezusa, ukoronowanego chwałą i
dostojeństwem za cierpienia śmierci, aby z łaski Bożej zakosztował śmierci za
każdego” (Hbr 2,9). Z wypowiedzi tej wynika, że przed i po czasie, gdy był
mniejszy od aniołów, jego „ranga” jest wyższa. Z tego zdania nie wynika jak
wysoka jest to ranga, można jedynie stwierdzić, że nie jest niższa od rangi
aniołów. Wątpliwości na ten temat rozwiewają inne fragmenty Biblii, a przede
wszystkim wypowiedzi Jezusa. Podczas ostatniej wieczerzy Filip poprosił Jezusa:
„Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam”. W odpowiedzi usłyszał: „Tak długo
jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca” (J
14,8-9). Zdarza sie czasem, że syn jest podobny do ojca i z tego powodu słyszy on
czasem: „Kiedy cię widzę, to jakbym widział twojego ojca”. Sens wypowiedzi
Jezusa jest zbliżony do tego zdania, jednak Jezus nie użył słówka „jakby”. Nie
sugerował, że jest częściowym obrazem Ojca, że patrząc na Niego można dostrzec
pewne cechy Ojca. Zamiast tego Jezus powiedział krótko, że jest pełnym obrazem
Ojca i wystarczy na Niego popatrzeć, żeby widzieć Ojca. Przy innej okazji,
podczas jednej z wielu rozmów z Żydami, Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jedno
jesteśmy” (J 10,30). Porównując tę wypowiedź z wcześniejszymi rozważaniami o
randze Jezusa, mozna wyciągnąć tylko jeden wniosek, że Jego ranga jest taka
sama jak Ojca. Żydzi nie mieli wątpliwości co do znaczenia tej wypowiedzi, ale
ponieważ nie wierzyli w to, że Jezus jest Bogiem, oskarżyli go o bluźnierstwo i
chcieli go ukamienować. „Odrzekł im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych uczynków
z mocy Ojca mego; za który z tych uczynków kamienujecie mnie? Odpowiedzieli mu
Żydzi, mówiąc: Nie kamienujemy cię za dobry uczynek, ale za bluźnierstwo i za
to, że Ty, będąc człowiekiem, czynisz siebie Bogiem” (J 10,32-33). W tym
miejscu dotykamy fundamentalnej kwestii chrześcijaństwa. Jezus oddał swoje
życie za nas, został ukarany za nasze grzechy. Jego ofiara mogła być przyjęta,
a przez to skuteczna, tylko pod warunkiem, że była ofiarą doskonałą, bez
najmniejszej skazy, czyli bez grzechu. Jakikolwiek grzech zdyskwalifikowałby
ofiarę Jezusa i uczyniłby ją nieskuteczną. Wiemy jednak, że Jezus był ofiarą
doskonałą i że nie popełnił żadnego grzechu: "Nie mamy bowiem arcykapłana,
który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we
wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4,15). Jeżeli tak, to
znaczy, że kiedy Jezus „czynił z siebie Boga” nie mógł skłamać, mówił więc
prawdę. Tu nie ma miejsca na dowolną interpretację. Są tylko dwie możliwości,
albo Jezus mówił prawdę i nie popełnił grzechu „czyniąc z siebie Boga”, albo
skłamał, a tym samym popełnił grzech. Kto wybiera opcję drugą, stwierdza tym
samym, że ofiara Jezusa była nieskuteczna, zaprzeczając tym samym całej Biblii.
Kolejny ciekawy fragment w Piśmie Świętym to opis pewnego
spotkania na drodze do Emaus. Jezus po swoim zmartwychwstaniu, spotkał się tam
z dwoma swoimi uczniami, którzy go nie poznali. Po krótkiej rozmowie powiedział
do nich: „O głupi i gnuśnego serca, by uwierzyć we wszystko, co powiedzieli
prorocy. Czyż Chrystus nie musiał tego wycierpieć, by wejść do swojej chwały? I
począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było
napisane we wszystkich Pismach” (Łk 24,25-27). To wyraźnie wskazuje na to, że
nie tylko NT, ale także ST mówi o Jezusie. Niestety nie ma w Biblii zapisu tego
wykładu, jaki otrzymali dwaj uczniowie. Jednak można w ST odnaleźć przynajmniej
kilka fragmentów mówiących o Jezusie. Są wśród nich proroctwa zapowiadające
Jego przyjście, ale są też fragmenty o Nim i na kilku z nich chcę się teraz
skupić.
Kiedy Hagar uciekła od Sary i Abrahama na pustynię, spotkał
się z nią anioł Pański. Bóg często wykorzystuje swoich aniołów, ale ten anioł
nie był zwykłym aniołem. Rozmawiając z Hagar powiedział kilka zastanawiających
rzeczy: „Rozmnożę bardzo potomstwo twoje ... Oto poczęłaś i urodzisz syna ...
bo Pan usłyszał o niedoli twojej” (Rdz 16,10-11). Anioł Pański powiedział coś,
co później Bóg przekazał Abrahamowi: „Co do Ismaela wysłuchałem cię: Oto
pobłogosławię mu i rozplenię go, i rozmnożę go nad miarę” (Rdz 17,20). Mamy tu
swoisty paradoks. Anioł wypowiada się sam o sobie jak o Bogu, przypisuje sobie
to, co robi Bóg. Jeżeli jednak przyjmiemy, że tym aniołem jest Jezus, to wszystko
jest jasne. Jezus jako równy Bogu Ojcu ma takie same możliwości, a ponieważ są
jednomyślni, to nie ma znaczenia który z nich składa obietnicę dotyczącą
Ismaela. Tylko anioł który jest równy Bogu może wypowiadać się w ten sposób.
Ważna uwaga do tego fragmentu jest taka, że słowo anioł nie oznacza w Biblii
tylko istoty duchowej stworzonej przez Boga, ale jest też określeniem posłańca,
niezależnie od tego kto nim jest. Próbując wyjaśnić tę scenę w inny sposób,
trafiamy na barierę grzechu, którym jest przypisywanie przez stworzenie samemu
sobie tego, co tylko Stworzyciel może zrobić. Tak więc jeżeli nie jest to
kłamstwo i nie stoi za tym szatan, to świadczy to o tym, że te słowa
wypowiedziała Boska Istota, Bóg. Scena ta powtórzyła się po wielu latach, kiedy
Hagar z Ismaelem zostali wydaleni z obozu Abrahama. Ponownie anioł Pański
spotkał się z Hagar i powiedział jej: „Nie bój się, bo Bóg usłyszał głos
chłopca tam, gdzie jest. Wstań, podnieś chłopca i ujmij go ręką swoją, bo
uczynię z niego naród wielki” (Rdz 21,17-18). I ponownie anioł raz wypowiada
się jako Boży posłaniec, a raz jako Bóg.
Inny fragment w ST mającym podobną wymowę znajduje się w
Księdze Sędziów. „I wstąpił anioł Pański z Gilgal do Bochim, i rzekł: Wywiodłem
was z Egiptu i wprowadziłem was do ziemi, którą przysiągłem waszym ojcom,
mówiąc: Nie naruszę przymierza mego z wami na wieki” (Sdz 2,1). Chyba nikt nie
ma wątpliwości co do tego, kto wyprowadził Izrael z Egiptu „ręką możną i
wyciągniętym ramieniem”, kto zawarł z Izraelem przymierze, obiecał im Kanaan i
następnie wprowadził ich tam. I znów mamy tu albo bluźnierstwo, albo tym
aniołem Pańskim jest Jezus, który ma pełne prawo jako Bóg do tych stwierdzeń.
Warto też zwrócić uwagę na to, jak Żydzi reagowali w takich sytuacjach na
obecność anioła Pańskiego. Kiedy Manoach i jego żona przekonali się, że
rozmawiali z aniołem Pańskim, „upadli na swoje twarze na ziemię. I nie ukazywał
się już anioł Pański Manoachowi i jego żonie. Wtedy też poznał Manoach, że to
był anioł Pański. I rzekł Manoach do swojej żony: Na pewno pomrzemy, gdyż
oglądaliśmy Boga” (Sdz 13,20-22).
ST rozpoczyna się Księgą Rodzaju. I już na samym początku
mamy kolejny interesujący tekst: „Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz
nasz, podobnego do nas ... I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz
Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich” (Rdz 1,26-27). Bóg o
stworzeniu człowieka mówi raz w liczbie mnogiej (uczyńmy) a raz w pojedyńczej
(stworzył). Podobnie wypowiada się o stworzonym człowieku, mówiąc że stworzył
człowieka (liczba pojedyncza), a za chwilę wyjaśnia, że stworzony człowiek to
mężczyzna i kobieta. To pokazuje złożoną naturę Boga, który jest z jednej
strony jedną istotą, a z drugiej wyraźnie wskazuje na istnienie kilku istot. Tak
jak mężczyzna i kobieta po stworzeniu stanowi człowieka, tak samo Bóg ma
złożoną naturę. Tylko tyle, że nie jesteśmy w stanie tego sobie wyobrazić.
Przyjęcie tego poprzez wiarę jest właśnie tajemnicą pobożności, o której pisał
apostoł Paweł.
Zwolennicy poglądu mówiącego, że Jezus nie jest Bogiem, i że
nigdy nie był równy Bogu, muszą wziąć pod uwagę wszystkie podane tu biblijne
fakty. Wszystkie one wskazują na to, że Jezus tylko na krótko stał się niższy
od aniołów, a poza tym krótkim okresem jest równy Bogu. Nie bez powodu Izajasz
napisał o nim: „Albowiem dziecię narodziło sie nam, syn jest nam dany i
spocznie władza na jego ramieniu, i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny,
Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju” (Iz 9,5). Czy ktokolwiek poza Bogiem Jahwe
nosi te tytuły? Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny – tak można mówić tylko o Bogu,
użycie tych słów w stosunku do jakiegokolwiek stworzenia jest bluźnierstwem. A
jednak Izajasz, kierowany natchnieniem, przekazał nam te słowa.
Jak widać nie tylko Nowy Testament mówi o Jezusie. Stary
Testament daje nam także wiele świadectw na temat naszego Zbawiciela.
4 listopada 2014
Misja
„Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca, i Syna, i
Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, com wam przykazał. A oto Jam
jest z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Amen.” (Mt 28,19-20 BG)
Grzech zamknął przed
ludźmi drogę do życia wiecznego, odebrał możliwość przebywania w obecności Boga
i pozbawił szansy na zbawienie. Zgodnie z Prawem, które jest fundamentem całego
świata, ludzkość sama skazała się na śmierć, która jest karą, czy też raczej
konsekwencją złamania tego Prawa. Jak napisał apostoł Paweł w liście do Rzymian
„sąd Boży słusznie spada na tych, którzy
takie rzeczy czynią” (Rz 2,2), bowiem Bóg jest sprawiedliwością. Tylko
usunięcie grzechu może przywrócić utraconą możliwość zbawienia i życia
wiecznego. Gdyby sprawiedliwość Boża
opierała się tylko na literze prawa, byłoby to niemożliwe ponieważ nie można
cofnąć tego, co już się stało. Ale Bóg jest nie tylko sprawiedliwością, ale jest
też miłością. Prawo Boże to połączenie sprawiedliwości i miłości, i dlatego
każdy człowiek ma szansę na usunięcie grzechu ze swojego życia. Możliwość taką
dał ludzkości Jezus.
Chrystus przybywając na
ziemię miał do zrealizowania dwa zadania. Pierwsze polegało na przyjęciu na
siebie konsekwencji ludzkich grzechów, co nastąpiło na krzyżu Golgoty, a drugie
to przekazanie ludzkości Prawdy o Bogu, tej prawdy, która została z różnych
przyczyn wypaczona. Jezus z miłości do ludzi ofiarował samego siebie i każdy człowiek,
który z miłości do Niego przyjmie tę ofiarę, zostanie uwolniony od konsekwencji
swoich grzechów. Z kolei przyjęcie z miłością nauk Jezusa i przekazanie w Jego
ręce swojego życia daje możliwość odwrócenia się od grzechu i utrzymywania
przyjętej od Boga szaty sprawiedliwości w nieskalanym stanie. A to prowadzi do
zbawienia.
Cztery ewangelie
zawierają opis tego, co Jezus robił w trakcie swojej ponad trzyletniej
działalności. W tym czasie nauczał ludzi o Bogu, Bożym Prawie i uczył
właściwego rozumienia Bożych przepisów. Uczył i pokazywał na czym polega Boża
miłość, uzdrawiając chorych i uwalniając od demonów. W swoich sprawozdaniach
ewangeliści około czterdzieści razy piszą o tym, że Jezus nauczał, głosił Słowo
lub zwiastował dobrą nowinę a ponad siedemdziesiąt razy podają Jego nauki,
około sześćdziesiąt razy wspominają o uzdrowieniach a dwadzieścia razy o
wypędzaniu demonów.
Jezus przed
wniebowstąpieniem przekazał swoim
uczniom zadanie do wykonania. Przygotowywał ich do tego przez trzy i pół roku.
W tym czasie uczniowie poznawali Prawdę, czyli przede wszystkim Jezusa, oraz
prawdę o Bogu, Prawie Bożym i zbawieniu. Byli świadkami tych wszystkich rzeczy,
które czynił ich Nauczyciel. Słuchali Jego nauk, widzieli jak uwalniał ludzi od
ciężaru grzechu i chorób oraz spod władzy demonów. Teraz zbliżał się moment, w
którym apostołowie mieli kontynuować dzieło Jezusa. Jaka dokładnie misja
została im przydzielona?
W ewangelii Mateusza
znajduje się następujący opis sceny ostatniej rozmowy Jezusa z uczniami, która
odbyła się w Galilei, na górze, z której Jezus został zabrany do nieba: „A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te
słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie
uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami
po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,18-20). Chrystus wskazał
tu na dwa cele działalności ewangelizacyjnej apostołów. Pierwszy to uczynienie
ze wszystkich narodów uczniów Jezusa, a drugi to nauczenie nowych uczniów
przestrzegania wszystkich jego nauk. Został też określony obszar działania
apostołów: cały świat i wszyscy ludzie. Głoszenie ewangelii to przekazywanie
ludziom dobrej nowiny o zbawieniu i miłości Boga do nich. Każdy, kto uwierzy
zostanie poprzez chrzest nowym uczniem Jezusa, a miłość będąca podstawą wiary będzie
ich prowadzić do odwrócenia się od grzechu. Apostołowie dostali też obietnicę i
zapewnienie pomocy od Jezusa, który będzie ich wspierał swoją obecnością i
wszelką mocą, która jest Mu dana.
Ewangelia Marka kończy
się opisem spotkania Jezusa z uczniami: „Na
koniec ukazał się jedenastu uczniom, gdy siedzieli u stołu ... i rzekł im: Idąc
na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i
ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony. A
takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony
wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś
trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci
wyzdrowieją” (Mr 16, 15-18). Mówiąc to Jezus nawiązał do tego, co sam
robił. Wskazał na to, że ważną częścią misji zleconej uczniom jest pomaganie
ludziom w uwalnianiu ich od skutków grzechu, czyli chorób i uzależnieniu od
demonów. Są to „znaki towarzyszące tym, którzy uwierzyli”, będące też
uzupełnieniem zadania określonego u Mateusza, czyli głoszenia ewangelii.
Została też tutaj pokazana droga prowadząca do zbawienia: wiara – chrzest –
zbawienie. Brak wiary oznacza potępienie, podobnie jak wiara bez chrztu. Sam
chrzest został u Marka przedstawiony trochę inaczej niż u Mateusza. Poprzednia
ewangelia mówi o tym, że to uczniowie mają chrzcić tych, którzy uwierzyli,
natomiast z opisu przedstawionego przez Marka nie wynika kto ma chrzcić. Wyjaśnieniem
są słowa Jana Chrzciciela: „Ja chrzciłem
was wodą, On zaś będzie chrzcił was Duchem Świętym” (Mr 1,8), tak więc
słowo ochrzczony oznacza każdego, kto
przeszedł chrzest wodą, wykonany przez człowieka, oraz chrzest Duchem, którego
żaden człowiek wykonać nie może. Tylko dzięki darom Ducha Świętego wierzący
mogą uzdrawiać i wypędzać demony, wyjaśnia to apostoł Paweł w liście do
Koryntian (1 Kor 12,1-11).
W ewangelii Łukasza
ostatni opis rozmowy Jezusa z uczniami poprzedzony jest sprawozdaniem ze
spotkania Chrystusa z dwoma uczniami idącymi do Emaus, w trakcie której Jezus „począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich
proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach” (Ł
24,27). Uczniowie ci tego samego dnia „powrócili
do Jerozolimy i znaleźli zgromadzonych jedenastu i tych, którzy z nimi byli”
(Ł 24,33). Wtedy Jezus ukazał się im i powiedział: „To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się
musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków,
i w Psalmach. Wtedy otworzył im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma. I rzekł im:
Jest napisane, że Chrystus miał cierpieć i trzeciego dnia zmartwychwstać i że,
począwszy od Jerozolimy, w imię jego ma być głoszone wszystkim narodom
upamiętanie dla odpuszczenia grzechów. Wy jesteście świadkami tego. A oto Ja
zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż
zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości” (Ł 24,44-49). Słowa Jezusa
poruszają trzy bardzo ważne kwestie. Pierwsza dotyczy misji głoszenia
ewangelii, która musi być połączona z głoszeniem upamiętania dla odpuszczenia
grzechów. Tylko wiara połączona ze świadomością naszego prawdziwego stanu i
skruchą prowadzi do zbawienia. Jedyną nadzieją każdego człowieka jest zaufanie
Bogu, czego najlepszym przykładem jest apostoł Piotr, który podczas ostatniej
wieczerzy, wierząc w swoje siły, zarzekał się: „Panie, z tobą gotów jestem iść i do więzienia, i na śmierć” (Ł 22,33),
a kilka godzin później trzy razy wyparł się swojego Mistrza. Jezus porównał
wtedy siebie do krzewu winnego, a uczniów do latorośli, i powiedział, że: „beze mnie nic uczynić nie możecie” (J
15,5). Kwestia druga to rola i znaczenie Ducha Świętego, którego obecność jest
niezbędna do wykonania misji i dlatego uczniowie mieli pozostać w Jerozolimie
tak długo, aż zostaną „przyobleczeni mocą z wysokości”. Trzecia dotyczy
nauczania o Chrystusie, które musi być ściśle związane z „zakonem Mojżesza,
prorokami i Psalmami”, znanymi dziś jako Stary Testament. Dlatego też Jezus
„otworzył umysły” uczniów, aby mogli zrozumieć Pisma. To w oparciu o nie mieli oni
głosić dobrą nowinę o zbawieniu. Jakiekolwiek próby pomniejszania znaczenia
Starego Testamentu, czy też jego unieważnienia są całkowicie niebiblijne.
Apostoł Paweł napisał do Tymoteusza: „Całe
Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów,
do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały,
do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany” (2 Tym 3,16-17). Jezus
podkreślał niezmienność Bożego Słowa: „Nie
mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem
rozwiązać, lecz wypełnić. Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo
i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko
to się stanie” (Mt 5,17-18).
Ewangelia Jana kończy
się inaczej niż trzy poprzednie. Jezus nie żegna się tu ze swoimi uczniami i
nie przekazuje im żadnego polecenia dotyczącego ich dalszej działalności. Ale
jest tu fragment, który wnosi coś nowego do tematu nauczania opartego na
Biblii. Jest to ostatnia wypowiedź Jezusa, którą przytoczył Jan, a była ona
skierowana do Piotra: „Rzecze mu Jezus: A
gdybym zechciał, aby ten pozostał, aż przyjdę, co ci do tego? Ty chodź za mną!”
(J 21,22), oraz komentarz Jana do niej: „Więc
rozeszła się wśród braci ta wieść, że ów uczeń nie umrze; wszakże Jezus nie
powiedział, że nie umrze, lecz: A gdybym zechciał, aby ten pozostał, aż
przyjdę, co ci do tego?” (J 21,23). Jest to wskazówka dla każdego, kto
czyta Słowo Boże, aby robił to z uwagą, prosząc Boga aby poprzez Ducha Świętego
dał mu zrozumienie tego, co czyta, a nie próbował wyjaśniać sobie treści Pisma
Świętego w oparciu o własne umiejętności. Bez właściwego zrozumienia Biblii nie
można wywiązać się z zadania przekazanego przez Jezusa. Czy dzisiaj misja ta
jest kontynuowana, a jeżeli tak to z jakim skutkiem? Ocena ta nie jest łatwa,
ale to, co dzieje się obecnie na świecie wskazują raczej na to, że ludzie
odchodzą od Boga i Jego Słowa i że dzisiejszy świat coraz bardziej przypomina
ten z czasów Noego, który został zniszczony przez potop. Jezus zapowiedział to,
mówiąc: „Albowiem jak było za dni Noego,
takie będzie przyjście Syna Człowieczego” (Mt 24,37). Co gorsze, ci którzy
jako wierzący powinni wykonywać misję głoszenia ewangelii, znajdują się w
bardzo złym stanie opisanym w Apokalipsie. List do zboru w Laodycei, dotyczący wierzących
w obecnych czasach, mówi: „Ponieważ
mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz,
żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły” (Ap 3,17). Tylko
trzymanie się Boga i Jego Słowa jest szansą na to, aby nie być „nędzarzem,
biedakiem, ślepym i gołym” i nie być tym, który „pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu”
(Ap 14,10).
25 października 2014
Jedyny Bóg
„Słuchajże Izraelu: Pan, Bóg nasz, Pan
jeden jest.” (Pwt
6,4 BG)
Próbując poznać i zrozumieć Boga podświadomie staramy
się dopasować Go do naszego sposobu postrzegania i oceniania świata. Chcemy
widzieć Boga w takiej postaci, jaka jest możliwa do zaakceptowania przez nasze
zmysły i rozum. Bardzo chętnie dostrzegamy u Boga cechy ludzkie. Już w księdze
Rodzaju czytamy, że Bóg „odpoczął dnia
siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił” (Rdz 2,2). W tej samej
księdze jest napisane, że „żałował Pan,
że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim” (Rdz 6,6). Bóg
może się też rozgniewać, o czym można się wielokrotnie przekonać w Księgach
Mojżeszowych, ale okazuje też swoją litość i miłosierdzie, a przede wszystkim
swoją miłość do ludzi. Z tego powodu postrzegamy Boga jako istotę, która jest
podobna do nas, w czym utwierdzają nas fragmenty Biblii mówiące o stworzeniu: „Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego
do nas” (Rdz 1,26). Imiona które są używane w Słowie Bożym do określenia
Boga, takie jak Pan, Ojciec, Władca, Zbawca, Sędzia, czy Król, także zachęcają
do personifikacji Stwórcy. Efektem tego jest postrzeganie Boga jako istoty
podobnej do człowieka, tylko o większych możliwościach. Czy jest to słuszny
pogląd?
Biblia nie zawiera fizycznego opisu Boga, który
dawałby wyobrażenie tego, jak nasz Stwórca wygląda. Znajdują się w niej natomiast
dwa ciekawe opisy obecności Boga. Księga Wyjścia przedstawia w jaki sposób
Izrael widział obecność Boga na górze Synaj: „góra Synaj cała dymiła, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu. Jej dym unosił
się jak dym z pieca, a cała góra trzęsła sie bardzo” (Wyj 19,18), z kolei
apostoł Jan w Apokalipsie umieścił opis swojej wizji nieba i Boga: „oto tron stał w niebie, na tronie zaś
siedział ktoś; a ten, który na nim siedział, podobny był z wyglądu do kamienia
jaspisowego i karneolowego, a wokoło tronu tęcza, podobna z wyglądu do
szmaragdu, ... a z tronu wychodziły błyskawice i głosy, i grzmoty” (Ap
4,2-5). Kiedy Mojżesz poprosił Boga „Pokaż
mi, proszę, chwałę twoją!”, Pan mu odpowiedział: „Sprawię, że całe dostojeństwo moje przejdzie przed tobą, i ogłoszę imię
‘Pan’ przed tobą ... Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie
człowiek oglądać i pozostać przy życiu ... gdy przechodzić będzie chwała moja,
postawię cię w rozpadlinie skalnej i osłonię cię dłonią moją, aż przejdę, a gdy
usunę dłoń moją, ujrzysz mnie z tyłu, oblicza mojego oglądać nie można” (Wyj 33,18-23). Możliwość oglądania
Boga przez człowieka została też przedstawiona w ewangelii Jana: „Boga nikt nigdy nie widział, lecz
jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go” (J 1,18). Jezus
potwierdził to własnymi słowami mówiąc do Żydów: „Ojca widział tylko Ten, który jest od Boga” (J 6,46).
Wątpliwości mogą budzić te fragmenty Pisma Świętego,
które pozornie zaprzeczają stwierdzeniu o niemożliwości oglądania Boga. Można na
przykład przeczytać, że „rozmawiał Pan z
Mojżeszem twarzą w twarz, tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem”
(Wyj 33,11). Inny przykład rozmowy Boga z człowiekiem znajduje się w księdze
Rodzaju, gdy Pan ukazał się Abrahamowi w dąbrowie Mamre: „A podniósłszy oczy, ujrzał trzech mężów,
którzy stanęli przed nim ... Potem odwrócili się mężowie i poszli stamtąd do
Sodomy. Abraham zaś stał nadal przed Panem, a zbliżywszy się, Abraham rzekł:
Czy rzeczywiście zgładzisz sprawiedliwego wespół z bezbożnym? ... I odszedł
Pan, gdy skończył rozmowę z Abrahamem” (Rdz 18,1-33). Nie ulega
wątpliwości, że Mojżesz i Abraham rozmawiali z Bogiem, trzeba się tylko
zastanowić nad tym, czy w trakcie rozmowy widzieli oni Boga takiego, jakim on
jest w rzeczywistości, czy też w takiej postaci, jaką Bóg wybrał, aby rozmowa
mogła się odbyć. To, że w dąbrowie Mamre Pan ukazał się Abrahamowi w ludzkiej
postaci nie oznacza wcale, że tak rzeczywiście wygląda. „To, co jest zakryte, należy do Pana, Boga naszego, a co jest jawne, do
nas i do naszych synów” (Pwt 29,28). Nasz Stwórca wyraźnie zaznaczył, że
nasza wiedza o nim nie jest kompletna, ponieważ możemy poznać Go tylko w takim
zakresie, w jakim On zdecydował się nam objawić.
Rozważania te prowadzą do ciekawych wniosków na temat
drugiego przykazania: „Nie uczyń sobie
podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze i co jest na ziemi
w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie
będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym” (Pwt
5,8-9). Jest ono nie tylko nawiązaniem do pierwszego przykazania: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”,
ale także ostrzeżeniem, aby nikt nie próbował w jakikolwiek sposób przedstawiać
Boga. Żaden obraz czy rzeźba nie są w stanie oddać prawdy o istocie Boga, a
takie próby nie prowadzą do niczego dobrego. Jedną z zasad wiary adwentystów
jest ta, dotycząca Boga: „Bóg jest jeden:
Ojciec, Syn i Duch Święty, jedność trzech wiekuiście współistniejących osób.
Bóg jest nieśmiertelny, wszechmogący, wszechwiedzący, przewyższający wszystko i
zawsze istniejący. Jest On nieskończony i niepojęty przez ludzkie zrozumienie,
a jednak znany dzięki objawieniu samego siebie. Godzien jest wiecznej czci,
uwielbienia i służby całego stworzenia”.
W drugim zdaniu wymienione są te cechy, które posiada tylko Bóg. W trzecim
określona została relacja między Bogiem i ludźmi, której charakter wynika z
naszych ograniczeń. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie i zrozumieć Boga, wiemy
o nim tylko tyle ile On nam o sobie powiedział. Ostatnie zdanie jest logiczną
konsekwencją przyjęcia tego jaki jest Bóg. Z kolei pierwsze zdanie jest próbą
określenia Boga jako istoty, ale użycie słowa „osób” może prowadzić do próby
„uczłowieczenia” Boga, co z kolei jest źródłem różnego rodzaju poglądów
ariańskich, negujących istnienie Trójcy i zaprzeczających boskości Jezusa. Właściwe
zrozumienie istoty Boga, a właściwie przyjęcie, że nie można jej zrozumieć,
tylko przyjąć to co Bóg nam przekazuje, jest jedną z fundamentalnych kwestii
prowadzących do Prawdy. Do tej Prawdy, o której Jezus powiedział Żydom: „i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi”
(J 8,32). Najlepszą drogą do tego jest oparcie się na faktach przedstawionych w
Biblii. Część z nich została już przytoczona i wynika z nich, że nie powinniśmy
podejmować jakichkolwiek prób personifikacji Boga. To działania zmierzające do
przekroczenia granicy, której przekroczyć nie jesteśmy w stanie. Co jeszcze
podaje nam Biblia?
Stary Testament mówi o Duchu Bożym już na samym
początku księgi Rodzaju: „A ziemia była
pustkowiem i chaosem, ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad
powierzchnią wód” (Rdz 1,2). Duch Pański działał poprzez takich sędziów Izraela,
jak Otniel (Sdz 3,10), Gedeon (Sdz 6,34), Jefta (Sdz 11,29) i Samson (Sdz
13,25). Działał także na króla Saula (1 Sm 10,6) i Dawida (1 Sm 16,13) oraz różnych
proroków (Ne 9,30). Duch Boży to nie tylko forma mocy Boga, ponieważ ma
możliwość przemawiania (2 Sm 23,2) i stwarzania (Hi 33,4), można Go też
zasmucić (Iz 63,10), ma też własną wolę (Ez 1,12).
W Starym Testamencie znajdują się także informacje o
Zbawicielu. Część z nich wskazuje na Boga jako Zbawiciela: „Tak mówi Pan, Król Izraelski i jego
Odkupiciel, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja jestem ostatni, a oprócz mnie
nie ma boga” (Iz 44,6), „Tak mówi
Pan, twój Odkupiciel i twój Stwórca” (Iz 44,24). Bóg zdecydowanie odrzuca
możliwość odkupienia od grzechów przez kogoś innego niż On sam: „Ja, jedynie Ja, mogę przez wzgląd na siebie
zmazać twoje przestępstwa i twoich grzechów nie wspomnę” (Iz 43,25). Jednak
to, co można przeczytać w innym miejscu (Iz 48,16-17): „Od samego początku nie mówiłem w skrytości, odkąd się to dzieje, Ja tam
jestem! A teraz Wszechmogący, mój Pan, posłał mnie i jego Duch. Tak mówi Pan,
twój Odkupiciel, Święty Izraelski” sugeruje, że Odkupiciel zostanie wysłany
przez Boga. Kolejny fragment mówi to jeszcze wyraźniej: „Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie, a my
mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony
jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego
zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni” (Iz 53,4-5). Kolejna
sprzeczność? Nie, jeżeli odrzucić osobowe postrzeganie Boga i przyjąć, że nie
wiemy jaki Bóg jest i że znamy tylko niektóre prawdy o Nim. Nie, jeżeli
przyjmiemy, że chociaż nie potrafimy tego zrozumieć jak jest to możliwe, to
jednak Bóg, Duch Boży i Zbawiciel są Jednym (Jedynym) Bogiem, chociaż są przez
nas dostrzegani jako niezależne od siebie istoty.
Cztery ewangelie Nowego Testamentu to opis życia i
działalności Jezusa Chrystusa. Przedstawione są w nich sytuacje, w których
Żydzi oskarżali Go o to, że podaje się za Boga, a Jezus nigdy nie zaprzeczył
tym oskarżeniom. Podczas rozmów z Żydami wielokrotnie odnosił się do tych
fragmentów Starego Testamentu, które mówiły o tym, że jest Bogiem. W 8
rozdziale ewangelii Jana znajduje się opis jednej z takich dyskusji, podczas
której Jezus powiedział: „Wy jesteście z
niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z
tego świata. Dlatego powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeśli
bowiem nie uwierzycie, że to Ja jestem, pomrzecie w swoich grzechach”.
Bardzo znamienna była reakcja rozmówców Jezusa: „Wtedy pytali go: Kimże Ty jesteś?”. Pomimo odniesienia się do fragmentu
księgi Izajasza, w którym Bóg mówi o sobie: „Dlatego mój lud pozna moje imię, zrozumie w owym dniu, że to Ja jestem,
który mówi: Oto jestem” (Iz 52,6), religijni przywódcy Izraela nie
zrozumieli wypowiedzi Jezusa. Otoczeni murem własnych poglądów nie dopuszczali
do siebie możliwości istnienia innej Prawdy niż ta, którą sobie stworzyli. Ile
dramatyzmu, rozczarowania i bezsilności zawartych jest w odpowiedzi Jezusa: „Po co Ja w ogóle mówię do was?”. Ci,
którzy byli duchowymi przywódcami Izraela albo nie rozumieli Chrystusa, albo
starali się go zabić, kiedy rozumieli że mówi o swojej boskości. A u podstaw
ich działania leżało „osobowe” rozumienie Boga oraz wypowiedź Mojżesza: „Słuchaj Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan
jedynie!” (Pwt 6,4) sugerująca „jednoosobowość” Boga. Może gdyby znali
ostatnią księgę Nowego Testamentu, Apokalipsę, łatwiej by im było zmienić
zdanie na temat Boskości Jezusa Chrystusa. Znajduje się tam fragment, który
łączy wiedzę nowotestamentową o Mesjaszu ze Starym Testamentem. Apostoł Jan
zobaczył w swojej wizji „kogoś podobnego
do Syna Człowieczego ... On zaś ... rzekł: Nie lękaj się, Jam jest pierwszy i
ostatni, i żyjący. Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze
śmierci i piekła” (Ap 1,13-18). Porównanie tego tekstu z przytoczonym
wcześniej cytatem z Izajasza: „Tak mówi
Pan, Król Izraelski i jego Odkupiciel, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja
jestem ostatni, a oprócz mnie nie ma boga” (Iz 44,6) rozwiałoby wszelkie
ich wątpliwości, powinno też rozwiać je dzisiaj.
Co do jakiegokolwiek fizycznego podobieństwa między
Bogiem i stworzonymi przez Niego ludźmi, wystarczy w odpowiedni sposób spojrzeć
na to, co o Bogu wiemy z Biblii. Bóg jest wszechwiedzący, nasza wiedza na temat
otaczającego świata z całą pewnością nie jest pełna i doskonała, a wiedzy na
temat przyszłości nie mamy żadnej. Bóg jest wszechobecny, co samo w sobie jest
trudne, jeżeli nie niemożliwe, do wyobrażenia, człowiek może być w danym
momencie tylko w jednym miejscu. Czy człowiek, lub istota podobna do człowieka,
może słuchać w tym samym czasie kilkunastu innych ludzi? A kilkuset, kilka
tysięcy lub milionów? To kolejna rzecz która jest dla ludzi niemożliwa i
jednocześnie trudna do wyobrażenia. A nasz Bóg nie tylko słyszy wszystkich ludzi,
ale zna też wszystkie ludzkie myśli. „Nie
czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na
ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią” (Wyj 20,4), inaczej
mówiąc nie próbuj wyobrażać sobie Boga w jakiejkolwiek znanej postaci, bo żadna
z nich nie będzie odpowiednia i właściwa. Bóg jest niepojęty przez ludzkie
zrozumienie. Ale nie oznacza to, że nie można odnaleźć pewnych analogii, które
pozwalają na problem Trójcy spojrzeć w trochę inny sposób. Na przykład atmosfera
otaczająca Ziemię. Stanowi jedną całość, nie składa się z rozłącznych i
niezależnych od siebie części, a jednak funkcjonują takie pojęcia jak powietrze
arktyczne czy wiatry równikowe, które wskazują na jakąś część atmosfery, która
ma swoje indywidualne cechy. Ziemskie oceany stanowią jeden system „naczyń
połączonych”, są jakby jednym olbrzymim organizmem a nie kilkoma, które ze sobą
tylko współpracują. I tutaj można wskazać na przykład na prądy morskie, które
mają swój indywidualny zbiór charakterystycznych dla nich cech. Ale nie można
ich oddzielić od otaczających ich wód i wskazać, że są niezależnymi ciałami.
Bóg nie jest taki jak ziemska atmosfera czy też
ziemskie oceany. Jaki jest Bóg wie tylko On sam. Objawia się w takim zakresie,
jaki jest ludziom potrzebny i jednocześnie możliwy do przyjęcia. Biblia nie
jest podręcznikiem o Bogu i nie ma na celu przekazania całej wiedzy o Nim,
ponieważ jest to niemożliwe. Ma natomiast pokazać prawdę o Bożym charakterze i
Bożej miłości do ludzi. Ma wreszcie przyciągać do Boga każdego człowieka nie
strachem przed surowymi konsekwencjami sprzeciwiania się woli Boga, ale przez
miłość do Stwórcy, który oddał sam siebie za nasze grzechy, aby zapewnić nam
zbawienie. Żądania naszego Boga są bardzo proste i podał je Mojżesz: „teraz więc, Izraelu, czego żąda od ciebie
Pan, twój Bóg! Tylko, abyś okazywał cześć Panu, swemu Bogu, abyś chodził tylko
jego drogami, abyś go miłował i służył Panu, swemu Bogu, z całego serca i z
całej duszy, abyś przestrzegał przykazań Pana i jego ustaw, która ja ci dziś
nadaję dla twego dobra” (Pwt 10,12).
21 czerwca 2014
Prawda
„Lecz
nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu
cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć
oddawali” (J
4, 23)
Jezus w rozmowie z Samarytanką w prostych słowach
przedstawił na czym polegał problem ludzi, którzy w tamtych czasach wierzyli w
Boga. Otóż zbyt duży nacisk kładziono na zewnętrzne formy oddawania chwały
Bogu, stąd tak duże przywiązanie Żydów do świątyni w Jerozolimie, czy Samarytan
do góry Garizim. Podobny był też stosunek ludzi do Bożego prawa, ważne było
jego literalne przestrzeganie a nie jego akceptacja i przyjęcie go do serca.
Tymczasem dla Boga nie miejsce i zewnętrzna forma oddawania czci były
najważniejsze, ale wewnętrzna motywacja wierzących. „Obficie obdarzy cię
Pan, Bóg twój, ... jeżeli będziesz słuchał głosu Pana, Boga twego, i będziesz
przestrzegał jego przykazań i ustaw zapisanych w księdze tego zakonu, jeżeli
nawrócisz się do Pana, Boga twego, z całego serca twego i z całej duszy twojej.
To przykazanie bowiem, które ja ci dziś nadaję, nie jest dla ciebie ani za
trudne, ani za dalekie ... lecz bardzo blisko ciebie jest słowo, w twoich
ustach i w twoim sercu, abyś je czynił” (Pwt 30, 9-14). Jezus mówiąc o
„prawdziwych czcicielach” dał do zrozumienia, że mogą też być „czciciele
fałszywi”. Należą do nich ci, którzy nie oparli swojej wiary „na duchu i na
prawdzie”, bardzo ważne więc jest to, aby w naszej wierze nie zabrakło żadnego
z tych dwóch składników. Słowa: „Nie każdy kto do mnie mówi: Panie, Panie,
wejdzie do Królestwa Niebios” (Mt 7, 21) wyraźnie wskazują na to, jak
duże ma to znaczenie.
Duchowy aspekt wiary to przede wszystkim kontakt z
Duchem Świętym, dzięki któremu możliwa jest przemiana grzesznika w człowieka
uświęconego. Ukorzenie się przed Bogiem i otwarcie się na działanie jego Ducha
prowadzi do odwrócenia się od grzechu, czego kulminacyjnym momentem jest
przyjęcie Ducha Świętego „na stałe”, czyli nowonarodzenie. Efektem jest zamiana
wartości „cielesnych” na duchowe, „zwleczenie
starego człowieka wraz z uczynkami jego” (Kol 3, 9). Usunięcie
pożądliwości, chciwości, gniewu, zapalczywości oraz złości, i zastąpienie ich
serdecznym współczuciem, dobrocią, pokorą, łagodnością i cierpliwością, jest
potwierdzeniem oparcia wiary na Duchu Świętym. Odwrócenie się od grzechu, życie
według Bożych standardów i przestrzeganie przykazań są natomiast
potwierdzeniem narodzenia się na nowo: „Kto z Boga się narodził, grzechu nie
popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się
narodził” (1 J 3, 9).
Co dzieje się po nowonarodzeniu, czy przyjęcie Ducha
Świętego jest gwarancją zbawienia? Jezus powiedział Nikodemowi, że: „jeśli
się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (J
3, 3), tak więc chrzest Duchem nie jest gwarancją tylko przepustką do
zbawienia, jest jak wiza, która daje prawo wjazdu do kraju, który ją wystawił,
ale żeby do niego wjechać trzeba jeszcze przejść przez kontrolę na granicy. Czy
Biblia to potwierdza i są w niej wypowiedzi potwierdzające to, że można stracić
zbawienie po nowonarodzeniu? Apostoł Piotr w swoim liście pisze o ludziach,
którzy: „przez poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa wyzwolili sie od
brudów świata, lecz potem znowu się w nie uwikłali, to stan ich ostateczny jest
gorszy niż poprzedni. Lepiej bowiem byłoby dla nich nie poznać drogi
sprawiedliwości, niż poznawszy ją, odwrócić się od przekazanego im świętego
przykazania” (2 P 2, 20-21). Gdyby taka sytuacja była niemożliwa, to
Piotr nie wspominałby nawet o niej, a jednak ostrzega przed taką możliwością. W
jaki sposób można utrzymać stan, który został osiągnięty po przyjęciu Ducha
Świętego? Trzeba zgodnie ze słowami Jezusa oddawać Bogu cześć „w duchu i w
prawdzie”. Piłat podczas przesłuchania powiedział do Jezusa: „Co to jest
prawda?” (J 18, 38). Nie wiedział o tym, że właściwym pytaniem było
nie „co” a „kto”, albowiem Prawda stała wtedy przed Piłatem. Jezus powiedział o
sobie: „Ja jestem droga i prawda, i żywot” (J 14, 6), wiemy też że:
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo” (J
1, 1) oraz że: „Słowo ciałem się stało” (j 1, 14). Tak więc wiara
musi być też oparta na Prawdzie, czyli Słowie Bożym i musi być z nim zgodna.
Nie może być zresztą inaczej, ponieważ Duch Święty jest też „Duchem prawdy”,
który zgodnie z obietnicą Jezusa daną apostołom: „nauczy was wszystkiego i
przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem” (J 14, 26). Modląc się do
Boga w ogrodzie Getsemane, Jezus powiedział o apostołach: „Nie proszę, abyś
ich wziął ze świata, lecz abyś ich zachował od złego. Nie są ze świata, jak i
Ja nie jestem ze świata. Poświęć ich w prawdzie twojej; słowo twoje jest
prawdą. Jak mnie posłałeś na świat, tak i ja posłałem ich na świat; I za nich
poświęcam siebie samego, aby i oni byli poświęcenie w prawdzie” (J 17,
15-19). O tym jak ważne jest oparcie się na prawdzie, możemy przeczytać w
liście do Kolosan. Apostoł Paweł napisał w nim: „Dziękujemy Bogu ... bo
usłyszeliśmy o wierze waszej w Chrystusie Jezusie i o miłości, jaką żywicie dla
wszystkich świętych, dla nadziei, która jest przygotowana dla was w niebie; o
niej to słyszeliście ... usłyszeliście i poznaliście łaskę Bożą w prawdzie ...
Dlatego ... nie przestajemy się za was modlić i prosić, abyście doszli do
pełnego poznania woli jego we wszelkiej mądrości i duchowym zrozumieniu,
abyście postępowali w sposób godny Pana ku zupełnemu jego upodobaniu, wydając
owoc w każdym dobrym uczynku i wzrastając w poznawaniu Pana” (Kol 1,
3-10). Ciekawe i pouczające jest to, w jaki sposób Paweł pisze o Kolosanach.
Najpierw stwierdza, że mają wiarę w Boga i miłość do braci oraz znają łaskę
Bożą, ale później dodaje, że powinni dążyć do pełnego poznania woli Boga, „we
wszelkiej mądrości i duchowym zrozumieniu”, ponieważ dopiero wtedy będą
mogli postępować tak, jak tego oczekuje Bóg i „wzrastać w poznawaniu Pana”.
„Szukajcie Pana i mocy jego, Szukajcie zawsze oblicza jego!” (Ps
105, 4). Odkrywanie coraz to nowszych prawd o Bogu umacnia wiarę i pozwala
coraz lepiej poznawać głębię Bożej miłości do nas. Im bliżej jesteśmy Prawdy
tym łatwiej jest nam wykryć kłamstwa o Bogu, które diabeł stara się przemycić
do naszego życia, „szukajcie Pana, a żyć będziecie” (Am 5, 6).
Biblia przedstawia nam plan naszego zbawienia. Jest on
prosty: przyjąć ofiarę Chrystusa poprzez ukorzenie się przed Bogiem i wyrażenie
skruchy; odwrócenie się od dotychczasowego życia i zmiana priorytetów na
„duchowe”; nawrócenie się i przyjęcie Ducha Świętego, wraz z „szatą
sprawiedliwości”, która przesłania wcześniejsze grzechy; wreszcie utwierdzanie
tego stanu, zgodnie na przykład z tym, co apostoł Paweł napisał do Filipian: „I
o to modlę się, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i
wszelkie doznanie, abyście umieli odróżniać to, co słuszne, od tego, co
niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy, pełni owocu
sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa, ku chwale i czci Boga” (Flp 1,
9-11). Prostota tego planu jest zniekształcana przez diabła na wszystkie
możliwe sposoby, a im bliżej czasów końca, tym bardziej intensywne sa jego
działania. Biblia ostrzega nas o tym wielokrotnie, na przykład słowami apostoła
Pawła, piszącego do Tesaloniczan: „prosimy
was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to
przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany,
jakoby już nastał dzień Pański ... bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie
odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik,
który wynosi sie ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem
boskiej czci, a nawet zasiądzie w
świątyni Bożej, podając się za Boga ... A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą
szatana z wielką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, i wśród wszelkich
podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli
miłości prawdy, która mogła ich zbawić” (2 Tes 2, 1- 10). Jakże aktualne są
słowa Jezusa, wypowiedziane do Żydów: „Jeżeli
wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę,
a prawda was wyswobodzi” (J 8, 31-32).
7 czerwca 2014
Czasy końca
„A trzeci anioł szedł za nimi,
mówiąc donośnym głosem: Jeżeli ktoś odda pokłon zwierzęciu i jego posągowi i
przyjmie znamię na swoje czoło lub na swoją rękę, to i on pić będzie samo
czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu i będzie męczony w ogniu i w
siarce wobec świętych aniołów i wobec Baranka. A dym ich męki unosi się w górę
na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i w nocy ci, którzy oddają
pokłon zwierzęciu i jego posągowi, ani nikt, kto przyjmuje znamię jego imienia.
Tu się okaże wytrwanie świętych, którzy przestrzegają przykazań Bożych i wiary
Jezusa” (Ap 14, 9-12)
Pewien pastor
użył w swoim kazaniu ciekawego porównania współczesnych chrześcijan do
uczestników biegu długodystansowego. W opowiedzianej przez niego historii większość
biegaczy po rozpoczęciu biegu i przebyciu kilku metrów zatrzymała się i zaczęła
cieszyć się z tego, że wystartowali. Zaczęli zachowywać się tak, jakby już byli
zwycięzcami. Zapomnieli jednak, że aby wygrać nie wystarczy wystartować, przede
wszystkim należy dobiec do mety. Czy rzeczywiście współcześni chrześcijanie
zachowują się w taki sposób? Co na ten temat mówi Biblia, w jaki sposób opisuje
to w proroctwach dotyczących naszych czasów?
Objawienie św.
Jana najdokładniej przedstawia wydarzenia czasów końca, jest jednak księgą,
która w zdecydowany sposób różni się od całej reszty Nowego Testamentu.
Apokalipsa jest w nim jedyną księgą proroczą i została napisana językiem pełnym
symboli, które dla nieprzygotowanego czytelnika są trudne do zrozumienia.
Apostoł Jan opisywał przecież wydarzenia, które z jego punktu widzenia miały
nastąpić w odległej przyszłości. Zostały mu one przedstawione w taki sposób,
aby mógł je spisać posługując się znanymi mu pojęciami. Głównym problemem było
to, w jaki sposób językiem współczesnym dla Jana przedstawić przyszłe
wydarzenia. Z kolei dla nas największym problemem jest odnalezienie w
symbolicznym języku Biblii otaczającej nas rzeczywistości.
„A
dwudziestu czterech starszych, którzy siedzą na tronach swoich przed Bogiem,
upadło na oblicza swoje i oddało pokłon Bogu, mówiąc: Dziękujemy ci, Panie,
Boże Wszechmogący, który jesteś i byłeś, że przejąłeś potężną władzę swoją i
zacząłeś panować; i popadły w gniew narody, lecz i twój gniew rozgorzał, i
nastał czas sądu nad umarłymi, i oddawanie zapłaty sługom twoim prorokom i
świętym, i tym, którzy się boją imienia twego, małym i wielkim, oraz wytracenia
tych, którzy niszczą ziemię” (Ap 11, 17-18). Czasy końca to przede wszystkim ostateczne rozwiązanie problemu
grzechu. Świat jaki znamy przestanie istnieć: „śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie
będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły, i rzekł Ten, który siedział na
tronie: Oto wszystko nowym czynię” (Ap 21, 4-5). Bóg obiecuje, że nie
będzie poprawiał istniejącego świata, ale wszystko stworzy na nowo. Na nowej
Ziemi nie będzie miejsca na jakikolwiek grzech, zostanie on wcześniej
unicestwiony. Ten sam los spotka tego, od którego zaczęła się cała historia zła i
odstępstwa, czyli Lucyfera, oraz wszystkich jego „wspólników”: „I pojmane zostało zwierzę, a wraz z nim
fałszywy prorok, który przed nim czynił cuda, jakimi zwiódł tych, którzy
przyjęli znamię zwierzęcia i oddawali pokłon posągowi jego. Zostali oni obaj
wrzuceni żywcem do jeziora ognistego, gorejącego siarką” (Ap 19, 20), „a diabeł, który ich zwodził, został
wrzucony do jeziora z ognia i siarki, gdzie znajduje się też zwierzę i fałszywy
prorok, i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków” (Ap 20, 10). W tym
samym jeziorze ognistym znajdą swój koniec śmierć, piekło oraz wszyscy ludzie,
którzy nie są zapisani w księdze żywota. Wprawdzie nikt nie zna zawartości tej
księgi, ale w Biblii można odnaleźć informacje o tym, kto nie został do niej
wpisany: „Udziałem zaś bojaźliwych i
niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i
bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką” (Ap
21, 8). Boże miłosierdzie i sprawiedliwość polegają na tym, że pomimo naszych
występków i łamania Prawa, Bóg nie odwraca się od nas, ale cały czas nas ostrzega
i wskazuje właściwą drogę. Bóg nigdy nie działał bez wcześniejszego przekazania
poprzez swoich proroków tego, co zaplanował. Ostatnie ostrzeżenie które będzie
miało miejsce tuż przed zakończeniem historii grzechu, zostało zapowiedziane w
Apokalipsie w wizji trzech aniołów. Pierwszy wskazuje na to, co trzeba zrobić,
aby uniknąć drugiej śmierci, czyli jeziora ognistego: „Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego, i
oddajcie pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód” (Ap
14, 7). Z kolei trzeci anioł mówi o tym, jaka droga prowadzi do zagłady: „Jeżeli ktoś odda pokłon zwierzęciu i jego
posągowi i przyjmie znamię na swoje czoło lub na swoja rękę, to i on pić będzie
samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu i będzie męczony w ogniu
i w siarce wobec świętych aniołów i wobec Baranka” (Ap 14, 9-10). Jedynym
ratunkiem jest oddanie chwały Bogu i uznanie jego sprawiedliwości. Co dokładnie
oznacza oddawanie chwały? Pierwszy anioł przedstawił Boga jako tego, który „stworzył
niebo i ziemię, i morze, i źródła wód”. Nawiązał tym samym do stworzenia świata
(Rdz 1, 1), potopu jako symbolu końca (Rdz 7, 11) oraz Prawa Bożego czyli Dekalogu
(Wj 20, 11). Nasz stosunek do Bożych Przykazań wskazuje na to, czy oddajemy
Bogu chwałę: „kto mnie [Jezusa] miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie”
(J 14, 23); czy też odrzucamy Bożą miłość: „kto
mnie nie miłuje, ten słów moich nie przestrzega” (J 14, 24). Zakończenie
opisu misji trzech aniołów również podkreśla istotną rolę Prawa: „Tu się okaże wytrwanie świętych, którzy
przestrzegają przykazań Bożych i wiary Jezusa” (Ap 14, 12).
Bóg słowami
proroka ostrzega nas, że „nadeszła godzina sądu jego” i nawołuje do nawrócenia. Czy traktujemy te słowa poważnie? Obraz naszego pokolenia przedstawiony w
Piśmie Świętym wskazuje niestety na to, że tak nie jest. „Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjście Syna
Człowieczego. Bo jak w dniach owych, przed potopem jedli i pili, żenili się i
za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki. I nie spostrzegli
się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna
Człowieczego” (Mt 24, 38-39). Jezus opisał tymi słowami stan całej
ludzkości w czasach końca, więc może nie dotyczy to chrześcijan. Okazuje się,
że nawet oni nie są wyjątkiem. W poselstwie do zboru w Laodycei, który jest
obrazem kościoła naszych czasów, Jezus powiedział: „Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie
potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły.
Radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i
abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja,
oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał” (Ap 3, 17-18). Złoto
jest tu symbolem mądrości Bożej, bogactwa duchowego przekazywanego nam poprzez
Słowo Boże. Można je „nabyć”, ale tylko poprzez oddanie się Jezusowi i przyjęcie
Bożej szaty sprawiedliwości. Musi to być jednak poprzedzone „przejrzeniem”,
odzyskaniem duchowego wzroku dzięki działaniu w nas Ducha Świętego. Bóg
ostrzega nas, że im bliżej końca, tym trudniej będzie „odzyskać wzrok”,
ponieważ: „zawrzał smok gniewem na
niewiastę, i odszedł, aby podjąć walkę z resztą jej potomstwa, które strzeże przykazań
Bożych i trwa przy świadectwie o Jezusie” (Ap 12, 17). Smok, czyli szatan,
robić będzie wszystko, aby odciągnąć ludzi od Boga i walczyć będzie z „resztą potomstwa
niewiasty”, czyli Kościoła Bożego. Słowo „reszta” sugeruje, że nie będzie ich
zbyt wielu, co zgadza się ze słowami Jezusa: „I wówczas wielu się zgorszy i nawzajem wydawać się będą, i nawzajem
nienawidzić. I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu. A ponieważ
bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie” (Mt 24, 10-12). Jakże
ważne jest w tych czasach posiadanie Bożych darów: złota i maści przywracającej
wzrok, jak istotne jest ich używanie owocujące przestrzeganiem przykazań, co
jest znakiem wyróżniającym „resztę potomstwa niewiasty”. Poselstwo pierwszego
anioła wskazuje nie tylko na Dekalog, użyte w nim zostały określenia umieszczone przez Boga na kamiennych tablicach w
czwartym przykazaniu: „Gdyż w sześciu
dniach uczynił Pan niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego
dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień sabatu i poświęcił go” (Wj
20, 11). Diabeł doskonale wie, że „ktokolwiek
bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego”
(Jk 2, 10), i dlatego robi wszystko co możliwe, aby przekonać ludzi do
lekceważenia tego przykazania. Trudno jest spotkać osobę wierzącą, która
kwestionowała by którekolwiek z pozostałych dziewięciu przykazań, ale równie
trudno jest spotkać chrześcijanina, który w taki sam sposób podchodzi do
czwartego przykazania. Czy to nie jest zastanawiające, że ludzie głęboko wierzący
w Boga, podczas czytania przykazań nagle tracą wzrok, kiedy dochodzą do
przykazania o sabacie? „Jeśli mnie
miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie” (J 14, 15).
Największe
objawienie mocy Bożej po potopie miało miejsce podczas wyprowadzania Izraela z
Egiptu. Bóg poprzez swojego proroka Mojżesza próbował nakłonić faraona do
wypuszczenia Żydów z niewoli. Kolejne, coraz poważniejsze i groźniejsze plagi
nie przekonały go do zmiany decyzji, faraon wciąż pozostawał nieugięty, przede
wszystkim w stosunku do Boga. Dopiero śmierć pierworodnego syna wstrząsnęła nim
na tyle mocno, że zmienił zdanie. Podobna sytuacja będzie miała miejsce w czasach
końca, na ziemię zostanie wylanych siedem czasz gniewu Bożego – siedem plag. I
tak samo jak w przypadku faraona, nie spowodują one nawrócenia ludzi do Boga: „I byli ludzie popaleni
wielkim żarem, i bluźnili imieniu Boga, który ma moc nad tymi plagami, a nie
upamiętali się, by mu oddać chwałę … I bluźnili Bogu niebieskiemu z powodu
swoich bólów i z powodu swoich wrzodów, i nie upamiętali się w swoich uczynkach
… I spadły z nieba na ludzi ogromne centnarowe kawały gradu; a ludzie bluźnili
Bogu z powodu plagi gradu, gdyż plaga ta była bardzo wielka” (Ap 16, 9-21).
Tak jak w historii Izraela przyszedł moment, w którym skończył się dla nich
czas łaski, tak samo stanie się przed ponownym przyjściem Jezusa, czas łaski się
skończy. Czy nie powinniśmy wziąć sobie głęboko do serca tego, co już dawno
temu powiedział Jeremiasz: „Rzeczy
okropne i ohydne dzieją się w tym kraju. Prorocy prorokują fałszywie, a kapłani
nauczają według własnego widzimisię: mój lud zaś kocha się w tym. Lecz co poczniecie, gdy to się skończy?”
(Jr 5, 30-31).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
