17 maja 2021

Syn marnotrawny

 Czym są przypowieści, które Jezus opowiadał ludziom, a które my możemy poznać dzięki Biblii?

 Były one formą nauczania ludzi o tych prawdach, które znajdują się w Biblii, ale z różnych powodów ludzie ich nie rozumieli. Ważne jest to, abyśmy pamiętali, że Jezus nauczał o tym, co mówi Stary Testament. Tak więc poprzez przypowieści Jezus przekazywał ludziom w innej formie te nauki, które znajdują się w Biblii, w Starym Testamencie. 

Jana 3:19-21 „A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu

 Najważniejszą przyczyną niewłaściwej interpretacji Bożego Słowa było i nadal jest coraz silniejsze przywiązanie ludzi do grzechu i coraz większa niechęć do Prawdy. 

 Ta ostatnia ujawniła się w nienawiści do Jezusa, jaką widać było u wielu Żydów, a przede wszystkim żydowskich przywódców. Przywiązanie do grzechu uniemożliwia właściwe zrozumienie Bożego Słowa i popycha człowieka do takiej interpretacji Biblii, jaka jest wygodna dla jego grzesznej natury. Z tego powodu Jezus bardzo często nauczał poprzez przypowieści. 

Mateusza 13:10-13 „I przystąpiwszy uczniowie, rzekli mu: Dlaczego mówisz do nich w podobieństwach? A On, odpowiadając, rzekł: Wam dane jest znać tajemnice Królestwa Niebios, ale tamtym nie jest dane. Albowiem temu, kto ma, będzie dane i obfitować będzie; a temu kto nie ma, i to, co ma, będzie odjęte. Dlatego w podobieństwach do nich mówię, bo, patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją

Jedną z nich jest przypowieść o synu marnotrawnym. 

Łukasza 15:11-32 „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się

Tak naprawdę to jest to przypowieść o ojcu i dwóch synach marnotrawnych. Ojciec w tej przypowieści przedstawia Boga, a synowie reprezentują dwie grupy ludzi. 

Młodszy syn jest przykładem tych, którzy uważają się za wierzących, ale nie odpowiada im życie zgodne z Bożymi zasadami. Uważają Boże Prawo za „niewygodne jarzmo i ciężkie brzemię” i dlatego jawnie odrzucają te zasady, których przestrzeganie uniemożliwia im robienie tego, co uważają za przyjemne. Nie widzą w tych przyjemnych rzeczach niczego złego, ponieważ są przekonani, że Bóg dał im wolną wolę, aby korzystali z tych możliwości, jakie daje im życie. To dlatego młodszy syn wyjechał z domu rodzinnego. Z jednej strony czuł się związany ze swoim ojcem i w pewnym stopniu szanował go, jednak z drugiej strony chciał robić takie rzeczy, których nie chciał robić w obecności ojca. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że sam fakt, że nie chciał czegoś robić przy ojcu, świadczył o tym, że było to coś złego. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że to głos sumienia ostrzegał go przed grzechem. Nie znał swojego ojca na tyle dobrze, aby zrozumieć, że zasady ojca wynikały z miłości do niego i nie były ograniczeniem wolności, ale miały mu pomóc w zachowaniu życia. Nie poznał miłości swojego ojca.

Starszy syn to przykład innej grupy wierzących, ludzi, którzy wprawdzie wiedzą o tym, że przestrzeganie Bożego Prawa jest ważne, ale i dla nich jest to „niewygodne jarzmo i ciężkie brzemię”. Starszy syn powiedział do ojca: „Oto tyle lat służę ci i nigdy nie przestąpiłem rozkazu twego, a mnie nigdy nie dałeś nawet koźlęcia, bym się mógł zabawić z przyjaciółmi mymi”. Był posłuszny ojcu ale powodem jego posłuszeństwa było poczucie obowiązku, a nie miłość. Uważał, że tylko w taki sposób może sobie zasłużyć na łaskę swojego ojca. Nie dostrzegał miłości ojca i tego, że ojciec był zawsze gotów do tego, aby dać mu wszystko. „Synu, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko moje jest twoim”. Dlatego był oburzony na ojca, gdy ojciec okazał wielką łaskę młodszemu synowi, który „był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się”. Uważał to za wielką niesprawiedliwość. Starszy syn nie znał zasad Bożej sprawiedliwości, podobnie jak wielu Żydów. Bóg przedstawił ten problem w Księdze Ezechiela.

Ezechiela 18:27-29 „A gdy bezbożny odwróci się od swojej bezbożności, której się dopuszczał, spełnia prawo i czyni sprawiedliwość, zachowa przy życiu swoją duszę.  Spostrzegł się i odwrócił od wszystkich swoich przestępstw, które popełnił; na pewno więc będzie żył, nie umrze. Lecz dom izraelski mówi: Nie jest słuszne postępowanie Pana. Alboż moje postępowanie nie jest słuszne, domu izraelski? Czy nie raczej wasze postępowanie jest niesłuszne?

Właśnie w taki sposób starszy syn ocenił czyn swojego ojca, gdy ten wybaczył wszystko młodszemu synowi i przyjął go z honorami do swojego domu. Uważał takie postępowanie ojca za niesprawiedliwe. Był przekonany, że każdy grzech musi być ukarany i że nie ma wybaczenia bez kary. To właśnie dlatego „tyle lat służył ojcu i nigdy nie przestąpił jego rozkazu”. Nie rozumiał tego, że prawdziwe posłuszeństwo wypływa z serca przekonanego o własnej słabości i czującego wdzięczność do Boga. Był przekonany, że jest posłuszny ojcu i że jego dobre uczynki dają mu prawo do otrzymywania błogosławieństw. Uważał, że ze względu na to, że od tylu lat wiernie służył swojemu ojcu, to ojciec ma niejako obowiązek wynagradzania go za tę pracę. Mówiąc do ojca „tyle lat służę ci i nigdy nie przestąpiłem rozkazu twego, a mnie nigdy nie dałeś nawet koźlęcia, bym się mógł zabawić z przyjaciółmi mymi”, ujawnił swoje niezadowolenie z tego, co dostawał od ojca. Czuł się niedowartościowany i był przekonany, że zasługiwał na więcej niż dostawał. Uważał, że miał prawo być niezadowolony, jednak nie rozumiał tego, że jego niezadowolenie wskazywało na to, że nie służył swojemu ojcu „z całego serca i z całej duszy” (Pwt 10:12), więc tak naprawdę jego posłuszeństwo było nieposłuszeństwem. To o takich ludziach Bóg powiedział:

Ezechiela 18:24-25 „A gdy sprawiedliwy odwróci się od swojej sprawiedliwości i popełnia bezprawie, i czyni wszystkie te ohydne rzeczy, których dopuszcza się bezbożny, czy ma żyć? Nie będzie mu się przypominało tych wszystkich sprawiedliwych czynów, które spełnił; z powodu niewierności, której się dopuścił, i z powodu swojego grzechu, który popełnił, umrze! A wy mówicie: Nie jest słuszne postępowanie Pana. Słuchajcie więc, domu izraelski! Alboż moje postępowanie nie jest słuszne?

Obraz jakiego Boga noszą w sobie ludzie podobni do tego starszego syna z przypowieści Jezusa? Tacy ludzie widzą w Bogu surowego władcę, którego łaskę można zdobyć tylko poprzez wypełnianie jego poleceń. Widzą też w Bogu surowego sędziego, którego obowiązkiem jest karanie tych, którzy okazują Mu nieposłuszeństwo. Zdaniem starszego syna jego młodszy brat zasługiwał na surową karę, a nie na łaskę i miłosierdzie. Nie rozumiał tego, że na łaskę i miłosierdzie nikt nie może sobie zasłużyć. Myślał, że można na nie zasłużyć dzięki posłuszeństwu. Nie rozumiał tego, że prawdziwe posłuszeństwo nie jest sposobem na otrzymanie łaski, ale jej skutkiem. Posłuszeństwo jest owocem miłości do Boga, która pojawia się, gdy człowiek zaczyna rozumieć jak łaskawy i miłosierny jest Bóg. I właśnie tej miłości zabrakło starszemu synowi. I takiej samej miłości zabrakło wielu Izraelitom w czasach Jezusa. 

W tej przypowieści Jezus przedstawia nam obraz miłującego i kochającego ludzi Boga, któremu nie zależy na tym, aby grzesznicy zostali ukarani. ”Czy rzeczywiście mam upodobanie w śmierci bezbożnego – mówi Wszechmocny Pan – a nie raczej w tym, by się odwrócił od swoich dróg i żył?” (Ez 18:23). Już sam fakt, że Bóg nie mówi tu o ukaraniu śmiercią, ale o śmierci bez podania jej przyczyny, świadczy o tym, że śmierć grzesznika nie jest karą za jego grzechy, ale konsekwencją grzechów, konsekwencją oddzielenia się od Boga. Bóg poprzez apostoła Pawła mówi, że śmierć grzesznika jest „zapłatą za grzech” (Rz 6:23), zapłatą, a nie karą. W tym samym wersie Paweł mówi, że żywot wieczny jest darem łaski Bożej. Nie można nikogo zmusić do przyjęcia daru i dlatego ojciec czekał w domu na młodszego syna. Nie poszedł za nim do obcego kraju aby przekonać go do powrotu. Tę decyzję syn musiał podjąć samodzielnie. Bóg nikogo nie zmusza do życia w Jego obecności w Jego Królestwie. Zbawieni zostaną tylko ci, którzy z całego serca pragną żyć w obecności Boga, ponieważ nie wyobrażają sobie życia bez tego, którego pokochali z całego serca.

Właśnie takie pragnienie powstało pewnego dnia w sercu młodszego syna. Pragnienie wynikające z tego, że młodszy syn zrozumiał jak bardzo kocha go jego ojciec. Kiedy zrozumiał konsekwencje swoich wcześniejszych decyzji i kiedy zrozumiał jak bardzo kocha go jego ojciec, jego serce uległo tej miłości. Zrozumiał jak bardzo zranił swojego ojca i zaczął żałować tego, że sprawił mu ból. Kiedy podjął decyzję o powrocie, nie obawiał się „kary”. Nie przyszło mu nawet do głowy, że jego ojciec mógłby go ukarać za to, co zrobił. Nie myślał o tym, jedynym jego pragnieniem było życie w obecności ojca, ale najpierw chciał ojca przeprosić. Nie czuł się godny tego, aby żyć obok ojca, ale z drugiej strony było to jego gorącym pragnieniem. Chciał z całego serca wyznać ojcu swoje grzechy i okazać mu jak bardzo żałuje tego co zrobił. Podął decyzję: „Wstanę i pójdę do ojca mego i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie. Już nie jestem godzien nazywać się synem twoim, uczyń ze mnie jednego z najemników swoich”. Nie zależało mu na odzyskaniu pozycji, jaką miał wcześniej. Chciał jedynie żyć blisko ojca oraz okazywać mu szacunek, respekt, podziw i miłość za to, jakim jest wspaniałym ojcem. 

Dwaj synowie w tej przypowieści są też symbolem dwóch grup, na jakie Bóg podzieli w czasie sądu wszystkich wierzących. O tym podziale mówi przypowieść o dniu sądu z 25 rozdziału ewangelii Mateusza. 

Jedna grupa, porównana przez Jezusa do owiec, to ludzie, którzy po swoim nawróceniu zaczęli nowe życie, wypełnione dobrymi czynami. Jednak ich dobre uczynki nie wynikały z przekonania, że muszą tak żyć, ale były one skutkiem wypełniającej ich miłości. Oni nawet nie myśleli o tym, że robią coś dla Boga. Ze zdziwieniem pytali Jezusa: Kiedy robiliśmy te wszystkie dobre rzeczy dla Ciebie? Oni żyli w doskonałej jedności z Bogiem. Dzięki tej jedności ich myśli, uczucia i pragnienia były takie same, jakie ma Bóg, i nie musieli nawet myśleć o tym, aby żyć w posłuszeństwie Bogu. Ich posłuszeństwo było całkowicie dobrowolne i nie czuli się jak niewolnicy, którzy muszą wykonywać wolę swojego pana. Takim właśnie człowiekiem stał się młodszy syn.

Druga grupa to ludzie wierzący, którzy w swoim życiu robili dużo, aby żyć zgodnie z Bożym prawem, jednak ich przywiązanie do pewnych grzechów sprawiło, że nie poznali i nie pokochali Boga z całego serca. To sprawiło, że chociaż robili dużo rzeczy, które według nich były właściwe, to nie widzieli tego, że bardzo często podejmowali decyzje niezgodne z Bożym prawem. Ze zdziwieniem pytali Jezusa: Kiedy nie zrobiliśmy czegoś dla ciebie? Nie mogli sobie przypomnieć, aby kiedykolwiek w ich chrześcijańskim życiu zignorowali możliwość zrobienia czegoś dla Boga. Byli tak bardzo przekonani o tym, że żyją zgodnie z wolą Boga, że ignorowali te znaki, jakie dawał im Bóg, aby naprowadzić ich na właściwą drogę. 

Podobną reakcję odnajdujemy w innym miejscu Pisma Świętego, w proroctwie dotyczącym czasów końca, opisanym w 7 rozdziale ewangelii Mateusza. Jezus powiedział: „Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Mt 7:21-23). Tu także widać ludzi wierzących, którzy będą zdziwieni, że nie byli posłuszni Bogu.

Zakończenie przypowieści o synu marnotrawnym ma także swoje symboliczne znaczenie. Młodszy syn wrócił do ojca i zaczął nowe życie, narodził się na nowo. „Był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się”. To dobra nowina dla każdego grzesznika. Jest szansa zbawienia dla każdego grzesznika. 

Ale jaki był los starszego syna? Co powiedział o tym Jezus?

Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się

Jezus zakończył swoją przypowieść w momencie, kiedy starszy syn objawił swoje niezadowolenie z decyzji ojca, a ojciec starał się mu w delikatny sposób wytłumaczyć, że nie ma racji. Nie wiemy co stało się później, czy starszy syn zrozumiał swój błąd i odrzucił swoje dotychczasowe egoistyczne myślenie, czy też raczej pogłębiała się jego niechęć zarówno do młodszego brata jak i do zasad, jakimi kierował się jego ojciec.

Podobne zakończenie ma inna przypowieść Jezusa, przypowieść o drzewie figowym z ewangelii Łukasza.

Łk 13:6-9 „I powiedział to podobieństwo: Pewien człowiek miał figowe drzewo zasadzone w winnicy swojej i przyszedł, by szukać na nim owocu, lecz nie znalazł. I rzekł do winogrodnika: Oto od trzech lat przychodzę, by szukać na tym figowym drzewie owocu, a nie znajduję. Wytnij je, po cóż jeszcze ziemię próżno zajmuje? A tamten odpowiadając, rzecze: Panie, pozostaw je jeszcze ten rok, aż je okopię i obłożę nawozem, może wyda owoc w przyszłości; jeśli zaś nie, wytniesz je

Ta przypowieść jest obrazem tego, co stanie się z tymi ludźmi, którzy uważają się za wierzących, jednak tak naprawdę nie poznali Boga i tego, na czym polega Boża miłość i Boża sprawiedliwość. Bóg daje takim ludziom szansę na zmianę, szansę na pokochanie zarówno Boga jak i ludzi, ponieważ miłość jest fundamentem Bożego Królestwa. 

Panie, pozostaw je jeszcze ten rok, aż je okopię i obłożę nawozem, może wyda owoc w przyszłości

Bóg robi wszystko aby objawiać ludziom Prawdę o swojej miłości do nas, ale nie zmusza nas do tego, abyśmy Go pokochali. W miłości nie ma przymusu, do miłości nie można nikogo zmusić. Miłość do Boga musi być czymś niewymuszonym, czymś, co pojawia się spontanicznie, bez przymusu. I właśnie dlatego ojciec pozwolił młodszemu synowi na wyjazd do obcego kraju. A kiedy młodszy syn wyjechał, ojciec nie pojechał za nim, aby przekonywać go do powrotu. Z tego samego powodu ojciec nie starał się narzucać swoich zasad starszemu synowi, ale objawiał mu te zasady każdego dnia swoim życiem. Ojciec wyjaśnił starszemu synowi: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy”, ponieważ jego syn nie rozumiał tego. Całe swoje życie spędził obok ojca, ale nie poznał go tak, jak mógł go poznać. Nie miał właściwego obrazu swojego ojca ani zasad, które obowiązywały w jego rodzinnym domu. Miał inny pogląd na sprawiedliwość i dlatego jego życie nie dawało właściwych owoców. Jego ojciec troszczył się o niego, był jak ogrodnik, który dba o drzewo figowe. „Panie, pozostaw je jeszcze ten rok, aż je okopię i obłożę nawozem, może wyda owoc w przyszłości; jeśli zaś nie, wytniesz je”. Widać tu obraz Boga, który robi wszystko, aby pomóc każdemu człowiekowi w przemianie w obficie owocujące drzewo. Brak owoców świadczy o niewłaściwej relacji z Bogiem. I ten stan nie będzie trwał wiecznie. Jezus powiedział:

J 14:5-6 „Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną

Nadejdzie taki dzień, gdy nikt nie będzie miał czasu na zmianę życia. Będzie to ten dzień, gdy Bóg zasiądzie na tronie swojej chwały.

Mateusza 25:32-46 „I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody, i odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów. I ustawi owce po swojej prawicy, a kozły po lewicy. Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata (…) Wtedy powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom (…) I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.

Ciekawe jest to, że kiedy nastanie ten dzień to wszyscy ludzie będą uważali się za wierzących w Boga. „I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody”. Obie grupy będą zwracać się do Boga „Panie”, co oznacza, że będą uważali Boga za swojego Pana. Jaka różnica będzie między nimi? 

Ludzie uznani przez Boga za Jego owce będą zdziwieni tym, że w swoim życiu robili różne rzeczy dla Boga. Będą się pytać: „Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić? A kiedy widzieliśmy cię przychodniem i przyjęliśmy cię albo nagim i przyodzialiśmy cię? I kiedy widzieliśmy cię chorym albo w więzieniu, i przychodziliśmy do ciebie?”. Pomagając innym ludziom nie myśleli o tym, że robią to dla Boga. Robili to z potrzeby serca, a nie po to, aby przypodobać się Bogu. Nie zastanawiali się nad tym, co mogą zrobić dla Boga, ale patrząc na ludzi widzieli ich potrzeby, prawdziwe potrzeby, i starali się je zaspokoić. Zajmowali się nie tylko fizyczną stroną życia bliźnich, ale także duchową. Każda działalność o jakiej mówi Jezus, ma swój duchowy wymiar. Dostarczanie chleba, napoju, odzienia, troska o chorych czy uwięzionych mają swoje duchowe odpowiedniki, takie jak chleb żywota, woda życia czy szata sprawiedliwości. Najpoważniejszą chorobą dręczącą ludzkość jest grzech, więc odwiedzanie chorych to wyraz troski o grzeszników. Jako grzesznicy jesteśmy więźniami grzechu, więc odwiedzanie tych, którzy są w więzieniu to troska o tych, którzy są niewolnikami grzechu. Prawdziwa pomoc ludziom polega na ich uwolnieniu od grzechu i jego skutków. Właśnie to było sednem życia tych, którzy zostali uznani za owce. A stali się oni takimi ludźmi, ponieważ pewnego dnia poznali prawdę o Bożej miłości, a następnie pokochali Boga z całego serca i z całej duszy. Zaszła w nich taka sama zmiana, jaka zaszła w młodszym synu marnotrawnym. Po tej zmianie zaczęli żyć takim życiem, jakim żył Jezus, kiedy przebywał na ziemi. Dzielili się z ludźmi tym, co uważali za wspaniałą wiadomość dla każdego człowieka.

Z kolei ludzie uznani za kozły także będą zdziwieni, ale z innego powodu. Będą się pytać Boga: „Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym albo pragnącym, albo przychodniem, albo nagim, albo chorym, albo w więzieniu i nie usłużyliśmy ci?”. Ci ludzie szukali możliwości służenia Bogu, ale widzieli inne możliwości niż te, które chciał pokazać im Bóg. Wydawało się im, że są posłuszni Bogu i wykonują Jego wolę, jednak tak nie było. Byli ślepi, ponieważ nie patrzyli na ludzi w taki sam sposób, w jaki na ludzi patrzy Bóg. Nie patrzyli na ludzi z miłością i troską, i nie widzieli możliwości udzielenia im pomocy. Patrzyli na ludzi w taki sam sposób, w jaki uczniowie Jezusa patrzyli na Samarytan, gdy idąc do Galilei zatrzymali się w wiosce Sychar. Nie przyszło im nawet do głowy, że nauki Jezusa mogą pomóc także Samarytanom. Jednak Jezus powiedział im: (Jana 4:35-36) „Otóż mówię wam: Podnieście oczy swoje i spójrzcie na pola, że już są dojrzałe do żniwa. Już żniwiarz odbiera zapłatę i zbiera plon na żywot wieczny, aby siewca i żniwiarz wspólnie się radowali”. Tacy ludzie są jak kapłan i Lewita, którzy przez całe życie starali się żyć zgodnie z Bożym Prawem, ale tak naprawdę nie poznali Boga, i kiedy mieli możliwość zrobienia czegoś, czego oczekuje od nas Bóg, pozostawili umierającego człowieka nie udzielając mu pomocy. Nie myśleli o tym, że właśnie to powinno być sednem ich życia, ratowanie ludzi. Tak samo myślał starszy syn marnotrawny, który uważał, że jego młodszy brat powinien zostać surowo ukarany, a nie przyjęty z honorami do domu ojca. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że on sam powinien być zainteresowany uratowaniem swojego brata. Nie zdawał też sobie sprawy z tego, że nie poznał jeszcze swojego ojca, a w związku z tym nie żył zgodnie z zasadami, które obowiązywały w jego rodzinnym domu. Nie zdawał sobie też sprawy z tego, że każda taka zasada musi być przyjęta do serca, aby człowiek zapragnął przestrzegania tych zasad. Nie odczuwał potrzeby takiej zmiany, przez jaką przeszedł jego młodszy brat.

Obaj bracia mieli możliwość poznania ojca i zaakceptowania sercem zasad obowiązujących w domu ojca. Czy obaj skorzystali z tej szansy? Przypowieść o dniu sądu z 25 rozdziału ewangelii Mateusza wskazuje na to, że w czasach końca będzie wielu ludzi, którzy będą podobni do starszego syna, ponieważ tak samo jak on, nie skorzystali z tych możliwości, jakie Bóg dawał im przez całe ich życie. Ich serca będą do końca zamknięte na Bożą miłość, jedyną moc zdolną do przemiany człowieka w nowe stworzenie. 

Każdy z nas ma szansę i możliwość aby stać się drzewem dającym dobre owoce, aby przejść taką przemianę, jaka zaszła w młodszym synu, aby żyć tak, jak owce, które ze zdziwieniem będą pytać Boga: „Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić? A kiedy widzieliśmy cię przychodniem i przyjęliśmy cię albo nagim i przyodzialiśmy cię? I kiedy widzieliśmy cię chorym albo w więzieniu, i przychodziliśmy do ciebie?”.

Bóg daje każdemu z nas możliwość wyboru i niestety wielu ludzi dokona niewłaściwego wyboru i nie zmieniając się, pozostaną drzewami, które dają złe owoce, pozostaną w takim stanie, w jakim był starszy syn marnotrawny, a na koniec zostaną zaliczeni do kozłów, które ze zdziwieniem będą pytać Boga: „Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym albo pragnącym, albo przychodniem, albo nagim, albo chorym, albo w więzieniu i nie usłużyliśmy ci?”.

Co musi się stać, aby każdy z nas dokonał właściwego wyboru? Każdy z nas musi przejść przez taką samą przemianę, przez jaką przeszedł syn marnotrawny. Każdy z nas musi najpierw uświadomić sobie swój prawdziwy stan, poznać swoje wady i swoje przywiązanie do grzechu. 

Izajasza 64:6 „I wszyscy staliśmy się podobni do tego, co nieczyste, a wszystkie nasze cnoty są jak szata splugawiona

Każdy z nas musi też poznać prawdę o Bogu, o Bożej miłości i miłosierdziu, prawdę o Bożej sprawiedliwości, jedyną prawdę która jest w stanie skruszyć nasz egoizm, zaufanie do samego siebie, dumę i przekonanie o prowadzeniu dobrego życia. 

Kogo widzisz, myśląc o Bogu? Jakiego Boga widzisz w Biblii?

Czy widzisz miłość we wszystkim, co robi Bóg? To z powodu tej miłości stworzył nas wszystkich. Zrobił to pomimo tego, że wiedział co zrobimy. A kiedy nas stworzył, dał nam wolną wolę i zdolność przyjęcia lub odrzucenia Jego miłości, umożliwiając jednocześnie powrót do Niego tym, którzy Go odrzucają. Bóg z całego serca pragnie naszej obecności w Jego Królestwie. Dał nam życie, dał nam obietnicę życia wiecznego, pełnego Jego błogosławieństw. Dał nam również wiedzę o warunkach, jakie musimy spełnić, aby otrzymać te błogosławieństwa. Zrobił też coś, czego nie da się wytłumaczyć inaczej niż Jego wielką miłością do nas wszystkich. Złożył obietnicę, że pomoże nam spełnić wszystkie te warunki.

Bóg nie straszy nas śmiercią ani różnymi karami, abyśmy byli Mu posłuszni, ponieważ jest to sprzeczne z podstawową zasadą, na której opiera się Królestwo Boże, zasadą miłości. Tylko miłość do Boga może dać każdemu siłę do przezwyciężenia mocy grzechu.

Jana 14:15 „Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie

Najpierw miłość do Boga, a następnie, jako owoc tej miłości, posłuszeństwo.

Jana 14:23 „Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy

Stała obecność Boga w życiu człowieka jest najlepszą gwarancją życia w harmonii z Bożym prawem.

Galacjan 2:20 „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie

1 Jana 3:9 „Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził

Czy można pozostać obojętnym na przejawy tak wielkiej miłości? Bóg tak wiele dla nas robi, On przyszedł do nas osobiście w ciele Jezusa Chrystusa, aby objawić nam Prawdę o sobie, prawdę, którą Szatan od sześciu tysięcy lat próbuje przed nami ukrywać. Bóg wiedział, jak potraktujemy Jego Syna, a mimo to pozwolił Mu przyjść na nasz świat, aby objawił nam tę prawdę, która może nas wyzwolić. Co więcej, Jezus tak bardzo nas kocha, że chociaż wiedział co Go spotka na ziemi, to pragnął przyjść jako człowiek na nasz świat i nie było to dla niego przykrym jarzmem i ciężkim brzemieniem. Cieszył się z tego, że swoim życiem na ziemi pomoże wielu ludziom wrócić do Boga. Smutne dla Niego było tylko to, że tak wielu ludzi odrzuci Go, tego który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Módlmy się każdego dnia, abyśmy poznali tę Prawdę i abyśmy stali się prawdziwymi naśladowcami Jezusa, aby każdy z nas żył takim życiem, jakie żył Jezus, aby każdy z nas myślał, czuł i pragnął tak, jak myśli, czuje i pragnie Jezus. Aby każdy z nas patrzył na innych ludzi oczami Jezusa. Patrz na Jezusa każdego dnia, a wtedy Jego miłość, jeśli ją zobaczysz, zmieni twoje życie. Patrz na Jezusa tak, jak młodszy syn marnotrawny patrzył na swojego ojca.


8 kwietnia 2021

Przymierza Boga z ludźmi

  Czym są przymierza, o których mówi Biblia? Przymierze to umowa między Bogiem a ludźmi. To umowa między Stwórcą i stworzonymi przez Niego istotami. To umowa między Bogiem, który jest Wszechwiedzący, Wszechmocny i Wszechobecny, a ludźmi, którzy mają ograniczoną wiedzę, ograniczoną moc i ograniczoną możliwość poruszania się. To umowa między doskonałym i dobrym Bogiem, który jest miłością, a ludźmi, którzy są niedoskonali, przywiązani do grzechu i mają grzeszną, egoistyczną naturę.

  Umowa zazwyczaj zawierana jest między dwoma stronami. Kiedy dochodzi do zawarcia jakiejkolwiek umowy? Tylko wtedy, gdy taka umowa gwarantuje obu stronom jakieś korzyści, kiedy wszyscy uczestnicy przymierza mogą sobie nawzajem zaoferować coś, czego w inny sposób nie mogą zdobyć, lub gdy zdobycie tego czegoś w inny sposób jest zbyt kosztowne.

  Co my, ludzie, możemy zaoferować Bogu? To On jest Bogiem i Stwórcą, a nie my. Czy jest coś, czego Bóg nie może stworzyć, a my możemy Mu to dać?

  Jest tylko jedna taka rzecz. To nasza miłość do Boga.

Psalm 51:19 „Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże

  Do miłości nie można nikogo zmusić, miłość musi pojawić się w sposób spontaniczny, aby była prawdziwą miłością. Dlatego też Bóg, kiedy nas stworzył, nie „zaprogramował” nas w taki sposób, abyśmy kochali Go. Coś takiego nie jest miłością. Prawdziwa miłość jest jak prawdziwe posłuszeństwo. Człowiek naprawdę kocha wtedy, gdy może zdecydować, czy chce kochać, czy też nie, i wybiera miłość. Człowiek jest naprawdę posłuszny Bogu tylko wtedy, gdy może wybrać między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem, i wybiera posłuszeństwo.

  Tak więc my możemy zaoferować Bogu naszą miłość, nasze serca, umysły i ciała.

  A co Bóg oferuje nam? Wszystko.

  Przede wszystkim życie. Bóg jest jedynym źródłem życia.

1 Tym 6:15-16 „Król królów, Pan panów, jedyny, który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może

  Bóg podtrzymuje życie każdej istoty.

Hi 12:10 „W jego ręku jest życie wszelkiego stworzenia i duch wszystkich ludzi

  Bóg podtrzymuje życie nawet tych, którzy Go odrzucają.

Hi 24:22 „On przedłuża swoją mocą życie okrutników”.

  Bóg jest źródłem wszystkich błogosławieństw, On obiecuje nam życie wieczne pozbawione tego wszystkiego, do czego doprowadził grzech.

Ap 21:4 „I śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie

  Bóg dał nam wszystko co stworzył do naszej dyspozycji.

Rdz 1:28-29 „I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi! Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem!

  Czy mamy nieograniczony dostęp do tych wszystkich błogosławieństw, czy też jest jakiś warunek, jaki musi być spełniony abyśmy taki dostęp mieli?

Rdz 2:16-17 „I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz

  Tym warunkiem jest posłuszeństwo Bogu, jednak nie takie posłuszeństwo, które jest skutkiem racjonalnego wyboru między dobrem a złem, ale takie posłuszeństwo, które jest skutkiem miłości do Boga.

Pwt 10:12 „Teraz więc, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg! Tylko, abyś okazywał cześć Panu, swemu Bogu, abyś chodził tylko jego drogami, abyś go miłował i służył Panu, swemu Bogu, z całego serca i z całej duszy

  I teraz ważne pytanie: czy Bóg zawierając przymierze z ludźmi daje nam do zrozumienia, że od momentu zatwierdzenia przymierza zacznie robić to wszystko, do czego zobowiązał się w przymierzu, a czego wcześniej nie robił; czy też raczej swoim przymierzem potwierdził to wszystko, co robił dla nas od samego początku?

  I drugie pytanie: czy Bóg zawierając z nami przymierza (z Adamem, Noem, Abrahamem, Izaakiem, Jakubem, Mojżeszem czy też uczniami Jezusa, za jakich się uważamy), zmieniał swoje obietnice albo warunki, jakie musimy wypełnić, aby mieć udział w przymierzu z Nim?

  Dlaczego Biblia mówi nam o kilku przymierzach oraz o nowym przymierzu?

  Jakie jest prawdziwe znaczenie tych słów?

  Studiując temat przymierzy powinniśmy pamiętać o tym, co o Bogu napisał apostoł Paweł:

Hbr 13:8 „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki

  Bóg się nie zmienia, jest cały czas taki sam. Co wobec tego zmieniało się w Bożych przymierzach?


7 kwietnia 2021

O czym mówią nam pierwsze cztery rozdziały Księgi Rodzaju?

  Bóg stworzył świat w ciągu sześciu dni. Wieczorem szóstego dnia cały świat, wliczając w to pierwszych ludzi, Adama i Ewę, był stworzony. Jednak dokończenie dzieła stworzenia nastąpiło dnia siódmego.

Rodzaju 2:2 „I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił

  Co robił Bóg tego dnia? Co to znaczy, że „odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił”? 

  Fakt dokończenia dzieł stwarzania dnia siódmego oznacza, że Bóg musiał jeszcze coś zrobić, aby dzieło stworzenia można było uznać za zakończone. W dziele stworzenia brakowało czegoś, a ten brak Bóg uzupełnił dnia siódmego. Skoro czegoś brakowało, to dlaczego Bóg na koniec dnia szóstego uznał swoje dzieło za bardzo dobre?

Rodzaju 1:31 „I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień szósty

  Może chodziło o to, że ten dodatkowy element nie mógł być po prostu stworzony przez Boga, ale był czymś, co mogło powstać przy aktywnym udziale ludzi? 

  Bóg stworzył nas jako istoty wolne, dał nam wolną wolę i możliwość podejmowania decyzji. Wolna wola oznacza, że Bóg niczego nam nie narzuca, niczego nam nie nakazuje, ale daje nam możliwości, z których możemy, ale nie musimy korzystać. Czego brakowało Adamowi i Ewie, kiedy zakończył się szósty dzień stwarzania świata? Brakowało im miłości do Boga, tej miłości, która jest niezbędna do tego, aby żyć w obecności Boga. Miłości nie można nakazać, nie można nikogo zmusić do miłości. Miłość musi pojawić się spontanicznie, ale aby się pojawiła człowiek musi poznać tego, kogo może pokochać. Miłość związana jest z zaufaniem, a nie można ufać komuś, kogo się nie zna.

  Adam i Ewa posiadali pewną wiedzę o świecie, o czym świadczy fakt, że Adam zaraz po swoich narodzinach był w stanie nadać nazwy wszystkim zwierzętom. Posiadali też pewną wiedzę o Bogu, na przykład Adam wiedział, że Ewa została stworzona przez Boga. Jednak taka wiedza to za mało, aby kogoś pokochać. A przecież właściwa relacja z Bogiem polega na tym, aby człowiek „miłował i służył Panu, swemu Bogu, z całego serca i z całej duszy” (Powtórzonego Prawa 10:12). 

  Na czym polegał odpoczynek Boga, ten odpoczynek o którym mówi Biblia?

Rodzaju 2:2 „I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił

  Czy rodzice, kochający z całego serca swoje nowonarodzone dziecko, odpoczywają zostawiając to dziecko i spędzając czas bez kontaktu z nim? Czy taki czas, spędzony bez kontaktu z dzieckiem, może być dla kochających rodziców odpoczynkiem, źródłem radości i szczęścia? A przecież mówimy o Bogu, o którym  wiemy, że „nie drzemie ani nie zasypia” (Psalm 121:4). Uważam, że Bóg spędził ten dzień z Adamem i Ewą, swoimi nowonarodzonymi dziećmi, które ukochał zanim je stworzył. W ten sposób Bóg dał im szansę na to, aby Go poznali, pokochali i zaufali. Tylko miłość i zaufanie do Boga mają moc, która pozwala oprzeć się wszelkim pokusom. Udowodnił to Syn Boży, który jako człowiek przyszedł na ten świat i dzięki miłości i zaufaniu do Ojca nigdy nie zgrzeszył, pomimo tego, że szatan zrobił wszystko, aby zmusić Jezusa do grzechu. Szatanowi nie udało się podważyć zaufania, jakie Jezus, jako człowiek, miał do Boga. Udało mu się to z ludźmi.

  Zwiedzenie Ewy polegało na tym, że szatanowi udało się podważyć jej zaufanie do Boga. A kiedy już zgrzeszyła, szatan mógł ją użyć aby zwieść Adama. Do zwiedzenia Ewy szatan użył kłamstwa, przedstawiając jej nowe możliwości rozwoju, możliwości osiągnięcia wyższego poziomu, który według szatana był dla pierwszych ludzi niedostępny, ponieważ Bóg nie chciał dopuścić do tego, aby ludzie taki poziom osiągnęli. Szatan powiedział do Ewy:

Rodzaju 3:5-6 „Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło. A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła

  Ewa uwierzyła szatanowi, a tym samym okazała brak całkowitego i bezwarunkowego zaufania do Boga. W ten sposób Ewa oddała się w ręce szatana.

Rzymian 6:16 „Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości?

  Teraz szatan mógł użyć Ewę do zwiedzenia Adama, i zrobił to. Wykorzystując ją zasugerował Adamowi, że Ewa musi umrzeć i że nie ma już dla niej nadziei. Adam nie chciał się pogodzić z myślą, że może stracić ukochaną osobę. Jednak swoją decyzją o zjedzeniu owocu, aby dzielić los Ewy, Adam ujawnił swój brak całkowitego i bezwarunkowego zaufania do Boga. Adam nie wierzył, że Bóg może pomóc Ewie, że może ją uratować. 

  A co zrobił Bóg?

  Przede wszystkim nie zareagował gniewem na grzech ludzi, ale w delikatny sposób zbliżył się do nich.

Rodzaju 3:8 „A gdy usłyszeli szelest Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie w powiewie dziennym, skrył się Adam z żoną swoją przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu

Wtedy Bóg „zawołał na Adama i rzekł do niego: Gdzie jesteś?” (Rodzaju 3:9). Bóg objawił im swoją obecność w taki sam sposób, w jaki zrobił to później Eliaszowi na pustyni.

1 Królewska 19:11-13 „A oto Pan przechodził, a wicher potężny i silny, wstrząsający górami i kruszący skały szedł przed Panem; lecz w tym wichrze nie było Pana. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz w tym trzęsieniu ziemi nie było Pana. Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było Pana. A po ogniu cichy łagodny powiew. Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płaszczem swoją twarz, wyszedł i stanął u wejścia do pieczary, a wtedy doszedł go głos: Co tu robisz, Eliaszu?

  Bóg nie pojawił się w ogrodzie Eden jako zagniewany Władca, oburzony z powodu nieposłuszeństwa ludzi. Zrobił to raczej jako kochający rodzic, który martwi się tym, co zrobiły jego dzieci i pragnie zrobić wszystko, aby im pomóc. Jednak w Adamie i Ewie obecność Boga wywołała strach i lęk. Zaczęli się bać Boga i czuć w Jego obecności coś, czego nigdy wcześniej nie czuli. To był skutek działania grzechu, a nie gniewu Boga.

  Bóg dał pierwszym ludziom szansę na ukorzenie się i wyznanie grzechu, jednak Adam i Ewa nie chcieli tego zrobić. Zamiast tego starali się usprawiedliwić swój grzech. Obydwoje wskazywali na leżące poza nimi przyczyny ich upadku, nie chcieli przyznać się do tego, że chcieli to zrobić. 

  Bóg ich nie oskarżał i nie groził im karą za grzech. Z wyrozumiałością i miłością przyjął to, co powiedzieli mu Adam i Ewa, a potem przekazał proroctwo dotyczące przyszłości zarówno szatana jak i ludzi.

Rodzaju 3:14-19 „Wtedy rzekł Pan Bóg do węża: Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego bydła i wszelkiego dzikiego zwierza. Na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni życia swego! I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę. Do kobiety zaś rzekł: Pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą. A do Adama rzekł: Ponieważ usłuchałeś głosu żony swojej i jadłeś z drzewa, z którego ci zabroniłem, mówiąc: Nie wolno ci jeść z niego, przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego! Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się będziesz zielem polnym. W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz

  Szatan usłyszał, że nie będzie istniał wiecznie i że pewnego dnia zostanie zniszczony. Bóg wskazał też na tego, który to zrobi.

  Co do Adama i Ewy, to Bóg przedstawił im konsekwencje ich grzechu, konsekwencje a nie karę za grzechy. To wszystko co zapowiedział Bóg było skutkiem zmian spowodowanych przez grzech, a nie skutkiem działania Boga.

  Cały ten fragment z Księgi Rodzaju (wersy od 14 do 19) to wizja przyszłości czekającej szatana i ludzi. Bóg nie mówi tu nic na temat możliwości zmiany ich losu. W tych słowach Boga nie ma przede wszystkim żadnej nadziei. Jednak taką nadzieję Bóg objawił ludziom.

Rodzaju 3:21 „Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich

  Bóg nie zostawił ludzi w ich trudnym, a właściwie beznadziejnym położeniu, ale udzielił im pomocy. Bóg nie powiedział Adamowi i Ewie, że przecież ostrzegał ich przed konsekwencjami nieposłuszeństwa, więc  teraz muszą sobie sami radzić z problemami, jakie sami na siebie ściągnęli. Bóg po prostu udzielił im pomocy, aby zrozumieli, że Bóg nie chce ich karać, ale im pomóc, jednak jedyna skuteczna pomoc nie może polegać na zmianie warunków w jakich żyją, tylko na zmianie ich serc i charakterów, aby mogli w przyszłości ponownie cieszyć się obecnością Boga. Czy widać taką zmianę, która dzięki Bożej pomocy nastąpiła w życiu Adama i Ewy? Oto trzy wersy, w których widać, jaka zmiana nastąpiła w Ewie.

Rdz 3:13 „Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam

  Kiedy Ewa zgrzeszyła i zaczęła czuć strach przed Bogiem, zaczęła szukać usprawiedliwienia swojego grzechu. I znalazła winnego, a był nim wąż, a pośrednio Bóg, który stworzył węża i pozwolił mu oszukać Ewę. 

  Po pewnym czasie, kiedy Adam z Ewą żyli poza ogrodem Eden, Ewa urodziła Kaina i powiedziała:

Rdz 4: „Wydałam na świat mężczyznę z pomocą Pana

  Ewa zrozumiała i zaakceptowała fakt, że Bóg udziela jej pomocy, jednak nadal nie odczuwała potrzeby korzystania z tej pomocy we wszystkim co robiła. Chociaż pamiętała to, co stało się przy drzewie poznania dobra i zła, kiedy pod wpływem węża zaufała bardziej sobie i swoim uczuciom zamiast Bogu, to nadal w pewnych sytuacjach bardziej ufała sobie niż Bogu i uważała, że Boża pomoc jest jej potrzebna tylko jako uzupełnienie jej własnych możliwości. Powiedziała, że to ona własnymi siłami urodziła Kaina, a Bóg tylko jej w tym pomógł. Nie oddała Bogu całej chwały, ale jej część przypisała sobie.

  Jednak po wielu latach, gdy urodziła trzeciego syna, Seta, jej zrozumienie znaczenia Boga w życiu człowieka było już inne. 

Rdz 4:25 „I obcował Adam jeszcze raz z żoną swoją, a ona urodziła syna i dała mu imię Set, mówiąc: Bóg dał mi innego potomka zamiast Abla, którego zabił Kain

  Tym razem Ewa nie przypisała sobie żadnej chwały za to, że urodziła syna, ale całą chwałę oddała Bogu. Nie zrobiła tego dlatego, że musiała to przyznać, ale dlatego, że chciała i pragnęła okazać Bogu wdzięczność za to wszystko, co dla niej zrobił. Zrozumiała, że jej trudna sytuacja była skutkiem jej niewłaściwej decyzji, a nie karą, jaka zesłał na nią Bóg. Zrozumiała, że Bóg zrobił wszystko, aby pomóc jej w podjęciu właściwej decyzji, i że Bóg nie ponosi odpowiedzialności za pojawienie się grzechu. Przestała obwiniać Boga za to, że jej życie zmieniło się na gorsze, a zaczęła odczuwać ogromną wdzięczność do Boga za to wszystko, co dla niej uczynił. Oddała Bogu całą należną Mu chwałę. Ewa zrobiła to, co powinien zrobić każdy człowiek i w każdym czasie, aby objawić zmianę, jaka zaszła w jego sercu, zmianę umożliwiającą mu powrót do ogrodu Eden, powrót do życia w obecności Boga.

Ap 14:7 „Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego, i oddajcie pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód


4 kwietnia 2021

Boża miłość i biblijne plagi

Apokalipsa 16:1 "I usłyszałem donośny głos mówiący ze świątyni do siedmiu aniołów: Idźcie i wylejcie siedem czasz gniewu Bożego na ziemię"


Szesnasty rozdział Księgi Objawienia to opis siedmiu plag, które w czasach końca spadną na ziemię i doprowadzą do jej zniszczenia. Zginą też wszyscy ludzie, którzy nie zostaną zabrani do Nieba. Czym będą ostatnie plagi jakie spadną na ziemię? Czy będą Bożą karą za grzechy? Co objawiają nam te plagi, czy są przejawem Bożej miłości? Czy widać w nich to, że „Bóg jest miłością”?

Jak często zadawałeś sobie pytanie, dlaczego Bóg pozwala na tak dużo niesprawiedliwości na tym świecie? Dlaczego Bóg pozwala na to, że cierpią na przykład niewinne dzieci?

Kiedy Bóg postanowił zniszczyć Sodomę i Gomorę, Abraham zapytał Boga:

Rdz 18:23 „Czy rzeczywiście zgładzisz sprawiedliwego wespół z bezbożnym?”

Czy ostatnie plagi spadną tylko na niesprawiedliwych, na bezbożników, którzy stracili szansę na zbawienie? A jeżeli tak, to dlaczego Bóg ześle aż siedem plag, zamiast jednej? Czy nie jest to objaw okrucieństwa? Czy na tym polega Boża sprawiedliwość? Czy nigdy się nad tym nie zastanawiałeś?

Czy odpowiedzi na takie pytania są ważne? Ktoś mógłby powiedzieć, że nie, ja jednak uważam, że jeżeli takie pytania pojawiają się w moim lub twoim umyśle, to musimy znaleźć właściwe odpowiedzi, ponieważ ich brak może spowodować, że moje wyobrażenie o tym jaki jest Bóg będzie niewłaściwe. A przecież od tego zależy moje zbawienie, zbawienie każdego człowieka.

J 17:3 „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś

Skoro wierzymy w to, że Bóg jest miłością (J 4:8), to spróbujmy znaleźć Bożą miłość w siedmiu ostatnich plagach, i być może w kilku innych tego typu wydarzeniach przedstawionych w Biblii.


Zacznę od dwóch wersów z Księgi Objawienia, które mówią coś o ostatnich plagach.

Ap 16:9.11 „I byli ludzie popaleni wielkim żarem, i bluźnili imieniu Boga, który ma moc nad tymi plagami, a nie upamiętali się, by mu oddać chwałę (…) I bluźnili Bogu niebieskiemu z powodu swoich bólów i z powodu swoich wrzodów, i nie upamiętali się w swoich uczynkach

Co to znaczy, że ludzie “nie upamiętali się”? Czy nie jest to sugestia, że nie nawrócili się, chociaż mieli taką możliwość? Te dwa wersy mówią o tym, jak ludzie zareagują na czwartą i piątą plagę. Czy oznacza to, że nawet wtedy ludzie będą mieli szansę na nawrócenie? Może to, co będzie się działo podczas zsyłania na ziemię ostatnich plag, będzie ostatecznym dowodem na to, że Bóg zrobił wszystko aby uratować każdego człowieka, ale nie wszyscy ludzie będą chcieli być uratowani. Wielu ludzi wybierze śmierć, aby tylko nie przyznać się do swoich błędów.

Czy Bóg daje ludziom szansę na nawrócenie nawet wtedy, gdy wie, że ludzie się nie nawrócą?

Czy są inne wydarzenia opisane w Biblii, które mają coś wspólnego z ostatnimi plagami? Myślę, że każdemu z nas przypominają się od razu plagi zesłane przez Boga na Egipt. Jakie podobieństwa występują między plagami egipskimi i ostatnimi plagami?


Oba wydarzenia są wyraźnym objawieniem mocy Boga. W obu tych wydarzeniach pewne plagi powtarzają się:

- Plaga wrzodów

- Woda zmienia się w krew

- Plaga ciemności

- Plaga gradu

Plagi egipskie związane są z uwolnieniem z niewoli Izraela, ludu Bożego, a ostatnie plagi związane są z zakończeniem zniewolenia od grzechu.

Czy jest możliwe, że właściwe zrozumienie ostatnich plag jest uzależnione od właściwego zrozumienia plag egipskich? Myślę, że oba te wydarzenia są ze sobą związane i dlatego warto dobrze przyjrzeć się temu, co stało się około trzy i pół tysiąca lat temu w Egipcie.

Zróbmy to.


Jakim narodem byli Izraelici, kiedy Bóg postanowił wyprowadzić ich z Egiptu?

Czterysta lat wcześniej do Egiptu przybyła rodzina Jakuba. Jego synowie, którzy wcześniej przejawiali bardzo złe cechy charakteru, doznali duchowego nawrócenia. Byli zjednoczeni i nie było wśród nich podziałów. Osiedlili się w darowanej im przez faraona ziemi Goszen, nie musieli, podobnie jak egipscy kapłani, kupować żywności od Józefa. Nie byli w takiej samej sytuacji jak Egipcjanie, którzy wydali wszystkie swoje pieniądze na żywność, potem oddali faraonowi swoje „konie i stada owiec, i za stada bydła, i za osły” (Rdz 47:17), wreszcie „sprzedali role swoje” (Rdz 47:20).

Jednak po czterystu latach nie było widać różnic między Izraelitami a Egipcjanami, a jeżeli już to różnice polegały na tym, że Izraelici znajdowali się w gorszym położeniu niż Egipcjanie. Były też między nimi podziały i nieporozumienia.

Wj 2:11-14 „I zdarzyło się w tym czasie, gdy Mojżesz już dorósł, że wyszedł do swoich braci i przypatrywał się ich ciężkiej pracy. Zobaczył też pewnego Egipcjanina, który bił Hebrajczyka, jednego z jego rodaków. Rozejrzał się więc dookoła, a widząc, że nie ma nikogo, zabił Egipcjanina i zagrzebał go w piasku. Gdy nazajutrz wyszedł, oto dwaj mężowie hebrajscy kłócili się. Wtedy rzekł do tego, który zawinił: Czemu bijesz bliźniego swego? A ten odpowiedział: Któż cię ustanowił przełożonym i sędzią nad nami? Czy zamierzasz mię zabić, tak jak zabiłeś Egipcjanina? Mojżesz zląkł się i pomyślał: Zapewne sprawa ta wyszła na jaw

Izraelici nie tylko byli podzieleni, ale zapomnieli też o swojej tożsamości. Pamiętali wprawdzie o Bogu, ale bardziej od Boga cenili sobie rzeczy tego świata. Zapomnieli też o sabacie.

Kiedy Mojżesz przybył do Egiptu musiał najpierw przekonać Izraela o tym, że to Bóg posłał go aby uwolnić ich z niewoli. Dopiero wtedy, gdy zobaczyli specjalne znaki, uwierzyli w to, że Mojżesz był Bożym posłańcem. Były to trzy znaki:

- Laska, która zmieniła się w węża

- Trąd, który pojawił się na ręce Mojżesza, aby następnie zniknąć

- Woda z Nilu, która po wylaniu na ziemię stała się krwią

Wj 4:30-31 „Aaron zaś powtórzył wszystkie słowa, które Pan wypowiedział do Mojżesza, a ten dokonywał znaków na oczach ludu. I lud uwierzył. A gdy usłyszeli, że Pan ujął się za synami izraelskimi i że dojrzał ich niedolę, pochylili głowy i oddali pokłon.

Ile znaków Mojżesz pokazał Izraelitom? Trzy. Izraelici uwierzyli, jednak gdy pojawiły się problemy, nie chcieli już więcej słuchać Mojżesza.

Wj 5:14.20-21 “I bito nadzorców izraelskich, których ustanowili nad nimi nadzorcy faraona, mówiąc: Dlaczego nie wykonaliście ani wczoraj, ani dzisiaj cegieł w pełnej ustalonej jak poprzednio ilości? (…) Gdy wychodzili od faraona i natknęli się na Mojżesza i Aarona, którzy stali, oczekując ich, rzekli do nich: Niech wejrzy Pan na was i osądzi, żeście nas tak zohydzili u faraona i jego sług. Włożyliście do ręki ich miecz, aby nas zabili.

Wj 6:6-9 [Bóg powiedział Mojżeszowi] „Dlatego powiedz do synów izraelskich: Jam jest Pan; Ja was uwolnię od ciężarów nałożonych przez Egipcjan i wybawię was z ich niewoli i wyzwolę was wyciągniętym ramieniem i przez surowe wyroki. I przyjmę was za swój lud, i będę wam Bogiem, i poznacie, żem Ja, Pan, Bogiem waszym, który was uwalnia od ciężarów nałożonych przez Egipcjan. I wprowadzę was do ziemi, którą przysiągłem dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Dam wam ją w dziedzictwo, Ja, Pan. Tak mówił Mojżesz do synów izraelskich, lecz oni nie słuchali Mojżesza z powodu upadku ducha i ciężkiej pracy

Czy Izraelici naprawdę wierzyli w Boga? Zniechęcenie jakie pojawiło się wśród nich, gdy faraon zaczął ich gnębić, świadczy o tym, że nie ufali bezgranicznie Bogu. Odpowiadała im wizja wolności i obiecanej im ziemi, opływającej mlekiem i miodem, ale nie wierzyli w to, że Bóg może im to zapewnić.

Co stało się, gdy, zgodnie z poleceniem Boga, Mojżesz i Aaron ”przyszli do faraona i rzekli: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Wypuść mój lud, aby obchodzili święto ku mojej czci na pustyni” (Wj 5:1)? Faraon odpowiedział im: “Któż to jest Pan, bym miał słuchać głosu jego i wypuścić Izraela? Pana nie znam, a Izraela nie wypuszczę” (Wj 5:2)

Faraon był wykształconym człowiekiem i na pewno znał historię Józefa. Znał pochodzenie Izraelitów i wiedział o ich religii i wierze w Jedynego Boga. Historia Józefa świadczyła o mądrości Boga oraz o tym, że Bóg zna przyszłość. Jednak nie mówiła nic o mocy, jaką dysponuje Bóg. Faraon prawdopodobnie nie wierzył w to, że Bóg stworzył świat, miał na ten temat własny pogląd, wynikający z tradycji. Bóg dał mu więc szansę na poznanie swojej mocy.

Słowa faraona „Któż to jest Pan, bym miał słuchać głosu jego” świadczą o tym, że wiedział o istnieniu Boga, jednak nie znał powodu dla którego miałby być posłuszny Bogu. Bóg poprzez plagi objawił faraonowi taki powód. Bóg zsyłając plagi pokazał też Izraelitom, że zawsze dotrzymuje obietnic i że można Mu ufać.

Istotne jest to, że przed każdą plagą Bóg przez Mojżesza ostrzegał faraona o zbliżającym się nieszczęściu, aby faraon nie mógł tego uznać za przypadek. Faraon miał zobaczyć, że gdy Bóg coś zapowiada, to nikt nie jest w stanie uniemożliwić Bogu realizację tego, co zapowiedział.


Pierwsza plaga polegała na zmianie wody w Nilu na krew. Mieszkańcy Egiptu, w tym Izraelici, przez siedem dni nie mogli pić wody z Nilu. Aby zdobyć wodę zdatną do picia musieli kopać studnie. Ponieważ magowie faraona pokazali, że także potrafią zmienić wodę w krew, faraon nie uznał faktu, że nikt nie dysponuje taką mocą jak Bóg. Dla faraona jego magowie dysponowali taka samą mocą.

Druga plaga to plaga żab. Bóg sprawił, że żaby pokryły całą ziemię Egiptu, jednak magowie faraona także sprowadzili żaby. Plaga żab była tak uciążliwa dla faraona, że tym razem poprosił on Mojżesza o pomoc.

Wj 8:8-11 „ Wstawcie się do Pana, aby oddalił żaby ode mnie i od ludu mojego; wtedy wypuszczę lud, aby złożyli Panu ofiarę. I rzekł Mojżesz do faraona: Racz mi powiedzieć, kiedy mam się wstawić za tobą i za sługami twymi, i za ludem twoim, aby wyginęły żaby u ciebie i w pałacach twoich, a pozostały tylko w Nilu. Na to on rzekł: Jutro. A Mojżesz odpowiedział: Stanie się według życzenia twego, abyś poznał, że Pan, Bóg nasz, nie ma sobie równego; żaby oddalą się od ciebie i z pałaców twoich, i od sług twoich, i od ludu twego, a pozostaną tylko w Nilu

Mojżesz celowo zapytał się faraona o termin realizacji jego prośby, aby dać faraonowi kolejną szansę na poznanie mocy Boga. I zgodnie z prośbą faraona następnego dnia żaby zesłane przez Boga oddaliły się do Nilu, ale te, które sprowadzili magowie, nie wróciły do Nilu i wyginęły. Magowie faraona mogli sprowadzić żaby, ale nie potrafili sprawić, aby te żaby wróciły do Nilu.

Wj 8:13-14 „A Pan uczynił według prośby Mojżesza. I wyginęły żaby w domach, na podwórzach i na polach. I zgarniali je na kupy, kraj zaś był pełny przykrej woni

Trzecia plaga to plaga komarów, które pojawiły się w całej ziemi egipskiej. Tym razem magowie nie potrafili uczynić tego samego i powiedzieli faraonowi, że sprawił to Bóg, i że Bóg przewyższa ich swoimi możliwościami.

Wj 8:18-19 „Czarownicy próbowali uczynić to samo swoimi czarami, by sprowadzić komary, lecz nie potrafili; i były komary na ludziach i na bydle. Wtedy rzekli czarownicy do faraona: W tym jest palec Boży. Lecz serce faraona pozostało nieczułe i nie usłuchał ich, tak jak Pan zapowiedział

Pierwsze trzy plagi (tyle samo co ilość znaków pokazanych przez Mojżesza Izraelitom) objawiły faraonowi prawdę o tym, że Bóg jest ponad nim i wszystkimi bóstwami, w które wierzył. Plagi te objęły swoim działaniem cały Egipt, zarówno Egipcjan jak i Izraelitów. Może dlatego Izraelici w końcu uwierzyli w to, że Bóg jest w stanie wywiązać się z danej im obietnicy i dzięki temu ominęła ich kolejna plaga. Od czwartej plagi Bóg pokazywał, że potrafi chronić tych, którzy są Mu posłuszni.

Czwarta plaga – plaga much. Muchy pojawiły się w całym Egipcie, za wyjątkiem ziemi Goszen. Tak na marginesie, gdyby jakiś Izraelita przeniósł się z krainy Goszen w inne miejsce, to jego także dotknęłaby ta plaga. Much nie było tylko w krainie Goszen. Plaga much była uciążliwa, jednak muchy nie zagrażały życiu ani ludzi ani zwierząt.

Piąta plaga to zaraza, jaka spadła na bydło. Także tym razem Mojżesz ostrzegł faraona, jednak tym razem dał mu czas na podjęcie decyzji. Plaga miała spaść następnego dnia. I tak się stało. I także tym razem plaga nie spadła na bydło Izraelitów. Ta plaga jako pierwsza połączona jest ze śmiercią, na razie tylko zwierząt.

Szósta plaga. „Potem rzekł Pan do Mojżesza i do Aarona: Weźcie pełne garście sadzy z pieca i niech Mojżesz rozrzuci ją ku niebu na oczach faraona, a ona zamieni się nad całą ziemią egipską w pył, który wywoła na ludziach i na bydle w całej ziemi egipskiej, wrzody i pryszcze” (Wj 9:8-9). Wrzody prawdopodobnie nie ominęły Izraelitów, ponieważ Biblia o tym nie mówi. W przypadku plagi much i zarazy bydła Biblia wyraźnie mówi o tym, że te plagi ominęły ziemię Goszen, opis plagi wrzodów nie zawiera takiej informacji. Myślę, że był jakiś ważny powód dla którego Bóg tym razem nie wyróżnił Izraelitów. Bóg nie objawia nam tego powodu, ale pokazuje, że z jakiegoś powodu Boża ochrona może zostać cofnięta. Z jakiego? Może ma to coś wspólnego z tym fragmentem księgi Izajasza:

Iz 59:1-2 „Oto ręka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy

Może ma to związek z niewiarą Izraelitów, z ich niewłaściwym obrazem Boga?

Wrzody to pierwsza plaga związana z bezpośrednim zagrożeniem ludzkiego życia, na razie tylko zdrowia.

Siódma plaga to grad. Przeczytajmy jej opis, ponieważ są tam bardzo ważne informacje.

Wj 9:13-21 „I rzekł Pan do Mojżesza: wstań wcześnie rano i idź do faraona, i powiedz mu: Tak mówi Pan, Bóg Hebrajczyków: Wypuść lud mój, aby mi służył, gdyż tym razem ześlę wszystkie plagi moje na ciebie i na sługi twoje, i na lud twój, abyś wiedział, że nie ma równego mi na całej ziemi. Bo już teraz byłbym wyciągnął rękę moją i dotknął zarazą i ciebie, i lud twój, tak że byłbyś starty z powierzchni ziemi, lecz tylko dlatego zachowałem cię przy życiu, by ci pokazać swoją siłę i by rozgłaszano imię moje po całej ziemi. A ty wciąż jeszcze wynosisz się ponad lud mój, nie chcąc go wypuścić. Otóż Ja jutro o tym czasie spuszczę bardzo ciężki grad, jakiego jeszcze nie było w Egipcie od dnia jego założenia aż dotąd. Każ więc teraz schronić bydło swoje i wszystko, co masz na polu; gdyż każdy człowiek i każde zwierzę, które znajdzie się na polu i nie zostanie spędzone do domu, zginie, gdy spadnie na nie grad. Toteż każdy spośród sług faraona, kto bał się słowa Pańskiego, chronił śpiesznie sługi swoje i bydło swoje w domu. Kto zaś nie zważał na słowo Pana, ten pozostawił sługi swoje i bydło swoje na polu”

Co ważnego znajduje się w opisie tej plagi?

- Omija ziemię Goszen

- Zagrożone jest życie zarówno zwierząt jak i ludzi

- Warunkiem ochrony przed tą plagą było  posłuszeństwo

Bóg wyjaśnia, że mógłby po prostu zniszczyć faraona i jego lud, ale tego nie chce. Celem plag jest objawienie mocy Boga, objawienie prawdy o tym, że nie ma innego Boga, oraz prawdy o znaczeniu posłuszeństwa Bogu.

Ósma plaga – szarańcza.

Wj 10:3-6 „Poszedł więc Mojżesz z Aaronem do faraona i rzekli do niego: Tak mówi Pan, Bóg Hebrajczyków: Jak długo wzbraniać się będziesz, by się przede mną ukorzyć? Wypuść lud mój, aby mi służył! Bo jeżeli będziesz się wzbraniał wypuścić lud mój, to Ja jutro sprowadzę szarańczę na twój kraj. Pokryje ona całą ziemię, tak że nie będzie można zobaczyć ziemi, i pożre resztę tego, co ocalało, co pozostało po gradzie, i obgryzie wszystkie drzewa, które wam rosną na polu. I napełni domy twoje i domy wszystkich sług twoich, i domy wszystkich Egipcjan, czego nie widzieli ojcowie twoi i ojcowie ojców twoich, odkąd żyją na ziemi aż do dnia dzisiejszego. Potem odwrócił się i wyszedł od faraona

Szarańcza miała pojawić się w całym Egipcie, Bóg nie powiedział o tym, że nie będzie jej w ziemi Goszen. Czyżby ta plaga miała dotknąć Izraelitów w takim samym stopniu jak Egipcjan?

Zwróćmy uwagę na ten fragment: "I napełni [szarańcza] domy twoje i domy wszystkich sług twoich, i domy wszystkich Egipcjan". Domy Izraelitów miały być wolne od szarańczy, jednak szarańcza miała zjeść to wszystko, co rosło na polach Izraelitów, tak samo jak na polach Egipcjan. 

Dlaczego?

Może była to kolejna lekcja dla Izraela, lekcja, która miała ich nauczyć większego zaufania do Boga. Tego zaufania, dzięki któremu Bóg może wspierać swój lud dając mu wszystko to, co niezbędne do życia, także żywność, której po pladze szarańczy nie mogli znaleźć na swoich polach.

Czy Izraelici właściwie zrozumieli tę lekcję? Raczej nie, co pokazały późniejsze wydarzenia na pustyni, kiedy wielokrotnie buntowali się z powodu braku wody oraz takiej żywności, do jakiej przyzwyczaili się w Egipcie.

Ta plaga nie była bezpośrednim zagrożeniem życia ludzi, ale była zagrożeniem dla przyszłości Egiptu i jego mieszkańców. Swoim uporem faraon mógł doprowadzić do zagłady ludności swojego kraju. Coraz bardziej realna stawała się taka klęska głodu, jaka miała miejsce czterysta lat wcześniej, ale tym razem Egipcjanie nie byli na nią przygotowani. Dlaczego? Faraon, który rządził Egiptem w czasach Józefa, uznał moc Boga Jahwe. Nie zrobił tego faraon, który rządził Egiptem w czasach Mojżesza.

Kolejna, dziewiąta plaga to plaga ciemności.

Wj 10:22-23 „I nastała gęsta ciemność w całej ziemi egipskiej przez trzy dni. Przez trzy dni nie widział jeden drugiego i nikt nie mógł wstać z miejsca swego; ale wszyscy synowie izraelscy mieli światło w siedzibach swoich

To nie była zwykła ciemność, ale całkowity brak źródeł światła. Jezus powiedział:

J 8:12 „Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota

Innym razem Jezus powiedział:

J 11:9-10 “Czy dzień nie ma dwunastu godzin? Jeśli kto chodzi we dnie, nie potknie się, bo widzi światło tego świata. Jeśli zaś kto chodzi w nocy, potknie się, bo nie ma w sobie światła

Co się stało tuż przed śmiercią Jezusa na krzyżu?

Łk 23:44 „A była już mniej więcej godzina szósta i ciemność zaległa całą ziemię aż do godziny dziewiątej

Ellen White przedstawiła to w taki sposób:

Całkowite ciemności spowiły krzyż niczym żałobny kir. „Ciemność zaległa całą ziemię aż do godziny dziewiątej [piętnastej — przyp. red. ]”. Nie było zaćmienia słońca ani żadnych innych naturalnych przyczyn tej ciemności, tak głębokiej, jaka bywa o północy, gdy nie ma księżyca i gwiazd. Było to tajemnicze świadectwo dane przez Boga dla umocnienia wiary przyszłych pokoleń.

W tych ciemnościach nie można było odczuć obecności Boga. Swą siedzibę uczynił niewidoczną i ukrył swą chwałę przed oczami ludzkimi”.

“Zdawało się, że grobowa cisza spadła na Golgotę i niewytłumaczalny strach ogarnął tłum zebrany wokoło krzyża. Przekleństwa i zniewagi ucichły, urwane w połowie wypowiadanych zdań. Wszyscy obecni — mężczyźni, kobiety i dzieci — padli na ziemię. Od czasu do czasu żywe światło z obłoku oświetlało krzyż i rozpiętego na nim Zbawiciela. Kapłani, przywódcy, nauczeni w Piśmie, kaci i tłum pomyśleli, że oto nadeszła godzina ich zapłaty. Po pewnym czasie niektórzy zaczęli szeptać, że Jezus zstąpi teraz z krzyża. Niektórzy usiłowali po omacku znaleźć drogę do miasta bijąc się w piersi i wydając okrzyki z przerażenia” {ZJ 542-543}.

Ciemność jaka ogarnęła Egipt pokazała ludziom jak wygląda sytuacja człowieka, który całkowicie odrzucił Boga. To zapowiedź tego, co stanie się na ziemi w czasach końca.

Wreszcie ostatnia plaga, śmierć pierworodnych. W odróżnieniu od pozostałych plag, śmierć pierworodnych została zapowiedziana faraonowi już na samym początku. Bóg nakazał Mojżeszowi, kiedy Mojżesz wracał do Egiptu:

Wj 4:22-23 „I powiesz do faraona: Tak mówi Pan: Moim synem pierworodnym jest Izrael. Mówię do ciebie: Wypuść syna mojego, aby mi służył. Jeśli będziesz się wzbraniał od wypuszczenia go, Ja zabiję twego syna pierworodnego

Dlaczego Bóg ostrzegł faraona o ostatniej pladze na samym początku? Może dlatego, że Bóg wiedział o ostatniej rozmowie faraona z Mojżeszem, która odbyła się po zakończeniu plagi ciemności:

Wj 10:28-29 „I rzekł do niego faraon: Idź precz ode mnie! A strzeż się! Nie zjawiaj się już przed moim obliczem, bo jeśli raz jeszcze zjawisz się przed moim obliczem, zginiesz. A Mojżesz odpowiedział: Dobrze powiedziałeś; już nigdy nie zjawię się przed twoim obliczem.”

Zanim doszło do śmierci pierworodnych faraon otrzymał całą niezbędną wiedzę, która była potrzebna do podjęcia właściwej decyzji. Nie chciał jednak uznać tego, że jest Bóg, który przewyższa go pod każdym względem. Jego pycha i duma nie pozwoliły mu poznać Boga i ukorzyć się przed Nim. Z tego samego powodu wielu ludzi robi to samo dzisiaj. Czy Bóg będzie chciał zmusić ich siłą do pokory? Zdecydowanie nie. Prawdziwa pokora jest wynikiem miłości, a do miłości nikogo nie można zmusić. Ostatnie plagi pokażą całemu światu, że ci, którzy za bardzo związali się z grzechem, sami nie chcą porzucić złych przyzwyczajeń, sami nie chcą przyznać się do błędów, sami nie chcą żyć w obecności Boga, bez względu na cenę, jaką będą musieli zapłacić. Jednak na samym końcu:

Rz 14:11 „Jakom żyw, mówi Pan, ugnie się przede mną wszelkie kolano i wszelki język wyznawać będzie Boga”

Wszyscy ludzie, a przede wszystkim ci, którzy nie zostaną zbawieni, przyznają, że Bóg jest sprawiedliwy i dobry, ponieważ zrobił wszystko, aby każdy człowiek został zbawiony.

Czy właśnie to Bóg zrobił w Egipcie, zrobił wszystko aby przekonać faraona i mieszkańców Egiptu, że „Pan jest Bogiem na niebie w górze i na ziemi w dole, nie ma innego!” (Pwt 4:39)? Czy robi to także dzisiaj i będzie robił aż do samego końca?

Czy plagi egipskie oraz siedem ostatnich plag są dowodem na miłość i miłosierdzie Boga?

Bóg jest miłością, zawsze i wszędzie. Czy potrafimy dostrzec tę miłość nawet wtedy, gdy dzieją się rzeczy, które zazwyczaj nie kojarzą się nam z miłością?

Czy potrafimy znaleźć tę miłość w działaniu Boga w Egipcie? Czy widzimy ją w opisie ostatnich siedmiu plag, jakie wkrótce spadną na ziemię? Czy są dla ciebie te plagi?

Apostoł Paweł napisał:

Rz 12:21 „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

Czy uważasz, że Bóg właśnie tak walczy ze złem, używając dobra? Znajdź to dobro w plagach, jeżeli jeszcze go nie widzisz.

Oby każdy z nas widział dobro i Bożą miłość we wszystkim, co robi Bóg.

2 lutego 2021

Czy mogę głosić ewangelię?

Ewangelizacja to głoszenie Dobrej Nowiny, jaką jest Ewangelia. Głoszenie ewangelii to zadanie, które Jezus dał swoim uczniom zanim został zabrany do Nieba. Uczniowie znali Jezusa i Jego nauki ponad trzy lata, jednak nie byli jeszcze gotowi do tego, aby głosić Prawdę w sposób skuteczny, czyli z mocą. Było coś, co musiało się w nich zmienić. Taka sama zmiana musi nastąpić w życiu każdego człowieka, który uważa się za ucznia Jezusa i chce głosić ewangelię. Na czym polega ta zmiana? Można ją odkryć w historii człowieka, którego Jezus uwolnił od legionu demonów.

Oto ta historia, opowiedziana przez Marka:

 Marka 5:1-20

I przybyli na drugi brzeg morza, do krainy Gerazeńczyków. A gdy wychodził z łodzi, oto wybiegł z grobów naprzeciw niego opętany przez ducha nieczystego człowiek, który mieszkał w grobowcach, i nikt nie mógł go nawet łańcuchami związać, gdyż często, związany pętami i łańcuchami, zrywał łańcuchy i kruszył pęta, i nikt nie mógł go poskromić. I całymi dniami i nocami przebywał w grobowcach i na górach, krzyczał i tłukł się kamieniami. I ujrzawszy Jezusa z daleka, przybiegł i złożył mu pokłon. I wołając wielkim głosem, rzekł: Co ja mam z tobą, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam cię na Boga, żebyś mię nie dręczył. Albowiem powiedział mu: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka! I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział mu: Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu. I prosił go usilnie, aby ich nie wyganiał z tej krainy. A pasło się tam, u podnóża góry, duże stado świń. I prosiły go duchy, mówiąc: Poślij nas w te świnie, abyśmy w nie wejść mogli. I pozwolił im. Wtedy wyszły duchy nieczyste i weszły w świnie; i rzuciło się to stado ze stromego zbocza do morza, a było ich około dwóch tysięcy, i utonęło w morzu. A ci, którzy je paśli, uciekli i rozgłosili to w mieście i po wioskach; i zeszli się, aby zobaczyć, co się stało. I przyszli do Jezusa, i ujrzeli, że ten, który był opętany, siedział odziany i przy zdrowych zmysłach, ten, w którym był legion demonów; i zlękli się. A ci, którzy to widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, i także o świniach. I poczęli go prosić, żeby usunął się z ich granic. A gdy wstępował do łodzi, prosił go ten, który był opętany, aby mógł pozostać przy nim. Lecz On nie zezwolił mu, ale mu rzekł: Idź do domu swego, do swoich, i oznajmij im, jak wielkie rzeczy Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował. Odszedł więc i począł opowiadać w Dziesięciogrodziu, jak wielkie rzeczy uczynił mu Jezus; a wszyscy się zdumiewali.

Ta sama historia znajduje się także w ewangelii Mateusza i Łukasza, ale nie dokładnie taka sama. Mateusz opowiedział o dwóch ludziach opętanych przez demony, Marek i Łukasz o jednym. Mateusz nie wspomniał o zadaniu, jakie Jezus dał do wykonania uwolnionemu od demonów, z kolei Łukasz przekazał ciekawą prośbę, jaką demony miały do Jezusa.

Łukasza 8:31 „I prosiły go, aby im nie nakazywał odejść w otchłań

Prośba ta nie jest bezpośrednio związana z tematem, o którym piszę, ale jej zbadanie pozwala na wyciągnięcie ciekawych wniosków, dlatego o tym wspomniałem.

A teraz wróćmy do głównego tematu, a dokładniej do tego momentu, w którym opętany (jeden według Marka i Łukasza, dwóch według Mateusza) przez demony powiedział do Jezusa:

Co ja mam z tobą, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam cię na Boga, żebyś mię nie dręczył

W książce “Pragnienie wieków” Ellen White tak opisała tę scenę:

 Z mocą autorytetu [Jezus] nakazał nieczystym duchom, aby ich opuściły. Jego słowo przeniknęło pełne mroku umysły nieszczęśliwców. Mgliście zdawali sobie sprawę z tego, że blisko nich znajdował się Ten, który może ich wybawić od dręczących ich demonów. Upadli u stóp Zbawiciela, aby Go uczcić, jednak kiedy otworzyli usta, aby błagać Go o miłosierdzie, przemówiły przez nich demony, krzycząc porywczo: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie” (PW 270)

Jak widać, człowiek w takim stanie opętania nie może nawet powiedzieć tego, co chce. Taki człowiek ma „zaciemniony” umysł i tylko w niewielkim stopniu jest w stanie właściwie ocenić to, co dzieje się obok niego. Jego ciało i umysł są prawie całkowicie pod kontrolą demonów.

Taki człowiek czuje się bezradny i zdaje sobie sprawę z tego, jak beznadziejna jest jego sytuacja. Doskonale wie, że sam nie jest w stanie tego zmienić. Jest także świadomy tego, że sam doprowadził się do tego stanu, zaspokajając własne żądze.

I kiedy widzi możliwość zmiany tej sytuacji, kiedy widzi, że jest ktoś, kto chce i może mu pomóc, to pojawia się w nim ogromne pragnienie otrzymania tej pomocy. Chce zrobić wszystko co możliwe, aby zostać uwolnionym, ale tak naprawdę może tylko tego pragnąć.

Jednak Bóg zna nasze myśli. Jezus wiedział, że stojący przed nim człowiek pragnie Jego pomocy, i chociaż to pragnienie nie zostało wyrażone słowami, odpowiedział na nie.

Co czuł ten człowiek, kiedy został uwolniony od legionu demonów, dręczących go od dłuższego czasu?

Myślę, że przede wszystkim czuł wielką wdzięczność za to, co zrobił dla niego Bóg. Doskonale wiedział, że sam przyczynił się do swojego upadku, doskonale wiedział, że nie był w stanie samodzielnie uwolnić się od demonów i doskonale wiedział, że niczym sobie nie zasłużył na pomoc, którą otrzymał.  W swoim uwolnieniu widział miłość Boga do ludzi i kiedy poznał tę miłość, jego serce odpowiedziało na nią miłością do Boga. Ellen White napisała: „Tylko miłość budzi miłość. Znać Boga to kochać Go” (PW 17). Miłość Boga obudziła w jego sercu miłość do Boga. Ten człowiek poznał Boga i zaczął Go kochać, a jego miłość do Boga sprawiła, że odwrócił się od tego wszystkiego, co doprowadziło go do stanu całkowitej degradacji. Teraz nie widział już w tych rzeczach nic przyjemnego, ponieważ zrozumiał do czego prowadzi każdy grzech. Jego miłość do Boga, połączona z ogromną wdzięcznością, uczyniły z niego nowego człowieka, a jego gorącym pragnieniem stało się służenie Bogu i przebywanie w Jego obecności. Był gotów zrobić dla Boga wszystko, i kiedy Jezus powiedział mu: „Idź do domu swego, do swoich, i oznajmij im, jak wielkie rzeczy Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował”, po prostu to zrobił. Wykonanie tego polecenia stało się wielkim pragnieniem jego serca.

Co musiało się stać z tym człowiekiem, aby nastąpiła w nim taka wewnętrzna przemiana?

Musiał uświadomić sobie swój poprzedni stan i zrozumieć, że tylko Bóg mógł to zmienić. Kiedy to zrozumiał i kiedy pokochał Boga całym swoim sercem, stał się gotowy do głoszenia ewangelii, ponieważ głoszenie ewangelii polega na opowiadaniu o tym, jak wielkie rzeczy Pan uczynił w życiu ewangelisty oraz jak bardzo Bóg go miłuje. Tak więc gotowość do głoszenia prawdy jest uzależniona od pełnej świadomości własnego stanu. Ten człowiek zdobył tę świadomość, i gdyby teraz usłyszał to, co Jezus powiedział później swoim uczniom: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną”, z całą pewnością powiedziałby: „Tak, to prawda i jestem tego najlepszym dowodem. Byłem jak uschnięta gałąź i powinienem zostać wrzucony w ogień, ale dzięki miłości Boga do mnie oraz Jego wielkiej łasce i miłosierdziu mogę dziś przynosić obfity owoc tej miłości”.

Dokładnie ta sama zmiana musi nastąpić w każdym człowieku, który uważa się za chrześcijanina. Po pierwsze, taki człowiek musi uświadomić sobie swój beznadziejny stan i swoje przywiązanie do grzechu. Ten beznadziejny stan i przywiązanie do grzechu nie muszą objawiać się tak dramatycznie, jak w przypadku człowieka opętanego przez legion demonów, ale surowa dla nas prawda jest taka, że każdy z nas był, a być może nadal jest w takim samym beznadziejnym stanie. Te słowa Jezusa skierowane są do nas:

(Apokalipsa 3:14-22) „ A do anioła zboru w Laodycei napisz: To mówi ten, który jest Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego: Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich. Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły, radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja, oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał. Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się. Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną. Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie. Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów

Tylko ci, którzy patrząc na swoje poprzednie życie, widzą to, co widział ten uwolniony od demonów człowiek, znają prawdę o sobie i wiedzą, jak bardzo potrzebują Boga, i że bez Boga nie są w stanie zrobić nic dobrego. Osobie, która upadła bardzo nisko, łatwo jest zobaczyć tę prawdę, ale jest to bardzo trudne dla kogoś, kto nigdy nie upadł w tak spektakularny sposób. Były narkoman lub były alkoholik, doskonale wiedzą, kim byli. Wiedzą bardzo dobrze, że uwolnienie się od nałogu było dla nich niemożliwe. Dlatego są tak wdzięczni temu, kto pomógł im stać się wolnymi ludźmi.

Spróbuj teraz wyobrazić sobie, że stoi przed tobą Jezus i mówi do ciebie, że jesteś „nędzarzem i  biedakiem, ślepym i gołym”. Czy rzeczywiście poczułbyś się „nędzarzem i biedakiem, ślepym i gołym”, gdybyś w tym momencie przypomniał sobie całe swoje życie? Czy byłbyś gotowy, aby powiedzieć: „Tak Panie, masz rację, właśnie taki jestem”?

A kiedy czytasz to, co apostoł Paweł napisał w Liście do Rzymian, czy czujesz, że te słowa napisał o tobie?

Rzymian 3:9-18 „Cóż więc? Przewyższamy ich? Wcale nie! Albowiem już przedtem obwiniliśmy Żydów i Greków o to, że wszyscy są pod wpływem grzechu, jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego. Grobem otwartym jest ich gardło, językami swoimi knują zdradę, jad żmij pod ich wargami; usta ich są pełne przekleństwa i gorzkości; nogi ich są skore do rozlewu krwi, spustoszenie i nędza na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami

Jeżeli tak nie czujesz, to zwróć uwagę na słowa „wszyscy” oraz „nie ma ani jednego”. Według Pawła wszyscy tacy jesteśmy, a jedynym wyjściem jest dla nas uświadomienie sobie tego i gorące pragnienie zmiany.

Czytałem wiele historii nawrócenia i znalazłem w nich coś interesującego. Większość historii, które głęboko poruszają nasze serca, to historie ludzi, którzy upadli bardzo nisko. To historie byłych przestępców, narkomanów, ludzi, których życie było dosłownie przesycone grzechem. To historie ludzi, którzy w swoim życiu kierowali się egoizmem i zaspokajaniem własnych pożądliwości. To historie ludzi, dla których miłość bliźniego była nic nie znaczącym frazesem. To historie ludzi, którzy według większości chrześcijan nie mieli szans na zbawienie. A jednak ci ludzie nawrócili się i teraz z pasją i zaangażowaniem dzielą się swoimi historiami, głosząc w ten sposób chwałę Boga, który uwolnił ich od mocy demonów.

Czy ktoś, kto przez całe życie nie zrobił nic złego, kto nie oszukiwał, nie kradł, nie zabijał, nie cudzołożył, ktoś, kto troszczył się nie tylko o swoich rodziców, ale także o swoich bliźnich, ktoś, kto był przez całe życie był wiernym członkiem kościoła, czy taka osoba może powiedzieć, że słowa apostoła Pawła z Rzymian 3:9-18 są właśnie o nim? Przeczytajmy jeszcze raz te słowa:

Cóż więc? Przewyższamy ich? Wcale nie! Albowiem już przedtem obwiniliśmy Żydów i Greków o to, że wszyscy są pod wpływem grzechu, jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego. Grobem otwartym jest ich gardło, językami swoimi knują zdradę, jad żmij pod ich wargami; usta ich są pełne przekleństwa i gorzkości; nogi ich są skore do rozlewu krwi, spustoszenie i nędza na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami

Czy nie jest prawdą, że tacy ludzie częściej myślą o sobie: „Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję”?

Czy nie jest prawdą, że tacy ludzie zwykle nie myślą, że są „pożałowania godnymi nędzarzami i biedakami, ślepymi i gołymi”?

Czy ktoś, kto nie jest świadomy tego, kim naprawdę jest, może odczuwać prawdziwą wdzięczność Bogu za to, co Bóg dla niego zrobił? Historia o dziesięciu trędowatych pokazuje, że raczej nie.

Dziewięciu z nich było Żydami, jeden był Samarytaninem. I to właśnie on, Samarytanin, członek narodu pogardzanego przez Żydów, tylko on, kiedy został uzdrowiony, poczuł prawdziwą wdzięczność do Boga i tylko on wrócił do Jezusa, aby wyrazić Mu swoją wdzięczność. Ten człowiek wiedział kim jest i że nie zasłużył na łaskę, jaką okazał mu Bóg.

Każdy z nas musi narodzić się na nowo, ale aby narodzić się na nowo, każdy z nas musi najpierw umrzeć. Nie sposób nie zauważyć takiej zmiany we własnym życiu. Więc jeśli ktoś nie widzi tej zmiany, to prawdopodobnie nie narodził się na nowo i nadal prowadzi stare życie grzesznej natury. I prawdopodobnie nadal słyszy, jak Jezus puka do drzwi jego serca. Słyszy pukanie, ponieważ Jezus wciąż jest na zewnątrz.

Każdego dnia powinniśmy prosić i błagać Boga, aby nie pozwalał nam myśleć o sobie po laodycejsku. Zadowolenie z siebie to coś, co Szatan chce włożyć w nasze umysły i serca, ale my powinniśmy napełniać je miłością i wdzięcznością dla Boga. Módlmy się o to, pamiętając kim jest dla nas Bóg i kim jesteśmy bez Niego. Obyśmy zawsze odczuwali taką samą wdzięczność dla Boga, jak czuł człowiek, którego Jezus uwolnił od legionu demonów.