17 lipca 2018

Znaki uczniostwa

  Jezus Chrystus przed swoim wniebowzięciem przekazał swoim uczniom misję do wykonania. Powiedział: "Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody" (Mt 28,19). Powiedział też w jaki sposób ci, którzy są Jego uczniami, mają "czynić" kolejnych uczniów. Mają to robić chrzcząc ich w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc ich przestrzegania wszystkiego, co Jezus im przekazał. Jezus powiedział też w jaki sposób uczniowie oraz ci, którzy będą obserwować uczniów, będą mogli rozpoznać, że wypełniają Jego wolę. "A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją" (Mk 16,17-18). 

  Obserwując to, co dzieje się dzisiaj w wielu różnych kościołach, zauważyć można dwie tendencje. Jedna z nich to skupienie się na tym co powinniśmy robić, druga z nich koncentruje się na nadnaturalnych znakach o których czytamy w ewangelii Marka. Pierwsza tendencja sprowadza się do obniżania rangi nadnaturalnych wydarzeń, druga do obniżania rangi posłuszeństwa Bogu. Obie możliwości mają ze sobą coś wspólnego, mianowicie obie sprowadzają się do wybiórczego przyjmowania Bożego Słowa. Pewne wypowiedzi w Piśmie Świętym są traktowane jako najważniejsze, a inne są interpretowane jako mniej istotne. Czy takie podejście jest właściwe?

  Kiedy szatan kusił Jezusa na pustyni, On odpowiedział mu: "Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mt 4,4). Co to znaczy "każdym słowem"? Czy to stwierdzenie daje nam prawo do tego, aby nie tyle lekceważyć, ale nie zwracać uwagi na pewne wersety w Biblii? Jeżeli Jezus powiedział o przestrzeganiu wszystkiego, o czym mówił, to nie można twierdzić, że kwestia posłuszeństwa Bogu nie jest taka istotna. Ona jest istotna, wręcz fundamentalna, ponieważ jest tą kwestią, która podzieliła świat. To z powodu nieposłuszeństwa swojemu Stwórcy Boże stworzenia uległy zepsuciu. Plan zbawienia ma na celu przywrócenie stanu pierwotnego, w którym nie było problemu nieposłuszeństwa. Jeżeli ktokolwiek ma wrażenie, że można być nieposłusznym, inaczej mówiąc grzeszyć, a mimo to być zbawionym, to niech sprawdzi, dlaczego Adam i Ewa zostali wygnani z ogrodu Eden. Temat grzeszenia jest kolejnym kontrowersyjnym tematem, jednak nie chcę go tu rozwijać. Powiem tylko, że Biblia nie wyklucza nas ze zbawienia dlatego, że popełnialiśmy grzechy, ale dlatego, że nie chcemy przestać grzeszyć. Tak więc kwestia posłuszeństwa jest bardzo ważna. Istotne jest w niej to, jak jest ona rozumiana. Historia Izraela pokazuje, że nie chodzi tu o zewnętrzne posłuszeństwo, jakiego skrupulatnie przestrzegali faryzeusze, ale o posłuszeństwo będące potrzebą serca, posłuszeństwo będące efektem miłości. "Bóg jest miłością" (1 J 4,8) i beż tej miłości, czyli bez Boga, prawdziwe posłuszeństwo nie jest możliwe.

  Problem z posłuszeństwem polega też na tym, że zbyt często skupiamy się na jego zewnętrznych objawach, a pomijamy to, co jest w naszych sercach. Apostoł Jan napisał: "Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe" (1 J 5,3). Jak często w naszym życiu nie czujemy tego? Jak często myślimy o tym, że bycie posłusznym Bogu jest bardzo uciążliwe, że przestrzeganie przykazań jest takie trudne? Zgodnie z tym, co mówi Biblia, jeżeli jesteśmy uczniami Jezusa to nie powinno tak być. Może powinniśmy w takim przypadku dojść do wniosku, że problem nie leży po stronie uciążliwych Bożych wymagań, ale po naszej stronie? Może nie pozwoliliśmy Bogu na to, aby usunął z nas nasze przywiązanie do grzechu? Jezus żył wśród nas i jako człowiek objawił nam doskonałe posłuszeństwo Bogu. Dlaczego to zrobił? Aby udowodnić nam i całemu światu, że jest to możliwe, o ile trwamy w stałej łączności z Bogiem. "Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie" (J 15,5). Tak więc skupiając się tylko na zewnętrznych objawach posłuszeństwa możemy zgubić najważniejszą jego część, stan naszych serc. Prowadzi to do coraz większego formalizmu i odrzucaniu tych fragmentów Biblii, które na ten formalizm wskazują. Apostoł Paweł napisał o uczynkach ciała i o owocu Ducha. Prawdziwe posłuszeństwo objawia się owocem Ducha, czyli miłością, radością, pokojem, cierpliwością, uprzejmością, dobrocią, wiernością, łagodnością, wstrzemięźliwością (Gal 5,22-23). Z prawdziwym posłuszeństwem związany jest też całkowity brak uczynków ciała, nie ma w nim miejsca na wszeteczeństwo, nieczystość, rozpustę, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwo, pijaństwo, obżarstwo. Co istotne, ujawnienie się choćby jednej z tych rzeczy powoduje, że nie możemy mówić o posłuszeństwie.

  Jednym ze skutków niewłaściwie rozumianego posłuszeństwa jest też odrzucenie nadnaturalnych znaków, które powinny towarzyszyć nam, ludziom uważającym się za uczniów Jezusa. Skoro nie widzimy wśród nas takich znaków, to o wiele łatwiej jest stwierdzić, że nie są one konieczne, że nie jest to odpowiedni czas na nie, niż przyznać, że to my nie jesteśmy przygotowani na to, aby Duch Święty mógł poprzez nas objawiać Bożą chwałę przy pomocy takich darów jak uzdrawiania, wypędzania demonów czy mówienia językami. Czy twierdząc to mamy rację? Każdy z nas powinien każdego dnia badać samego siebie pod kątem tego, co jest dla nas najważniejsze, co zajmuje nasze myśli, jakie są nasze pragnienia? Czy w naszym życiu na pierwszym miejscu zawsze jest Bóg? Jeżeli tak, to zgodnie ze słowami Jana, posłuszeństwo Bogu nie powinno być dla nas uciążliwe. Posłuszeństwo powinno sprawiać nam radość i zadowolenie, powinno być tym, czego pragnie nasze serce. Jeżeli tak nie jest, to nie możemy nazywać się uczniami Jezusa.

  Druga opcja, czyli skupianie się tylko na nadprzyrodzonych znakach wskazujących na działanie Ducha Świętego, także obarczona jest podobnym niebezpieczeństwem jak pierwsza. Oparcie się na takich znakach jak wypędzanie demonów, mówienie językami czy uzdrawianie, może skutkować odejściem od tych wypowiedzi Pisma Świętego, które wskazują na znaczenie posłuszeństwa. Te znaki mają towarzyszyć uczniom, co oznacza, że wśród uczniów powinny być obecne, ale nie oznacza to, że mają być obecne w życiu każdego ucznia, nie oznacza to też, że nie muszą występować inne znaki. A jednym z nich jest właśnie posłuszeństwo, które bardzo często jest lekceważone.

  Na koniec chcę podać cytat z książki Ellen White "Życie Jezusa":

  "Gdy Zbawiciel powiedział: „Idźcie (...) i czyńcie uczniami wszystkie narody”, powiedział także: „A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą. Węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.” Marka 16,17.18. Ta obietnica jest tak samo dalekosiężna jak misja. Nie wszystkie dary udzielane są każdemu wierzącemu. Duch Święty rozdziela je „każdemu poszczególnie, jak chce” (1 Koryntian 12,11), ale dary te są obiecane każdemu wierzącemu, odpowiednio do jego potrzeb w służbie dla Pana. Obietnica ta jest równie pewna i niezawodna jak za czasów apostolskich. „A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli”. Jest to przywilej dzieci Bożych, które powinny wiarą uchwycić się wszystkiego, co może ją potwierdzić.
„Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją”. Nasz świat jest wielkim szpitalem, ale Chrystus przyszedł, aby uzdrawiać chorych i ogłosić wyzwolenie więźniom szatana. Jezus był ucieleśnieniem zdrowia i siły, udzielał więc swego życia chorym, nieszczęśliwym i opętanym przez demony. Nie odwrócił się od żadnego z tych, którzy przyszli do Niego, aby otrzymać Jego uzdrawiającą moc. Wiedział, że ci, którzy prosili Go o pomoc, sami sprowadzili na siebie chorobę, ale nie odtrącał ich i uzdrawiał. A gdy moc Chrystusa wlewała się w te biedne dusze, poczynały one rozumieć swój grzech i wielu równocześnie z uzdrowieniem fizycznym doznało uzdrowienia duchowego. Ewangelia wciąż posiada tę samą moc, dlaczegóż więc i my dzisiaj nie moglibyśmy być świadkami tych samych skutków?"
{ZJ 590.4-591.1}

  Niech każdy z nas spróbuje sobie sam odpowiedzieć na to ostatnie pytanie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz