Mateusz 11:29-30
Weźcie na
siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a
znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a
brzemię moje lekkie
Śmierć w Biblii
pojawia się już od czwartego rozdziału Księgi Rodzaju, gdy Kain zabił swojego
brata Abla. W piątym rozdziale tej księgi słowo „umarł” pojawia się osiem razy.
Następnie mamy opis potopu, w trakcie którego zginęła prawie cała ludzkość, za
wyjątkiem ośmiu osób. Śmierć zakończyła też życie mieszkańców Sodomy i Gomory
oraz prawie wszystkich pierworodnych w Egipcie. Każda śmierć jest tragedią,
jednak myślę, że dla każdego rodzica najbardziej tragiczna jest śmierć własnego
dziecka.
Co czuł Jair, przełożony
synagogi, kiedy poszedł do Jezusa prosić o pomoc dla umierającej córki?
„A oto
przyszedł mąż, imieniem Jair, który był przełożonym synagogi, i padł do nóg
Jezusa, i prosił go, aby wstąpił do jego domu, gdyż miał córkę, jedynaczkę, w
wieku około dwunastu lat, a ta umierała” (Łukasza 8:41-42)
A co czuł Jair,
kiedy otrzymał wiadomość, że jego córka już zmarła?
„nadszedł
ktoś od przełożonego synagogi, mówiąc: Umarła córka twoja, nie trudź już
Nauczyciela” (Łukasza 8:49).
Jakie myśli
przyszły do głowy Jairowi i jaką rozpaczą napełniło się jego serce, kiedy
usłyszał te słowa: „Umarła córka twoja”. A jaką rozpacz czuła uboga wdowa z
Nain, kiedy straciła swojego jedynego syna? O czym myślała, kiedy brała udział
w pogrzebie swojego syna?
„A zaraz
potem udał się do miasta, zwanego Nain, i szli z nim uczniowie jego i mnóstwo
ludu. A gdy się przybliżał do bramy miasta, oto wynoszono zmarłego, jedynego
syna matki, która była wdową, a wiele ludzi z tego miasta było z nią”
(Łukasza 7:11-12).
Jak wielka
rozpacz czujemy w słowach wypowiedzianych przez króla Dawida po śmierci jego
syna Absaloma. Absalom chciał wprawdzie odebrać Dawidowi tron i był gotów zabić
własnego ojca, a mimo to Dawid, kiedy dowiedział się o jego śmierci, rozpaczał:
„Wtedy król
zadrżał i wstąpiwszy do górnej komnaty nad bramą, zaczął płakać. I chodząc tam
i z powrotem tak wołał: Synu mój, Absalomie! Obym to ja był umarł zamiast
ciebie! Absalomie, synu mój, synu mój!” (2 Samuela 18:33).
Co było źródłem
tak wielkiej rozpaczy Jaira, wdowy z Nain i Dawida? Co jest do dziś powodem,
dla którego wielu rodziców rozpacza po śmierci swoich dzieci? Dlaczego wielu z
nich nie potrafi pogodzić się z tym, że ich ukochane dziecko straciło życie?
Powodem tej
rozpaczy jest miłość. Dla kochającego rodzica strata ukochanego dziecka to
wielka tragedia.
A teraz
wyobraźmy sobie co czuje Bóg, kiedy widzi jak umierają Jego ukochane dzieci.
Bóg jest miłością.
„Kto nie
miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością” (1 Jana 4:8).
Ponieważ Bóg
nas kocha, ponieważ On kocha wszystkich ludzi, to chce, aby wszyscy ludzie żyli
razem z Nim w Jego Królestwie.
„Czy
rzeczywiście mam upodobanie w śmierci bezbożnego - mówi Wszechmocny Pan - a nie
raczej w tym, by się odwrócił od swoich dróg i żył? (…) Odrzućcie od siebie
wszystkie swoje przestępstwa, które popełniliście przeciwko mnie, i stwórzcie
sobie nowe serce i nowego ducha! Dlaczego macie umierać, domu izraelski? Gdyż
nie mam upodobania w śmierci śmiertelnika, mówi Wszechmocny Pan. Nawróćcie się
więc, a żyć będziecie!” (Ezechiela 18:23.31-32)
Co wobec tego
czuje Bóg, kiedy patrzy na to w jaki sposób wykorzystujemy Jego dar życia? O
czym myśli widząc, jak odrzucamy Jego miłość na rzecz przywiązania do tego, co prowadzi
do śmierci? Adam i Ewa popełnili grzech, a skutkiem tego grzechu jest nasze
oddzielenie od Boga. Od sześciu tysięcy lat Bóg pomaga każdemu człowiekowi
wrócić do Niego. Bóg pomaga nam usunąć wszystkie przeszkody, które utrudniają
nam powrót do naszego kochającego Niebieskiego Ojca. Bóg na wszystkie możliwe
sposoby zachęca nas do powrotu do Niego.
„Pójdźcie do
mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie”
(Mateusza 11:28).
To my
porzuciliśmy Boga a nie Bóg nas. I to my musimy do niego wrócić. Bóg pragnie
tego z całego serca. Jezus modlił się o to przed swoją śmiercią na krzyżu i
modli się o to każdego dnia:
„Ojcze!
Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem” (Jana 17:24).
To Jezus
obiecał swoim uczniom, że pewnego dnia wróci po to, aby ich zabrać i żeby odtąd
mogli żyć razem z Nim.
„Niechaj się
nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego
wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować
wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was
do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli” (Jana 14:1-3).
To największe
pragnienie Jezusa, żyć razem z Ojcem i z nami, w doskonałej jedności.
„Aby wszyscy
byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli”
(Jana 17:21).
Bez osiągnięcia
tej jedności nikt nie może być zbawiony. Brak tej jedności oznacza bowiem, że
wciąż istnieje oddzielenie człowieka od Boga. A to oddzielenie uniemożliwia
życie w Jego obecności. To nie Bóg musi dopasować tę rzeczywistość, w której On
istnieje, do naszej niedoskonałości, aby umożliwić nam życie razem z Nim. To,
że Bóg tego pragnie nie oznacza, że to zrobi, ponieważ jest to niemożliwe. Bóg
nigdy się nie zmienia, jest cały czas taki sam, On po prostu jest.
„Ja jestem” to
słowa, których Bóg używa jako swego imienia. „Ja jestem” to słowa, którymi
Jezus zwracał się do ludzi aby uświadomić im, kim jest.
„I rzekł do
nich: Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata,
a Ja nie jestem z tego świata. Dlatego powiedziałem wam, że pomrzecie w
grzechach swoich. Jeśli bowiem nie uwierzycie, że to Ja jestem,
pomrzecie w swoich grzechach” (Jana 8:23-24).
Bóg nie
wypowiada się o sobie w czasie przeszłym lub przyszłym. Nie mówi o tym jaki był
lub jaki będzie, On po prostu mówi „Ja jestem”, dając nam do zrozumienia, że
nigdy się nie zmienia. Nigdy też nie zmieniają się warunki, w jakich żyją ci,
którzy przebywają w obecności Boga. Każdy, kto nie jest dopasowany do tych
warunków, nie może przebywać razem z Bogiem, a to oznacza śmierć, ponieważ
tylko Bóg jest dawcą życia.
„Albowiem w
nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy” (Dzieje Apostolskie 17:28).
„W nim było
życie, a życie było światłością ludzi” (Jana 1:4)
Na czym polega
nasze dopasowanie do Bożej rzeczywistości?
Jezus
powiedział:
„Zaprawdę,
zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć
Królestwa Bożego (…) Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi
z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego” (Jana 3:3.5).
Warunkiem
koniecznym jest narodzenie się na nowo. Co to znaczy być narodzonym na nowo?
Jezus powiedział:
„Bądźcie wy
tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest” (Mateusza 5:48).
W modlitwie
podczas ostatniej wieczerzy powiedział:
„A Ja dałem
im chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a
Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności (…) Ojcze sprawiedliwy! I świat cię
nie poznał, lecz Ja cię poznałem i ci poznali, że Ty mnie posłałeś; i objawiłem
im imię twoje, i objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i Ja
w nich.” (Jana 17:22-23.25-26)
Tak więc
znakiem tej jedności jest miłość, objawiająca się w życiu człowieka w taki sam
sposób, w jaki objawiała się w życiu Jezusa. Znakiem tej miłości jest
objawianie takiego samego charakteru, jaki posiada Jezus, charakteru
pozbawionego wad.
Bóg patrząc na
nas widzi swoje ukochane dzieci, jednak widzi też to, że w takim stanie, w
jakim jesteśmy, nie możemy znaleźć się razem z Nim w Jego Królestwie. Robi więc
wszystko aby to zmienić. Robi wszystko, aby usunąć z naszych charakterów
wszystkie wady. Robi to, ponieważ nas kocha i tak jak rodzice kochają swoje
dzieci i chcą dla nich tylko tego, co najlepsze, tak Bóg pragnie tego samego
dla każdego swojego dziecka. A co może być dla nas lepszego, niż życie z naszym
Bogiem na zawsze?
Nasze wady są
objawem śmiertelnej choroby, na którą chorują wszyscy ludzie. Tą chorobą jest
grzech. Nasze wady objawiają się w nieposłuszeństwie Bożemu Prawu. Boże Prawo
określa standardy obowiązujące w Bożym Królestwie, więc ich przestrzeganie nie
jest opcjonalne, ale obligatoryjne.
„Jawne zaś
są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo,
czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa,
pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam wam, jak już przedtem
zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie
odziedziczą” (Galacjan 5:19-21)
Wystarczy
porównać to, co powiedział apostoł Paweł ze słowami Chrystusa:
„Zaprawdę,
zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć
Królestwa Bożego”
Tak więc
posłuszeństwo jest konieczne, jednak co to znaczy być posłusznym? Jezus wyjaśnił
to w przypowieści o ojcu i dwóch synach.
Mateusz 21:28-31
Pewien
człowiek miał dwóch synów. Przystępując do pierwszego, rzekł: Synu, idź, pracuj
dziś w winnicy. A on, odpowiadając, rzekł: Tak jest, panie! Ale nie poszedł. I przystępując
do drugiego, powiedział tak samo. A on, odpowiadając, rzekł: Nie chcę, ale
potem zastanowił się i poszedł. Który z tych dwóch wypełnił wolę ojcowską?
Pierwszy
wprawdzie zadeklarował swoje posłuszeństwo woli ojca, jednak gdy miał wykonać
wolę ojca, zwyciężyła jego własna wola. Drugi odrzucił propozycję ojca, jednak
po pewnym czasie stwierdził, że jednak zależy mu na tym, aby wolę ojca wypełnić.
Ci bracia są
symbolem dwóch grup ludzi. Pierwsza to ludzie, którzy deklarują się jako wierni
i posłuszni Bogu, jednak w chwilach, gdy muszą wybrać między posłuszeństwem
Bogu a posłuszeństwem własnym pożądliwościom, wybierają to drugie, ujawniając
tym samym swoje nieposłuszeństwo. Do tej grupy należała większość przywódców
religijnych Izraela w czasach Jezusa. Jezus nazywał ich obłudnikami.
Druga grupa to
ludzie, którzy nie składają deklaracji o swoim posłuszeństwie i czasem
podejmują niewłaściwe decyzje, jednak po przemyśleniu tematu potrafią zmienić
zdanie i okazać posłuszeństwo Bogu. Kiedy uświadamiają sobie prawdziwe
znaczenie swojej niewłaściwej decyzji, zmieniają ją i dobrowolnie, bez żadnego
przymusu wybierają posłuszeństwo Bogu.
Te dwie grupy
można przedstawić w jeszcze jeden sposób.
Pewnego dnia Jezus
powiedział:
Mateusz
11:29-30
Weźcie na
siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a
znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a
brzemię moje lekkie
Biorąc pod
uwagę to, co powiedział Jezus, można powiedzieć, że dla należących do pierwszej grupy jarzmo
Jezusa jest bardzo niemiłe i chociaż twierdzą oni, że chcą w nim chodzić, to gdy
trzeba już iść z tym jarzmem, poddają się. Ból jest dla nich zbyt silny i
zdejmują z siebie jarzmo Jezusa.
Należący do drugiej grupy mają czasem niemiłe uczucia związane z jarzmem Jezusa, jednak po krótkim czasie
uświadamiają sobie, że to jarzmo nie jest niemiłe i że chcą w nim chodzić. Nie
zdejmują z siebie tego jarzma w tych momentach, gdy jarzmo zaczyna im sprawiać
ból.
Warto zauważyć,
że są jeszcze dwie inne grupy ludzi.
Trzecia grupa to
ludzie, którzy są bezwarunkowo posłuszni Bogu. Tacy ludzie zachowują się, myślą
i czują tak samo, jak aniołowe w niebie. Bóg nie musi przekonywać ich o
słuszności swoich poleceń, ponieważ ci aniołowie ich nie kwestionują, ale
pragną je wykonywać. Takimi ludźmi byli apostołowie Piotr, Jakub i Jan, takim
człowiekiem był też apostoł Paweł. Nie byli tacy od urodzenia, musieli przejść
pewną wewnętrzną przemianę, dokładnie tę przemianę, o której Jezus powiedział
Nikodemowi:
Jana 3:7-8
Nie dziw
się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić. Wiatr wieje, dokąd chce,
i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z
każdym, kto się narodził z Ducha
Trzecia grupa
nosi na sobie jarzmo Jezusa, ale w ogóle nie odczuwa tego jarzma jako jarzma.
Chodzenie w tym jarzmie jest ich pragnieniem.
Ostatnia,
czwarta grupa to ci ludzie, którzy jawnie sprzeciwiają się Bogu. Kwestionują
Słowo Boże, kwestionują Bożą sprawiedliwość i uważają Boże prawo za niedoskonałe.
Prawdziwy Bóg nie jest dla nich autorytetem. Mogą oni uznawać Boga za stwórcę
wszystkiego, jednak nie zgadzają się z Bogiem i są z nim w ustawicznym
konflikcie. Do tej grupy należą ci, którzy oddali się pod kontrolę szatana. To
ci, którzy całkowicie odrzucili jarzmo Jezusa.
Gdyby
uporządkować te grupy według stopnia posłuszeństwa, to otrzymamy następujący
porządek:
1) Nieposłuszni Bogu (zbuntowani, walczący z Bogiem). Ci którzy odrzucili jarzmo Jezusa
2) Hipokryci, deklarujący swoje posłuszeństwo Bogu, ale tak naprawdę są bardziej posłuszni pożądliwościom ich serc. To ci, którzy wprawdzie noszą na sobie jarzmo Jezusa, ale w sytuacjach, które są próbą posłuszeństwa, zdejmują to jarzmo. Noszą je tylko wtedy, gdy nie czują dyskomfortu z powodu noszenia tego jarzma.
3) Warunkowo posłuszni Bogu. To ci, którzy czasem odczuwają pewien dyskomfort z powodu jarzma Jezusa, jednak nie zdejmują go.
4) Bezwarunkowo posłuszni Bogu, z radością noszący jarzmo Jezusa przez cały czas.
Bezwarunkowe
posłuszeństwo jest skutkiem miłości do Boga, ponieważ ta miłość jest związana z
pełnym i bezwarunkowym zaufaniem do Boga. To właśnie zaufanie do Boga sprawia,
że człowiek jest posłuszny niezależnie od sytuacji w jakiej się znajduje. Tak
jak posłuszni byli trzej hebrajscy młodzieńcy, którzy na równinie Dura byli
gotowi oddać swoje życie, aby tylko nie okazać nieposłuszeństwa Bogu. Oni po
prostu nie wyobrażali sobie, że mogliby zrobić coś, co nie podoba się Bogu (Daniela 3).
A teraz
zastanówmy się do której grupy my należymy, kiedy przychodzimy na ten świat,
czyli po swoich narodzinach. Zgodnie z tym, co napisał apostoł Paweł na pewno
po urodzeniu nie należymy do ostatniej, czwartej grupy, do grupy tych, którzy
są bezwarunkowo posłuszni Bogu.
Rzymian 3:10 Nie
ma ani jednego sprawiedliwego
I nie należymy
też do pierwszej grupy. Niezależnie od tego w co wierzymy, należymy do drugiej lub trzeciej grupy.
A do której
grupy chcemy należeć?
Myślę, że
lepiej zrozumiemy to zagadnienie, jeżeli spróbujemy znaleźć odpowiedź na
następujące pytanie, do której grupy należeli Adam i Ewa przed grzechem?
Nie chcę ich
nazywać hipokrytami, ale na pewno nie należeli do grupy czwartej. Zauważmy, że
gdy żyli w ogrodzie Eden to wprawdzie byli posłuszni Bogu, ale w tym czasie nie
byli kuszeni do nieposłuszeństwa. Cieszyli się tym, co mieli, życie w raju
sprawiało im radość, czuli się szczęśliwi i nie odczuwali chęci zmiany. Nie
zastanawiali się na tym, czy można żyć inaczej. Byli posłuszni, ale ich
posłuszeństwo nie było skutkiem bezwarunkowego zaufania do Boga, ale brakiem
możliwości okazania nieposłuszeństwa.
Czy Adam i Ewa
nie mieli w sobie ukształtowanego bezwarunkowego posłuszeństwa? Tak, nie mieli.
Gdyby byli bezwarunkowo posłuszni Bogu, gdyby należeli do czwartej grupy, to
nie ulegliby pokusie.
Kiedy się nad
tym zastanowisz, to dojdziesz do wniosku, że ten rodzaj posłuszeństwa, jakie mieli
Adam i Ewa przed grzechem, nie jest tym posłuszeństwem, które pozwala należeć
do czwartej grupy, do grupy tych, którzy w przyszłości będą żyli wiecznie w
obecności Boga. Bezwarunkowe posłuszeństwo musi zostać ukształtowane w każdym z
nas tu i teraz. Musimy narodzić się na nowo zanim Jezus Chrystus po raz drugi
pojawi się na ziemi. Bóg nie stworzył nas z taka formą posłuszeństwa, ponieważ może
ona zostać osiągnięta tylko poprzez miłość, a miłości nie można „zaprogramować”,
miłość musi pojawić się spontanicznie. Nikogo nie można zmusić do miłości i Bóg
tego nie robi.
Być może
zaczynasz się zastanawiać nad tym, czy rzeczywiście bezwarunkowe posłuszeństwo
Bogu jest konieczne. Czy nie wystarczy, że zostanie przywrócony ten stan, jaki
był przed grzechem? Odpowiedź jest prosta, taki stan nie wystarczy.
Apokalipsa
21:3-5
I usłyszałem
donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie
mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze
wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani
krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł
Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz
to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe
Bóg mówi tu o tym,
że stworzy wszystko na nowo. Jednak jest coś, czego Bóg nie może stworzyć. To miłość
człowieka do Boga, objawiająca się w charakterze człowieka. Podczas powtórnego
przyjścia Pana stanie się coś, o czym napisał apostoł Paweł:
1 Koryntian
15:51-54
Oto
tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy
przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej;
bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my
zostaniemy przemienieni. Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to,
co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność. A gdy
to, co skażone, przyoblecze się w to, co nieskażone, i to, co śmiertelne,
przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo napisane:
Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie!
Nic co jest
skażone grzechem nie może znaleźć się w Królestwie Bożym. Dlatego ciała
wszystkich tych ludzi, którzy będą zbawieni, będą pozbawione wszystkich wad,
będą „nieskażone”. Ponieważ Bóg nie przemieni wtedy ich charakterów, ale ciała,
to charaktery tych ludzi muszą zostać przemienione wcześniej.
Przemiana ciał
to praca, którą wykona Bóg.
Przemiana
charakterów, nie w trakcie zmartwychwstania, ale tu i teraz, to wspólna praca
Boga i człowieka. Do nas należy to, czego Bóg nie może zrobić, ze względu na
wolną wolę, jaką nam podarował. Aby Bóg mógł w nas cokolwiek zmienić, musimy
Bogu dać naszą zgodę. Nie wystarczy podpis pod umową, nie wystarczy słowna
deklaracja, albo deklaracja wypowiedziana w myślach. One będą ważne tylko
wtedy, gdy będą skutkiem głębokiego pragnienia zmiany serca i charakteru. Gdy
będą skutkiem miłości do Boga, miłości tak silnej, że będzie gotowa poświęcić
wszystko, aby tylko usunąć wszystkie przeszkody na drodze do życia z Bogiem. A
gorące pragnienie życia z Bogiem, miłość do Boga, jest połączone z nienawiścią
do tego, czego nienawidzi Bóg. A Bóg nienawidzi tylko jednej rzeczy – grzechu.
To posiadanie
takiego charakteru, ukształtowanego miłością do Boga, jest gwarancją tego, że
grzech, a co za tym idzie śmierć, nigdy już nie pojawią się na świecie.
Każdy, kto
posiada charakter ukształtowany na podobieństwo charakteru Chrystusa, nosi
jarzmo Chrystusa z radością i nie uważa tego jarzma za coś niemiłego.
Czy posiadasz
dzisiaj taki charakter?
Czy ufasz
dzisiaj Bogu bezwarunkowo?
Czy nie czujesz
najmniejszego przywiązania do grzechu?
Czy podejmujesz
dzisiaj tylko takie decyzje, jakie na twoim miejscu podejmowałby Jezus?
Czy jarzmo
Jezusa nigdy nie jest dla ciebie źródłem negatywnych uczuć, a noszenie go
sprawia ci ustawiczną radość?
Jeżeli tak nie
jest, to mam dla ciebie dwie wiadomości.
1.
Bez
zmiany tego stanu nie możesz być zbawiony, ponieważ z takim charakterem jaki
posiadasz dzisiaj, nie pasujesz do Bożego Królestwa. Właściwie jest to zła
wiadomość, jednak nie mówi ona o tym, że zmiana twojego charakteru jest
niemożliwa. Jest to możliwe. W jaki sposób? Jak może dojść do zmiany twojego
charakteru, zmiany polegającej na usunięciu przywiązania do wszystkiego, co nie
pochodzi od Boga?
2. Ten sposób jest treścią drugiej wiadomości. Wprawdzie do zmiany charakteru potrzebna
jest olbrzymia moc, taka moc, którą nie dysponuje żaden człowiek i żadna istota
stworzona przez Boga, jednak taka moc jest dla nas dostępna, a jej źródłem jest
miłość do Boga. Jedyne co musisz zrobić to poznać Boga i pokochać Go tak, aby zawsze i
wszędzie widzieć Jego miłość.
Ten świat jest
nasycony grzechem, ale pomimo tego Boża miłość do nas jest widoczna. Czy chcesz
ją widzieć?
Rzymian
1:18-20 Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności
i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o
Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo
niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od
stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem
Jedyne co
musisz zrobić to poznać Boga i pokochać Go. Bóg nikogo nie zmusza do miłości,
ponieważ do miłości nie można nikogo zmusić. Bóg objawia nam na wszystkie
możliwe sposoby prawdę o Jego miłości do nas i daje nam w ten sposób możliwość
wyboru między miłością do Niego i miłością do tego, co nie pochodzi od Niego.
Wybór należy do każdego z nas. To nasze decyzje mogą zmienić dla nas jarzmo
Jezusa w to, czym naprawdę jest, w coś co jest miłe i lekkie. Jezus jest gotowy do udzielenia nam wszelkiej
pomocy, ale nie zrobi niczego wbrew naszej woli.
Jezus każdego
dnia stoi przed drzwiami do serc tych ludzi, którzy jeszcze nie pozwolili Mu
zmienić swoich charakterów na podobieństwo Jego doskonałego charakteru, nie
pozwolili Mu usunąć ze swoich serc wszystkich wad. Czy masz przeczucie, że
należysz to takich ludzi? Jeżeli tak, to posłuchaj:
(parafraza
Apokalipsy 3:14)
Oto stoję u
drzwi do twojego serca i kołaczę; jeśli słyszysz mój głos to otwórz drzwi swego
serca i pozwól mi wejść i je oczyścić, a wtedy będziemy razem na zawsze.
Napisz to,
gdyż słowa te są pewne i prawdziwe
(Apokalipsa 21:5)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz