11 lipca 2018

Problem z sercem

  "W królestwie Bożym nie zdobywa się pozycji poprzez faworyzowanie. Nie zdobywa się jej ani nie osiąga poprzez odgórne nadanie. Wynika ona z charakteru. Korona i tron są znamionami osiągniętego stanu; stanowią dowód na to, że ‘ja’ zostało pokonane dzięki naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi" (DA 549)
  "Ten, który chodził po wzburzonych falach i słowem uciszał ich wściekły ryk, który wypędzał demony, rozpoznające w Nim Syna Bożego, który przerwał sen śmierci i zachwycał tłumy swymi słowami mądrości, nie był w stanie dosięgnąć serc tych, których zaślepiły uprzedzenia i nienawiść i którzy uparcie odrzucali światło" (DA 541)

  Te dwa fragmenty z książki "Pragnienie wieków" pokazują jak ważny jest stan naszych serc, jak ważna jest zmiana charakteru. Kluczem do właściwego posłuszeństwa Bogu nie jest przestrzeganie literalnie rozumianych przykazań, ale potrzeba ich przestrzegania wypływająca z głębi serca.
Ten kto stara się żyć zgodnie z prawem, jednak nie odczuwa wewnętrznego pragnienia do takiego życia i jednocześnie nie czuje w sobie niechęci, wręcz nienawiści do samego grzechu, jest z góry skazany na porażkę. Najlepszym tego dowodem jest historia Izraela. Czy ktoś ma wątpliwości co do tego, że faryzeusze starali się ze wszystkich sił przestrzegać Bożych przykazań? Apostoł Paweł potwierdza to w swoich listach. Jednak ich starania były efektem zaakceptowania prawa przez rozum. Żydzi znali literę prawa, ich rozumienie ograniczało się do zachowania i nie obejmowało sfery emocjonalnej. To tak, jakby mężczyzna chciał być dobrym mężem jedynie dzięki temu, że wykonuje wszystko to, co według niego powinien robić dobry mąż. Jednak to co robi wynika z wiedzy jaką ma na temat zachowania dobrego męża, a nie z potrzeby serca. Nie jest skutkiem uczucia, które powinno być fundamentem jego związku. Dokładnie tak samo jest z wiarą i posłuszeństwem. Droga do prawdziwej wiary prowadzi przez nasze serca.

  Jednym z głównych celów misji Jezusa na ziemi było wywarcie takiego wpływu na nasze serca, aby te zapragnęły odwrócenia się od tego co złe, od grzechu. Apostoł Piotr podczas kazania w świątyni, powiedział do słuchających go Żydów: "Wam to Bóg najpierw, wzbudziwszy Syna swego, posłał go, aby wam błogosławił, odwracając każdego z was od złości waszych" (Dz 3,26). Pragnieniem Jezusa było i jest, abyśmy się odwrócili od grzechu, aby nasze serca przestały pragnąć tego, co złe, a zaczęły tęsknić za tym, co dobre. Nie jest to coś, o czym mówi tylko Nowy Testament. "Niech Pan, Bóg nasz, będzie z nami, jak był z naszymi ojcami, niech nas nie opuści ani nas nie porzuci. Niech raczej skłoni nasze serca ku sobie, abyśmy postępowali wszystkimi jego drogami, przestrzegając jego przykazań i ustaw, i praw, jakie nadał naszym ojcom (...) Niech będzie wasze serce szczere wobec Pana, Boga naszego, abyście postępowali według jego ustaw i przestrzegali jego przykazań" (1 Krl 8,57.61).
Są tylko dwie możliwości. Albo na skutek poznania prawdy o Bogu i jego miłości do nas, upadłych ludzi, nasza duma i egoizm zostaną skruszone i z pokorą oddajemy się Bogu, albo duma i egoizm wygrywają na skutek braku poznania prawdy o Bogu. Ta druga opcja kończy się niestety źle. Dokładnie tak, jak w przypadku tych Żydów, "których zaślepiły uprzedzenia i nienawiść i którzy uparcie odrzucali światło". Ich serca uległy zatwardzeniu, zamykając tym samym Bogu dostęp do nich, a otworzyły się szeroko na wpływ szatana. Stali się niewolnikami szatana, który tak ich zaślepił, że nie potrafili przyjąć prawdy. 

  Dzisiaj nic się nie zmieniło, walka nadal toczy się o nasze serca. Jezus do niczego nas nie zmusza, ale pokornie stoi u drzwi do naszych serc i puka: "Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego" (Ap 3,20). Trzeba po pierwsze usłyszeć Jego głos, a następnie podjąć świadomą decyzję i otworzyć drzwi. Otwarciem drzwi jest tak naprawdę chęć i potrzeba przyjścia do Jezusa, potrzeba otrzymania od Niego pomocy niezbędnej do uwolnienia z niewoli grzechu. Kto nie odczuwa tej potrzeby, kto nie widzi nic złego w tym, co robi, ten nie otwiera drzwi Jezusowi. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz