7 stycznia 2023

Moc Boga czy moc Belzebuba?

A gdy to usłyszeli faryzeusze, rzekli: Ten nie wygania demonów inaczej jak tylko przez Belzebuba, księcia demonów (Mateusza 12:24)

 

Pewnego dnia Pan Jezus, wraz z uczniami, przybył do synagogi. Była to synagoga, do której należeli ci faryzeusze, którzy oskarżyli wcześniej uczniów Jezusa o nieprzestrzeganie sabatu, ponieważ, prawdopodobnie w drodze do synagogi, uczniowie przechodząc przez pole, rwali kłosy i jedli.

Mateusza 12:1-9

W tym czasie szedł Jezus w sabat wśród zbóż, a uczniowie jego byli głodni i poczęli rwać kłosy i jeść. A gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli do niego: Oto uczniowie twoi czynią, czego nie wolno czynić w sabat. A On rzekł im: Czyż nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy był głodny, on i ci, którzy z nim byli? Jak wszedł do Domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie wolno było jeść jemu ani tym, którzy z nim byli, tylko samym kapłanom? Albo czy nie czytaliście w zakonie, że w sabat kapłani w świątyni naruszają sabat, a są bez winy? Ale mówię wam, że tutaj jest coś większego niż świątynia. I gdybyście byli zrozumieli, co to jest: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem sabatu. I odszedłszy stamtąd, przyszedł do ich synagogi.

Podczas tej dyskusji faryzeusze robili to, co zwykle. Nie byli zainteresowani naukami Pana Jezusa, chcieli tylko wykorzystać każdą możliwość, aby udowodnić, że nie jest on Mesjaszem i że jego nauki nie pochodzą od Boga. Ponieważ nigdy nie udało się im udowodnić Nauczycielowi kłamstwa, to skutkiem takich rozmów była coraz większa frustracja faryzeuszy. I prawdopodobnie właśnie w takim stanie weszli z Panem Jezusem do swojej synagogi. I kiedy znaleźli się w środku, z zadowoleniem odkryli nową możliwość oskarżenia Pana Jezusa.

Mateusza 12:10

A był tam człowiek, który miał uschłą rękę. I zapytali go, mówiąc: Czy wolno w sabat uzdrawiać? Chcieli go bowiem oskarżyć.

Faryzeusze dobrze znali zwyczaje Pana Jezusa. Wiedzieli, że będzie chciał uzdrowić chorego człowieka, a czas i miejsce nie powstrzymają Go od tego. Według ich interpretacji Prawa, uzdrowienie człowieka w sabat było złamaniem czwartego przykazania. Pan Jezus zrobił to wcześniej kilka razy i zawsze potrafił wykazać, że uzdrawianie w sabat jest zgodne z Prawem i wolą Boga. Faryzeusze nie chcieli jednak przyjąć tych argumentów i nadal trzymali się własnej interpretacji zakazu pracy w sabat. W związku z tym Pan Jezus kolejny raz pokazał im, że są w błędzie, tym razem używając innych argumentów.

Mateusza 12:11-12

A On im rzekł: Któż z was, mając jedną owcę, gdyby mu ta w sabat do dołu wpadła, to czy jej nie pochwyci i nie wyciągnie? O ileż więcej wart jest człowiek, niż owca! A zatem wolno w sabat dobrze czynić

Faryzeusze ponownie nie byli w stanie oskarżyć Pana Jezusa. Wiedzieli, że powiedział prawdę i że ich oskarżenie jest fałszywe. Jednak nie potrafili się z tym pogodzić. Uzasadnienie przedstawione przez Pana Jezusa przemówiło do ich umysłów, jednak za wszelką cenę nie chcieli przyznać Panu Jezusowi racji. Nie chcieli tego zrobić, ponieważ było to dla nich zbyt upokarzające, aby przyznać się do błędu. Wtedy Pan Jezus uzdrowił chorego.

Mateusza 12:13

Wtedy rzekł temu człowiekowi: Wyciągnij swoją rękę, a on wyciągnął i stała się znów zdrowa jak druga

Jaka był reakcja faryzeuszy? Nie byli w stanie kontynuować dyskusji, nie mieli żadnych argumentów, które mogliby wykorzystać, aby chociaż ponowić próbę udowodnienia Panu Jezusowi, że nie wolno uzdrawiać w sabat. Kolejny raz znaleźli się w sytuacji, w której mieli szansę na zmianę swoich poglądów, jednak nie chcieli jej wykorzystać. Wiedzieli, że nie mają racji, jednak ich ambicja i duma nie pozwoliły im na publiczne przyznanie się do błędu. W związku z tym zaczęli się zastanawiać nad innym rozwiązaniem problemu. Skoro nie byli w stanie pokonać Pana Jezusa w dyskusji, to doszli do wniosku, że muszą zrobić coś, aby pozbawić Pana Jezusa możliwości nauczania prawd, które były sprzeczne z ich nauczaniem.

Mateusza 12:14

A faryzeusze wyszedłszy, naradzali się co do niego, jakby go zgładzić

A co zrobił Pan Jezus?

Mateusza 12:15

A gdy się o tym Jezus dowiedział, odszedł stamtąd i szło za nim wielu, i uzdrowił ich wszystkich

Pan Jezus nie próbował kontynuować dyskusji z faryzeuszami. Po prostu wykorzystał sytuację aby w praktyczny sposób pokazać właściwą interpretację czwartego przykazania. Dał faryzeuszom szansę odrzucenie fałszywej interpretacji, uniemożliwiającej im lepsze poznanie Boga, jednak w żaden sposób nie chciał ich do tego zmuszać.

Do czego prowadzi niechęć do przyznania się do błędu? Człowiek, który nie chce tego zrobić, zaczyna sięgać po coraz bardziej absurdalne i nielogiczne argumenty. Po wyjściu z synagogi Pan Jezus nie tylko kontynuował tego dnia uzdrawianie chorych, ale nauczał ludzi prawdy o Mesjaszu, a słuchający go ludzie zaczynali rozumieć, że jest On Mesjaszem.

Mateusza 12:23

I zdumiony był cały lud, i mówił: Czy nie jest to Syn Dawida?

To co zaczęli rozumieć zwykli ludzie, było nie do zaakceptowania przez faryzeuszy. To pytanie, które coraz częściej zadawali sobie ludzie, „Czy nie jest on synem Dawida?” spowodowało, że frustracja i agresja faryzeuszy osiągnęły jeszcze wyższy poziom. Użyli więc kolejnego argumentu, bardziej absurdalnego niż te, których używali wcześniej.

Mateusza 12:24

A gdy to usłyszeli faryzeusze, rzekli: Ten nie wygania demonów inaczej jak tylko przez Belzebuba, księcia demonów

Mieli nadzieję, że w ten sposób zniechęcą ludzi do słuchania Pana Jezusa, jednak i tym razem ponieśli klęskę. Ciekawe jest to, w jaki sposób Ellen White opisała to wydarzenie:

Było to tuż przed tym, kiedy Jezus po raz drugi dokonał cudu uzdrowienia człowieka opętanego, który był ślepy i niemy, a faryzeusze wciąż powtarzali oskarżenie: „Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy” (Mt 9,34). Chrystus wyjaśnił im, że przypisując dzieło Ducha Świętego szatanowi, odcinają się od źródła błogosławieństwa. (DA321) (…)

Faryzeusze, wobec których Jezus wypowiedział to ostrzeżenie, sami nie wierzyli w oskarżenie, które przedstawili przeciwko Niemu. Niejeden z tych dostojników czuł sympatię wobec Zbawiciela. Słyszeli w swoich sercach głos Ducha, który ogłosił Go Namaszczonym Izraela i nalegał, aby stali się Jego uczniami. W świetle Jego obecności zdali sobie sprawę z tego, że nie są święci, i zatęsknili za sprawiedliwością, której nie potrafili wytworzyć. Ale ponieważ wcześniej odrzucili Go, przyjęcie Go teraz jako Mesjasza byłoby dla nich zbyt upokarzające. Kiedy już raz stanęli na ścieżce niewiary, byli zbyt dumni, by przyznać się do swojego błędu. Aby uniknąć potwierdzenia prawdy, próbowali z pełną desperacji gwałtownością podważać nauki Zbawiciela. Oczywistość Jego mocy i miłosierdzia drażniła ich. Nie mogli powstrzymać Zbawiciela przed czynieniem cudów, nie mogli uciszyć Jego nauk, ale robili wszystko, co w ich mocy, aby przedstawić Go w złym świetle i zafałszować Jego słowa. Duch Boży, który ich przekonywał, stale za nimi podążał, a oni zbudowali wiele barier, aby przeciwstawić się Jego mocy. Zmagał się z nimi najpotężniejszy czynnik, jaki może zostać wykorzystany, aby wpływać na ludzkie serce, ale oni mu się nie poddali. (DA 322).

Pan Jezus działał pod wpływem Ducha Świętego, faryzeusze działali pod wpływem innego ducha. Przy innej okazji Pan Jezus powiedział to faryzeuszom wprost:

Jana 8:44

Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa

Wpływ szatana ujawnia się za każdym razem, gdy w jakiejkolwiek dyskusji na temat Boga i wiary, pojawia się niechęć do przyznania się do błędu, agresja wobec rozmówcy oraz nielogiczne argumenty. Widać to w sytuacji opisanej w 12 rozdziale Ewangelii Mateusza, widać to także w wielu innych wydarzeniach opisanych w Biblii. Powtarza się w nich pewien schemat działania tych ludzi, którzy są pod wpływem szatana. Jest to zjawisko, które miało miejsce tylko w przeszłości? Niestety nie, dzisiaj także można zauważyć w działaniu niektórych ludzi ten sam schemat.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt tego sposobu, jaki szatan wykorzystuje do walki z Prawdą. Ellen White wyjaśniła to w taki sposób:

Kiedykolwiek poselstwo prawdy ze szczególną mocą dociera do serc, szatan pobudza swoich posłańców, aby rozpoczęli dyskusję nad jakąś pomniejszą kwestią. W ten sposób chce odciągnąć uwagę od tej prawdziwej. Kiedykolwiek rozpoczyna się dobre dzieło, znajdą się tacy, którzy czepiają się drobiazgów, gotowi dyskutować nad formami czy szczegółami technicznymi, aby odsunąć umysły od żywotnych treści. Kiedy okazuje się, że Bóg pragnie w szczególny sposób dokonać dzieła dla swojego ludu, niechaj nie ulegają oni pokusie wdawania się w konflikt, który będzie jedynie rujnował ludzi. Pytania, które dotyczą nas bezpośrednio, brzmią: czy wierzę zbawiającą wiarą w Syna Bożego? Czy moje życie pozostaje w harmonii z prawem Bożym? „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia”. „Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania” (J 3,36; 1 J 2,3). (DA 396)

Ci faryzeusze, którzy byli pod wpływem szatana, próbowali zdyskredytować Pana Jezusa, skupiając się na mniej istotnych zagadnieniach, aby w ten sposób zapobiec głoszeniu tych prawd, które są najważniejsze, ponieważ dzięki nim można poznać prawdę o Bogu. Nie chodzi tu o doktryny i poglądy, ale taką znajomość Boga, która ma moc zmiany naszych serc i charakterów.

Szatan nie tylko atakuje prawdę, rozpowszechniając wśród nas kłamstwa o Bogu. Szatan walczy też z tymi ludźmi, którzy opowiadają innym prawdę o Bogu. Tak jak kiedyś próbował zepsuć reputację jaką wśród wielu ludzi miał Pan Jezus, tak samo robi to z tymi, którzy dzisiaj pokazują ludziom prawdziwego Boga. Analizując dyskusje toczące się wśród chrześcijan, bardzo często można odkryć ten sam sposób działania, który ujawniał się podczas dyskusji Pana Jezusa z faryzeuszami.

Dlatego bardzo ważne jest, abyśmy pamiętali o bardzo dobrej radzie udzielonej nam przez Boga za pośrednictwem Ducha Proroctwa. Nie ulegajmy pokusie kontynuowania dyskusji z tymi, którzy zachowują się jak faryzeusze. Pan Jezus dał nam przykład, który powinien być dla nas wzorem. Pan Jezus nie unikał dyskusji z faryzeuszami, ale po przekazaniu im prawd, które wywierały wpływ na ich umysły i serca, nie kontynuował dyskusji, gdy faryzeusze nie chcieli ulec temu wpływowi. Kiedy Pan Jezus w synagodze wyjaśnił faryzeuszom, że nie rozumieją właściwie przykazania o zachowywaniu sabatu, po prostu wyszedł z synagogi i nie kontynuował teologicznej dyskusji, ale swoimi czynami pokazał wszystkim patrzącym na Niego ludziom, jaka jest Prawda i jaką mocą dokonywał wszystkich cudów. To najlepszy możliwy sposób aby obnażyć kłamstwa szatana.

6 grudnia 2022

Czy drugie przykazanie mówi o karze za grzechy?

Wyjścia 20:4-6 BW

Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań

 

W Biblii Warszawskiej, podobnie jak w większości polskich tłumaczeń, drugie przykazanie mówi o tym, że Bóg karze za nieposłuszeństwo, są jednak takie tłumaczenia, które nie mówią o karaniu a o nawiedzaniu.

Na czym polega różnica?

Karać: nakładać, wymierzać karę. Kara jest jedną z metod wychowawczych, której towarzyszą przykre stany emocjonalne, strach, napięcie a nawet ból, co ma doprowadzić do unikania tych czynów, których konsekwencją jest kara. Jest to więc metoda, która ma nauczyć posłuszeństwa poprzez strach przed karą. Kara ma wpływać nie tylko na osobę karaną, ale ma być przykładem dla tych, którzy obserwują proces karania.

Nawiedzać. To słowo ma kilka znaczeń:

1. o kataklizmach, nieszczęściach itp.: wydarzać się, przynosić szkody;

2. o uczuciach, myślach, snach: pojawiać się, nękać;

3. książkowo: pojawiać się w odwiedzinach;

4. o mocach nadprzyrodzonych: obdarzać łaską, napełniać natchnieniem lub powodować opętanie, dotykać szaleństwem

 

Znaczenia słów „karać” i „nawiedzać” można podzielić na dwie grupy. Pierwsza mówi o karaniu, a druga o okazywaniu łaski, troski, opiekowaniu się. Kataklizmy są zazwyczaj źródłem nieszczęść, ale skutki działania mocy nadprzyrodzonych mogą być zarówno negatywne, jak i pozytywne. Bóg z całą pewnością jest taką mocą nadprzyrodzoną i skutki działania mocy Boga mogą być odbierane jako kara lub nagroda.

Zarówno ‘karać’ jak i ‘nawiedzać’ to tłumaczenia hebrajskiego słowa ‘paqad’, które, według Konkordancji Stronga  ma następujące angielskie znaczenia:

Attend: brać udział, uczestniczyć, uczęszczać, towarzyszyć, pielęgnować, opiekować się

Visit: odwiedzać, nawiedzać

Muster: zebrać, zbierać, zdobyć, wykrzesać

Appoint: mianować, wyznaczyć

Które z tych znaczeń jest właściwe dla treści drugiego przykazania? Aby to sprawdzić warto przyjrzeć się kontekstowi użycia hebrajskiego słowa ‘paqad’ w Biblii, przede wszystkim w Księgach Mojżeszowych. Oto wszystkie wystąpienia tego słowa w Księdze Rodzaju i Księdze Wyjścia, za wyjątkiem samego drugiego przykazania, czyli Wyjścia 20:4-6, oraz Wyjścia 34:7, gdzie powtórzona została treść drugiego przykazania.

Księga Rodzaju

21:1 Wreszcie Pan okazał Sarze łaskawość, jak to obiecał, i uczynił jej to, co zapowiedział

39:4 Darzył więc on Józefa życzliwością, tak iż stał się jego osobistym sługą. Uczynił go zarządcą swego domu, oddawszy mu we władanie cały swój majątek

39:5 A odkąd go ustanowił zarządcą swego domu i swojego majątku, Pan błogosławił domowi tego Egipcjanina przez wzgląd na Józefa. I tak spoczęło błogosławieństwo Pana na wszystkim, co [Potifar] posiadał w domu i w polu

40:4 Tenże przełożony dworzan powierzył ich opiece Józefa, który miał im usługiwać. A gdy przebywali jakiś czas w więzieniu

41:34 Niech faraon tak ustanowi nadzorców, by zebrać piątą część urodzajów w Egipcie podczas siedmiu lat obfitości

50:24-25 Wreszcie Józef rzekł do swych braci: Gdy ja umrę, Bóg okaże wam swą łaskę i wyprowadzi was z tej ziemi do kraju, który poprzysiągł dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. (25) Po czym zobowiązał synów Izraela przysięgą, że spełnią takie polecenie: Gdy Bóg okaże wam tę wielką swoją łaskawość, zabierzcie stąd moje kości.

Księga Wyjścia

3:16  Idź, a gdy zbierzesz starszych Izraela, powiesz im: Objawił mi się Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba i powiedział: Nawiedziłem was i ujrzałem, co wam uczyniono w Egipcie

4:31  I uwierzył lud, gdy słyszał, że Pan nawiedził Izraelitów i wejrzał na ich ucisk. A uklęknąwszy, oddali pokłon.

13:19 Zabrał też Mojżesz ze sobą koś ci Józefa, gdyż ten przysięgą zobowiązał Izraelitów mówiąc: Wspomoże was niezawodnie Bóg, a wówczas zabierzcie stąd kości moje ze sobą

30:12-14 Gdy będziesz liczył synów izraelskich, podlegających spisowi, każdy złoży dla Pana okup za swoje życie podczas spisu, aby nie spadła na nich jakaś plaga, gdy będą spisywani. A to niech da każdy, kto podlega spisowi: Pół sykla według sykla świątynnego, a sykl to dwadzieścia gerów. Pół sykla wynosi więc dar ofiarny dla Pana. Każdy, kto podlega spisowi, od dwudziestego roku życia wzwyż, niech da dar ofiarny dla Pana

32:34 Teraz zaś idź, prowadź ten lud, dokąd ci kazałem; oto anioł mój pójdzie przed tobą. W dniu nawiedzenia mojego nawiedzę ich za ich grzech

38:21 Oto obliczenie kosztów Przybytku Świadectwa, które zostało dokonane na rozkaz Mojżesza przez Lewitów pod kierownictwem Itamara, syna Aarona, kapłana

38:25-26 Srebra zaś od objętych spisem członków zboru było sto talentów i tysiąc siedemset siedemdziesiąt pięć sykli, według wagi sykla świątynnego, Beka na głowę, czyli pół sykla według wagi sykla świątynnego na każdego, kto podlegał spisowi, począwszy od dwudziestoletniego wzwyż, to jest od sześciuset trzech tysięcy pięciuset pięćdziesięciu mężczyzn

W jakich znaczeniach słowo „paqad” zostało użyte przez Mojżesza w pierwszych dwóch księgach Biblii? Czy są to znaczenia związane z karą, a w związku z tym należy przyjąć, że Bóg karze nie tylko grzesznika, ale także jego potomków aż do trzeciego i czwartego pokolenia?

Sprawdźmy co o takiej możliwości mówi Biblia.

Ezechiela 18:20

Człowiek, który grzeszy, umrze. Syn nie poniesie kary za winę ojca ani ojciec nie poniesie kary za winę syna. Sprawiedliwość będzie zaliczona sprawiedliwemu, a bezbożność spadnie na bezbożnego

Ten wers wyklucza możliwość ukarania syna za grzechy ojca. Bóg mówi tu, że człowiek odpowiada tylko za swoje grzechy i nie odpowiada za grzechy innych ludzi, szczególnie swoich przodków. I co ciekawe, w wersie 19 Bóg przeciwstawia tę prawdę poglądom ludzi, którzy uważają, że syn powinien odpowiadać za grzechy ojca.

Jeżeli tak, to jakie jest znaczenie drugiego przykazania? Jeżeli Bóg nie karze potomków grzesznika aż do trzeciego i czwartego pokolenia, to co z nimi robi?

Zanim odpowie na to pytanie, chcę podać cytaty z dwóch opracowań na temat genetyki i dziedziczenia. Takich prac jest oczywiście o wiele więcej, myślę że te dwa wystarczą do pokazania związku między drugim przykazaniem a dziedziczeniem.

Badania nad dziedziczeniem są prowadzone od lat i ich wyniki wskazują, że cechy osobowości, jakie wykazuje każdy człowiek, są uzależnione od genów w co najmniej 40 proc. Okazuje się więc, że temperament, poczucie humoru czy iloraz inteligencji są bezpośrednio związane z usposobieniem przodków. Nie ogranicza się to jednak do wartości, jakie reprezentują sami rodzice. Geny dziedziczy się także od dziadków, a nawet dalszych pokoleń, jeśli tyczą się silnych i traumatycznych doświadczeń. (…)

Istnieje wiele cech podobnych, które można zauważyć przy porównaniu ojca z jego pociechami. Tata bezwzględnie decyduje o płci swojego potomka. Ma on także decydujące znaczenie w określeniu predyspozycji zapadalności na pewne choroby genetyczne. Poza tym jest on nie tylko wzorem do naśladowania, ale wraz z poczęciem przekazuje swoim dzieciom pewne cechy. Od niego zależy, jakie relacje będzie tworzyć jego dziecko, czy będzie atrakcyjne z fizycznego punktu widzenia i czy będzie dobrym człowiekiem.

Wychowanie w pełni kształtuje człowieka, ale pierwsze przesłanki pozwalające na ocenę cech charakteru przekazuje się niezależnie. Nie bez przyczyny mówi się więc, że jaki ojciec, taki syn.

{„Płeć, wzrost czy kolor oczu? Co dziedziczymy po ojcu?”, https://www.medonet.pl/zdrowie,co-dziedziczymy-po-ojcu--plec--wzrost--kolor-oczu-czy-poczucie-humoru-,artykul,40761373.html}

Badacze szacują, że cechy osobowości nawet w 60-70% zależą od naszych genów. A te pochodzą przecież nie tylko od naszych rodziców, ale również od ich rodziców, czyli naszych dziadków. Podobnie jest z osobowością. Dziedziczymy cechy nie tylko po rodzicach, ale również po dziadkach. Oddziałują na nas także emocje naszych prababć, szczególnie te związane z traumatycznymi przeżyciami.

Obserwacje te potwierdzają badania prof. Armena Goenijana z University of California w Los Angeles. Uczony badał osoby, które przeżyły trzęsienie ziemi w 1988 roku w Armenii. Okazało się, że wiele lat po katastrofie niepokój i stany lękowe odczuwali nie tylko świadkowie zdarzenia, ale także ich dzieci, które przyszły na świat kilka lat po trzęsieniu ziemi. Podobne cechy mogli oni przekazać swojemu potomstwu.

Oczywiście po dziadkach możemy też dziedziczyć pozytywne zasoby, np. zdolność radzenia sobie w trudnych sytuacjach życiowych, wytrwałość, przedsiębiorczość. Dodatkowym czynnikiem upodabniającym nas do przodków jest fakt, że dziadkowie bardzo często biorą aktywny udział w naszym wychowaniu. {„Czy dziedziczymy osobowość po naszych przodkach?”, https://perso.in/blog/czy-dziedziczymy-osobowosc-po-naszych-przodkach/}

Nauka potwierdza, że dziedziczenie obejmuje nie tylko cechy fizyczne, ale dotyczy też osobowości, czyli charakteru. Każdy grzesznik przekazuje w genach swoim dzieciom pewne cechy, które ułatwiają im zostanie grzesznikiem. Ten cechy mogą zdominować rozwijający się charakter potomka, ale dzięki odpowiedniemu wychowaniu ich wpływ może zostać ograniczony, a nawet wyeliminowany.

Ponadto dziedziczenie dotyczy też pewnych chorób, a wyeliminowanie ich z procesu dziedziczenia wymaga odpowiedniej opieki prowadzonej przez kilka pokoleń.

Biorąc pod uwagę to, w jaki sposób „działają” nasze geny, to po wyeliminowaniu tej interpretacji drugiego przykazania, która mówi o karaniu przez Boga za grzechy przodków, zostaje nam inna interpretacja, która mówi o trosce Boga o tych, którzy w wyniku działania dziedziczenia odczuwają skutki grzechów swoim przodków. Nie dziedziczymy grzechów, ale tendencje do grzeszenia są dziedziczone. Jednak co istotne, cechy genetyczne nie determinują całkowicie charakteru człowieka.

Na koniec chcę jeszcze pokazać, że w polskich tłumaczeniach Biblii drugie przykazanie nie zawsze mówi o karaniu.

Wyjścia 20:4-6 BG

Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy tych, które są na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał, ani im będziesz służył; bom Ja Pan Bóg twój, Bóg zawistny w miłości, nawiedzający nieprawości ojców nad syny w trzeciem i w czwartem pokoleniu tych, którzy mię nienawidzą; A czyniący miłosierdzie nad tysiącami tych, którzy mię miłują, i strzegą przykazania mego

Ciekawe jest to, że w przypadku działania mocy nadprzyrodzonych, czyli na przykład Boga, nawiedzanie może też oznaczać obdarzanie łaską, co jest formą pomocy, a nie karania.

Ciekawe jest też to, że w większości polskich tłumaczeń drugie przykazanie mówi o karaniu, jednak w angielskich Bibliach jest odwrotnie, dominuje w nich ‘nawiedzanie’.

Na koniec chcę zwrócić wszystkim uwagę na to, że od tego jaką interpretację drugiego przykazania przyjmujemy, zależy nasz osobisty obraz Boga. Czy wierzymy w Boga, który chce nas karać za nasze grzechy i poprzez strach doprowadzić nas do posłuszeństwa, czy też raczej wierzymy w Boga, który nas kocha i pragnie pomóc nam w chorobie, jaką jest grzech i robi wszystko, aby pomóc nam uwolnić się od grzechu i jego konsekwencji.

3 lipca 2022

Wolność w niewoli

Rzymian 6:16-18

Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości? Lecz Bogu niech będą dzięki, że wy, którzy byliście sługami grzechu, przyjęliście ze szczerego serca zarys tej nauki, której zostaliście przekazani, a uwolnieni od grzechu, staliście się sługami sprawiedliwości

 

Kiedy apostoł Paweł został aresztowany w Jerozolimie, stracił możliwość decydowania o tym, co robi, stracił wolność. Paweł był Rzymianinem i w związku z tym przysługiwały mu pewne prawa, które mu odebrano. Kiedy po aresztowaniu powołał się na swoje rzymskie obywatelstwo, odbyła się ciekawa rozmowa między nim a rzymskim dowódcą.

Dowódca zaś podszedł i rzekł do niego: Powiedz mi, czy ty jesteś obywatelem rzymskim? A on odrzekł: Tak jest. A dowódca opowiedział: Ja za dużą sumę obywatelstwo to nabyłem. Paweł zaś rzekł: A ja posiadam je od urodzenia (Dzieje Apostolskie 22:27-28)

Ten wers w większości tłumaczeń Biblii mówi o rzymskim obywatelstwie, jednak Biblia Króla Jakuba mówi i wolności. W Cesarstwie Rzymskim obywatelstwo oznaczało posiadanie pełnych praw publicznych, i dlatego było synonimem wolności. Właśnie tak widział to ten rzymski żołnierz. Dla niego wolnością było posiadanie praw i korzystanie z wszystkich praw publicznych, uznawanych w Cesarstwie. Dzięki posiadaniu tych praw czuł się wolnym człowiekiem.

Czym wolność jest dla ciebie? Czy czujesz się wolnym człowiekiem?

Myślę, że dla wielu ludzi wolność to możliwość robienia tego, co chce się robić. Myślę też, że wielu ludzi myśli, że o wolności decyduje posiadanie pewnych praw i brak ograniczeń w korzystaniu z nich. Jakie prawa uznajemy dziś za podstawowe?

W 1948 roku Sesja Ogólnego Zgromadzenia ONZ uchwaliła „Powszechną Deklarację Praw Człowieka”. Mówi ona między innymi o prawie do życia, wolności i bezpieczeństwa i prawie do równości wobec prawa. Kiedy myślisz o wolności z perspektywy przysługujących ci praw, to każde działanie ograniczające lub odbierające te prawa traktujesz jako ograniczenie wolności.

Prawa człowieka to podstawowe normy przysługujące każdemu, wynikające z samego faktu bycia człowiekiem, np.: prawo do życia, wolność słowa, zrzeszania się, czy prawo do edukacji. Jednak na zagadnienie wolności można też rozpatrywać z innej perspektywy.

Jak się czujesz, kiedy nie możesz robić tego, co chciałbyś robić? Czy znasz to uczucie, kiedy z jakiegoś powodu musisz zrobić coś, czego tak naprawdę nie chcesz zrobić? A może wiesz jak się czuje ktoś, kto nie może zrobić tego, co chce? Czy w takich sytuacjach czujesz się jak wolny człowiek, czy raczej jako niewolnik? W takich sytuacjach nie myślisz o wolności z perspektywy prawa, ale oceniasz wolność na podstawie swoich poglądów, priorytetów, a także pragnień i marzeń.

W jaki sposób określasz to, czy jesteś wolnym człowiekiem?

Kiedy społeczeństwo w którym żyjesz, daje ci gwarancję respektowania pewnych praw, a ty uznajesz te prawa za dobre, to prawdopodobnie uznajesz taki stan za wolność, czujesz się wolnym człowiekiem. To uczucie wynika z faktu, że możesz żyć w taki sposób, który ci odpowiada i w ten sposób możesz realizować swoje pragnienia i marzenia.

Jednak gdy nie uznajesz przysługujących ci praw za właściwe, lub gdy ktoś ogranicza ci możliwość korzystania z tych praw, to czujesz wtedy, że ktoś ogranicza ci twoją wolność, a może nawet pozbawia cię wolności.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt prawdziwej wolności, pewien warunek, który musi być spełniony, abyś mógł cieszyć się z wolności. Prawdziwa wolność polega nie tylko na tym, że możesz robić to, co chcesz. Jesteś wolnym człowiekiem gdy akceptujesz konsekwencje tego co robisz, nawet wtedy, gdy niektóre z tych konsekwencji nie są przyjemne.

W roku 1521 niemiecki cesarz Karol V wezwał Marcina Lutra do stawienia się przed sejmem w Wormacji. Chciał zmusić Lutra do tego, aby odwołał tam swoje poglądy.  Oto w jaki sposób wydarzenie to przedstawiła Ellen White.

Gdy Lutra zaprowadzono bezpośrednio przed tron cesarski, w sali zapanowała głęboka cisza. Potem wyznaczony przez cesarza mówca wstał i wskazując na pisma Lutra zażądał, aby ten odpowiedział na dwa pytania: czy książki te uznaje za swoje i czy zamierza odwołać poglądy, jakie w nich spisał. {Wielki Bój 82.5}

Odpowiedź Marcina Lutra nie spodobała się ani wysłannikowi papieża, ani cesarzowi.

Kiedy reformator skończył swą mowę, rzecznik sejmu z gniewem powiedział: “Nie odpowiedziałeś na pytanie. Masz odpowiedzieć krótko i jasno. Odwołasz swe nauki, czy nie?” Reformator odezwał się: “Ponieważ Wasza Wysokość i zebrani tu Panowie żądają ode mnie prostej odpowiedzi, dam więc im taką: nie mogę podporządkować swej wiary ani papieżowi, ani soborom, ponieważ wiadomo wszystkim, że często mylili się i zaprzeczali sobie. Dlatego dopóki nie zostanę przekonany przez świadectwo Pisma Świętego lub przez jasne dowody, a także przez fragmenty, które przeczytałem, dopóki moje sumienie nie będzie w zgodzie ze Słowem Bożym, dopóty nie mogę i nie odwołam swych nauk, gdyż postępowanie przeciw własnemu sumieniu jest niebezpieczne dla chrześcijanina. Jak tu stoję, nie mogę inaczej; tak mi dopomóż Bóg. Amen”. {Wielki Bój 85.1}

Marcin Luter wskazał tu, czym powinien kierować się każdy człowiek podczas podejmowania decyzji. Najważniejszym kryterium oceny powinno być sumienie. Postępowanie niezgodne z głosem sumienia jest niebezpieczne, ponieważ powoduje utratę poczucia wolności. Nikt, kto nie słucha głosu własnego sumienia, nie może się czuć i nie czuje się wolnym człowiekiem.

Janusz Korczak był polskim lekarzem i żołnierzem, ale przede wszystkim był pedagogiem, który całe swoje życie poświęcił dzieciom. Kiedy rozpoczęła się 2 wojna światowa miał 60 lat. Zorganizował i prowadził Dom Sierot dla dzieci żydowskich w Warszawie. W 1942 roku Niemcy zlikwidowali ten Dom Sierot i wszystkie dzieci zostały wywiezione do obozu koncentracyjnego. Oczywiste było co spotka te dzieci, Niemcy skazali je na śmierć. Janusz Korczak miał możliwość wyboru. Niemcy zaproponowali mu wolność, jednak on nie chciał zostawić dzieci i razem z nimi został przewieziony do obozu w Treblince, gdzie zginął w komorze gazowej razem z grupą około 200 lub nawet 300 dzieci.

Janusz Korczak podjął decyzję, która doprowadziła go do śmierci. Miał wybór i wybrał to, co chciał zrobić. Niemcy nie zmusili go do tego, to była jego świadoma decyzja. Chciał być z dziećmi, którymi się opiekował i nie wyobrażał sobie, że mógłby je zostawić. Był z tymi dziećmi aż do samego końca.

Jak czuł się Janusz Korczak, kiedy 7 sierpnia 1942 roku wchodził do komory gazowej razem z dziećmi, którymi się opiekował? Czy uważał się za wolnego człowieka?

Na pewno nie tak wyobrażał sobie przyszłość swoją i dzieci, z którymi umierał. Jednak z drugiej strony czy żałował tego, co zrobił? Czy uważał, że powinien podjąć inną decyzję?

Janusz Korczak wiedział, że zarówno on jak i dzieci zostali pozbawieni pewnych fundamentalnych praw. Jednak żyjąc w takim niesprawiedliwym systemie, który lekceważył ich prawa, nie pozwolił się zniewolić i zachował swoją wolność. Zrobił to, co chciał zrobić, a świadomość konsekwencji nie była w stanie wpłynąć na zmianę tej decyzji. Zachował swoją wolność, ponieważ zrobił to, co mówiło mu jego sumienie.

Kilka wieków przed narodzinami Chrystusa, na równinie Dura w Babilonie, król Nebukadnesar chciał, aby wszyscy zgromadzeni tam jego podwładni, oddali pokłon posągowi, który został wykonany i postawiony tam z rozkazu króla. Tylko trzy osoby nie wykonały tego rozkazu. Byli to trzej żydowscy młodzieńcy, Ananiasz, Miszael i Azariasz (Daniela, rozdział 3).

Jak czuli się, gdy król rozkazał aby wrzucić ich do rozpalonego pieca? Czy czuli się wolnymi ludźmi?

Z jednej strony nie mogli robić tego, co chcieli robić, ponieważ byli poddani władzy króla i musieli wykonywać jego polecenia, więc byli pozbawieni wolności.

Jednak z drugiej strony mogli kierować się głosem sumienia i podejmować takie decyzje, które uznawali za właściwe. Zachowali więc swoją wolność i nie dali zniewolić swoich sumień, swojego ducha. Zewnętrzne byli niewolnikami, jednak wewnątrz, w swoich umysłach i sercach zachowali prawdziwą wolność.

Co o wolności mówi nam Biblia?

Od samego początku Biblia wyjaśnia nam, że Bóg dał nam wolną wolę i możliwość podejmowania decyzji, dając nam też wiedzę na temat konsekwencji naszych decyzji. Bóg pokazuje nam jakie decyzje są dla nas dobre, a jakie złe, jednak nie odbiera nam możliwości podejmowania złych decyzji. Bóg powiedział Adamowi o tym co powinien a czego nie powinien robić i przedstawił mu konsekwencje związane z robieniem tego, co złe.

I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi! Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! (…) I wziął Pan Bóg człowieka i osadził go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł. I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz (Rodzaju 1:28-29.2:15-17)

Dla Adama i Ewy ogród Eden był doskonałym miejscem do życia, cieszyli się także z tego, że mogli się tam spotykać z Bogiem. Jednak po grzechu obecność Boga przestała być dla nich czymś przyjemnym.

Lecz Pan Bóg zawołał na Adama i rzekł do niego: Gdzie jesteś? A on odpowiedział: Usłyszałem szelest twój w ogrodzie i zląkłem się, gdyż jestem nagi, dlatego skryłem się (Rodzaju 3:9-10)

Nakaz opuszczenia ogrodu Eden odebrali jako ograniczenie ich wolności. Nie mogli pogodzić się z tym i przez pewien czas dominowało w nich niezadowolenie i wrażenie, że zostali niesprawiedliwie potraktowani. Uważali, że nie tylko oni byli odpowiedzialni za to, co się stało. Nie negowali tego, że podjęli złą decyzję, ale nie potrafili przyznać się do tego, że zlekceważyli Boże ostrzeżenia o konsekwencjach złej decyzji. Potrzebowali czasu, aby zrozumieć czym naprawdę jest wolność.

Czym więc jest wolność?

Prawdziwa wolność to możliwość życia według takich zasad, które uważa się za dobre, w środowisku które w żaden sposób nie ogranicza takiego życia. Prawdziwa wolność to także sytuacja, gdy żadne zewnętrzne czynniki nie mogą zmusić człowieka do podjęcia jakiejś konkretnej decyzji. Zmuszanie do konkretnego wyboru jest ograniczaniem wolności.

Pewnego dnia Pan Jezus kolejny raz rozmawiał z przywódcami religijnymi Izraela, próbując wyjaśnić im zasady Bożego Królestwa. Kolejny raz mówił im o tym, że brak wiary w to, że jest został wysłany przez Boga, doprowadzi ich do śmierci.

I rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata. Dlatego powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeśli bowiem nie uwierzycie, że to Ja jestem, pomrzecie w swoich grzechach (Jana 8:23-24)

Jednak wielu przywódców nie chciało uwierzyć. Znaleźli się jednak tacy Żydzi, którzy uwierzyli Mu.

Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. Odpowiedzieli mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli. Jakże możesz mówić: Wyswobodzeni będziecie? Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie (Jana 8:31-36)

O jakiej wolności mówił Pan Jezus? Nie ma kilku rodzajów wolności, jest tylko jedna prawdziwa wolność. Jest tylko jeden stan, który jest prawdziwą wolnością. To wolność od grzechu.

Wolność od grzechu jest możliwa, ale wymaga spełnienia pewnego warunku. Tym warunkiem jest chęć i pragnienie życia bez grzechu.

Niektórzy wierzący ludzie uważają, że jest to niemożliwe, abyśmy mogli tu i teraz cieszyć się z takiej wolności. Uważają, że taka wolność będzie możliwa dopiero wtedy, gdy będziemy żyć w środowisku, które w najmniejszym stopniu nie będzie zachęcać nas do grzechu, kiedy Bóg stworzy wszystko na nowo (Objawienia 21:5). Ten świat w którym dziś żyjemy, nie jest takim światem. Kiedyś był, ale z powodu grzechu Adama i Ewy zmienił się. Jednak pewnego dnia Bóg stworzy wszystko na nowo i świat ponownie stanie się przyjaznym dla nas środowiskiem, które niczym nie będzie nas zachęcało do grzechu.

Czy związku z tym możesz tu i teraz czuć się wolnym człowiekiem?

Tak, możesz. Chociaż czasem ten świat stara się wpływać na twoje decyzje i zachęca cię do grzechu, to mimo możesz czuć się wolnym człowiekiem, o ile wolność od grzechu jest gorącym pragnieniem twojego serca, gorącym pragnieniem, które jest skutkiem miłości do Boga. Tylko miłość do Boga może dać ci prawdziwą wolność tu i teraz. Pan Jezus powiedział: poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi (Jana 8:32). Jak powinniśmy rozumieć te słowa?

Słowo „poznacie” to tłumaczenie greckiego słowa „ginosko”, które mówi o bardzo osobistej, wręcz intymnej relacji, jaką jest miłość. A czym jest „prawda”, którą powinniśmy poznać? Pan Jezus w innym miejscu powiedział o sobie: Ja jestem droga i prawda, i żywot (Jana 14:6).

Słowa “poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” nie mówią o poznaniu jakiejś prawdy, ale o nawiązaniu bliskiej relacji z Chrystusem. Chodzi o miłość.

Pan Jezus mówiąc do ciebie, że poznasz prawdę i ta prawda cię oswobodzi, chce ci powiedzieć: “kiedy mnie pokochasz, Ja sprawię, że staniesz się wolnym człowiekiem”.

Czy można pokochać Chrystusa tu i teraz? Tak, można, każdy człowiek ma taką możliwość.

Co trzeba zrobić, aby móc Go pokochać? Trzeba Go poznać. Bóg dał nam Biblię, aby dać nam możliwość poznania Go, abyśmy mogli poznać i pokochać Chrystusa. To właśnie o Chrystusie opowiada nam cała Biblia.

Po swoim zmartwychwstaniu Pan Jezus udał się w kierunku miasteczka Emaus. Zrobił to, aby po drodze spotkać dwóch swoich uczniów i przekazać im pewne prawdy, które powinni zrozumieć. Pan Jezus spotkał ich, ale oni Go nie poznali. W pewnym momencie powiedział im:

A On rzekł do nich: O głupi i gnuśnego serca, by uwierzyć we wszystko, co powiedzieli prorocy. Czyż Chrystus nie musiał tego wycierpieć, by wejść do swojej chwały? I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach (Łukasza 24:25-27)

Każdy człowiek, który czyta Biblię, może poznać i pokochać Pana Jezusa. Cała Biblia mówi o Chrystusie, więc aby Go poznać nie możesz ograniczać się do czytania tylko wybranych części Bożego Słowa. A kiedy poznasz Go tak, jak On chce być przez ciebie poznany, wtedy On może dać ci prawdziwą wolność, wolność od grzechu.

Czy marzysz o takiej wolności? W takim razie apostoł Paul napisał to o tobie.

Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych, gdyż stworzenie zostało poddane znikomości, nie z własnej woli, lecz z woli tego, który je poddał, w nadziei, że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności dzieci Bożych (Rzymian 8:19-21)

Podoba ci się ta obietnica? Możesz zostać wyzwolony z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności dzieci Bożych.

W książce „Uświęcone życie” Ellen White napisała:

Posiadający prawdziwą miłość do Boga okażą najżarliwsze pragnienie, aby poznać Jego wolę i czynić ją. Apostoł Jan tak często mówi w swych listach o miłości: “Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań Jego”. 1 Jana 5,3. Dziecko kochające swych rodziców pokaże swą miłość w chętnym posłuszeństwie; lecz samolubne i niewdzięczne dziecko szuka jakby tu wymigać się od pomocy rodzicom, żądając jednocześnie wszystkich przywilejów obiecanych posłusznym i wiernym dzieciom. To samo zróżnicowanie widoczne jest pośród ludzi uważających się za dzieci Boże. Wielu czujących, że są obiektami Bożej miłości i opieki oraz pragnących otrzymać Jego błogosławieństwa nie spieszą się do pełnienia Jego woli. W Bożym żądaniu posłuszeństwa widzą nieprzyjemne ograniczanie ich, a Jego przykazania uważają za przytłaczające jarzmo. Lecz ten, kto prawdziwie szuka świętości serca i życia, rozkoszuje się prawem Bożym i przykro mu, że nie staje na wysokości zadania w kwestii posłuszeństwa. UZ 63.1

A teraz zastanów się nad odpowiedzią na takie pytanie: chcesz być wolnym człowiekiem czy też raczej wolisz być niewolnikiem?

Jeżeli wybierasz wolność, to zastanów się nad tym, co powiedział apostoł Paweł.

Czyż nie wiecie, że komu oddajecie siebie jako słudzy w posłuszeństwo, komu jesteście posłuszni, tego jesteście sługami: bądź grzechu ku śmierci, bądź posłuszeństwa ku sprawiedliwości? Ale chwała Bogu, że gdy byliście sługami grzechu, usłuchaliście z serca wzoru tej nauki, której się poddaliście; A będąc uwolnieni od grzechu, staliście się sługami sprawiedliwości (Rzymian 6:16-18).

Pan Jezus mówi nam o wolności, jednak z tego, co napisał tu apostoł Paweł wynika, że wybór między niewolą grzechu i wolnością od grzechu jest tak naprawdę wyborem między niewolą grzechu i niewolą sprawiedliwości. Z tych słów wynika, że tak czy inaczej jesteśmy niewolnikami.

Pan Jezus powiedział:

Dlatego Jezus powiedział do nich: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że ja jestem, a nie czynię nic sam od siebie, ale mówię to, czego mnie nauczył mój Ojciec. A ten, który mnie posłał, jest ze mną. Ojciec nie zostawił mnie samego, bo ja zawsze czynię to, co mu się podoba (Jana 8:28-29)

Pan Jezus powiedział też:

I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty (…) Powtórnie odszedł i tak się modlił: Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!  (Mateusza 26:39.42)

Czy Pan Jezus nie miał wtedy własnej woli, własnym pragnień i marzeń? […]

Oczywiście, że miał, był wolnym człowiekiem, miał wolną wolę i podejmował decyzję w oparciu o to, co chciał i pragnął robić. Jednak ponieważ Pan Jezus zawsze kocha swojego ojca, to zawsze Jego wola, Jego pragnienia i Jego marzenia są takie same jak wola, pragnienia i marzenia Jego Ojca. Pan Jezus zawsze robi to, czego od Niego oczekuje Ojciec, ale nie robi tego, ponieważ musi, ale dlatego, że tego chce. Tak właśnie działa miłość.

Kto pamięta książkę albo film „Pan Wołodyjowski”? Kto pamięta co na temat miłości powiedział Ketling?

Kochanie to niedola ciężka, bo przez nie człek wolny niewolnikiem się staje. Równie jak ptak, z łuku ustrzelon, spada pod nogi myśliwca, tak i człek, miłością porażon, nie ma już mocy odlecieć od nóg kochanych… Kochanie to kalectwo, bo człek, jak ślepy, świata za swoim kochaniem nie widzi… Kochanie to smutek, bo kiedyż więcej łez płynie, kiedyż więcej wzdychań boki wydają? Kto pokocha, temu już nie w głowie ni stroje, ni tańce, ni kości, ni łowy; siedzieć on gotów, kolana własne dłońmi objąwszy, tak tęskniąc rzewliwie, jako ów, który kogoś bliskiego postradał… Kochanie to choroba, gdyż w nim, jako w chorobie, twarz bieleje, oczy wpadają, ręce się trzęsą i palce chudną, a człowiek o śmierci rozmyśla albo w obłąkaniu ze zjeżoną głową chodzi, z miesiącem gada, rad miłe imię na piasku pisze, a gdy mu je wiatr zwieje, tedy powiada: „nieszczęście!”… i szlochać gotów…

A jednak jeśli miłować ciężko, to nie miłować ciężej jeszcze, bo kogóż bez kochania nasyci rozkosz, sława, bogactwa, wonności lub klejnoty? Kto kochanej nie powie: „Wolę cię niźli królestwo, niźli sceptr, niźli zdrowie, niźli długi wiek?…” A ponieważ każdy chętnie by oddał życie za kochanie, tedy kochanie więcej jest warte od życia…

Dla Ketlinga miłość to niewola, ale tak niewola, bez której życie nie ma wartości. O takiej wolności, która jest niewolą, Bóg mówi w Starym Testamencie.

Jeśli kupisz niewolnika - Hebrajczyka, będzie ci służył sześć lat, w siódmym roku zwolnisz go bez wykupu. Jeśli przyszedł sam, odejdzie sam, a jeśli miał żonę, odejdzie z żoną. Lecz jeśli jego pan dał mu żonę, która zrodziła mu synów i córki, żona jak i dzieci będą należeć do pana, a on odejdzie sam. A jeśliby niewolnik oświadczył wyraźnie: Miłuję mojego pana, moją żonę i moje dzieci i nie chcę odejść wolny, wówczas zaprowadzi go pan przed Boga i zawiedzie do drzwi albo do bramy, i przekłuje mu pan jego ucho szydłem, i będzie niewolnikiem jego na zawsze (Wyjścia 21:2-6).

Każdy z nas był lub nadal jest takim hebrajskim niewolnikiem, który w pewnych sytuacjach robi coś, ponieważ musi, a nie dlatego, że chce. Chyba każdy z nas zna to uczucie, kiedy jako chrześcijanin wie, czego nie powinien robić, a mimo to chce to zrobić. To w takich chwilach ujawnia się to, że jesteśmy wciąż niewolnikami grzechu, a służenie Bogu jest dla nas w pewnych sytuacjach jak niemiłe jarzmo i ciężkie brzemię. Bóg jednak nie chce, abyśmy czuli się w Jego domu jak niewolnicy. Pan Jezus powiedział:

Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie (Mateusza 11:29-30).

Pan Jezus nie obiecuje ci wolności pozbawionej jarzma i brzemienia, jednak obiecuje, że Jego jarzmo stanie się dla ciebie miłe, a brzemię lekkie. Bóg nas kocha, a w miłości nie ma przymusu. Jeżeli chcesz żyć z Nim, to musi się to stać twoim pragnieniem. Nie chodzi o życie w takich warunkach, w jakich przez pewien czas żyli Adam z Ewą, ale o życie z Bogiem, życie z Chrystusem. Bóg czeka i pragnie aby każdy człowiek przyszedł do Niego i powiedział Mu, ‘Miłuję mojego pana (…) i nie chcę odejść wolny,’.

Bóg czeka i pragnie, abyś przyszedł do Niego i poprosił Go, ‘Mój Boże, chcę abyś przekłuł moje ucho szydłem na znak, że pragnę być Twoim niewolnikiem na zawsze’.

I wtedy, gdy staniesz się dobrowolnym niewolnikiem Pana, gdy zawsze będziesz Mu posłuszny, On podaruje ci prawdziwą wolność, której nikt nie będzie w stanie ci odebrać.